
Opowieści o Szopach Polskich (KLIK) i Szopach Niemieckich (KLIK), dawnych wsiach na terenie dzielnicy Mokotów w Warszawie, należy uzupełnić o Nowy Sad. Folwark o tej nazwie był zamiejskim ogrodem. Kryje wiele tajemnic, które zaczęłam odkrywać w 2023 r. W 2026 r. tekst skorygowałam i bardzo rozszerzyłam. Co znajdziesz w tym artykule?
- opowieść o francuskim ogrodniku, od którego prawdopodobnie zaczyna się historia Nowego Sadu
- weterana powstania styczniowego, który rozwinął gospodarstwo ogrodnicze w Nowym Sadzie
- historię awansu od rodziców, parobka i służącej, do ich synów, właścicieli zakładu ogrodniczego, jednego z najważniejszych w kraju
- niespodziewane połączenia z Psarami w Puszczy Białej, serialem Znachor z Netflixa, pisarzem Henrykiem Sienkiewiczem oraz przedwojenną aktorką Jadwigą Smosarską
- opis pięknych szklarni i ich zawartości (morza kwiatów!) przed I wojną światową, zlokalizowanych w pobliżu dzisiejszej stacji metra Wilanowska
- przezabawne wierszowane reklamy zakładu ogrodniczego Franciszka Bursiaka z początku XX w.
- historię wyjątkowej zakonnicy, franciszkanki, wywodzącej się z rodziny Bursiaków
- wyjaśnienie tajemnicy kolumny z ul. Bukowińskiej
- przeplatające się losy rzymskich katolików i ewangelików na terenie Szop Niemieckich
- relację o Dzwonie Pokoju, kopii dzwonu z Hiroszimy, i jego... kradzieży
- wytłumaczenie, dlaczego budynek przy ul. Bukowińskiej/Cieszyńskiej nazywano „Pawiówką”
- ślady konkretnych ludzi, którzy zyskali twarze, nazwiska, osadzenie w konkretnym miejscu
- opowieść o mieście wchłaniającym wieś
- archiwalne zdjęcia i relacje prasowe, a także plany gruntów i zdjęcia lotnicze.
Zapraszam do lektury!
W 1916 r. do Warszawy włączono m.in. Szopy Polskie (Nowy Sad). Był to podmiejski folwark. Varsavianista Jerzy S. Majewski podał: „posesja w początku XIX w. należała do Czarnieckich. I to być może na ich zlecenie (...) powstała urokliwa willa włoska, zbliżona charakterem do budynków wznoszonych dla Potockich w rezydencjach i wsiach klucza wilanowskiego. Ciągnęły się one aż po Natolin i Służew. W latach 1844–1854 dla Potockich w Wilanowie projektował przybysz z Italii Franciszek Maria Lanci. To on był autorem całej masy włoskich willi, domków ogrodników, stajni, pergoli, altan, mostów, bażanciarni. I to właśnie Lanciemu przypisywane jest też autorstwo Pawiówki w dawnym Nowym Sadzie, choć dowodów na to nie ma. Zapewne po powstaniu styczniowym majątek został skonfiskowany i jak wiele innych trafił w ręce rosyjskie. To wtedy kupił go Feliks Bursiak”.
Budynek zwany po latach Pawiówką przy ul. Bukowińskiej powstał w stylu neorenesansu toskańskiego i był podobny do pobliskiej Żółtej Karczmy (pisałam o niej tutaj: KLIK), więc zapewne na tej podstawie wysnuwano hipotezę o tym samym architekcie obu budynków. W karcie zabytku opracowanej dla Pawiówki w 1959 r. w kolumnie Autorzy i data budowy i przebudowy wpisano Lanci? ok. 1846 r. W karcie zabytku z 1986 r. podano Franciszka Marię Lanciego, nie pozwalając sobie na wątpliwości, zaś budynek wydatowano na ok. 1850 r.
Jak wyglądała? J.S. Majewski tak pisał o willi: „To był urokliwy domek kojarzący się z pejzażami Italii. Nieregularny, z piętrowym, wielobocznym skrzydłem i prostokątnym korpusem nakrytym rozłożystym dachem o nisko nachylonych połaciach. Budynek zdobiły drewniane balkoniki, ganki. W domu otoczonym starymi drzewami – z miłorzębem, wysokim modrzewiem i egzotycznymi roślinami wokół – można się było zakochać od pierwszego wejrzenia”. Piszę o Pawiówce w czasie przeszłym, bo ten budynek, który dziś można znaleźć przy ul. Bukowińskiej/Cieszyńskiej, to inna budowla, choć podobna.
Opis Majewski, o ile ciekawy, to upraszcza historię Nowego Sadu, bo nie tylko Bursiakowie tu urzędowali, a kupcą nie był Feliks Bursiak, co udało mi się ustalić dzięki dokładnej kwerendzie źródłowej, której wyniki przedstawiam w tym artykule. Zapraszam do lektury!
![]() |
| Pawiówka w 1960 r. Rys. Tadeusz Władysław Świątek. Źródło: T.W. Świątek, Mokotów przez wieki/Mokotów through centuries, Warszawa 2009, s. 95. |
Now Sad przez wiele lat był ogrodniczym zagłębiem Mokotowa. W końcu XIX w., jak wynika z najstarszego zachowanego planu gruntów w tej części późniejszej Warszawy, ziemie w Nowym Sadzie należące do rodziny Bursiaków ciągnęły się od ul. Puławskiej na zachodzie do współczesnej ul. Białej Koniczyny na wschodzie. Jednak nie od nich zaczęła się historia Nowego Sadu – nie byli jedynymi właścicielami ogrodów i sadów w tej części ówczesnej gminie Mokotów. W II wydaniu książki Organizacja, prowadzenie i wycenianie przedsiębiorstw ogrodniczych czyli Gospodarka ogrodowa (1927 r.) Edmund Jankowski (1849–1938) z Towarzystwa Ogrodniczego Warszawskiego pisał m.in.: Kwiaciarstwo gruntowe kwitnie pod wieloma większemi miastami. Są i u nas ciekawe zakłady tego rodzaju w Mokotowie, Bursiak, Nowy Sad, Tłuszczu (Koprowscy), na Woli (Zalewski), w Płudach (Teodorówka Jul. Ulricha) i in. Z tego można wnioskować, że w jednym czasie istniały i zakłady ogrodnicze Bursiaków, i, osobno, Nowy Sad. Czy to możliwe? Tak!
![]() |
| Plan z przełomu XIX i XX w. Naniosłam napisy, które byłam w stanie odczytać. Źródło (wybrać po prawej zdjęcia, następnie 1897–1901 i można przybliżyć; dostęp 5 VI 2023 r.). |
W 1983 r. Teodor Niewiadomski, który w latach 1920–1926 często spędzał czas w okolicy i w 1983 r. na łamach „Stolicy” wspominał tę część Mokotowa, zapisał: Nowy Sad, jak się dowiedziałem z opowieści starego
Bursiaka, był niegdyś zamiejskim ogrodem, którego posiadaczem był jakiś carski generał, który właśnie tu wybudował drewniany dworek.
Hazardowa gra w karty carskiego generała pozbawiła
go Nowego Sadu oraz pałacyku. Dworek i ogrody wykupiła rodzina Bursiaków,
z dziada pradziada rozmiłowanych ogrodników. Dziennikarz Jerzy Kasprzycki (1930–2001), który mieszkał stosunkowo niedaleko, bo przy ul. Pilickiej na osiedlu Henryków (o którym więcej tutaj: KLIK), i często wspominał okolice, podał, że zabudowania i spory szmat dobrej ziemi kosztowały Bursiaka kilkadziesiąt tysięcy rubli. Czy stary Bursiak podkoloryzował opowieść? Możliwe.
Najstarsze wzmianki prasowe na temat Nowego Sadu pod Warszawą znalazłam w „Kurjerze Warszawskim” z 1866 r., choć nie napisano wprost, że majątek tak się nazywał. Podano, że istniał tu założony krótko wcześniej ogród należący do Sarnowskiego. W 1889 r. wspomniany E. Jankowski pisał, że Sarnowski był pułkownikiem, już wówczas nie żył. Z aktów metrykalnych wynika, że Piotr Sarnowski w 1854 i 1856 r. był urzędnikiem. W 1854 r. parafii św. Andrzeja przy ul. Chłodnej w Warszawie notowano zgon pięciomiesięcznej Zenobii Sarnowskiej, zaś 2 lata później pięciodniowego Aleksandra Sarnowskiego – były to dzieci Piotra i Pulcherii z Balickich (ok. 1826–1901) Sarnowskich. Piotr Balicki musiał umrzeć przed 1881 r., bo od tej pory w źródłach jako właścicielka Nowego Sadu pojawia się jego żona. Jej zgon zanotowano w 1901 r. w parafii św. Andrzeja w Warszawie. Miała 75 lat i była córką Saby i Rozalii z Bieniów małżonków Balickich.
![]() |
| Podpisy Piotr Sarnowskiego pod aktem zgonu jego syna Aleksandra, 1856 r. Źródło: Akta stanu cywilnego parafii rzymskokatolickiej św. Andrzeja w Warszawie, 1856Z/464 (dostęp 20 VII 2026 r.). |
Wedle relacji z 1866 r. właściciel Nowego Sadu Piotr Sarnowski przekazał zarząd nad ogrodem Janowi Margueritte (ok. 1811–1887), dawnemu ogrodnikowi b. Instytutu Szlacheckiego, który, warto dopowiedzieć, powstał w 1851 r. jako siedmioklasowa placówka edukacyjna
dla młodzieży. Instytut Szlachecki mieścił się w gmachu przy ul. Wiejskiej oddanym do użytku w 1853 r. Szkołę zlikwidowano w 1862 r. w wyniku reformy systemu edukacji w Królestwie Polskim. W 1889 r. E. Jankowski napisał, że Margueritte to rutynowany praktyk francuzkiej szkoły. Jakie miał doświadczenie, zanim trafił do Nowego Sadu? W 1861 r. Margueritte zarządzał ogrodami Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie, uczelni wyższej działającej w latach 1840–1857 i w roku 1861. W 1879 r. informowano, że pracował przy regulacji rzeki Tocques w północnej Francji i, obserwując w Warszawie Wisłę, opracował plan jej regulacji. Już w 1866 r., czyli zapewne kiedy przejmował zarząd nad ogrodami Nowy Sad (wcześniej nie notowano go w połączeniu z własnością P. Sarnowskiego), Margueritte był znany i ceniony jako sprawny hodowca drzew owocowych i warzyw; w 1867 r. pisano o nim: bez zaprzeczenia gruntownie obeznany ze sztuką prowadzenia drzew owocowych. W 1869 r. „Gazecie Warszawskiej” pisano, że należał do dwóch towarzystw ogrodniczych francuzkich, a na jego domu zauważyć można było napis Praca uzacnia, lenistwo poniża i do nędzy przywodzi. Udzielał się też na łamach prasy, pisał m.in. do „Gazety Ogrodniczej” wydawanej w Moskwie i „Kurjera Codziennego”. W 1870 r. zakończył pracę w Nowym Sadzie, ale nie w ogrodnictwie. W 1873 r. notowano go w Tarchominie, zaś w 1879 r. określono mianem byłego głównego ogrodnika dóbr Tarchomińskich. Nie znalazłam śladów Jana Margueritte ani jego rodziny w aktach metrykalnych.
W 1868 r. podano, że ogród, którym zarządzał Jan Margueritte, mieścił się w Szopach Polskich i nazywał się Nowy Sad, o czym informował napis, zapewne umieszczony na ogrodzeniu. W 1867 r. napisano: ogród ten znajduje się w kolonji, położonej na lewej stronie drogi wiodącej prosto z Królikarni do Willanowa, dla omijania szosze, a naprzeciwko Szop Niemieckich. W 1868 r. podawano, że ogród znajduje się w tej samej linii co Królikarnia i od końca muru kończącego tę posiadłość, oddalonym jest o 300 kroków. Osoby zjeżdżające z szosy dla dostania się drogą krótszą do Willanowa, obok niego przejeżdżać muszą, ci zaś którzy tam szosą się udają, będą o jakie sto kroków od niego oddaleni. (...) ogród ten (...) wysokością swych murów i parkanu, minąwszy Królikarnię, miejsce swego położenia wskazuje. W „Kurjerze Codziennym” z 1869 r. czytamy: zamówienia (...) na produkta i sama sprzedaż uskutecznia się, bądź na miejscu, bądź w Warszawie, dla dogodności osób interesowanych, na ś-Krzyzkiej ulicy nr 7 w mieszkaniu p. Vicard. Z relacji w „Kurjerze Codziennym” z 1868 r. dowiadujemy się, że szparagi tam uprawiane przynoszą zaszczyt miejscu z którego pochodzą, (...) odznaczają się wybornym smakiem i wielkością, (...) posiadają delikatność, jakiej w innych trudno znaleść. Autor relacji zastanawiał się, czy to kwestia ziemi, na której były uprawiane, czy też umiejętności ogrodnika, który... zrobił z nich oddzielną odmianę i nazwał je Szopówkami polskiemi.
Już we wrześniu 1867 r. na Wystawie Płodów Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, w ramach oddziału I. Płody rolnicze i ogrodowe, Jan Margueritte dostał medal srebrny za uprawy w Szopach Polskich – konkretnie w kategorii najpiękniejszy ogólny zbiór warzyw (to jedna z przyznanych 3 takich nagród). Zaprezentował 23 gatunki i odmiany, bez zaprzeczenia wzorowo wyhodowane (szparagi, kalafiory, kapusta, pietruszka, selery sałatowe i zwyczajne, karota, karczochy i kadry), które mogłyby ubiegać się o nagrodę na Wystawach Niemiec i Francji. Komisja konkursowa udała się do ogrodu w Szopach Polskich, by obserwować systemata stosowane przez Margueritte'a w uprawie owoców i warzyw: kielichowy (en gobelet), piramidalny (en piramide), ukośny (en oblique), i palmowy pojedynczy (en palmette simple) do drzew gruszkowych. Komisja zaobserwowała 250 sztuk winorośli i około 300 sztuk drzewek gruszkowych zdrowo rosnących, (...) pewna liczba tych ostatnich w systemie ukośnym prowadzonych, daje już owoce. Drzewka te (...) mają dopiero 17 miesięcy; cztery drzewka każde z innego systematu, znajdowały się na Wystawie, dwa z nich miały owoce. Jan Margueritte otrzymał więc brązowy medal za najlepsze pod względem produkcji owoców, formy młodych drzewek owocowych, nadane im przez sztucowanie, oraz za formy szpalerowe winorośli.
Mamy inne obszerne opisy ogrodu Nowy Sad w latach 60. XIX w. W relacji z 1866 r. czytamy: Pomijając warzywa, a szczególniej szparagi i kalafjory, które P. Margueritte do olbrzymich doprowadził kształtów, na szczególny wzgląd zasługuje tam uprawa w szpalerach winorośli i drzew gruszkowych. We Francji i w Niemczech wydała ona bardzo pomyślne skutki, odznaczające się mianowicie wielkością i doskonałością owoców. P. Margueritte sadzi winorośle ukośnie pod kątem ostrym i rozpina je nizko na dwóch drutach, horyzontalnie na żerdziach opartych, i tym sposobem z dwóch stron wystawia grona na działania powietrza i słońca, a przy zakopywaniu na zimę, zabezpiecza tym sposobem szczepy od uszkodzenia, które często ma miejsce, gdy latorośle pionowo przy parkanach lub tykach prowadzone, są dołowane. Szczep, osadzony ukośnie, zdjęty następnie z drutu, po którym obwija, własnym ciężarem opada na ziemię i z łatwością nakrywać się daje, bez żadnego naginania. Gruszki najlepszych gatunków posadził Pan Margueritte pod parkanemu, również ukośnie, a prowadzi je po ścianach, spodziewa się pięknego i dobrego owocu. Sposoby te prowadzenia winorośli i drzew udzielił P. Margueritte Członkom Towarzystwa Ogrodniczego w Moskwie i zyskał zupełne ich uznanie.
W „Kurjerze Codziennym” z 1869 r. czytamy: szparagi tegoroczne miały do 4ch cali obwodu. (...) zaprawdę rzadko dały nam się widzieć takiej wielkości truskawki, jak hodowane przez p. Marguerite. Podobnież godnym jest wzmianki system jego w zaprowadzaniu i pielęgnowaniu drzew owocowych, którym nadaje rozmaite kształty i położenia, a to głównie dla udogodnienia przy zrywaniu owocu z drzewa, nie narażając pierwszych na tłuczenie się, a drugiego na łamanie gałęzi i t. p. uszkodzenia. W ogóle w całym tym zakładzie ogrodniczym, przebija się wielka staranność ze strony p. Margueritte, połączona ze znajomością rzeczy i zamiłowaniem ogrodnictwa. W tym samym roku w „Gazecie Warszawskiej” ukazał się taki opis: Ogród p. Sarnowskiego (...) musi wzrastać, otwierając nowo pole przemysłowi podmiejskiemu, który (...) rozwijać się zaczyna, dzięki popędowy nadanemu przez pionierów tej pożytecznej i przyjemnej gałęzi rolnictwa. W ogrodzie tutejszym spotykamy się z nowym nieznanym prawie u nas systematem prowadzenia drzew karłowatych. Zdaniem p. Margueritte'a i wszystkich zwolenników tego systematu, miazga rodzajna, koncentrując się na całej przestrzeni, lub idąc w górę po linii pochyłej skuteczniej działa aniżeli wtenczas, kiedy wznosić się musi wysoko i po linii zupełnie pionowej. Parkan z bali szczelnie zbudowany, poliniowany jest pochyłemi rysami, po których rozpinają się drzewka. Łokieć bieżący parkanu kosztuje rs. 1, na każdym łokciu stoi drzewko, które według wyrachowań p. Margueritte'a wydać powinno po upływie 4 do 6 lat po 30 sztuk owocu, a że gatunki są tu zaprowadzone, jak można najwyższe, jest nadzieja, że koszt parkanu opłaci się w ciągu jednego roku, skoro drzewka rodzić zaczną. Na gałęziach niektórych karzełków widzieliśmy już bardzo piękne owoce. Oprócz parkanu drzewka porozpinano na żelaznych prętach poziomo wyciągniętych wzdłuż całego parkanu, na jedną stopę od ziemi. Druga strona ogrodu, tak starannie oparkanionego, przeznaczona została na winnicę. Sześćdziesiąt gatunków wina różnego koloru, smaku i zapachu, dziś już okazuje wartość swoją, zwieszając gęste grona, które najprzyjemniejszy dla oka przedstawiają widok. Sam warzywnik, zasadzony najwyborniejszemi gatunkami jarzyn, odznacza się najbardziej tem, że w tej spóźnionej porze, oprócz zwykłych ogrodowin, daje bardzo piękne truskawki ananasowe, nieustannie kwitnące. Jednem słowem ład, zużytkowanie każdego kawałka ziemi, oto co spostrzec tutaj można na pierwszy rzut oka.
W lipcu 1870 r. Jana Margueritte na stanowisku naczelnego ogrodnika w Nowym Sadzie zastąpił Józef Poznański (ok. 1835–1924), dotychczasowy starszy ogrodnik w zakładzie braci Hoserów. Poznański publikował artykuły o chodowaniu warzyw inspektowych i ogrodowych oraz roślin oranżeryjnych (...) w piśmie perjodycznem pod tytułem „Kółko domowe”. Dowiadujemy się również, że odziedziczywszy zamiłowanie do swego zawodu po ojcu swym głównym ogrodniku w dobrach Maciejowice należących do hr. St. Zamoyskiego, po wyjściu ze szkół przy nim, a po jego śmierci przy jego następcy przez lat kilka pracował, zkąd przeszedłszy do zakładu ogrodniczego Br. Hoserów, tamże przez lat 10 pozostawał. (...) p. Poznański obok znajomości swej sztuki, jako krajowiec obeznany z tutejszym klimatem i miejscowemi potrzebami, a przytem jako młody i pełen dobrych chęci, potrafi postawić ogród na stopie wyższej kultury, a zarazem zaspokoić wymagania publiczności. W 1889 r. Poznański był już dzierżawcą Nowego Sadu, a także prezesem komisji warzywnej Towarzystwa Ogrodniczego Warszawskiego. W 1893 r. przedstawił sprawozdanie z działalności nie tylko Nowego Sadu, ale i folwarku Służew oraz probostwa Służew. Czy to oznacza, że tam również był ogrodnikiem? Trudno powiedzieć.
![]() |
| Źródło: Tablica urodzaju owoców za r. 1893, dla dziesięciu gubernij Królestwa Polskiego, „Ogrodnik Polski”, 15 (1893), 23 (346), s. 535. |
Przez kolejne lata jego nazwisko było związane z Nowym Sadem. W 1914 r. Józef Poznański dostał od Towarzystwa Ogrodniczego Warszawskiego dyplom za długoletnią i pożyteczną prace w ogrodnictwie. Zmarł 10 lat później. Z jego nekrologu dowiadujemy się, że był weteranem powstania styczniowego. Zostawił córki, zięciów, wnuków i prawnuków. W Dzienniku Sprawy Bożej Seweryna Goszczyńskiego czytamy, że J. Poznański, tak jak i Goszczyński (przy okazji, patron ulicy na osiedlu Henryków, o którym pisałam tutaj: KLIK), należał do towiańczyków, czyli Koła Sprawy Bożej, ruchu moralno-religijnego założonego w Paryżu w 1842 r. z inicjatywy Andrzeja Towiańskiego i działającego do 1878 r. Czym się wyróżniali? Wierzyli w nadejście nowej epoki, która poprzedzi nadejście Królestwa Bożego na ziemi, byli przekonano o doniosłej roli polskiego narodu w dziejach i krytykowali zinstytucjonalizowane formy religijne. Przed powstaniem styczniowym przebywał w Joinville we Francji, skąd wyjechał na ziemie polskie, by przyłączyć się do insurekcji. Przebywał z Gustawem Potkańskim, został mocno ranny piką lub lancą.
Z relacji prasowej w 1881 r. dowiadujemy się, że pani Pulcheria Sarnowska wystawiła kilkanaście okazów ładnyh rośli iglastych (Nowy Sad – ogrodnik p. Józef Poznański) na Pierwszej Ogólnej Wystawie Ogrodniczej w Dolinie Szwajcarskiej w Warszawie. To pierwszy raz, kiedy ta kobieta pojawia się w źródłach z odniesieniu do Nowego Sadu. W opisie wystawy w „Tygodniku Illustrowanym” czytamy: w celach handlowych prowadzony ogród pani Pulcherii Sarnowskiej (...), który oprócz znacznej liczby wyborowych odmian wszystkich gatunków owoców, nie pomijając malin i orzechów, dostarczył także jednę nową odmianę jabłka, uznaną za taką przez biegłych i nazwą „gołąbek Sarnowski” oznaczoną. (...) Ogród Nowy sad pani Sarnowskiej (...) bardzo ładną kolekcyą najużyteczniejszych warzyw przedstawił, śród której ogromnej wielkości dynie stalowego koloru. Na wystawie Sarnowska otrzymała medal srebrny mały za warzywa, medal brązowy za owoce i list pochwalny za owoce. Również ogrodnik J. Poznański otrzymał imienny list pochwalny. Jeszcze w 1885 r. w prasie nazwano Sarnowską amatorką w zakresie uprawy owoców, niemniej warzywa i owoce z jej szkółki w Nowym Sadzie wielokrotnie zdobywały nagrody na różnych konkursach i wystawach. Właśnie w 1885 r. na wystawie ogrodniczej ogólnej w Warszawie Pulcheria Sarnowska otrzymała brązowy medal za średnią szkółkę owocową. Doceniono, że drzewka uzupełniła doborem owoców z dobrych i dobrze określonych odmian. W innej relacji z tej samej wystawy podano, że Sarnowska popisała się godnemi podziwu gruszkami celebasse monstre, doborem winogron, brzoskwiń i śliwek, śród których grosse Madeleine najponętniejszą się wydaje. W sierpniu 1887 r. urządzono wystawę TOW, na której prezentowano m.in. owoce z zakładu Nowy Sad (p. Poznański). Na wystawie warzyw urządzonej przez TOW w 1888 r. zakład ogrodniczy Sarnowskiej prowadzony przez J. Poznańskiego zaprezentował Kilkanaście okazów rozmaitych nowalij: szparagów, ogórków, marchewki, kartofli, porów, selerów, pietruszki, sałaty, rzodkiewki. Na wystawie ogrodniczej ogólnej zorganizowanej przez TOW w 1895 r. Pulcheria Sarnowska/Józef Poznański zaprezentowali dobór warzyw, dobór drzew iglastych, drzewka owocowe, a także dobór gruszek, jabłek i śliwek. Sarnowska otrzymała medal srebrny wielki (dział owocarstwa). Na tej samej wystawie prezentował swoje kwiaty Franciszek Bursiak z Nowego Sadu, o którym za chwilę.
Owoce i warzywa wyhodowane w ogrodach P. Sarnowskiej stanowiły materiał do nauki dla sadowników i warzywników. W sprawozdaniu komisji owocowej Towarzystwa Ogrodniczego Warszawskiego za 1886 r. podano, że pod ocenę komisji poddano 52 odmiany owoców, złożone z ciekawych i pięknych okazów przekazanych m.in. przez Nowy Sad (p. Poznański). W 1885 r. członkowie komisji owocowej TOW wymieniali się okazami śliwek i wskazówkami co do ich uprawy – uczestniczył w tym działaniu J. Poznański z Nowego Sadu. W ramach działalności TOW w 1890 r. członkowie komisji owocowej wymieniali się owocami, jeden z nich, Poznański, dwukrotnie dostarczył kolegom z komisji owoce z Nowego Sadu. Także w 1891 r. dwukrotnie przedstawiano członkom komisji owoce z Nowego Sadu, by mogli się rozwijać w zakresie uprawy owoców.
Szkółka ogrodnicza Nowy Sad zarządzana przez Poznańskiego pojawiała się w prasie jako miejsce pokazów ogrodniczych i wycieczek botanicznych. Przykładowo w 1890 r. w ramach działalności TOW urządzono wycieczki członków Komisji Owocowej do ogrodów br. Hoserów, C. Ulricha, Scholtzego i Nowy Sad.
| Źródło: „Ogrodnik Polski”, 17 (1895), 6 (378), s. 131. |
| Źródło: „Rocznik Towarzystwa Ogrodniczego Warszawskiego”, 11 (1895), s. 58. |
![]() |
| Źródło: „Kurjer Warszawski”, 79 (1899), 291+dod. poranny, s. 2. |
![]() |
| Źródło: „Ogrodnik Polski”, 2 (1900), 11, s. 351. |
W 1889 r. E. Jankowski obszernie opisał Nowy Sad jako jedno z miejsc, do których członkowie TOW urządzili wycieczkę. Zacytuję: Ogród ten mniej znany warszawiakom, jako już trochę od miasta odległy, zasługuje na poznanie (...). (...) Margueritte (...) z ojczyzny swej sprowadził do Nowego Sadu ogromną ilość celnych odmian, a nadewszystko gruszek. Z nich niektóre okazały się do niczego, lecz wiele utrzymało się wybornie, a niejedna ztąd się rozeszła dalej i dziś wielką cieszy się opinią. Do takich zapewne zaliczyć trzeba Faworytkę (Clapps Favorite), do takich Tirriotówkę (Eugène Thirriot); tu się udawała dobrze diuszesa prawdziwa, książę Morny, bera francuzka i wiele innych. To jednak czem jest dziś Nowy Sad, zwłaszcza pod względem ozdobnym, to zawdzięcza z pewnością wielce wytrawnemu i zamiłowanemu w zawodzie (...) panu Poznańskiemu (...). Nie jego zaprawdę wina, że właściciel pragnął mieć więcej drzew, niż ich ziemia wyżywić może, ztąd miejscami głusząca gęstwina, którąby przerzedzić należało, ale jego zasługa w nasadzeniu i rozmnożeniu dobrych odmian. Z odmian, oprócz wymienionych, widzieliśmy tu piękne jabłka Bedfordshire Foundling, dalej mnóstwo sztetyn czerwonych i zielonych, obsypanych owocem, pepiny amerykańskie (Newton Pippin) podobne do Rybstona, lecz drzewo gałęzi nie zwiesza, obficie obładowane ren. kaselskie i wiele innych. Great attracion Nowego Sadu dla miłośników ogrodu w ogóle mogą stanowić drzewa iglaste. Śmiało rzec można, że równie ciekawej i pięknej kolekcyi pod Warszawą nie ma, co zapewne trzeba przypisać gruntowi pożywnemu, a jednak pozbawionemu nadmiaru wilgoci, leży bowiem tuż nad pochyłością wzgórz Mokotowskich, ku nadwiślańskiej równinie. Notuję tu przedewszystkieni nieporównanie piękną Retinospora plumosa, obok której stoi też piękna pododmiana R. p. aurea, dalej wspaniale Abies nobilis, A. Nordmanniana, mała lecz ładna Abies (Tsuga) eanademis, później jeszcze bardzo piękny, choć wierzchołek nieco ucierpiał Cupressus Lawsoniana. Jest tu i okazała Thuiopsis dolabrata, pyszny Taxus tardiva, większy niż w Fraskati; Juniperus virginiana i inne iglaste piękne, choć pospolitsze. Z innych drzew zaznaczam piękny dąb piramidalny, ogromną pigwę japońską z obfitemi owocami, bardzo ładne i duże klony białe. Z rzadkich roślin: trzcina hiszpańska, tworząca 2 kląby i alkiermes (Phytolacca decandra), którego sok używa się, jako piękny a nieszkodliwy barwnik do wina czerwonego, cukierków i t. p. Przejęci zadowoleniem z tego cośmy widzieli, przy pogadance zgodziliśmy się wszyscy na to, że okolica Warszawy obfituje w ogrody pod tym lub innym względem nader ciekawe i nauczające, a ilość ich ciągle się powiększa. Dobrze to rokuje o przyszłości naszego ogrodnictwa, które zapewne dalekiem jest jeszcze od tego rozwoju, do którego przy dobrych warunkach dojść może.
Kolejny tak dokładny opis Nowego Sadu pochodzi z 1894 r. Wówczas Władysław Turkowski opisał wycieczkę 10 członków komisji warzywnictwa i kwiaciarstwa TOW do zakładu zorganizowaną w sierpniu 1893 r. W sprawozdaniu czytamy: Zwiedzanie rozpoczęto od warzyw prowadzonych tamże na sprzedaż, zarówno jak i nasiona. W „Nowym Sadzie” odmiany warzyw w ogóle były piękne i członkowie z wielkiem zajęciem oglądali groch karłowy, obficie i pięknemi strąkami obsypany, karotę cylindryczną i paryzką, cebulę żytawską, buraki egipskie gęsto rosnące, aby się zbyt nierozrosły i nie traciły na dobroci, kapusty: brunswicką i polską w ścisłych głowach, nakoniec pomidory. Te ostatnie, chociaż jakby na przekor ogrodnikom z Woli, bez palików hodowane, jednakże obfitością zawiązków okryte były. Trudno wyliczać wszystkie widziane tam gatunki warzyw, było bowiem wszystko, co dla wykwintnej kuchni potrzeba. P. Poznański hoduje nietylko warzywa i nasiona warzywne, ale posiada dobrą szkółkę owocową, obszerny sad doskonale utrzymany, winogrona, brzoskwinie pod murami, a (...) w pięknym i starannie utrzymanym ogródku, znajdują się piękne okazy iglaków, które wszystkich uwagę zwróciły. Na wyróżnienie zasługuje odmiana Thui, pochodzącej z Thuja occidentalis i Thuja Warreana, z siewu przez p. Poznańskiego wyhodowana. Okaz ten dziś już na trzy łokcie wyrosły, odznacza się pięknym kształtem piramidalnym, gęstym wzrostem i wytrzymałością na mrozy. Z drzew liściastych tulipanowiec, zwłaszcza gdy okryty pięknym kwiatem, co w porze zwiedzania ogrodu miało miejsce, wspaniale wyglądał. Nie brak też i kwiatów w tym pięknym ogródku ozdobnym: róże, wspaniałe płomyki (Fhlox), bujnie rosnąca trzcina cukrowa (Arundo Donax), gęstym kwiatem biało-różowym okryta i inne. W końcu ogrodu znajduje się usypany piękny pagórek obrośnięty krzewami, z którego roztacza się i obszerny widok na niziny mokotowskie, bujne łąki i rozległe ogrody warzywne, na Wilanów i Wisłę. P. Poznański okazawszy całe gospodarstwo „Nowego Sadu”, członków strudzonych dość długiem zwiedzaniem serdecznie ugościł. Sam Poznański w sprawozdaniu z tego spotkania napisał: tutaj obserwowano próbną hodowlę nowości warzywnych jako to: hodowle sałaty rzymskiej i głąbików krakowskich, pomidorów król Humbert i Mikado, hodowle czerwonych poziomek leśnych w ogrodzie i t.p..
![]() |
| Źródło: E. Jankowski, Ogród przy dworze wiejskim, t. 1: Ogród użytkowy, Warszawa 1900, s. 6. |
W 1885 r. notowano, że szkółki P. Sarnowskiej w Nowym Sadzie zajmowały powierzchnię 4 mórg, w 1897 r. szkółka drzew owocowych, koniferów i parkowych rozciągała się powierzchni 20 mórg. Jako adres korespondencyjny do zarządcy J. Poznańskiego podano ul. Nowy Świat 46 na ręce W. Filipowskiej. Szkółka nie wydawała katalogów i cenników. Była wówczas jedną z najważniejszych w Warszawie. W okolicy, tj. na terenie wsi Szopy, były też zakłady ogrodnicze i kwiatowe A. Jałoszyńskiego, A. Łapińskiego i Karola Scholtze, o których pisałam w tekście o Szopach Niemieckich: KLIK.
![]() |
| Źródło: „Ogrodnik Polski”, 18 (1896), 19 (415), s. 454. |
W 1894 r. W. Turkowski z TOW wspomniał, że na terenie ogrodu Nowy Sad znajdował się pałacyk p. Sarnowskiej. Czy mowa o willi zaprojektowanej przez Franciszka Marię Lanciego, później nazywanej Pawiówką? Zapewne. A czy w niej znajdowały się mieszkania, które oferowano w ogłoszeniach prasowych między 1883 a 1889 r. i w 1894 r.? Trudno to stwierdzić.
![]() |
| Źródło: „Kurjer Warszawski”, 63 (1883), 90B (wyd. wieczorne), s. 7. |
![]() |
| Źródło: „Kurjer Codzienny”, 24 (1888), 120+dod. poranny, s. 7. |
![]() |
| Źródło: „Kurjer Warszawski”, 74 (1894), 186, s. 16. |
Jeśli chodzi o rodzinę ogrodników Bursiaków z Nowego Sadu, to zacząć trzeba od Andrzeja (ok. 1840–?), syna Stanisława i Anny z Pakułów, oraz jego żony Marianny z Przybylskich (ok. 1838–?), córki Feliksa i Heleny z Franczaków. Ślub wzięli w 1859 r. w XVIII-wiecznym kościele w Starym Wieliszewie w dzisiejszym województwie łódzkim (powiat łowicki). On był parobkiem urodzonym w Popowie i zamieszkałym w Waliszewie, ona dziewką służebną w dworze w Boczkach Domaradzkich, a urodzoną w Psarach w powiecie łowickim. W 1863 r. Andrzeja Bursiaka określono mianem kopiarza. Jak dowiadujemy się ze strony GeneBlogia, „KOPIARZE (...) to bezrolni mieszkańcy wsi, którzy za określoną liczbę dni robocizny otrzymywali wyznaczone im w kopach zboże. (...) otrzymywali również od właściciela miejsce do mieszkania i ogród. Zwyczajowo pracowali trzy dni w tygodniu, ale byli zobowiązani do utrzymania dziewki lub parobka do pracy dworskiej. W chłopskiej hierarchii kopiarze znajdowali się wyżej niż komornicy czy parobkowie, do pracy jednak byli potrzebni głównie latem - wtedy ich zarobki były wysokie. Zimą nie zarabiali nic, bowiem właścicielom folwarków do pracy wystarczali chłopi pańszczyźniani. Dlatego albo imali się innych zajęć, albo żyli z tego co zarobili latem. Z tego względu kopiarze należeli do mniej zamożnej części społeczności, ale z drugiej strony mieli wiele wolnego czasu oraz niezależności”.
Andrzej i Marianna Bursiakowie mieli kilkoro dzieci, z których większość związała swoje życie z Warszawą. W Łódzkiem został ich syn Józef Bursiak (ok. 1877–?). W kościele w Starym Waliszewie w 1904 r. wziął ślub z Antoniną Danych z Popówka, gdzie i on mieszkał. A współcześnie Boczki Domaradzkie mogą się kojarzyć z zabytkowym młynem, w którym kręcono... netflixowego Znachora.
Józef Bursiak miał rodzeństwo: Ludwika, Kunegundę, Karola i Franciszka. To oni wyprowadzili się z ojcowizny i związali swoje życie z Nowym Sadem, folwarkiem pod Warszawą. Wyjechać musieli z nimi rodzice, ponieważ w 1922 r. podano, że Kolonja Nowy Sad (...) przy ul. Bukowińskiej 4 należała m.in. do Andrzeja Bursiaka. W 1919 r. w Szopach Niemieckich notowano zgon zamieszkałego przy synu osiemdziesięcioletniego wdowca Andrzeja Bursiaka. Urodziłby się więc ok. 1839 r., ale trzeba pamiętać, że wiek zmarłego określano czasem orientacyjnie, szczególnie jeśli zmieniał miejsce zamieszkania. Czy to mógł być ojciec późniejszych ogrodników? W akcie zgonu nie podano miejsca urodzenia (niewiadomo gdzie), ale imiona rodziców: Stanisław i Marianna. Nie był to więc ojciec Ludwika, Kunegundy, Karola, Franciszka i Józefa Bursiaków.
W 1887 r. kawaler i wyrobnik Ludwik Bursiak (1863–1927), syn Andrzeja i Maryanny z Przybylskich Bursiaków, wziął ślub z Petronellą Morus/Moruś (ok. 1861–?), córką Franciszka i Maryanny z Cieciurów z Warszawy. W „Kurjerze Porannym” pisano, że ona była panną i służącą, ale podano nazwisko Marusiówna. Występowała też pod nazwiskiem Moraś. Związek małżeński młodzi zawarli w kościele św. Andrzeja przy ul. Chłodnej w Warszawie. Z aktu zgonu Ludwika Bursiaka (parafia św. Katarzyny w Służewie) wiemy, że urodził się w Boćkach Domaradzkich w powiecie łódzkim. To jeden z przedstawicieli ogrodniczej rodziny Bursiaków.
Varsavianista Jerzy S. Majewski podał, że Jakub Bursiak był synem Feliksa Bursiaka, w latach 30. XX w. właścicielem kwiaciarni przy ul. Grzybowskiej 3, zamordowanym przez Niemców w 1942 r., a Feliks starym Bursiakiem opowiadającym dzieje Nowego Sadu Teodorowi Niewiadomskiemu, właścicielem Pawiówki, który kupił majątek Nowy Sad z rąk rosyjskich. Powtarzane jest więc często, że najsłynniejszym Bursiakiem, właścicielem kwiaciarni w centrum Warszawy, był Feliks Bursiak. To nieprawda, był nim Franciszek Bursiak, a starym Bursiakiem z opowieści Niewiadomskiego brat Franciszka – wspomniany Ludwik Bursiak. Ale po kolei.
Na podstawie aktów metrykalnych możemy określić, że Jakub i Feliks Bursiakowie byli braćmi. Ludwik i Petronela Bursiakowie mieli bowiem syna Jakuba (1897–1941), syna Feliksa (1893–?) ochrzczonego w parafii Narodzenia NMP w Warszawie (Leszno) oraz córkę Stanisławę (1900–?) ochrzczoną w warszawskiej parafii pw. Wszystkich Świętych. Nie zachowały się akta chrztów z 1893 r. z parafii przy ul. Leszno w Warszawie, nie możemy więc sprawdzić, którego dnia przyszedł na świat Feliks Bursiak, by potwierdzić, że to on pochowany jest na cmentarzu komunalnym w Świnoujściu tam bowiem spoczywa Feliks Bursiak urodzony 28 V 1893 r., a zmarły w 1963 r. Nie jest wykluczone, że to ta sama osoba.
![]() |
| Tabliczka na grobie Feliksa Bursiaka na cmentarzu komunalnym w Świnoujściu. Źródło (dostęp 19 VII 2026 r.). |
W kalendarzu na 1926 r. podano, że Ludwik Bursiak miał zakład ogrodniczy przy ul. Bukowińskiej 4. Także w Pierwszym Polskim Przewodniku Adresowym Ogrodnictwa i Działów Pokrewnych z 1928 r. znajdujemy informację, że L. Bursiak miał zakład ogrodniczy przy ul. Bukowińskiej 4 w Warszawie. Kiedy wydawano przewodnik, Ludwik Bursiak już nie żył. W 1927 r. w prasie ukazały się nekrologi, w których określano go jako współwłaściciela Zakładów Ogrodniczych firmy „Bursiak”.
![]() |
| Źródło: „Kurjer Warszawski”, 153 (1927), 305+dod., s. 8. |
![]() |
| Źródło: „Gazeta Warszawska Poranna”, 153 (1927), 324, s. 8. |
![]() |
| Źródło: „Epoka”, 2 (1927), 306, s. 3. |
Z nekrologu Ludwika Bursiaka z 1927 r. wynika, że miał żonę, córki, synów, synową, brata i wnuki. Z informacji o jego spadkobiercach z 1929 r. można wnioskować, że miał, oprócz wspomnianych synów Jakuba i Feliksa oraz córki Stanisławy, także córkę Wiktorię Leokadię. Na Powązkach w grobie zbiorowym zakonnic Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących spoczywa m.in. Wiktoria Bursiak. Wedle informacji na nagrobku zmarła w 1963 r. i żyła 76 lat, urodziłaby się więc ok. roku 1887. W tym samym roku ślub wzięli Ludwik Bursiak i Petronela Morus. Wspomniane zgromadzenie posługiwało w Królikarni, z której przecież rzut beretem do Nowego Sadu przy ul. Bukowińskiej. Czy to ma jakieś znaczenie? Tak! Trop potwierdza artykuł na blogu bursiak.blogspot.com, z którego można się wiele dowiedzieć o zakonnicy i jej rodzinie.
![]() |
| Nagrobek m.in. Wiktorii Bursiak na Powązkach. Źródło (dostęp 18 VII 2026 r.). |
Obszernie zacytuję: „Urodziła się 30 listopada 1887 r. w Warszawie, przy ul. Nowolipki 76, z rodziców Ludwika i Petroneli z domu Morus. Została ochrzczona 25 grudnia tegoż roku w kościele parafialnym Najświętszej Maryi Panny na Lesznie; na chrzcie otrzymała imiona: Wiktoria i Leokadia. Spośród rodzeństwa była najstarsza (...). Siedmioro rodzeństwa zmarło w wieku niemowlęcym lub dziecięcym. Pierwszą Komunię św. i sakrament bierzmowania Wiktoria przyjęła 28 maja 1899 r. w kościele Wszystkich Świętych w Warszawie; przy bierzmowaniu obrała sobie imię Zofia. (...) Ludwik Bursiak, pracował początkowo w Kantorze Przewozowym Puławskiego, jako inkasent. Potem nabył wspólnie z braćmi: Franciszkiem i Karolem dużą nieruchomość na Mokotowie w kolonii „Nowy Sad” z Zakładem Ogrodniczym przy ul. Bukowińskiej 4, i tam przeniósł się z rodziną. Ponieważ były to czasy niewoli rosyjskiej, dzieciom w szkołach groziło wynarodowienie, dlatego Wiktorię uczyła nauczycielka w domu. W 12 roku życia posłano ją do szkoły haftów artystycznych p. Strońskiej, przy ul. Grzybowskiej 23 w Warszawie. Dom rodzinny (...) położony był niedaleko Zakładu dla Nieuleczalnych w Królikarni, który prowadziły Siostry Franciszkanki od Cierpiących. Ze względu na bliskie sąsiedztwo, rodzina Bursiaków uczęszczała do kościoła, będącego przy Zakładzie w Królikarni. Dawało to Wiktorii możliwość przyglądania się ofiarnej posłudze „Pań”, pracujących wśród nieuleczalnie chorych. Gdy pewnego dnia dostała silnego krwawienia z nosa udała się po pomoc do przełożonej Zakładu, s. Władysławy Radziejewskiej. Sytuacja ta pozwoliła jej bliżej zapoznać się z siostrami i ich pracą. Wiktoria zapragnęła iść ich śladem. W dniu 30 października 1905 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Cierpiących. Przybyła na ul. Wilczą 7, do Domu Głównego Zgromadzenia i tutaj poznała Założycielkę: Matkę Kazimierę Gruszczyńską. Po wstępnych rekolekcjach, 8 grudnia 1905 r. przyjęta została przez Założycielkę do postulatu, a (...) 8 grudnia 1906 r., do Nowicjatu. Otrzymała imię zakonne: Maria Magdalena. (...) Pierwszą profesję złożyła 29 listopada 1909 r. Po złożeniu ślubów, s. Wiktoria została posłana do nowo wybudowanego przez Matkę Kazimierę szpitala, tzw. Sanatorium św. Józefa przy ul. Hożej. Miała zleconą organizację wyposażenia lecznicy w bieliznę, a w nocy pełniła dyżury przy ciężko chorych. W wolnym czasie haftowała paramenty liturgiczne do kaplic Zgromadzenia. W 1914 r. zamieszkała ponownie w Domu Głównym, dochodząc na nocne dyżury do Sanatorium. W dniu 9 grudnia 1916 r. złożyła profesję wieczystą. W 1922 r. M. Kazimiera Gruszczyńska posłała s. Wiktorię do pracy w Szpitalu Fabrycznym w Pabianicach, zlecając jej urząd przełożonej. Po dwóch latach powróciła do Sanatorium, gdzie do 1931 r., jako ekonomka, zarządzała działem gospodarczym. Miała duży udział w urządzaniu rozbudowanej lecznicy. Od 16 września 1931 r. była przełożoną domu w Kozienicach, a 8 grudnia 1937 r. mianowano ją mistrzynią nowicjatu. Pełniła tę funkcję w bardzo trudnych warunkach okupacyjnych (...). Na Kapitule Generalnej, 7 marca 1946 r., wybrano s. Wiktorię Bursiak na przełożoną generalną Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. Urząd ten pełniła kolejno przez dwie kadencje. Czas posługi Matki Wiktorii Bursiak, jako Matki Generalnej, wyróżnia się wielką troską o losy Zgromadzenia (...). (...) W czasie jej kadencji dokonała się także reforma Zgromadzenia związana z unifikacją chórów. Od 1958 r., po zejściu z urzędu przełożonej generalnej, doświadczona chorobą, pozostała w Domu Głównym w Warszawie (...). Zmarła 27 maja 1963 r.; pochowana została na Cmentarzu Powązkowskim obok Matki Założycielki. W swojej spuściźnie pisarskiej pozostawiła m.in.: obrazy sceniczne, wykorzystywane w Zgromadzeniu na różne okazje, np.: rekreacje, obchody rocznic, a także wiersze. Zachowały się też niektóre paramenty liturgiczne wykonane przez Matkę Wiktorię, jak również namalowane przez nią obrazy. Do historii przeszły dekoracje kaplic, przede wszystkim na Boże Narodzenie czy Wielkanoc, które wykonywała Matka Wiktoria”.
![]() |
| Źródło (dostęp 19 VII 2026 r.). |
Może z Wiktorią Bursiak jest jakoś rodzinnie związany Paweł Bursiak, którego znalazłam w notce prasowej z 1927 r. Mieszkał wówczas w pobliżu Królikarni i był świadkiem napadu na zakład dla nieuleczalnie chorych tu zlokalizowany.
Mamy już omówioną Ludwika Bursiaka i jego dzieci, przejdźmy do kolejnej osoby z rodziny. Dwa lata po nim w Szopach Polskich zmarła jego siostra Kunegunda Holler z Bursiaków (ok. 1870–1929), urodzona w Boczkach Domaradzkich córka Andrzeja i Marianny z Przybylskich Bursiaków. Zmarła zostawiła męża Adama Hollera. Według różnych źródeł urodziła się ok. 1863/1864, w 1868 albo 1870 r. W źródłach czasem pojawia się wersja jej panieńskiego nazwisk Bursza albo Burszak, a jej nazwiska po mężu Holer, Choller, Challer lub Cheller. Kunegunda i Adam Hollerowie mieli wiele dzieci: Feliksa (1887–?), Józefa (1889–1889), Aleksandrę (1890–po 1922, po mężu Szwarc), Wandę (1891–1891), Antoniego (1893–po 1922), Mieczysława (1897–1890), Helenę (1898–1899), Janinę (1900–?), Wacława (1901–po 1935), Aurelię (1903–1903) i Genowefę (1904–po 1937). Wszystkie dzieci zostały ochrzczone w parafii św. Stanisława na Woli w Warszawie (z wyjątkiem Heleny, którą chrzczono w parafii Świętego Krzyża w Śródmieściu). Wacław Holler w 1935 r. ożenił się z Martą Schippel, córką Hermana i Wilhelminy z Schneckenbergów, ewangeliczką, zaś 2 lata później ewangeliczka Genowefa Bühr z Hollerów wyszła za Michała Radelickiego, syna Piotra i Marii z Sochockich.
W 1915 r. Feliks Bursiak (1893–?), kawaler zamieszkały z rodzicami Ludwikiem i Petronellą Bursiakami w Szopach Polskich, wziął ślub ze Stanisławą Julią Banaszkiewicz (1893–?), panną zamieszkałą z rodzicami Stanisławem i Michaliną z Sakierskich w Królikarni, ochrzczoną w parafii św. Barbary w Warszawie. Związek potwierdzili w kaplicy-przytulisku przy ul. Wilczej w Warszawie, a pobłogosławiony został na mocy upoważnienia proboszcza parafii św. Katarzyny na Służewie oraz proboszcza parafii św. Aleksandra w Warszawie przez ks. Adama Chmielewski, kapelana kościoła w Królikarni. Jednym ze świadków na ślubie był Jan Smosarski, gospodarz z Szop Niemieckich. Na pewno był to człowiek z rodziny gwiazdy międzywojennego kina Jadwigi Smosarskiej, ponieważ ta rodzina miała przedsiębiorstwo ogrodnicze w Szopach Niemieckich, o czym pisałam tutaj: KLIK.
Feliks i Stanisława Bursiakowie mieli dzieci: Karola Jerzego (1922–?), Halinę (1920–?) i dziecko urodzone martwe w 1919 r. Narodziny tego ostatniego Feliks Bursiak zgłosił w obecności ogrodnika Ludwika Bursiaka z Szop Niemieckich, swojego ojca.
| Podpisy Feliksa Bursiaka i Stanisławy Banaszkiewicz pod ich aktem ślubu, 1915 r. Źródło: Akta stanu cywilnego parafii rzymskokatolickiej św. Katarzyny, Warszawa-Służew 1915M/25 (dostęp 17 VII 2026 r.). |
Bratem Kunegundy z Bursiaków Hollerowej i Ludwika Bursiaka był Franciszek Bursiak, który zmarł w Warszawie 2 X 1914 r. Pochowano go 3 dni później na Powązkach. Grób się zachował i czytamy na nim:
Ś.P.
FRANCISZEK
BURSIAK
OGRODNIK I OBYWATEL
ZMARŁ 2 PAŹDZIERNIKA
1914 R.
PRZEŻYWSZY LAT 48
POKÓJ JEGO DUSZY
![]() |
| Grób Franciszka Bursiaka na Powązkach. Źródło (dostęp 17 VII 2026 r.). |
Według nagrobnej inskrypcji Franciszek Bursiak urodził się w 1866 r., ale akta metrykalne pozwalają skorygować tę informację: przyszedł na świat w 1865 r. w Boczkach Dolnych w parafii Stary Waliszew w Łódzkiem. Na przełomie XIX i XX w. w prasie warszawskiej ukazywały się liczne ogłoszenia kwiaciarni i zakładów ogrodniczych zlokalizowanych w Nowym Sadzie należących do Franciszka Bursiaka. To on rozsławił nazwisko rodzinne.
![]() |
| Franciszek Bursiak. Źródło: „Ogrodnik”, 4 (1914), 47–50, s. 606. |
W wydanym w 1928 r. Pierwszym Polskim Przewodniku Adresowym Ogrodnictwa i Działów Pokrewnych podano, że kwiaciarstwem zajmował się Bursiak Karol, Mokotów, Stary Sad i Al. Jerozolimska 35, który miał kwiaciarnię przy ul. Marszałkowskiej 101. W 1928 r. Karol Bursiak (ok. 1873–1935) mieszkał przy Alejach Jerozolimskich 6370 (to numer hipoteczny, nie numer posesji; była to posesja nr 45). Wiemy o tym z jego aktu ślubu. Karol Bursiak, syn Andrzeja i Marianny z Przybylskich Bursiaków, jako wdowiec po Mariannie Teofili z Lewandowskich (ok. 1864–1925) wziął ślub ze Stefanią Anielą Ciesielską, córką Józefa i Marceli z Mańkusów. Pierwszy ślub w 1894 r. Karol brał w parafii Przemienienia Pańskiego w Warszawie (u kapucynów przy ul. Miodowej). Pierwsza żona zmarła w parafii Matki Bożej Loretańskiej na warszawskiej Pradze. W 1935 r. podano, że Karol Bursiak był współwłaścicielem nieruchomości nr 1580B, czyli posesji przy Alejach Jerozolimskich 18.
![]() |
| Podpis Karola Bursiaka pod jego drugim aktem ślubu w 1928 r. Źródło: Akta stanu cywilnego parafii rzymskokatolickiej św. Andrzeja w Warszawie, 1928M/165 (dostęp 17 VII 2026 r.). |
Karol Bursiak zmarł w 1935 r. W jego akcie zgonu (błędnie) napisano, że urodził się w Warszawie, a odszedł w wieku 62 lat, czyli urodził się ok. 1873 r. Tę datę potwierdzają też akty obu jego ślubów. Według aktu drugiego ślubu, zawartego w 1928 r. w kościele św. Andrzeja w Warszawie, Bursiak urodził się w parafii Waliszew i był ogrodnikiem. Życie zakończył w domu przy ul. Jerozolimskiej 1570 (numer posesji 48), podlegał więc pod parafię Świętego Krzyża w Warszawie. Mszę pogrzebową odprawiono w kościele Świętego Krzyża, a pochowano go na Powązkach.
W Warszawie było więc kilku ogrodników Bursiaków: najstarszy Ludwik, nieco młodszy Franciszek i najmłodszy Karol. Pierwsze wzmianki o zakładach ogrodniczych Franciszka Bursiaka (1866–1914), który najbardziej rozsławił nazwisko, pojawiają się w 1895 r. W tym roku brał udział w wystawie ogrodniczej przygotowanej przez Towarzystwo Ogrodnicze Warszawskie. Wystawiał się w dziale rośliny, bukiety, wiązanki, kwiaty cięte itp., pokazał wieńce i bukiety z kwiatów suchych. Otrzymał srebrny mały medal za bukiet z suchych kwiatów. W 1896 r. na kolejnej takiej wystawie zaprezentował kosze, wieńce, bukiety. W 1896 r. otrzymał medal srebrny mały za bukiet złożony tylko ze złocieni, zaprezentowany na wystawie złocieni. Potem wystawiał się na wielu ekspozycjach, często zajmując wysokie miejsca w różnych kategoriach.
Zaczął jednak wcześniej. Jak wynika z pośmiertnego wspomnienia w „Ogrodniku”, praktykował w Psarach pod Łowiczem, czyli w rodzinnych stronach, i kształcąc się w swoim zawodzie w pierwszorzędnych zakładach. W wieku 25 lat, czyli w 1891 r., rozpoczął pracę samodzielną przez otwarcie niewielkiego sklepu na ul. Marszałkowskiej, gdzie prowadząc handel suszonymi kwiatami i modnymi wówczas bukietami Mackarta, położył podwaliny do założenia większego zakładu. Warto tu wyjaśnić, że bukiety makartowskie jako styl florystyczny powstały w połowie XIX w. Kwiaty rozmieszczano tak, aby miały dużo wolnej przestrzeni wokół siebie. Wykorzystywano też trawy, liście oraz pióra. Dalej o Franciszku Bursiaku czytamy tak: Obdarzony sprytem, przy mrówczej pracy i zapobiegliwości, wkrótce otworzył wielki magazyn kwiatowy na rogu ul. Marszałkowskiej i al. Jerozolimskiej, a jednocześnie, na wydzierżawionej kilkudziesięciomorgowej przestrzeni w Nowym Sadzie za rogatką Mokotowską, rozpoczął wielką hodowlę roślin kwiatowych. Franciszek Bursiak konsekwentnie rozwijał swoją firmę, tak że w 1914 r. był największym producentem róż w Polsce.
W 1930 r., kiedy z braci Bursiaków żył już tylko Karol, działka o nr. hip. 7589 przy ul. Bocheńskiej 43 należała do Franciszka Bursiaka (a raczej jego spadkobierców, bo i ten nie żył). Działka o nr. hip. 7588 przy ul. Cieszyńskiej 1 i jednocześnie przy ul. Bukowińskiej 4 była własnością Ludwika Bursiaka (który przecież nie żył od 3 lat!), zaś działka o nr. hip. 7589 przy ul. Piaseczyńskiej 15 do sukcesorów Franciszka Bursiaka. W innych źródłach pojawia się też przypisanie do tej rodziny kolonii Nowy Sad A oraz działek o nr. hip. 7587, 7590 i 7591. Zaznaczyłam te wszystkie na poniższym planie (na współczesne zdjęcie lotnicze Warszawy z 2025 r. nałożyłam plan gruntów z 1936 r. z przezroczystością na poziomie 51%). Dzisiaj na tych terenach znajdują się:
- kol. Nowy Sad A – budynek przy ul. Puławskiej 180, który opisałam tutaj: KLIK;
- nr hip. 7587 – teraz jest tu kawałek ul. Bukowińskiej, FRAC i teren zielony nad stacją metra Wilanowska;
- nr hip. 7588 – budynki o adresach ul. Bukowińska 22A, 22B, 24A, 24D i 26B, ul. Cieszyńska 7 (nowa Pawiówka), pawilon przy ul. Cieszyńskiej 6, bloki przy ul. Cieszyńskiej 1A, 2, 4 i 5, plac zabaw przy ul. Cieszyńskiej oraz sporo terenów zielonych;
- nr hip. 7589 – budynki przy ul. Pejzażowej 2 oraz przy ul. ul. Bukowińskiej 8, 10 i 12, sporo terenów zielonych i kilka domów przy ul. Bocheńskiej;
- nr hip. 7590 – budynki przy ul. Jana Pohoskiego 2, 3 i 4 oraz sporo terenów zielonych;
- nr hip. 7591 – teren przy ul. Srebrnych Świerków, Ukryty Raj, Płatków Róż, Zapachu Bzu i Kwiatu Pomarańczy oraz Park przy Królikarni, wszystko od zachodu ograniczone ul. Jaśminową, a od wschodu ul. Białego Dębu.
![]() |
| Źródło (dostęp 22 VII 2026 r.). |
W 1925 r., przy okazji sprawy sądowej Jakuba Bursiaka, o której niżej, w „Kurjerze Porannym” napisano: Karol Bursiak, właściciel firmy na rogu Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskiej, prosi nas o zaznaczenie, że Jakób Bursiak nie jest współwłaścicielem jego firmy. Jest natomiast synem współwłaściciela zakładu ogrodniczego Ludwika Bursiaka w Mokotowie przy ul. Bukowińskiej nr. 4. Karol Bursiak zadbał więc o to, by w prasie napisano rzetelną informację o jego bratanku, synu Ludwika, Jakubie Bursiaku. W 2026 r. Julia Dragović napisała na stronie architektura.murator.pl: „Po śmierci Ludwika przedsiębiorstwo przeszło w ręce jego syna, Jakuba”, jednak i jego brat Feliks pojawia się w źródłach jako ogrodnik i spadkobierca ojca.
![]() |
| Opis sklepu Bursiaka na rogu Alei Jerozolimskich i Marszałkowskiej. Źródło: „Mucha”, 56 (1924), 49, s. 8. |
Czas przejść do rodziny Smolarków. W 1939 r. działkę o nr. 7589 (ul. Bocheńska 43) przypisano do Aleksandra Smolarka. W 1983 r. T. Niewiadomski wspominał: Kilka lat temu zmarł (...) ostatni właściciel, Aleksander Smolarek, żywa historia Nowego Sadu. Julia Dragović podała, że Smolarek zmarł w 1981 r. Taką datę można znaleźć też na portalu FamilySearch, skąd dowiadujemy się, że w chwili śmierci Smolarek miał 90 lat.
Jaka jest jego historia i połączenie z Bursiakami? Zatrudniony u Bursiaka młodzieniec (według J.S. Majewskiego na początku XX w.) Aleksander Smolarek (1891–1981), jak zapisał J. Kasprzycki, wpadł w oko nie tylko córce, pannie na wydaniu, ale – co ważniejsze – jej przewidującym rodzicom. W 1983 r. Teodor Niewiadomski wspominał: Smolarek, jako niezwykle przystojny młodzian, jeszcze do niedawna pracownik zatrudniony w ogrodzie Bursiaka ożenił się z córką swego chlebodawcy Janiną Bursiakówną (1890–1964). Smolarkowie mieli dzieci: Kazimierza Mariana (1915–1943), Marię Jadwigę (1917–1918), Władysławę Halinę (1919–po 1943), Zbigniewa Jana (1920–1920), Jana Wojciecha (1922–?, był żonaty) i Zofię (1923–1944). Pierwsze dziecko Smolarków urodziło się w Ursynowie (zapisano, że ojciec to ogrodnik w Ursynowie zamieszkały), drugie w Szopach Niemieckich i tam zmarło, a kolejne rodziły się i umierały w Nowym Sadzie, jak wynika z aktów metrykalnych. T. Niewiadomski podał, że w 1944 r. zginęły córki Aleksandra i Janiny Smolarków Maria i Zofia. O ile Zofię możemy zlokalizować, tzn. mamy jej akt urodzenia, o tyle Marii nie ma (najstarsza siostra Maria Jadwiga zmarła jako dziecko). Nie wiadomo więc, czy Niewiadomski się pomylił, czy Smolarkowie mieli jeszcze córkę Marię. Według portalu FamilySearch Maria Jadwiga Smolarkówna żyła w latach 1917–1944, ale córka Janiny i Aleksandra Smolarków o tych imionach, urodzona w 1917 r., zmarła w wieku niecałych 2 lat... Z FamilySearch dowiadujemy się również, że Aleksander i Janina Smolarkowie mieli córkę Barbarę (1931–2005), urodzoną w Warszawie, a zmarłą w Gdańsku. Jest pochowana na cmentarzu oliwskim.
Teodor Niewiadomski tak opisywał Nowy Sad sprzed II wojny światowej: Głośne poszczekiwanie dwóch groźnych brytanów mieszało się z radosnymi okrzykami moich rówieśników – Haliny i Kazika, kumpli ze szkolnej powszechnej ławy a wnuczków Bursiaka. (...) Stary Bursiak wolne chwile spędzał ze swoimi wnuczkami opowiadając im o zmierzchu niezwykłe dzieje Nowego Sadu i „Bursiakówki”. Były to niezapomniane chwile, w których traktowany już prawie jako domownik dość często brałem udział. Niewiadomski nie podał jednak, jak na imię miał stary Bursiak, nie zrobił tego również Jerzy Kasprzycki, a brakuje aktu ślubu Janiny Bursiakówny z Aleksandrem Smolarkiem, z którego dowiedzieliśmy się, którego ogrodnika Bursiaka córką była Janina. Są jednak inne przesłanki. Na podstawie tego, że wspominający starego Bursiaka T. Niewiadomski bywał w jego domu w latach 1920–1926, a także na bazie informacji z 1929 r. o spadkobiercach Ludwika Bursiaka stwierdzam, że starym Bursiakiem był Ludwik, który zmarł w 1927 r., a jedną z jego córek była Janina z Bursiaków Smolarkowa. Dorzućmy jeszcze, że chrzestną pierwszego syna Smolarków Kazimierza Mariana była Petronela Bursiak, czyli babcia dziecka, a chrzestnym Marii Jadwigi Smolarek – Feliks Bursiak, wuj (brat matki). Do tego, wedle informacji z 1930 r., działka przy ul. Bukowińskiej 4, na której stał dom wspominany przez Niewiadomskiego jako Bursiakówna (Pawiówką zwano ją później), była własnością Ludwika Bursiaka. Pasuje.
Skoro mamy rozstrzygnięte, na ile to możliwe, kwestie osobowo-chronologiczne, czas przyjrzeć się zakładom ogrodniczym Bursiaka na Mokotowie. Najsłynniejszy i chyba najbardziej przedsiębiorczy przedstawiciel rodziny Franciszek Bursiak sprzedawał swoje rośliny w kilku miejscach w Warszawie. W 1895 r. podano, że prowadził sklep przy ul. Marszałkowskiej 104. W 1900 r. informowano, że żywe kwiaty można było u niego kupić przy ul. Jerozolimskiej 49. Podobnie było w kalendarzu informacyjnym z 1910 r. W 1920 r. w księdze adresowej Warszawy podano, że Franciszek Bursiak oferował kwiaty przy Alejach Jerozolimskich 49 (czyli pod tym samym adresem co wcześniej).
![]() |
| Źródło: „Goniec Wieczorny”, 1903, 158, s. 4. |
![]() |
| Źródło: „Goniec Poranny”, 1903, 89, s. 3–4. |
Przed I wojną światową najważniejszy sklep Franciszka Bursiaka znajdował się przy ul. Marszałkowskiej 101. Notowano go tam już co najmniej od 1899 r. Ciekawostką jest to, że nieco wcześniej, w latach 1883–1884, w budynku mieszkał Henryk Sienkiewicz. Była to willa zbudowana przez architekta Henryka Marconiego (jako dom własny) w 1843 r. Na blogu Warszawa w Budowie czytamy: „Willa (...) przyciągała wzrok nie tylko za sprawą wysokiej klasy architektury, ale również największą w Warszawie ilością neonów oświetlających nocą budynek. (...) Zniszczona w czasie II Wojny Światowej kamienica rozebrana została w 1954 roku podczas poszerzania ul. Marszałkowskiej. W 1965 roku na jej miejscu wybudowano pawilon Cepelii”. Pamiętnikarka Jadwiga Waydel-Dmochowska zapisała, że na przełomie XIX i XX w. ulokowana tutaj kwiaciarnia Bursiaka była najmodniejszym tego typu sklepem w Warszawie: Wchodziło się do niej przez ganeczek. Położenie było szczęśliwe. Rzeczywiście. Jak podał J.S. Majewski, „po drugiej stronie ulicy znajdował się dworzec warszawsko-wiedeński, a obowiązywał wówczas zwyczaj tłumnego odprowadzania i witania podróżnych i obdarowywania ich bukietami kwiatów”. Varsavianista stwierdził też, że przed I wojną światową sklep Bursiaka przy Marszałkowskiej „był tak znany, że powoli zapomniano nazwy willi Marconiego, w której się mieścił, i zwano ją potocznie domem Bursiaka”.
![]() |
| Reklama z 1897 r. Źródło (dostęp 19 VII 2026 r.). |
![]() |
| Źródło: „Goniec Wieczorny”, 1904, 112, s. 7. |
![]() |
| Zdjęcie z 1937/1938 r. Źródło: Archiwum Państwowe w Warszawie, Referat Gabarytów, sygn. 4475 (dostęp 17 VII 2026 r.). |
J.S. Majewski podał, że warzywa i owoce uprawiane w Nowym Sadzie Bursiak sprzedawał w sklepie warzywniczym przy ul. Hożej 1, ale w ogłoszeniach prasowych pojawia się też adres Hoża 5. W księdze adresowej Warszawy z 1920 r. można znaleźć informację, że przy ul. Hożej 1 kwiaty oraz jarzyny sprzedawał Feliks Bursiak. To tzw. kamienica Sukiertów/Sukertów na rogu z ul. Mokotowską, przy placu Trzech Krzyży, zabudowana w latach 1913–191 według projektu Henryka Sifelmana i Stanisława Weissa w stylu wczesnego modernizmu. Przetrwała do dziś. Nie przetrwał za to budynek przy ul. Hożej 5 zaprojektowana przez Leona Rakowskiego i zbudowana w 1867–1868 jako kamienica czynszowa została wybudowana dla Józefa Głębockiego.
![]() |
| Zdjęcie z 9 V 1939 r. Źródło: Archiwum Państwowe w Warszawie, Referat Gabarytów, sygn. 3887 (dostęp 17 VII 2026 r.). |
![]() |
| Kamienica przy ul. Hożej 5 w 1939 r. Źródło (dostęp 19 VII 2026 r.). |
Z ogłoszeń prasowych dowiadujemy się, że Franciszek Bursiak miał również inspekty na Woli przy ul. Żytniej 34. Mieściły się tam szkółki ogrodnicze braci Hoserów, innych bardzo znanych warszawskich ogrodników. To dlatego, że w Nowym Sadzie terenów sadowniczych, jak podał T. Niewiadomski, było stosunkowo mało.
![]() |
| Źródło: „Scena i Sztuka”, 2 (1908), 6, s. 19. |
![]() |
| Źródło: „Świat”, 3 (1908), 7, s. 32. |
![]() |
| Plan szkółek zakładu ogrodniczego Bracia Hoser przy ul. Żytniej pomiędzy Okopową (po prawej) a Karolkową (po lewej). W dolnej części planu ul. Żytnia, w lewym dolnym rogu budynek przy Żytniej 34 róg Karolkowa, 1897–1901 r. Źródło (dostęp 17 VII 2026 r.). |
Franciszek Bursiak miał też filię zakładu ogrodniczego przy Powązkach, o czym dowiadujemy się z prasy.
![]() |
| Źródło: Złota Księga przemysłu fabrycznego, handlu, rolnictwa oraz rękodzieł w Królestwie Polskiem, Warszawa 1899, s. 35C. |
Za swoje kwiaty Franciszek Bursiak był wielokrotnie nagradzany. Zdobywał wysokie miejsca w konkursach ogrodniczych. Zapewniał kwiatowe dekoracje na wiele uroczystości w stolicy. W prasie publikowano liczne reklamy jego zakładu ogrodniczego, nierzadko wierszowane, w czym przodował tygodnik „Mucha”.
![]() |
| Źródło: „Mucha”, 37 (1904), 9, s. 7. |
![]() |
| Źródło: „Mucha”, 37 (1904), 18, s. 7. |
![]() |
| Źródło: „Mucha”, 37 (1904), 19, s. 7. |
![]() |
| Źródło: „Mucha”, 37 (1904), 39, s. 7. |
Franciszek Bursiak należał do Towarzystwa Ogrodniczego Warszawskiego i Towarzystwa Wzajemnego Kredytu. W 1911 r. został wybrany do rady programowej drugiej organizacji. Uchodził za autorytet w dziedzinie ogrodnictwa. Również Karol Bursiak, jego brat, należał do Towarzystwa Ogrodniczego Warszawskiego. W 1929 r. podano, że zamieszkały przy ul. Bukowińskiej 4 Jakub Bursiak (syn Ludwika, bratanek Franciszka i Karola) był członkiem Polskiego Związku Producentów Warzyw.
![]() |
| Źródło: „Goniec Poranny”, 1907, 297, s. 2. |
![]() |
| Źródło: „Słowo”, 30 (1911), 156, s. 1. |
![]() |
| Źródło: „Nowa Gazeta”, 7 (1912), 288, s. 2. |
![]() |
| Źródło: „Kurjer Warszawski”, 90 (1910), 97, s. 2. |
![]() |
| Źródło: „Nowa Gazeta”, 6 (1911), 263, s. 3. |
| Źródło: „Kurjer Warszawski”, 94 (1914), 253, s. 4. |
![]() |
| Źródło: „Kurjer Poranny”, 37 (1913), 236, s. 1. |
W 1907 r. w „Kurjerze Warszawskim” pisano o przedsiębiorstwie Franciszka Bursiaka: zakład bowiem p. Bursiaka należy do pierwszorzędnych. Dość powiedzieć, że w sezonie dać on może dziennie kilkanaście tysięcy róż ciętych!... W 1910 r. przy okazji wystawy przyrodniczej w Warszawie tak pisano o ofercie Bursiaka: Najokazalej przedstawia się zbiór kwiatów jesiennych p. Bursiaka, co należy przypisać temu, że wiele z nich pochodzi z hodowli w budynku, gdzie wpływ niepogody dał się mniej odczuć; ale i kwiaty z gruntu są pyszne. W 1912 r. w przewodniku po Warszawie i okolicach Z.E. Zięckowski podał: na lewo od Wierzbna zwracają uwagę wzorowe zakłady ogrodnicze firmy Bursiak.
W 1914 r. w czasopiśmie „Kłosy” A. Makowiecki obszernie opisał firmę Franciszka Bursiaka. Warto zacytować cały reportaż: Dwudziestokilkoletni okres działalności firmy, odznaczał się bogactwem różnorodnych hodowli roślin, których brak dotkliwie w kraju odczuwać się dawało. Hodowle te, drogą stopniowych udoskonaleń i zwiększań, obecnie doprowadzone są do imponujących rozmiarów. W Nowym Sadzie położonym o 2 wiorsty od rogatki Mokotowskiej (stacja Wierzbno kolejki Grójeckiej), na ogólnej przestrzeni 4 włók, prowadzone są hodowle róż, bzów, konwalji, fijołków alpejskich i t. d., które rozsyłane są po całym kraju i stanowią ozdobę licznych zakładów ogrodniczych. Szerokim warstwom odbiorców magazynu Fr. Bursiaka przy ul. Marszałkowskiej róg Al. Jerozolimskiej, dobrze znane są piękne okazy pochodzące z uroczego królestwa w Nowym Sadzie, które ze względu na blizkie sąsiedztwo z Warszawą, licznie jest zwiedzane. Rozmiar hodowli najlepiej określić można, przytaczając liczby roślin, rok rocznie przyszykowywanych do pędzenia we własnych szklarniach, lub w najpoważniejszych zakładach ogrodniczych Petersburga i Moskwy, ubiegających się o kwiaty, i rośliny doniczkowe, pochodzące z hodowli Fr. Bursiaka. Przechodząc ze szklarni do szklarni, dzięki uprzejmości ich właściciela, dowiadujemy się, że samych róż doniczkowych i gruntowych roczna sprzedaż sięga 30,000 egzemplarzy. W chwili obecnej, znajduje się w hodowli około miljona róż, 180000 bzów, 30000 złocieni, 20000 fijołków alpejskich i t. d. Samych tylko róż ciętych dzienny zbiór sięga 50,000 sztuk! Niezależnie od tego, podjęte są już przez p. Fr. Bursiaka starania nad urządzeniem wielkiej hodowli cieplarniowej goździków amerykańskich, do tej pory, stale nadsyłanych z zagranicy. Miejsce, zajęte tylko pod cieplarnie, zajmuje 9 morgów oszklonej przestrzeni W tych oto pobieżnych zarysach, przedstawia się działalność zakładu ogrodniczego Fr. Bursiaka, stojącego dziś na czele tych firm, które zajmują się produkcją roślin doniczkowych. Pod same tylko róże zajęta jest przestrzeń 15 morgowa. Śmiało więc zaakcentować należy, że są to największe u nas w kraju hodowle tego rodzaju. Powyższe działy uzupełniają wielkie plantacje konwalji na przestrzeni 3 morgów, oraz rok roczna miljonowa produkcja dziczek drzew owocowych, na przestrzeni 1 włóki. Wzorowy ten materjał sadzonkowy, pochodzący z jedynie wielkiej krajowej hodowli dziczek, cieszy się wielkim zbytem na miejscu i na eksport. Dziś zakłady ogrodnicze Fr. Bursiaka są bardzo silną placówką społeczną, z wielkiem powodzeniem zwalczającą zakusy eksportowych domów zagranicznych, przeciwstawiając towar własnej produkcji tańszy, a jednak w niczem dobrocią nie ustępujący. Czyn tego rodzaju godzien jest najszerszego poparcia. Komu więc sprawa odrodzenia naszego handlu wyłania się, jako rzecz wielkiej doniosłości, ten powinien pamiętać, że stale popierając polską wytwórczość, zwiększamy bogactwo narodowe. Reportaż był ilustrowany. Poniżej publikuję ilustracje dołączonego do tekstu z 1914 r.
![]() |
| Źródło: A. Makowiecki, Królestwo kwiatów. Zakład ogrodniczy Fr. Bursiaka, „Kłosy”, 1 (1914), 5, s. 49. |
![]() |
| Źródło: A. Makowiecki, Królestwo kwiatów. Zakład ogrodniczy Fr. Bursiaka, „Kłosy”, 1 (1914), 5, s. 49. |
![]() |
| Źródło: A. Makowiecki, Królestwo kwiatów. Zakład ogrodniczy Fr. Bursiaka, „Kłosy”, 1 (1914), 5, s. 50. |
Możliwe, że na jednym ze zdjęć dołączonych do reportażu z 1914 r. widać Franciszka Bursiaka. Mężczyzna na zdjęciu jest podobny do Franciszka Bursiaka z fotografii z nekrologu w „Ogrodniku”.
![]() |
| Źródło: A. Makowiecki, Królestwo kwiatów. Zakład ogrodniczy Fr. Bursiaka, „Kłosy”, 1 (1914), 5, s. 49. |
Na 1915 r., jak podano w „Kurjerze Porannym”, Franciszek Bursiak przygotowywał w Nowym Sadzie pod Warszawą wystawę, która miała zobrazować ostatnie 25-lecie ogrodnictwa. Sprawę uniemożliwił jego przedwczesny zgon (długo chorował na serce). Jak wynika z pośmiertnego wspomnienia w „Ogrodniku”, Franciszek Bursiak pracował ze zdwojoną energją, aby podołać wielkiemu zadaniu stworzenia zakładu, opartego na wielkich kulturach kwiatowych, gdyż poza dążnością do dorobku, pragnął on, jako dobry patrjota, aby ogrodnictwo polskie polskiemi też nazwiskami jaśniało. (...) Budował więc liczne szklarnie na złocienie, bzy, goździki; obsadzał morgowe przestrzenie krzakami róż na kwiat cięty; produkował setki tysięcy dziczków owocowych i wiele morgów warzyw na wywóz do Rosji. Gospodarstwo jego rozwijało się z roku na rok, podnosząc się do poziomu, na jakim stoją podobne zakłady zagranicą. (...) Rezultatem wszystkiego wreszcie było nabycie dzierżawionej ziemi na własność. Tekst Stanisława Brzozowskiego opowiada o Bursiaku również od strony prywatnej: Małych wymagań dla siebie, (...) odznaczał się czułem sercem dla drugich; zgromadził około siebie rodzinę i wespół pracował zgodnie, dając w ten sposób rzadki przykład miłości rodzinnej. W stosunkach z kolegami zawodu był uprzejmy i uczynny, przez co zjednał sobie ogólną sympatję, (...). (...) odznaczał się wrodzoną inteligencją i, pomimo nawału pracy, dążył do zdobycia szerszej wiedzy przez czytanie książek, i wyjazdy za granicę. W gronie kolegów wszczynał dysputy fachowe, z których umiał wykorzystać dobre rady, co też w ostatnich czasach zaznaczyło się poważnie na hodowli w Nowym Sadzie.
![]() |
| Źródło: „Ogrodnik”, 4 (1914), 32–41, s. 542. |
W 1914 r., opisując pogrzeb F. Bursiaka w „Kurjerze Porannym”, stwierdzono: Zmarły należał do rzędu wybitnych ogrodników u nas, a dzięki wysokim zdolnościom i zamiłowaniu w tym kierunku, przyczynił się niemało do podniesienia krajowej kultury rolniczej. (...) Cała duszą oddany sztuce ogrodniczej, uczynny dla kolegów, zyskał Bursiak życzliwość w szerokich kołach, to też wieść o jego sgonie wywołała prawdziwy żal. Wiele osób szło w orszaku pogrzebowym. Nad grobem przemawiał, przedstawiając zasługi zmarłego, prezes Towarzystwa Ogrodniczego Warszawskiego Edmund Jankowski (1849–1938).
![]() |
| Źródło: „Kurjer Warszawski”, 94 (1914), 353, s. 2. |
Możliwe, że po śmierci Franciszka Bursiaka w 1914 r. podzielono majątek i zakłady ogrodnicze. Jedynie przez kilka miesięcy w 1915 r. w prasie pisano o firmie „Br. Bursiak”. Zapewne chodzi o braci Bursiaków, czyli pozostałych po śmierci Franciszka młodszych Ludwika i Karola. Jednak już w 1915 r. powstała firma Karola Bursiaka, którą w 1928 r. wprowadzono do Rejestru Handlowego Sądu Okręgowego w Warszawie. Zapisano wówczas: Karol Bursiak w Warszawie, Jerozolimska 35. Detaliczna sprzedaż żywych kwiatów. Istnieje od 1915 r. Właściciel Karol Bursiak z Warszawy. Działała do 1934 r. Podejrzewam, że po śmierci Franciszka Karol przejął jego udziały, a z majątku Franciszka wydzielono działki dla brata Ludwika. W 1927 r. pisano, że Ludwik Bursiak (w tym roku zmarły) był współwłaścicielem kolonii Nowy Sad i nieruchomości o numerach hipotecznych: 7587, 7588 (ul. Bukowińska 4), 7589 (ul. Bocheńska 43), 7590 i 7591. W 1929 r. notowano, że zmarła Kunegunda Holler z Bursiaków była współwłaścicielką i kolonii Nowy Sad, i wymienionych posesji.
W 1918 r. Janina Antoniewiczówna w „Miesięczniku Sadowniczo-Ogrodniczym” opublikowała tekst, w którym czytamy m.in.: na obszarze 55 m są
założone ogrody znanej w Warszawie firmy kwieciarskiej Fr. Bursiak.
Dziś z powodu wojny, a głównie śmierci właściciela przedstawiają smutny obraz zupełnego zaniedbania i zniszczenia. Dawniej największa
hodowla róż na kwiat cięty, dziś przeważnie uprawa warzyw. Róże
hoduje się jedynie na 1 morgu, trochę chryzantemów doniczkowych, goździków i bratków na kwiat cięty do sklepu. Pod przykryciem dachu
na obszarze około 1/2 morgi, dziś bardzo silnie zrujnowanem, hodowano
dawniej róże, lecz przeważnie obsadzone groszkiem pachnącym, lewkonią i wczesnymi pomidorami szklarniowymi Lukullus i Export. W inspektach jedynie Cyneraria, mająca ogromny zbyt oraz ogórki.
![]() |
| Źródło: „Świat”, 2 (1907), 27, s. 18. |
![]() |
| Źródło: „Ogrodnik”, 15 (1925), 15, s. 403. |
Oczywiście Franciszek Bursiak nie pracował w swoim zakładzie ogrodniczym sam. Zatrudniał pracowników. Mamy jednak niewiele informacji na temat osób, które na co dzień tworzyły zakłady ogrodnicze F. Bursiaka.
Varsavianista J. Kasprzycki podkreślił: Warszawiacy, pamiętający czasy przedwojenne, znają ówczesną „czołówkę” ogrodniczą: Hoser – drzewka i krzewy ozdobne, Ulrych – nasiona; Smolarek – róże i bzy. To dzięki wspominanemu już wyżej Aleksandrowi Smolarkowi, zięciowi Ludwika Bursiaka, ogrodnikowi zatrudnionemu w Nowym Sadzie, w zakładzie skupiono się na hodowli róż i bzów. J.S. Majewski stwierdził, że Smolarek doprowadził przedsiębiorstwo do rozkwitu.
![]() |
| Źródło: „Mucha”, 37 (1904), 6, s. 6. |
![]() |
| Źródło: „Mucha”, 37 (1904), 14, s. 9. |
Współcześnie na terenie dawnych ogrodów Bursiaków, przy ul. Bukowińskiej, stoi kilkumetrowa kolumna zwieńczona orłem. O tym miejscu przez lata opowiadano niemal legendy. Już w międzywojniu krążyły różne historie o genezie kolumny. W „Expressie Kaliskim” w 1927 r. pisano: W ogrodzie p. K.[arola] Bursiaka przy ul. Bukowińskiej 4 znajduje się tajemniczy, opuszczony i zaniedbany pomnik. Nie ma na nim ani jednej tablicy, ani jednego napisu, ani jednej daty. Pomnik ten zbudowany z cegieł, ma wysokość kilku metrów. Ludzie opowiadają sobie, że jest to pamiątka z r. 1809 z czasów bitwy z Austrjakami pod Raszynem. Przez to miejsce biegł trakt do Warszawy wzdłuż którego wrzały najgorętsze walki. Na polu, na którem stoi pomnik do dnia dzisiejszego wykopują jeszcze kości i czerepy ludzkie. Warto byłoby, aby pomnikiem tym zajęło się Tow. ochrony zabytków, bowiem wpływy atmosferyczne niszczą pomnik, któremu grozi w krótkim czasie ruina.
Ten opis sprzed niemal 100 lat dobitnie uświadamia, jak ważne jest oznaczanie miejsc pamięci, bo gdy odchodzą ci, którzy znali ich znaczenie, nawet jeśli mija zaledwie kilkanaście lat, pamięć się zaciera. Ale zanim wyjaśnię, jaka jest prawdziwa historia pomnika, dowiedzmy się, jakie inne teorie na temat jego pochodzenia pojawiały się w prasie i w Internecie.
![]() |
| Źródło: „Express Kaliski”, 1927, 306, s. 3. |
W liście do „Stolicy” nadesłanym w latach 80. XX w. jeden z czytelników opisywał historię, którą przekazywano w jego rodzinie: kolumna, którą do 1944 r. wieńczył żelazny krzyż na kamiennym cokole, upamiętniała pochowanych pod nią żołnierzy napoleońskich lub powstańców listopadowych. Inny czytelnik, odpowiadając mu, zanegował takie tłumaczenie. Jak w 2026 r. referowała J. Dragović, „ani wojska Napoleona nie walczyły w tych rejonach, ani powstańcy listopadowi nie ponieśli tu strat. Ponadto, władze carskie nie pozwoliłyby na uczczenie Polaków – pomniki, owszem, stawiano, ale Rosjanom, i w innych miejscach. Ten sam czytelnik podał inną hipotezę, w zasadzie w formie faktu: kolumna miała zostać tu ustawiona jako element orientacyjny przy drodze wiodącej do siedziby królewskiej w Wilanowie. Stawianie ich było częstym zwyczajem; budowano kapliczki, krzyże, ustawiano figury św. Nepomucena. Jakie konkretnie podstawy miał dla swoich twierdzeń czytelnik – tego nie zdradził. Jeszcze inna teoria głosi, że kolumna oddzielała majątki Branickich i Pusłowskich”. Z kolei w 1992 r. Antoni J. Koseski pisał, że miało to być upamiętnienie jakiejś nieznanej w źródłach bitwy z powstania styczniowego albo, według niektórych, pomnik miał powiązanie z insurekcją kościuszkowską. Prawda jest jedna inna.
![]() |
| Kolumna przy ul. Bukowińskiej. Fot. Szymon Starnawski/Grupa Murator. Źródło (dostęp 17 VII 2026 r.). |
W 1911 r., jak podał T. Niewiadomski, w asyście księży i mieszkańców Nowego Sadu opowiadający mu tę historię stary Bursiak, czyli Ludwik Bursiak (1863–1927), przeniósł na cmentarz służewiecki szczątki ofiar epidemii cholery z końca XIX w. Kolumna (dawniej z krzyżem, dziś z orłem), która stoi przy ul. Bukowińskiej, jest więc pozostałością krzyża epidemicznego. Epidemia cholery grasowała w Warszawie np. w 1892, 1893 i 1894 r. Wówczas przy ul. Bukowińskiej mógł powstać cmentarz. Pochowano tu zapewne zmarłych mieszkańców i mieszkanki Szop Polskich, Potoku i Szop Niemieckich. Niewykluczone, że jako nagrobny pomnik, jak to określił Niewiadomski, kolumna stała się znakiem drogowym i punktem orientacyjnym. Nie zachowała się pamiątkowa tablica-epitafium, przytwierdzona do murowanego obelisku, którą wspomniał Niewiadomski. W latach 60. XX w. na kolumnie ustawiono rzeźbę orła, ale długo tam nie pozostała. Już w kolejnej dekadzie nie było jej na szczycie kolumny.
![]() |
| Kolumna przy ul. Bukowińskiej. Fot. Maciej Łukasik, koniec lat 70. XX w. Źródło (dostęp 26 VI 2023 r.). |
![]() |
| Kolumna ok. 1980 r. Fot. Witold Kuliński. Źródło (dostęp 31 V 2023 r.). |
![]() |
| Oryginalny podpis pod zdjęciem: Murowany obelisk dla uczczenia pamięci zmarłych od „morowej zarazy”. Fot. Andrzej Podoski. Źródło: „Stolica”, 38 (1983), 50, s. 23. |
Warto wspomnieć, że we współczesnych granicach Warszawy znajduje się podobna kolumna również związana z historią epidemii. Na Bródnie, blisko zbiegu ul. Malborskiej i Ostródzkiej, stoi trzymetrowa kolumna na cokole zwieńczona łacińskim krzyżem na podstawie. To jedyny zachowany fragment dawnego cmentarza cholerycznego, nagrobek zmarłych w czasie epidemii Michała Walmberga, jego syna i córki. Jednocześnie to najstarszy zachowany w Warszawie pomnik nagrobny. Cmentarz powstał w 1708 r. daleko poza murami miasta. W czasie epidemii dżumy, do 1712 r., ludność Warszawy zmniejszyła się o jedną trzecią! Teren, na którym stoi kolumna na Bródnie, włączono do stolicy dopiero w 1951 r, czyli 35 lat później niż Nowy Sad.
![]() |
| Źródło kopii (dostęp 18 VII 2026 r.). |
![]() |
| Pomnik w 2007 r. Fot. Cezary Piwowarski, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons (dostęp 18 VII 2026 r.). |
Wróćmy do Bursiaków. W okolicach skarpy warszawskiej, w pobliżu ich zakładów ogrodniczych, organizowano m.in. biegi przełajowe. Relacja z 1921 r. podaje wprost, że trasa prowadziła przez dawny folwark Nowy Sad. Czytamy w niej: Wielkie jesienne święto lekkoatletyczne – bieg na przełaj o mistrzostwo Polski, był jednym z najpiękniejszych optycznie i organizacyjnie
z
tegorocznych zawodów sportowych.
Dystans jego wynosił około 7 klm,
a teren ciągnął się wzdłuż podmiejskich pól, przez złocące się jesienią
gaje, malownicza zielono-żółte łączki,
stare powyszczerbiane parkany i mury, nieznane dróżki i podwórka. (...) Bieg (...) poprowadził por. Welichowski
(„Pogoń”), którego niedługo już zmienił Nr. 30, tego zaś po pewnym czasie zastąpił Ziffer („T. C. W. Korona”)
Ten ostatni prowadził wstęgą biegnących prawie do końca, i dopiero koło ogrodów Bursiaka minął go ostatecznie kpt. Baran („Pogoń”) zwycięzca biegu „Kurjera Polskiego”, oraz
wielu innych biegów ulicznych.
![]() |
| Na zdjęciu widać szklarnie Bursiaków przy ul. Bukowińskiej. Źródło: „Przegląd Wieczorny”, 1926, 119, s. 4. |
W 1922 r. na żądanie Ludwika Bursiaka w sali posiedzeń wydziału cywilnego sądu okręgowego w Warszawie przy ul. Miodowej 15 odbyła się publiczna sprzedaż przez licytację – w drodze działów – nieruchomości ziemskiej „Kolonja Nowy Sad” (...) położonej w Mokotowie, przy ul. Bukowińskiej 4, należącej do Andrzeja Bursiaka, Ludwika Bursiaka, Karola Bursiaka i Adama Konarskiego. Majętność składała się wówczas z gruntu o powierzchni 56 mórg, w tym 13 mórg ogrodu z ok. 200 drzewami owocowymi, 3 domami murowanymi, 2 parterowymi i 1 piętrowym, 2 budynkami murowanymi, a 4 drewnianymi, z 8 cieplarniami ze szklanymi dachami oraz innych przynależności. Nieruchomość była obciążona hipotecznemi długami, kaucjami i ostrzeżeniami na sumę 20.211 mk. 76 fen. i 105.151 rb. 13 kop. Podlegała sprzedaży w całości. Licytację planować rozpocząć od sumy 25 ml marek. Nieruchomości jednak nie sprzedano. W 1923 r. ponownie próbowano ją sprzedać, ale bezskutecznie, a zadłużenie rosło.
Działkę Bursiaków wspominał w odniesieniu do międzywojnia J. Kasprzycki: Lewą stroną ulicy Bukowińskiej przebiegało murowane ogrodzenie z masywną bramą wjazdową. Za nim kryło się królestwo kwiatów i owoców, stanowiących otoczkę drewnianego dworku o trudnej o określenia architekturze.
![]() |
| Zarys willi w Nowym Sadzie w 1936 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
![]() |
| Willa w Nowym Sadzie w 1935 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
![]() |
| Źródło: „Przegląd Wieczorny”, 1927, 18, s. 1. |
W 1924 r. na łamy gazet trafił ogrodnik Jakub Bursiak (1897–1941), syn Ludwika. Z relacji prasowej dowiadujemy się, że był solą w oku dla opryszków i złodziejów mokotowskich, ponieważ kilkakrotnie zatrzymywał na gorącym uczynku kradzieży desek z parkanu lub kwiatów tych złodziejów i oddawał ich w ręce sprawiedliwości. Pochwycił m.in. znanych i karanych złodziejów: Romana Ufnalewskiego, Arczyńskiego i Stanisława Wawryszkę, którzy publicznie głosili Bursiakowi, że nie minie go kara, nawet przy każdem spotkaniu mówili mu to osobiście. Bursiak, obawiając się o życie, nosił ze sobą rewolwer Mauser. Wcześniej zaskarżył do sądu Ufnalewskiego o rozebranie parkanu i kradzież ogórków. Robotnicy kradli mu też kwiaty. Spory miał podłoże majątkowe. Ojciec Ufnalewskiego dzierżawił od Bursiaków ziemię.
![]() |
| Źródło: Spis nieruchomości w Warszawie z podaniem nazwisk właścicieli 1930 r., Warszawa 1930 (dostęp 6 VI 2023 r.). |
W dniu 12 VIII 1924 r., w południe, gdy Jakub Bursiak wracał z Warszawy do Nowego Sadu, został zaskoczony przez opryszków przy domu przy ul. Puławskiej 103 (blisko parku Dreszera). Pojawiło się pięciu nietrzeźwych mężczyzn: Roman Ufnalewski, Józef Arczyński, Stanisław Wawryszka, Kazimierz Stanisławiak i Józef Antoniak. Bursiak szybko przeskoczył rów i wskoczył na wracającą z Warszawy własną bryczkę, która szybko odjechała. Napastnicy zaś tylko pogrozili nożami lub pięściami. Godzinę później, gdy młodzieniec wychodził z domu w Nowym Sadzie, wziąwszy uprzednio do kieszeni rewolwer, został zapadnięty przy furtce. Ufnalewski chwycił ręką za krawat Bursiaka i rzucił się na niego z nożem. Ten zdążył wyjąć broń i po chwili strzelił przeciwnikowi w lewą pachwinę. Przed strzałem Bursiak zreperował rewolwer, który miał zepsuty bezpiecznik. Ufnalewski chciał ponownie zaatakować Bursiaka, ale upadł i zakończył życie. Bursiak planował wezwać pogotowie i policję, ale tłum, który się w międzyczasie zebrał, rzucił się na nieco z pięściami. Policjanci i komisarz XVI komisariatu Zdanowicz aresztowali Bursiaka.
Rozprawa sądowa w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się 3 XI 1925 r. Oskarżony zeznał, że strzelał w obronie własnej. Na rozprawie świadkowie zajścia, przyjaciele i towarzysze Ufnalewskiego przedstawili inną wersję wydarzenia. Tego dnia Ufnalewski wraz z przyjaciółmi wypił butelkę wódki, poczym wszyscy wyszli na ul. Puławską i tam spotkali przechodzącego Bursiaka. Dwóch z nich podeszło do pracodawcy i wdało się w rozprawę na temat spraw karnych, które im wytoczył B. za kradzież kwiatów. Po ukończeniu rozmowy Bursiak zatrzymał przejeżdżającą akurat swoją bryczkę, wsiadł w nią spokojnie i odjechał; oskarżony natomiast zaprzecza temu i, twierdzi, że Ufnalewski oraz towarzysze jego napadli (...) i grozili mu śmiercią tak, że musiał on uciekać, przeskakując głęboki rów, aby schronić się do bryczki. Następnie świadkowie zeznali, że Bursiak wbiegł do swego mieszkania, zostawił tam palto, chwycił rewolwer i wybiegł ponownie na ulicę. Spostrzegłszy Ufnalewskiego, podszedł do niego, począł z nim rozmowę, a po kilku minutach sprzeczki, wyciągnął rewolwer i zastrzelił przeciwnika.
Z „Expressu Porannego” dowiadujemy się, że podczas rozprawy sądowej ojciec zamordowanego zeznał, iż jego rodzina żyła z Bursiakami w zastarzałej waśni. Bursiakowie bowiem ścigają procesami młodzież, czyniącą im w ogrodach szkody. Sąd doszedł do przeświadczenia, że oskarżony nie działał w obronie koniecznej, lecz jedynie w stanie silnego wzburzenia psychicznego. Bursiaka skazano na 3 lata więzienia z pozbawieniem praw, ale wyrok zmieniono na 2 lata domu poprawczego i zapłatę powództwa w wysokości 306 zł (według innej relacji prasowej koszty pogrzebu w wysokości 316 zł). Bursiak wyszedł na wolność za kaucję w wysokości 5 tys. zł. W Archiwum Akt Nowych w Warszawie zachowały się akta tej sprawy datowane na lata 1924–1927.
Czy jest możliwe, że to ze sprawą sądową Jakuba Bursiaka wiąże się wzmianka prasowa o Feliksie Bursiaku, który zasłabł w 1924 r.? Możliwe. Jest prawdopodobne, że Feliks Bursiak przejął się problemami brata Jakuba.
W 1928 r. Karol Bursiak informował w prasie, że sklep z kwiatami przy ul. Marszałkowskiej 101 (dawniej własność Franciszka Bursiaka, jego brata) należał do niego oraz synów Ludwika Bursiaka, stanowił ich wspólną własność. To oznacza, że Karol Bursiak dzielił własność z bratankami Jakubem i Feliksem. Karol Bursiak zauważył, że z tytułu procesu Sądowego między nim a synami Ludwika na sklep nałożono sekwestr sądowy. To termin oznaczający albo przekazanie osobie trzeciej majątku albo rzeczy spornej pod zarząd lub na przechowanie do czasu rozstrzygnięcia sporu przez sąd, albo sądowe zajęcie majątku w celu zabezpieczenia roszczeń. W tym wypadku chodziło zapewne o pierwsze rozwiązanie.
| Źródło: „Mucha”, 60 (1928), 20, s. 5. |
| Źródło: „Mucha”, 61 (1929), 18, s. 5. |
W 1929 r. ogłoszono, że w sprawie Karola Bursiaka z ul. Jerozolimskiej 35 wyrokiem sądu okręgowego w Warszawie z 14 II 1928 r. zostało zabezpieczone powództwo Wiktorji-Leokadii Bursiak, Jakóba Bursiaka i Janiny z Bursiaków Smolarkowej, wyniesione do wysokości 45000 zł przeciwko Karolowi Bursiakowi przez napisanie ostrzeżenia w rubryce rejestru firmowego przedsiębiorstwa: „Karol Bursiak, detaliczna sprzedaż żywych kwiatów”, o tem, że powodowie w dniu 3 lutego 1928 r. wytoczyli powództwo, w którem wnoszą o uznanie, iż Jakób Bursiak, Janina z Bursiaków Smolarkowa, Wiktoria-Leokadja Bursiakówna i Feliks Bursiak, jako sukcesorzy po Ludwiku Bursiaku, są w jednej połowie w równych niepodzielnych częściach współwłaścicielami sklepu zarejestrowanego przez Karola Bursiaka pod firmą „Karol Bursiak” w Warszawie, Al. Jerozolimska 45, detaliczna sprzedaż żywych kwiatów, zaś współwłaścicielem w drugiej połowie jest Karol Bursiak. W 1931 r. ogłoszono, że decyzją sądu okręgowego z 15–16 III 1929 r. decyzja tegoż z 10–11 II 1928 r., zawarta w tytule wykonawczym z 14 II 1928 r. w przedmiocie zabezpieczenia powództwa jakoteż sekwestru sądowego sklepu pod firmą „Karol Bursiak” została uchylona.
![]() |
| Źródło: „Gazeta Warszawska”, 154 (1928), 250B, s. 1. |
![]() |
| Budynek na rogu ul. Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich, ok. 1938 r. Źródło: Archiwum Państwowe w Warszawie, Referat Gabarytów, sygn. 3931 (dostęp 17 VII 2026 r.). |
W 1930 r. notowano telefon u Karola Bursiaka, zakł. ogrodn., Jerozolim. 35. Był to ten sam adres, co dawniej (Marszałkowska 101), bo kamienica stała na rogu Ali Jerozolimskich i Marszałkowskiej. W 1935 i 1937 r. telefon miał Bursiak K., dawniej – obecnie zakł. ogrodniczy Grudniewski Stefan, Jerozolimska 35. Varsavianista J.S. Majewski podał: „sklep przy Marszałkowskiej w latach 30. ubiegłego wieku stał się własnością Stefana Grudniewskiego, na szyldzie widniał dopisek dawniej Bursiak. Do 1939 r. przetrwała za to kwiaciarnia przy Grzybowskiej 3, należąca do (...) Jakuba Bursiaka. Bomby spadły na nią już we wrześniu 1939 r.”. Jednak wedle książek telefonicznych z 1935 i 1937 r. Bursiak Jakób, zakł. dekorac.-ogrodn. mieścił się przy pl. Grzybowskim 3–5.
![]() |
| Źródło: Pod białym koniem. Operetka w 3-ch aktach (11 obrazach), Warszawa 1934, [b.n.s.]. |
![]() |
| Źródło: „Dobry Wieczór! Kurjer Czerwony”, 13 [6] (1934), 284, s. 10. |
Należy podkreślić, że Bursiakowie i Smolarkowie nie byli jedynymi rodzinami ogrodniczymi w tej części Warszawy. W pobliżu, na rogu ul. Wielickiej i Domaniewskiej, znajdowało się duże przedsiębiorstwo ogrodnicze rodziny Gałeckich. W księgach adresowych posesję tę przypisano do Nowego Sadu. Właścicielem był Andrzej Gałecki (ok. 1870–1944), syn Wojciecha i Ludwiki z Kuźmiaków Gałeckich. Urodził się Golankach w parafii Sterdyń.
Andrzej Gałecki specjalizował się w uprawie kwiatów doniczkowych i ciętych. Oferował też gatunki tropikalne, np. palmy. Miał sklep przy na rogu ul. Smolnej (posesja nr 1) i Książęcej (nr 2). Naprzeciwko, wzdłuż całej ul. Smolnej, mieściły się Zakłady Lilpop, Rau i Loewenstein (część zabudowań częściowo rozebrano prawdopodobnie w międzywojniu), a przy ul. Książęcej 2 Szpital św. Łazarza (zniszczony w 1944 r.). Współcześnie w tym miejscu jest staw w Parku na Książęcem, obok którego, przy alei Czapskiego, stoi pomnik Elizy Orzeszkowej.
![]() |
| Ul. Książęca (poziomo) i Smolna (pionowo po ukosie), po lewej Szpital św. Łazarza, w górnym prawym rogu zabudowania fabryczne, 1939 r. Źródło (dostęp 19 VII 2026 r.). |
![]() |
| Źródło: „Ilustracja”, 3 (1926), 23 (100), s. 16. |
![]() |
| Źródło: Ofiarom Obowiązku. Wydawnictwo poświęcone pamięci poległych funkcjonariuszów policyjnych Państwa Polskiego z kalendarzem, Warszawa 1925, s. 243. |
![]() |
| Źródło: Przewodnik po Wystawie Spożywczo-Hygjenicznej w Warszawie od 18/IV do 3/V 1926 r., Warszawa 1926, s. 87. |
![]() |
| Źródło: „Oficer Rezerwy. Kalendarz informacyjny”, 3, (1925), cz. 2 reklamowa, s. 573. |
Już w 1899 r. notowano obecność A. Gałeckiego na posiedzeniu Towarzystwa Ogrodniczego Warszawskiego, do którego przez wiele lat należał. Zakłady ogrodnicze założył w 1900 r. Jego syn Bogusław był członkiem Związku Hodowców Roślin Ogrodowych i Kwiatowych.
![]() |
| Źródło: „Kurjer Polski”, 2 (1899), 99, s. 2. |
Andrzej Gałecki brał udział w pokazach i konkursach ogrodniczych. Udostępniał swoje zakłady ogrodnicze na wizyty studyjne. Przykładowo w 1918 r. w ramach działalności Towarzystwa Ogrodniczego Warszawskiego odbyło się 5 pokazów i wycieczek, m.in. wycieczka do zakładu ogr. p. Gałeckiego przy ul. Smolnej, do ogrodów podmiejskich pp. Łapińskiego, Gałeckiego, Bursiaka i Sinarskiego.
![]() |
| Źródło: „Głos Poranny”, 2 (1918), 233, s. 2. |
![]() |
| Źródło: „Nowa Gazeta”, 11 (1916), 228, s. 1–2. |
![]() |
| Źródło: „Kurjer Warszawski”, 103 (1923), 323 (wyd. wieczorne), s. 12. |
![]() |
| Źródło: „Echo Warszawskie”, 2 (1925), 312, s. 3. |
![]() |
| Źródło: „Kurjer Warszawski”, 106 (1926), 291 (wyd. wieczorne), s. 6. |
W 1921 r. Andrzej Gałecki wziął ślub z ewangeliczką, urzędniczką Emmą Daab (1888–1973), córką Franciszka i Ludwiki z rodziny Uhle małżonków Daabów. Panna młoda mieszkała przy ul. Siennej 1490, a pan młody przy ul. Książęcej 5636. To numer hipoteczny, była to posesja nr 1/3, czyli miejsce, obok którego Gałecki miał sklep. Ślub odbył się w kościele św. Aleksandra przy Placu Trzech Lrzyży w Warszawie. W metryce zapisano, że Gałecki był wówczas właścicielem zakładu ogrodniczego. Poprzednia żona Gałeckiego to Helena z Przeździeckich (1887–1921), córka Franciszka i Ludwiki z Góreckich, urodzona w Psarach w powiecie pułtuskim (to teren Puszczy Białej, którą się zajmuję!). Poślubiła Gałeckiego w kościele św. Aleksandra w 1898 r.
![]() |
| Podpis Andrzeja Gałeckiego pod aktem ślubu z Heleną Przeździecką, 1898 r. Źródło: Akta stanu cywilnego parafii rzymskokatolickiej św. Aleksandra w Warszawie, M1898/29 (dostęp 1 VII 2023 r.). |
| Akt ślubu Andrzeja Gałeckiego i Emmy Daab, 1921 r. Źródło: Akta stanu cywilnego parafii rzymskokatolickiej św. Aleksandra w Warszawie, M1921/724 (dostęp 1 VII 2023 r.). |
![]() |
| Emma Gałecka z Daabów. Źródło (dostęp 18 VII 2026 r.). |
![]() |
| Andrzej Gałecki. Źródło (dostęp 18 VII 2026 r.). |
Z pierwszego małżeństwa Andrzej Gałecki miał synów Andrzeja (1899–1989), Bogusława Józefa (ok. 1900–1982) oraz Eugeniusza Mariana (1905–1989), który w 1928 r. w kościele św. Aleksandra pojął za żonę Wandę Jadwigę Domańską. Z portalu MyHeritage dowiadujemy się, że w 1984 r. Eugeniusz Gałecki ożenił się ponownie – z Janiną Zawistowską. Mężczyzna spoczywa na Cmentarzu Bródnowskim, zaś jego brat Bogusław na Powązkach z żoną Jadwigą Wacławą z Jałoszyńskich (1907–2001), córką Franciszka i Marii z Sieradzkich Jałoszyńskich, którą poślubił w 1928 r. w kościele św. Katarzyny na Służewiu. Rodzina Jałoszyńskich, którzy trafili do Warszawy przed 1866 r., a w latach 80. XIX w. przeprowadzili się do Szop Niemieckich, miała ogrody od ul. Wielickiej do Pyrskiej (teren Szop Niemieckich, który opisałam tutaj: KLIK) oraz przy ul. Jaworowskiej (był to teren kolonii Szop Niemieckich, którą opisałam tutaj: KLIK).
![]() |
| Grób Bogusława i Jadwigi Wacławy Gałeckich na Powązkach. Źródło (dostęp 18 VII 2026 r.). |
W książce telefonicznej z 1937 r. firma Gałeckiego funkcjonuje jako Gałecki i synowie. Jako właściciel domu przy ul. Domaniewskiej 1–3 był podany Eugeniusz Gałecki. To teren Nowego Sadu, skupmy się więc na tej działce.
Andrzej i Emma Gałeccy sprowadzili się na grunty Nowego Sadu zapewne w latach 20. XX w. Najstarsze ogłoszenie z lokalizacją zakładu ogrodniczego Gałeckiego w Nowym Sadzie znalazłam w 1924 r. Musieli więc już tu mieszkać. Zajęli działkę przy ul. Domaniewskiej (róg z Puławską). W spisie nieruchomości w Warszawie w 1930 r. podano, że do Gałeckiego należała działka przy ul. Puławskiej oznaczona nr. hip. kol. Nowy Sad A oraz działka przy ul. Domaniewskiej 3 (nr hip. kol. Nowy Sad), natomiast 9 lat później działkę Gałeckiego oznaczono nr. hip. 2186A i przypisano do ul. Domaniewskiej 1–3. W 1938 r. nazwę ulicy Nowy Sad zmieniono na Domaniewską.
![]() |
| Dom rodziny Gałeckich na rogu ul. Puławskiej i Domaniewskiej, 1937 r. Źródło: Archiwum Państwowe w Warszawie, Referat Gabarytów, sygn. 5428 (dostęp 2 V 2023 r.). |
![]() |
| Kol. Nowy Sad A, którą nabyli Gałeccy, oraz ul. Domaniewska, a przy niej ich dom, 1936 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
![]() |
| Na poziomo ul. Domaniewska, przy niej, w rogu z ul. Puławską (pionowo z prawej po lekkim skosie) dom Gałeckich, po drugiej stronie ul. Domaniewskiej, przy ul. Puławskiej, ich gospodarstwo ogrodnicze, 1935 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
Maria Kosicka, wnuczka Jadwigi z Wolskich (1890–1973) i Józefa (1886–1943) Farynów, sąsiadów Gałeckich, również ogrodników (opisałam ich w tekście o Szopach Niemieckich: KLIK), wspominała, że Gałeccy nie byli jedynymi lokatorami domu przy ul. Domaniewskiej 1–3. Na parterze mieszkało małżeństwo: szewc i nauczycielka j. niemieckiego, którzy mówili z akcentem niemieckim. W niedziele przez otwarte okno słychać było, jak gra na trąbce religijne pieśni ewangelickie.
![]() |
| Józefa i Jadwiga Farynowie na tarasie domu przy ul. Domaniewskiej, w tle nieistniejący dom Gałeckich, ok. 1933 r. Zbiory rodziny Farynów. Źródło (dostęp 26 VI 2023 r.). |
Zakłady ogrodnicze Andrzeja Gałeckiego, jak czytamy w relacji prasowej z 1926 r., cieszyły się zasłużoną sympatją i uznaniem szerokich sfer. (...) Doświadczenie i osobiste kierownictwo właściciela (...) zapewniło zakładom tym powodzenie i rozkwit dzięki kulturalnemu i artystycznemu poziomowi, od którego tak wiele zależy w dziedzinie żywych kwiatów.
I Bursiakowie, i Gałeccy pojawiają się w spisie właścicieli i właścicielek nieruchomości w tej części Warszawy z 1930 r. W połączeniu z planem działek z 1935 r. z widocznymi posesjami (pełen plan można zobaczyć na Portalu Historycznym miasta Warszawa) tworzy to szerszy obraz, bo można połączyć konkretne nazwiska z poniższej listy z konkretnymi terenami.
![]() |
| Źródło: Spis nieruchomości w Warszawie z podaniem nazwisk właścicieli 1930 r., Warszawa 1930 (dostęp 1 VII 2023 r.). |
Jednak mało jest prasowych informacji na temat innych mieszkańców Nowego Sadu niż Bursiakowie i Gałeccy. Podczas kwerendy odnalazłam też inne nazwiska związane z Nowym Sadem. Są to osoby, które albo były współwłaścicielami i współwłaścicielkami Nowego Sadu, albo wierzycielami sum na tej kolonii. Oto ich spis w ujęciu chronologicznym:
- Józef Rabinowicz, właściciel kolonii Nowy Sad o powierzchni 62 mórg (3 murowane domy parterowe, 2 drewniane parterowe, murowane i drewniane zabudowania gospodarcze, suma długów hipotecznych z procentami i kosztami: 68 tys. rubli, pierwsza licytacja 28 XI 1906 r.);
- Andrzej Pietrak, współwłaściciel kolonii Nowy Sad (postępowanie spadkowe po śmierci, 1918 r.);
- Leandr Marconi, wierzyciel 15 tys. rubli z kaucją 1,5 tys. rubli na kolonii Nowy Sad (postępowanie spadkowe po śmierci, 1920 r.);
- Agnieszka Jeziorska vel Jezierska, córka Jana Wiśniewskiego, współwłaścicielka kolonii Nowy Sad (postępowanie spadkowe po śmierci, 1921 r.);
- Stanisław Woliński, współwłaściciel kolonii Nowy Sad A (postępowanie spadkowe po śmierci, 1922 r.);
- Adam Stokinger, wierzyciel ostrzeżenia dla sumy 671 rubli 18 kopiejek na nieruchomości Nowy Sad oraz oraz nieruchomości o numerach hipotecznych 7587, 7588, 7589, 7590, 7591 (postępowanie spadkowe po śmierci, 1929 r.);
- Aleksander Ferdynand Kroński, wierzyciel kaucji w wysokości 12,5 tys. zł częściowo zamienionej na czysty wpis w wysokości 5459,91 zł z procentami i kosztami na nieruchomościach o nr. hip. 7587, 7589, 7590 i 7591 oraz kolonii Nowy Sad i wierzycielskie ostrzeżenia na sumę 1,5 tys. zł na nieruchomości o nr. hip. 7590 (postępowanie spadkowe po śmierci, 1937 r.);
- Jan i Ludwika Kozerawscy, właściciele kolonii Nowy Sad A Leontynówka (postepowanie spadkowe po śmierci, 1938 r.).
Poniżej wstawiam wycinki prasowe, które znalazłam. Dotyczą innych mieszkanek i mieszkańców Nowego Sadu. Aż dwa razy pojawia się Agnieszka Krajewska z Nowego Sadu 11 (i raz jako Anna, pod tym samym adresem).
![]() |
| Źródło: „Monitor Polski”, 3 (1920), 38, s. 8. |
Wróćmy do Bursiaków. W latach 30. XX w. Jakub Bursiak sprzedał swój udział w kolonii Nowy Sad. Echa tej decyzji można znaleźć w prasie. Dowiadujemy się, że Bursiak miał problemy finansowe. Choć już w 1931 r. ogłaszał zamiar sprzedaży swojego udziału w Nowym Sadzie, transakcję udało się sfinalizować dopiero ok. 1934 r. Nabywcami zostali Zygmunt Oładowski i Stanisław Gawroński. W innej relacji prasowej podano, że nabywcą był Jan Gawroński, właściciel „Cafe Italia”, na stałe zamieszkały we Wiedniu. Wartość sprzedawanego gruntu wynosiła 75 tys. zł, z czego 8,5 tys. zł Bursiak otrzymał od nabywców gotówką, a resztę nowi właściciele mieli zapłacić dłużnikom Bursiaka. Gdy w ustalonym terminie to się nie wydarzyło, Bursiak wystąpił do sądu o unieważnienie umowy. Prasa nazywała proces sensacyjnym, ponieważ Gawroński był byłym ministrem, posłem pełnomocnym R.P.
w Austrii, (...) który (...) po „Anschlussie” Niemiec z Austrią przeszedł w stan
nieczynny. Rzeczywiście Jan Gawroński (1892–1983), syn Stanisława, od 1919 r. był dyplomatą: pracował w Turcji, Szwajcarii, Niemczech, Holandii i Austrii, gdzie był polskim ambasadorem w latach 1934–1938. W czasie II wojny światowej wyjechał do Włoszech, gdzie utrzymywał poprawne stosunki z faszystami, jak czytamy w Wikipedii, „traktując ich jako przeciwwagę dla narodowego socjalizmu, a w ostateczności jako integralną część koalicji antyhitlerowskiej”. W sprawie Bursiaka w 1938 r. podano, że faktyczna wartość tej części majątku
wynosi 150.000 zł. Całość bowiem
majątku w myśl pozwu Bursiaka oceniana jest
na półtora miliona zł. W sprawie tej przeprowadzona będzie ekspertyza. Obie
strony zapowiadają zgłoszenie
sensacyjnych wniosków.
![]() |
| Źródło: „Mucha”, 63 (1931), 8, s. 8. |
Warto zauważyć, że już w 1931 r. nabywczynią części praw Karola Bursiaka do działki przy ul. Bukowińskiej 4 była Lucjana Gawrońska. Chodzi o Włoszkę Lucianę z Frassatich (1902–2007), od 1925 r. żonę Jana Gawrońskiego, siostrę św. Piera Giorgio Frassatiego (1901–1925). Biogram w Wikipedii podaje: „działaczka społeczna, uczestniczka konspiracji antynazistowskiej i kurierka polskiego rządu emigracyjnego w Londynie, a zarazem współpracowniczka Bolesława Piaseckiego, przywódcy faszystowskiej Falangi; zasłużona dla ratowania osobistości polskich podczas II wojny światowej”.
J. Kasprzycki podał, że gdy przyszła pora na parcelację gruntów na Mokotowie, m.in. Nowego Sadu, wiele osób powoływało się na pokrewieństwo z legendarną Kunegundą Holler wspominaną na początku artykułu. Kobieta na przełomie XIX i XX w. wydała za mąż swoje córki, a każdej jako wiano dała ziemię na terenie majątku Nowy Sad. Nie zachowały się jednak akta ślubów córek Kunegundy Holler, bym mogła połączyć je z późniejszymi właścicielami gruntów w Nowym Sadzie. Niemniej mamy inne źródła, które ułatwiają nieco sprawę.
W 1931 r. komornik Sądu Grodzkiego 33 w Warszawie Józef Niedźwiecki ogłosił, że na żądanie Lucjany Gawrońskiej nabywczyni praw Karola Bursiaka (...) odbędzie się w sali posiedzeń wydziału cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie (...) publiczna sprzedaż przez licytacje, w drodze działów nieruchomości ziemskiej „Kolonja Nowy Sąd” (...) przy ul. Bukowińskiej Nr. pol. 4, należącej (...) do Jakóba Bursiaka, Feliksa Bursiaka, Wiktorji Leokadji Bursiak, Janiny Smolarkowej, Wacława Hollera, Aleksandry Szwarc, Genowefy Buhr, Anny Niemczynowicz, Antoniego Hollera, Ryszarda Hollera, Haliny Sowińskiej, Władysława Buchnera, Władysława Zyglarskiego i Karola Bursiaka i przez zastrzeżenie do Lucjany Gawrońskiej. Nieruchomość nie zmieniła powierzchni w stosunku do tego, co podano w 1922 r., nie przybyły ani nie ubyły żadne budynki. Nadal była obciążona hipotecznymi długami, kaucjami i ostrzeżeniami – w 1931 r. wynosiły rb. 43.500, mk. 12.863 fen. 59, dol. 21100 zł. 108.768 gr. 53 i zł. w złocie 4180. Licytacja planowano zacząć do 45 454 zł 55 gr, chcąc sprzedać całość, bez podziałów.
Wymienieni na liście Aleksandra Szwarc, Antoni Holler, Wacław Holler i Genowefa Bühr to rodzeństwo, dzieci Kunegundy i Adama Hollerów. Jakub i Feliks Bursiakowie oraz Janina Smolarek byli ich rodzeństwem ciotecznym (to dzieci Ludwika Bursiaka, brata Kunegundy), a Karol Bursiak ich wujem (bratem matki). Pozostałych osób nie jestem w stanie „rozpoznać”.
Wspomniana parcelacja gruntów nastąpiła. W latach 20. i 30. XX w. za Królikarnią, na terenie tzw. Szop Francuskich (więcej tutaj: KLIK), wytyczono nowe ulice, przy których postawiono wille. Powołano do życia „Spółkę Parcelacyjną Nowy Sad”. J. Kasprzycki podejrzewał, że ze spółką współpracowała firma budowlana Płacheckiego i Piekutowskiego, która działała intensywnie w tych okolicach pod koniec lat dwudziestych. Później do firmy przyłączył się inż. Ludwik Sokołowski. Siedziba przedsiębiorstwa mieściła się przy ul. Kredytowej. W ramach działalności spółki zapowiadano przekształcenie miejscowych ogrodów, pól uprawnych i nielicznych sadów w elegancką dzielnicę willową i osiedlową. J. Kasprzycki pisał, że „królową” inicjatywy sąsiedzi nazywali kobietę o nazwisku Niemcynowicz, mieszkankę parceli na styku Szop Niemieckich z Szopami Polskimi (Francuskimi). Kupiła ją po I wojnie światowej. To zapewne wspomniana w ogłoszeniu komornika z 1931 r. Anna Niemcynowicz. Do spółki przystąpili, według Kasprzyckiego, Bursiakowie, Obłuccy, Smosarscy, Antoniewski, Hammerowie, Buhrowie, Ufnalscy, Ochmanowie, czyli rodziny z Szop Polskich i Szop Niemieckich. Spółkę po raz pierwszy wpisano do rejestru handlowego w 1933 r., a później w 1937 r., podając też, że prezeską była Luciana Gawrońska. Jeszcze w tym samym roku zastąpił ją nowy prezes, Stanisław Starczewski.
![]() |
| Źródło: „Obwieszczenia Publiczne. Dodatek do Dziennika Urzędowego Ministerstwa Sprawiedliwości”, 17 (1933), 94, s. 78–79. |
Spółkę znajdujemy w prasie w 1936 r., w ogłoszeniu o opisie nieruchomości o nr. hip. 7587 należącej do tejże spółki. Współcześnie to teren zielony nad stacją metra Wilanowska.
![]() |
| Na żółto ul. Puławska, na czerwono dom Gałeckich przy ul. Domaniewskiej, poniżej ich gospodarstwo ogrodnicze, zaś po prawej stronie ul. Puławskiej działka o nr. hip. 7587, 1939 r. Źródło (dostęp 19 VII 2026 r.). |
Co ciekawe, Spółka Parcelacyjna Nowy Sad sp. z o.o. została zarejestrowana w 2002 r., a jej wspólnikami byli, wedle strony rejestr.io, Wanda Janina, Maria Grazia, Giovanna Giorgina i Jas Gawrońscy,
Helena Giorgia O’meara
(wszyscy od 2025 r.), a także Pietro Giorgio, Emmanuela, Giovanni, Stanislao i Orsola Gawronscy. Wanda, Giovanna, Maria Grazia, Jas i Pier Giorgio Gawrońscy to dzieci Luciany i Jana Gawrońskich.Kasprzycki podał, że przez Nowy Sad planowano przeprowadzić obwodową linię kolejową z mostem na Siekierkach i wiaduktem nad Puławską na wysokości ul. Domaniewskiej i Czerniowieckiej. W 1938 r. ogłoszono cennik gruntów, które planowano wywłaszczyć pod nowe ulice i trasy (9 zł za metr kwadratowy). Jednak magistrat warszawski wycofał się z przekształcenia Nowego Sadu w tereny miejskie. Niemniej właścicielki i właściciele budynków, które postawiono w okolicy w latach 1929–1939, korzystali ze zwolnienia od podatków na 15 lat. Miała to być zachęta do inwestowania na tym terenie.
Dodatkowo Nowy Sad stał się teatrem konfliktów własnościowych, bowiem w latach 30. XX w., w związku ze zwiększeniem intensywności ruchu tramwajów i rozbudową sieci tramwajowej, zaplanowano zmiany w sieci komunikacyjnej, tj. skrócenie kolejki dojazdowej. W lipcu 1935 r. na pierwszym Walnym Zebraniu Koła Przyjaciół Dzielnicy Mokotowa jego prezes, a jednocześnie prezydent Warszawy Stefan Starzyński, przedstawił potrzeby Mokotowa. Zapowiadał m.in. przeniesienie stacji kolejki Grójeckiej początkowo do ul. Odyńca, następnie do Szop Niemieckich, czyli skrócenie początku linii (na północy). Stację kolejki przeniesiono najpierw na ul. Odyńca, potem na wysokość wlotu ul. Ikara na ul. Puławską. Planowano kolejne skrócenie trasy i wyznaczenie ostatniej jej stacji jeszcze bardziej na południe... na terenie kolonii Nowy Sad.
Jak czytamy w „Kurjerze Warszawskim” z listopada 1935 r., do sądu okręgowego w Warszawie sekwestrator sądowy kolonii Nowy Sad wystąpił ze skargą przeciwko Towarzystwu dojazdowej kolejki grójeckiej w sprawie eksmisji świeżo budowanej stacji kolejki z terenu kolonji Nowy Sad na placu między ul. Puławską z Domaniewską. O co chodziło? Kolonia Nowy Sad, wobec sporów między właścicielami, przeszła pod sekwestr sądowy. Wówczas podnajęto rolnikom tereny, zajmujące 57 morgów, z zastrzeżeniem, że grunty nie ulegną zmianie przeznaczenia i nie będą użyte na budowę. Jednakże jeden z dzierżawców zawarł umowę z zarządem kolejki grójeckiej, odstępując 8,000 metrów kwadr. ziemi na budowę stacji. Według gazety „Dzień Dobry” wspomnianym dzierżawcą był niejaki Wieszczyński. „Express Poranny” podał więcej informacji: plac sukcesorzy śp. Bursiaka wydzierżawili Wieszczyckiemu do poddzierżawy. Kolejki podstawiwszy inż. Pfeffera oddzierżawiły kawałek placu od Wieszczyckiego i przeprowadził na nim tory, stawiając przy tem dwie budki. Jednak sukcesorzy Bursiaka wydzierżawili plac na uprawę warzyw. Sekwestrator zamierzał więc doprowadzić do eksmisji budowanej stacji oraz uzyskania zabezpieczenia sądowego, zabraniającego dalszych prac budowlanych na spornym terenie, do czego miał wszelkie prawo, więc sprawę wygrał. Na początku grudnia 1935 r. wydział 11 cywilny Sądu Okręgowego w Warszawie nakazał wstrzymanie budowy stacji, ale zarząd kolei nie zastosował się do nakazu. Poza tym zanim się to wydarzyło, stacja została ukończona. Dlatego na teren budowy wysłano sekwestratora kolonii Nowy Sad adwokata Mateckiego (konkretnie sekwestratora w spadku po śp. Bursiaku), w asyście komornika V rewiru Sitkowskiego w celu wykonania wyroku sądu. Komornik opisał stan budowy i zapieczętował budynek, by uniemożliwić jego dalsze stawianie. Zarząd kolejki zaczął szukać innych terenów pod budowę stacji, pertraktował więc z Branickimi. Złożył też apelację, ale przegrał, bo Sąd Apelacyjny zatwierdził wyrok nakazujący eksmisję nowego dworca, a dodatkowo usunięcie szyn i bocznic kolejowych. W międzyczasie bowiem urządzono cztery tory z mijankami i peronami kosztem 20 000 zł przeto zarząd kolejki na zasadzie ustawy o wywłaszczeniu gruntów dla użytku wyższych użyteczności wystąpił o wywłaszczenie reszty gruntów kolonii „Nowy Sad” za odpowiedniem odszkodowaniem. Sprzeciwił się temu sekwestrator kolonii. Na 19 II 1936 r. zwołano wizję lokalną z udziałem przedstawiciela Komisariatu Rządu m.st. Warszawy i kolejek dojazdowych. Wizja była niepomyślna za zarządu kolejek, który zobowiązał się do 1 VII 1936 r. dobrowolnie rozebrać budynek dworca oraz usunąć wszystkie urządzenia kolejowe z gruntów kolonii Nowy Sad. Jako że termin nie został dotrzymany, sekwestrator wystąpił o przymusową rozbiórkę dworca i usunięcie torów kolejowych. Naprędce zarządowi kolejki udało się zawrzeć ugodę z właścicielami terenów, dzięki temu eksmisję odroczono do 1 X 1936 r. W międzyczasie miano zająć się przeniesieniem dworca na nowo nabyte tereny pod Wilanowem.
![]() |
| W środku zdjęcia widoczny dom Gałeckich przy ul. Domaniewskiej 1–3, po lewej, za drzewami, dom Farynów przy ul. Domaniewskiej 8, z przodu tory kolejki. Źródło: „Dzień Dobry”, 6 (1936), 127, s. 4. |
Ostatecznie w 1937 r. wybudowano Dworzec Warszawa Szopy (przez Niemców zwany w czasie II wojny światowej Dworcem Południowym). Wystawiono go bardzo blisko pierwotnej lokalizacji w Nowym Sadzie, ale już na terenie Szop Polskich. W 1937 r. informowano w dzienniku „Dzień Dobry”: Z dniem 1 kwietnia warszawskie
kolejki dojazdowe przeniosą końcową stacje kolejki grójeckiej do Szop Niemieckich. Szopy znajdują się już na granicy miasta. W związku z przeniesieniem kolejki wykonano tam już
odpowiednie urządzenia.
Dojazd do stacji zapewnią tramwaje nr. 19 oraz nr. 1 i 12 które od 1
kwietnia będą przedłużone do nowej
stacji w Szopach. Stacja Szopy będzie obsługiwała ruch osobowy, bagażowy towarowy. Rozkład jazdy
pozostanie bez zmiany. Z miasta można było się dostać do stacji kolejki dojazdowej w Szopach tramwajem, a linię tramwajową do tego miejsca wydłużono w 1936 r. Zmiany opisałam w tekście o transportowej historii okolicy: KLIK.
![]() |
| Kolejka górecka przed II wojną światową. Źródło (dostęp 8 VII 2023 r.). |
T. Niewiadomski wspominał okres okupacji niemieckiej: Wraz z Kazikiem [Smolarkiem – przyp. M.W.K.] wstąpiliśmy do jednej konspiracyjnej organizacji. W ogrodzie Smolarka urządziliśmy podręczny magazyn broni. Mężczyzna mieszkał z rodziną w willi przy ul. Bukowińskiej 4, o której wspomniałam na początku artykułu. J. Kasprzycki, zamieszkały przy ul. Pilickiej na niedalekim osiedlu Henryków, wspominał budynek w międzywojniu: Biały domek z charakterystycznym, stromym dwuspadowym dachem, przypominający włoskie wiejskie domki w Abruzzach, wyglądam sam jak egzotyczny kwiat. Otaczały go wykwintne drzewa: wysoki modrzew [po latach usechł i został ścięty – przyp. M.W.K.], włoskie dęby o głębokiej zieleni; miłorząb – jeden z niewielu w Warszawie.
![]() |
| Tzw. Pawiówka z uschniętym modrzewiem. Fot. Andrzej Podoski. Źródło: „Stolica”, 38 (1983), 50, s. 23. |
Niewiadomski z kolei zapisał: W 1942 roku z rąk hitlerowskich okupantów ginie brat żony [Aleksandra] Smolarka [Janiny Smolarek] – Jakub Bursiak. Wpisu do akt metrykalnych dokonano w 1942 r., a Jakub Bursiak (1897–1941), syn Ludwika i Petronelli Bursiaków, zmarł w Lublinie w 1941 r. Może dlatego Niewiadomski podał rok 1942 r. i za nim datę powtórzył J.S. Majewski. Zgon Jakuba Bursiaka zgłosił w parafii św. Katarzyny w Służewie m.in. ogrodnik Kazimierz Marian Smolarek (1915–1943), dla którego Jakub był wujem (bratem matki).
![]() |
| Akt zgonu Jakuba Bursiaka. Źródło: Akta stanu cywilnego parafii rzymskokatolickiej św. Katarzyny w Warszawie, 1942Z/69 (dostęp 17 VII 2026 r.). |
Niewiadomski wspominał, że Kazimierz Marian Smolarek został wiosną 1943 roku rozstrzelany na ruinach warszawskiego getta. Była to kara za ukrywanie Żydów. To możliwe, ponieważ jego ojciec Aleksander Smolarek w swoich ogrodach przechowywał mokotowskich Żydów między innymi rodzinę Biegunów, właścicieli sklepu z pasmanterią, znajdującego się przy zbiegu ulicy Puławskiej z Odolańską.
Z aktów metrykalnych wiemy też, że w 1943 r. Władysława Halina Smolarkówna wyszła za mąż za Edwarda Koronę, syna Jana i Zofii z Szałachów. Ślub wzięli w kościele św. Katarzyny na Służewiu. Panna młoda mieszkała wówczas z rodzicami przy ul. Bukowińskiej 4.
![]() |
| Podpis Władysławy Haliny Smolarkówny pod jej aktem ślubu w 1943 r. Źródło: Akta stanu cywilnego parafii rzymskokatolickiej św. Katarzyny w Warszawie, 1943M/43 (dostęp 17 VII 2026 r.). |
Ogród Bursiaków podczas powstania warszawskiego (1944 r.) znajdował się na ziemi niczyjej, w powietrzu latały kule. Powstaniec Zdzisław Józef Bobrowski „Józef” (1924–2014) wspominał: walki były na Królikarni, były walki na ulicy Bukowińskiej, taki był „Pawi domek”, nazywał się.... W powstaniu warszawskim zginęły dwie córki Aleksandra Smolarka (Maria i Zofia), co podał T. Niewiadomski, oraz Andrzej Gałecki z ul. Domaniewskiej 1/3. W 1946 r. pochowano go na Cmentarzu Bródnowskim.
![]() |
| Widok od ul. Puławskiej, tramwaj przy pętli przy Królikarni, w głębi po lewej dom Gałeckich, 1940 r. Źródło (dostęp 26 VI 2023 r.). |
![]() |
| Obszar należący do Bursiaków w 1945 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
Willa Smolarków przy ul. Bukowińskiej przetrwała wojnę. Jak zauważył J. Kasprzycki: W pobliżu zamykała wylot ulicy Bukowińskiej ostatnia barykada, obsadzona przez żołnierzy z kompanii „Bałtyk” pułku AK „Baszta”. Od południa zamykał perspektywę groźny masyw klasztoru dominikanów – główny w tej okolicy punkt oporu Niemców. W dzień przed „Pawiówkę” zajeżdżały niemieckie pancerki, biorąc łup z grządek pomidorów i cebuli. W nocy częściowo z tą samą myślą docierały tutaj patrole powstańcze. Może dlatego dworek ocalał. Rozpadł się tylko – pod ciosem przypadkowego pocisku – salonik z gipsowymi sztukateriami, a odłamki gęsto poraniły tynk.
![]() |
| Willa w Nowym Sadzie w 1945 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
![]() |
| Willa i jej otoczenie w 1951 r. Źródło (dostęp 18 VII 2026 r.). |
![]() |
| Tzw. Pawiówka ok. 1959 r. Źródło (dostęp 18 VII 2026 r.). |
Z mieszkańców domu wojnę przeżył tylko Aleksander Smolarek. Podobno zdziwaczał i mieszkał w willi do lat 70. XX w. Wówczas zaczęto stosować nazwę Pawiówka, bo Smolarek hodował tutaj pawie. W 1966 r. mówił J. Kasprzyckiemu, że są jego radością u schyłku pracowitego życia ogrodnika. Podobno ludzie za chleb przynoszony dla pawi dostawali na pamiątkę pióra. W 1965 r. budynek wpisano do rejestru zabytków (nr rej. 653-A).
W 1966 r. J. Kasprzycki w „Życiu Warszawy”, w pierwszym odcinku kultowej serii Warszawskie pożegnania, pisał o tej posesji: W letnie wieczory na dalekim Mokotowie, nad skarpą pradoliny Wisły, w okolicach skoczni narciarskiej przy ulicy Bukowieńskiej rozlega się często przeraźliwy krzyk jako płacz skrzywdzonego dziecka. Mało kto potrafi go zidentyfikować. Trudno się dziwić: pawie, wspaniałe ptaki parków dworskich i pałacowych, można dziś znaleźć tylko w ogrodach zoologicznych. Nie spożywa się ich mięsa ani jaj są zupełnie nieprzydatne, jeśli nie liczyć pawich piór, też coraz bardziej wychodzących z użycia. nie przynoszą zysku, hodowane są gwoli ozdobie i tym bardziej wydają się piękne. (...) Przenikliwy krzyk pawi w okresie godowym niósł się wysoko ponad twardą, betonową sylwetką skoczni, ponad kominy elektrociepłowni na Siekierkach. (...) Dziś Pawiówka wygląda absurdalnie i surrealistycznie. Tęczowe ptaki biegają wśród stosów skrzynek z butelkami, bo krewni właściciela prowadzą tutaj punkt skupu szklanych opakowań. W okresie godowym przenikliwy krzyk pawi niesie się wysoko (...). Dlaczego tak krzyczą? (...) Może przeczuwają, że nacierające zewsząd mury nowych domów zmiażdżą mały dworek?.
![]() |
| Rys. Marek Stępień, 1966 r. Źródło: J. Kasprzycki, M. Stępień, Pożegnania warszawskie, Warszawa 1971, s. 113. |
![]() |
| Pawiówka w kadrze filmu Ten okrutny, nikczemny chłopak z 1972 r. Źródło (dostęp 26 VI 2023 r.). |
![]() |
| Willa w latach 70. XX w. Fot. Jerzy Woropiński. Źródło (dostęp 8 VI 2023 r.). |
![]() |
| Pawiówka. Fot. Lubomir T. Winnik, 1973 r. Zbiory Ośrodka KARTA. Źródło (dostęp 6 VI 2023 r.). |
![]() |
| Pawiówka. Fot. Lubomir T. Winnik, 1973 r. Zbiory Ośrodka KARTA. Źródło (dostęp 8 VI 2023 r.). |
![]() |
| Koniec lat 70. XX w. Fot. Maciej Łukasik. Źródło (dostęp 26 VI 2023 r.). |
![]() |
| Koniec lat 70. XX w. Fot. Maciej Łukasik. Źródło (dostęp 26 VI 2023 r.). |
![]() |
| Rzut parteru. Rys. Adam Konopacki, październik–listopad 1986 r. Źródło (dostęp 2 V 2023 r.). |
![]() |
| Rzut I piętra. Rys. Adam Konopacki, październik–listopad 1986 r. Źródło (dostęp 2 V 2023 r.). |
![]() |
| Fot. Adam Konopacki, październik–listopad 1986 r. Źródło (dostęp 2 V 2023 r.). |
![]() |
| Fot. Adam Konopacki, październik–listopad 1986 r. Źródło (dostęp 2 V 2023 r.). |
![]() |
| Fot. Adam Konopacki, październik–listopad 1986 r. Źródło (dostęp 2 V 2023 r.). |
![]() |
| Detale. Fot. Adam Konopacki, październik–listopad 1986 r. Źródło (dostęp 2 V 2023 r.). |
![]() |
| Detale. Fot. Adam Konopacki, październik–listopad 1986 r. Źródło (dostęp 2 V 2023 r.). |
![]() |
| Detale. Fot. Adam Konopacki, październik–listopad 1986 r. Źródło (dostęp 2 V 2023 r.). |
![]() |
| Detale. Fot. Adam Konopacki, październik–listopad 1986 r. Źródło (dostęp 2 V 2023 r.). |
![]() |
| Detale. Fot. Adam Konopacki, październik–listopad 1986 r. Źródło (dostęp 2 V 2023 r.). |
![]() |
| Zniszczona willa. Fot. PAP/Longin Wawrykiewicz, 28 IV 1992 r. Źródło (dostęp 16 IV 2023 r.). |
![]() |
| Źródło: Kalendarz Mokotowski 2016, Warszawa 2015 (dostęp 10 VII 2026 r.). |
![]() |
| Fot. Henryk Jurko. Źródło: „Stolica”, 44 (1989), 25, s. 5. |
![]() |
| Pawiówka i jej otoczenie. Fot. Henryk Jurko. Źródło: „Stolica”, 44 (1989), 25, s. 5. |
![]() |
| Namioty przy ul. Bukowińskiej, w głębi Pawiówka. Źródło (dostęp 26 VI 2023 r.). |
P. Zańko-Gulczyński podał: „W latach 70. tereny dawnych ogrodów zabudowano ogromnymi blokami z wielkiej płyty (osiedla Skocznia i Pod Skocznią). W latach 90. okolica zaczęła się zagęszczać coraz bardziej, a proces ten trwa do dziś”. Osiedla, które powstały na obszarze należącym do Bursiaków i Smolarków, opisałam w artykule nt. Szop Francuskich: KLIK.
![]() |
| Na pierwszym planie ul. Bukowińska, 1974 r. W głębi bloki Osiedla Pod Skocznią, a po lewej, obok parterowego pawilonu, willa Pawiówka. Fot. Lech Zielazkowski. Źródło: NAC (dostęp 17 VII 2026 r.). |
Poniżej zdjęcia lotnicze terenu, który wyżej pokazałam na mapie z 1936 r. i fotografiach lotniczych z 1935 i 1945 r. To dawne grunty ogrodnicze Bursiaków i Smolarków.
![]() |
| Obszar dawniej należący do Bursiaków, zdjęcie lotnicze z 1976–1977 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
![]() |
| Obszar dawniej należący do Bursiaków, zdjęcie lotnicze z 1982 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
![]() |
| Obszar dawniej należący do Bursiaków, zdjęcie lotnicze z 2001 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
![]() |
| Obszar dawniej należący do Bursiaków, zdjęcie lotnicze z 2005 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
![]() |
| Obszar dawniej należący do Bursiaków, zdjęcie lotnicze z 2017 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
![]() |
| Obszar dawniej należący do Bursiaków, zdjęcie lotnicze z 2021 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
![]() |
| Obszar dawniej należący do Bursiaków, zdjęcie lotnicze z 2022 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
W 1978 r. rozebrano dom rodziny Gałeckich przy ul. Domaniewskiej. Zabudowania, które powstały w miejscu posesji, opisałam w artykule o Szopach Niemieckich: KLIK.
![]() |
| Dom Gałeckich w 1961 r. Zbiory Marii Kosickiej. Źródło (dostęp 26 VI 2023 r.). |
![]() |
| W głębi z prawej dom Gałeckich, 1974 r. Zbiory Marii Kosickiej. Źródło (dostęp 26 VI 2023 r.). |
![]() |
| W głębi z prawej rozbiórka domu Gałeckich, maj 1978 r. Zbiory Marii Kosickiej. Źródło (dostęp 26 VI 2023 r.). |
![]() |
| W głębi z prawej rozbiórka domu Gałeckich, maj 1978 r. Zbiory Marii Kosickiej. Źródło (dostęp 26 VI 2023 r.). |
Po śmierci Aleksandra Smolarka w 1981 r. willa Pawiówka niszczała, na początku lat 90. XX w. ledwo stała. J. Dragović napisała: „Pawiówkę wykupił inwestor prywatny i za zgodą konserwatora rozebrał stary budynek i odbudował. Prawdopodobnie również on postawił obok dom prywatny nawiązujący stylistyką do toskańskiej willi Lanciego. Realizacja ukończona w 1995 roku dotarła do finału konkursu (...) Życie w Architekturze”. Była to I edycja konkursu na najlepszy budynek Warszawy zrealizowany w latach 1989–1995. Dalej Dragović pisała: „Postmodernistyczną willę zaprojektowali Aleksandra Stępińska i Zbigniew Stępiński (niewykluczone, że to błędnie podpisany Zygmunt Stępiński, syn architekta powojennej Warszawy), za konstrukcję odpowiadała Małgorzata Horodecka”. Z dokumentacji konkursowej wiemy, że powierzchnia użytkowa budynku wynosiła 223 m², a całkowita 272 m²; powierzchnia terenu to 420 m², zaś kubatura 800 m³. Projekt przebudowy powstał w 1993 r., a inwestycję zrealizowano w latach 1994–1995. Przebudowując Pawiówkę, nie odbudowano charakterystycznej włoskiej wieży. W latach dwutysięcznych budynek zyskał charakterystyczny żółty kolor.
![]() |
| Pawiówka i jej sąsiadka, nowa willa, na zdjęciu lotniczym z 1990–1994 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
![]() |
| Pawiówka i sąsiednia willa w 1995 r. Źródło (dostęp 6 VI 2023 r.). |
![]() |
| Pawiówka i jej sąsiadka na zdjęciu lotniczym, 2008 r. Źródło (dostęp 1 VII 2023 r.). |
Jak podała Dragović, „Ten sam zespół projektował najpewniej odbudowę zabytkowej Pawiówki, oba budynki miały stanowić spójną całość. W 2016 roku, zaledwie po 11 latach od ukończenia budowy, willę inwestora rozebrano pod budowę bloku”. W 1992 r. w „Spotkaniach z Zabytkami” Antoni J. Koseski pisał, że właścicielem obu budynków i zleceniodawcą zmian był Franciszek Aramiński. Planował umieścić w bliźniaczym wobec (już przebudowanej) Pawiówki budynku Galerię Pokoju – „miejsce artystycznych wystaw malarskich związanych z ideą pokoju i Dzwonem Pokoju umieszczonym kilkanaście metrów od Galerii”. Aramiński planował też przeniesienie kolumny z orłem koło nowej Pawiówki i Dzwonu Pokoju. Planów nie zrealizowano.
![]() |
| Nowa Pawiówka (z prawej) i sąsiednia willa (z lewej). Fot. Mzungu, 3 VIII 2011 r., CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons |
![]() |
| Zdjęcie lotnicze nowej Pawiówki i willi obok, 2016 r. Źródło (dostęp 18 VII 2026 r.). |
![]() |
| Willi już nie ma, 2017 r. Źródło (dostęp 18 VII 2026 r.). |
![]() |
| Stan z 2019 r. Źródło (dostęp 18 VII 2026 r.). |
Dzwon Pokoju? Tak, 1989 r. przy nowej Pawiówce wystawiono Dzwon Pokoju, dar Światowej Organizacji Pokoju lub, według innych opracowań, miast Hiroszimy i Nagasaki dla Warszawy. Otrzymała je jako jedno z 50 miast poszkodowanych w czasie działań wojennych. W każdym mieście wystawiono kopię dzwonu w Hiroszimy odlaną z monet z różnych krajów. Dzwon przekazała fundacja World Peace Bell Association.
![]() |
| Odsłonięcie Dzwonu Pokoju, 2 IX 1989 r. Źródło (dostęp 12 IV 2023 r.). |
![]() |
| Odsłonięcie Dzwonu Pokoju, 2 IX 1989 r. Źródło (dostęp 12 IV 2023 r.). |
![]() |
| Odsłonięcie Dzwonu Pokoju, 2 IX 1989 r. Źródło (dostęp 12 IV 2023 r.). |
W 2002 r. grupa mężczyzn ukradła dzwon. Nie został odnaleziony. W 2015 r. dzwon odtworzono i postawiono przy Służewskim Domu Kultury. Pagoda, pod którą wisiał dzwon przy ul. Bukowińskiej dla jego lepszej ekspozycji, stoi do dziś.
![]() |
| Pagoda przy ul. Bukowińskiej, za nią tzw. Pawiówka. Fot. bonczek_hydroforgroup, 28 IV 2014 r. Źródło (dostęp 15 IV 2023 r.). |
![]() |
| Fot. Arkadiusz Żołnierczyk. Źródło (dostęp 18 VII 2026 r.). |
Kolumna przy ul. Bukowińskiej, choć mijały lata, nadal ciekawiła. I niszczała. W 1992 r. Antoni J. Koseski stwierdził: „Cokół składa się z dwóch części kwadratowych oddzielonych gzymsami, zasadnicza kolumna ma charakter dorycki. Na kolumnie widoczne są zniszczenia – kruszeją cegły podstawy, w spękaniach pojawia się trawa, która rozsadza podstawę”. W 2026 r. J. Dragović napisała: „Na przełomie dekad kolumnę wyremontowano, prawdopodobnie w czynie społecznym. Na jej szczycie mieszkańcy Mokotowa, najpewniej w tym samym czasie, ustawili orła. Orła wcale nie polskiego, a francuskiego – musiała więc zaważyć teoria napoleońska. Remont nie był szczęśliwy, wkrótce zabytek znów zaczął podupadać, a porządny remont przyszedł dopiero po upadku komunizmu”.
![]() |
| Okolice kolumny (widocznej na zdjęciu) przy ul. Bukowińskiej, lata 70. XX w. Fot. Edward Nawynos. Źródło (dostęp 26 VI 2023 r.). |
W 1999 r. obok kolumny z orłem zbudowanej z piaskowca drobnoziarnistego wystawiono – pod adresem ul. Bukowińska 24A – kompleks budynków mieszkalnych, który nazwano Rezydencją Pod Orłem. Wyremontowano też siedmiometrową kolumnę, dzięki czemu inwestycja zyskała wyrazisty symbol, który miał przekonywać o wyjątkowości miejsca, w którym oferowano mieszkania. Projektantami rezydencji (1997 r.) byli architekci Majewski, Wyszyński i Hermanowicz. To jeden z pierwszych nowoczesnych budynków w stolicy o takich rozmiarach i jeden z pierwszych, w których... zatrudniono portiera.
![]() |
| Rezydencja Pod Orłem przy ul. Bukowińskiej, po prawej przed budynkiem widoczna kolumna z orłem. Źródło (dostęp 17 IV 2023 r.). |
![]() |
| Ul. Bukowińska, po prawej Rezydencja pod Orłem i kolumna z orłem. Fot. Raf24, 17 II 2014 r., CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons |
Między 2019 a 2021 r. wokół kolumny ustawiono czarne słupki połączone łańcuchami. Stanowią ochronę dla zabytku (choć oficjalnie nie jest wpisany do rejestru wojewódzkiego ani nawet gminnej ewidencji).
![]() |
| Kolumna z orłem przy ul. Bukowińskiej. Fot. Maria Weronika Kmoch, maj 2021 r. |
![]() |
| Orzeł na szczycie kolumny przy ul. Bukowińskiej. Źródło (dostęp 17 IV 2023 r.). |
Ciekawostką jest to, że w nowej Pawiówce kręcono sceny we wnętrzu komisariatu z serialu Ojciec Mateusz. Wiemy też, że o zadbanie o budynek starało się m.in. Towarzystwo Opieki nad Zabytkami, ale zapewne przed przebudową w latach 90. XX w.
W 2026 r. Przemysław Zańko-Gulczyński napisał na stronie murator.pl o okolicy na przełomie XX i XXI w.: „otoczenie szybko się zmienia. Tuż obok powstaje 1. linia metra, bloki podchodzą coraz bliżej. Znika skocznia narciarska. Prawdziwy wysyp pozwoleń na budowę następuje jednak w latach 2015–2017”. Zauważył też: „Jeszcze w 2017 r. willę Pawiówka można było zobaczyć od strony ul. Bukowińskiej. Rok później zasłaniał ją już apartamentowiec Mokotów Wings. Kolejne budynki w okolicy rosną. (...) Jeszcze chwila – i odbudowany zabytek znika z oczu. Żeby go odnaleźć, trzeba się zapuścić w głąb osiedla, w wąskie kaniony między blokami. Wciąż tam jest. Żółty domek wśród zieleni. Póki co przynajmniej od wschodu nic nie przesłania mu słońca”.
![]() |
| Fot. Maria Weronika Kmoch, listopad 2020 r. |
![]() |
| Fot. Maria Weronika Kmoch, listopad 2020 r. |
![]() |
| Fot. Maria Weronika Kmoch, listopad 2020 r. |
![]() |
| Fot. Żaneta Sobczyk, lipiec 2022 r. Źródło (dostęp 16 IV 2023 r.). |
![]() |
| Fot. Szymon Starnawski/Grupa Murator. Źródło (dostęp 17 VII 2026 r.). |
![]() |
| Fot. Szymon Starnawski/Grupa Murator. Źródło (dostęp 17 VII 2026 r.). |
Artykuł powstał w 2023 r., w 2026 r. został poprawiony i znacznie rozbudowany.
Bibliografia
I. Źródła
A. Archiwalia
Narodowy Instytut Dziedzictwa w Warszawie, tzw. karty białe: dom mieszkalny ok. 1850 r.; tzw. karty zielone: willa przy ul Bukowińskiej 24 (dostęp 24 VII 2025 r.).
B. Źródła wydane
Kalendarz Informacyjno-Encyklopedyczny na Rok Zwyczajny, 12 (1912), Warszawa 1912;Ofiarom Obowiązku. Wydawnictwo poświęcone pamięci poległych funkcjonariuszów policyjnych Państwa Polskiego z kalendarzem, Warszawa 1926;
C. Relacje i wspomnienia
Akta metrykalne parafii rzymskokatolickich i ewangelicko-augsburskich via Geneteka (dostęp 17 VII 2026 r.);
Archiwum Historii Mówionej Powstania Warszawskiego, relacja Zdzisława Bobrowskiego (dostęp 2 VII 2023 r.);
Kasprzycki J., Korzenie miasta. Warszawskie pożegnania, t. 4: Mokotów i Ochota, Warszawa 2004;
Tenże, M. Stępień, Pożegnania warszawskie, Warszawa 1971;
D. Prasa
[Komornik Sądu Grodzkiego], „Warszawski Dziennik Wojewódzki na Obszar Województwa Warszawskiego”, 1931, 1, s. 28;
Wystawa ogrodnicza w Warszawie, „Korespondent Rolniczy, Handlowy i Przemysłowy”, 44 (1895), 28, s. 3;
E. Akty prawne
Rejestr zabytków województwa mazowieckiego (dostęp 16 IV 2023 r.).
F. Bazy danych
FamilySearch: Aleksander Smolarek, Maria Jadwiga Smolarek (dostęp 17 VII 2026 r.);
Genealogia Polaków: Józef Poznański (dostęp 19 VII 2026 r.);
Gminna ewidencja zabytków m.st. Warszawy (dostęp 11 VII 2026 r.);
Google Street View (dostęp 18 VII 2026 r.);
Grobonet: Feliks Bursiak (dostęp 19 VII 2026 r.);
Lista cywilnych ofiar powstania warszawskiego: Andrzej Gałecki (dostęp 1 VII 2023 r.);
MyHeritage: Aleksander Smolarek, Andrzej Gałecki, Emma DAAB, Bogusław Józef Gałecki, Emma Gałecka (z d. Daab), Emma Gałecka (z d. Daab), Eugeniusz Marian Gałecki, Feliks Bursiak, Franciszek Bursiak, Kunegunda Holler (z d. Bursiak), Kunegunda Holler (z d. Burszak Bursiak), Ludwik Bursiak (dostęp 17 VII 2026 r.);
Nekrologia Minakowskiej: Jan Margueritte (dostęp 20 VII 2026 r.);
Powstańcze biogramy: Zdzisław Józef Bobrowski (dostęp 17 VII 2026 r.);
Warszawskie Zabytkowe Pomniki Nagrobne: Franciszek Bursiak, Wiktoria Bursiak, Bogusław Gałecki (dostęp 17 VIII 2026 r.);
Wielka Genealogia Minakowskiej: Luciana Frassati (dostęp 19 VII 2026 r.).
G. Wspomnienia
Kasprzycki J., Korzenie miasta. Warszawskie pożegnania, t. 4: Mokotów i Ochota, Warszawa 2004;
Tenże, Warszawa sprzed lat (1990–1939), Warszawa 1989.
II. Opracowania
Budynek Pawiówka (dostęp 17 VII 2026 r.);
Bukiety – historia i typy wiązania kwiatów (dostęp 17 VII 2026 r.);Cichocki J., Co robi orzeł pośród bloków? Historia kolumny z Bukowińskiej. Tutaj niegdyś mieścił się cmentarz choleryczny (dostęp 17 VII 2026 r.);
Cygan J., Cygan W., Znaki pamięci. Miejsca upamiętnione Mokotowa, Mińsk Mazowiecki 2011;
Dawne Zakłady „Lilpop, Rau i Loewenstein”, dawna Rządowa Fabryka Machin (dostęp 19 VII 2026 r.);dg, Skąd się wziął orzeł na Bukowińskiej? Mało przekonujące hipotezy (dostęp 18 VII 2026 r.);
Dragović J., Jej losy wiodą przez starą willę i słynną rodzinę, ale nikt nie wie, skąd się tu wzięła. Odpowiedzi szukano już 60 lat temu (dostęp 17 VII 2026 r.);
Durajczyk K., Żółty dom niczym z Toskanii wśród warszawskich bloków. Skrywa niezwykłą historię (dostęp 18 VII 2026 r.);
Dzwon Pokoju w Warszawie (dostęp 15 IV 2023 r.);
Edmund Jankowski (ogrodnik) (dostęp 18 VII 2026 r.);
Hoża 5 (dostęp 19 VII 2026 r.);
Jałoszyńska E., [25 września] (dostęp 1 V 2023 r.);
Jan Gawroński (dyplomata) (dostęp 18 VII 2026 r.);
Jerzy Kasprzycki (dostęp 17 VII 2026 r.);
Kamienica Sukertów w Warszawie (dostęp 19 VII 2026 r.);
KIM BYLI KOPIARZE? (dostęp 19 VII 2026 r.);
Kolumna z orłem (dostęp 10 IV 2023 r.);
Koło Sprawy Bożej (dostęp 20 VII 2026 r.);
Kosicka M., Farynowie. Warszawscy kwiaciarze, „Skarpa Warszawska”, 2020, 6, s. 60–63;
Taż, Osadnicy niemieccy i francuscy w Szopach, „Skarpa Warszawska”, 2021, 6, s. 76–79;
Luciana Frassati-Gawrońska (dostęp 19 VII 2026 r.);Majewski J.S., Słynny przedwojenny ogród. Tuż koło stacji metra (dostęp 10 IV 2023 r.);
Mała encyklopedia leśna, red. T. Molenda, Warszawa 1980;
Marszałkowska 101 (dostęp 19 VII 2026 r.);
Młyn w Boczkach Domaradzkich (dostęp 18 VII 2026 r.);
Napoleońska kolumna w Szopach (dostęp 18 VII 2026 r.);
Orzeł z Bukowińskiej (dostęp 10 IV 2023 r.);
Sekwestr (dostęp 17 VII 2026 r.);
Spółka Parcelacyjna Nowy Sad (dostęp 19 VII 2026 r.);
Staniszewski P. ks. kan. dr, Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Waliszewie (dostęp 18 VII 2026 r.);
Stary Waliszew (dostęp 18 VII 2026 r.);
Szpital św. Łazarza (dostęp 19 VII 2026 r.);
Towarzystwo Ogrodnicze Warszawskie (dostęp 18 VII 2026 r.);
Ulica Bukowińska (dostęp 18 VII 2026 r.);
Willa Marconiego (dostęp 17 VII 2026 r.);
Willa – ul. Bukowińska 24/ ul. Cieszyńska 7 (dostęp 10 IV 2023 r.);
Willa „Pawiówka” (dostęp 10 IV 2023 r.);
Zańko-Gulczyński P., Żółty ostaniec otoczony blokowiskiem. To willa Pawiówka w Warszawie (dostęp 17 VII 2026 r.);
Żołnierczyk A., Bukowińska/Bacha – Komu bije dzwon… (dostęp 15 IV 2023 r.);
Życiorys Matki Wiktorii Bursiak (dostęp 19 VII 2026 r.).Zapraszam do lektury pozostałych tekstów z serii #wieśwmieście:
- cz. 1. Szopy Polskie: KLIK;
- cz. 2. Szopy Niemieckie: KLIK;
- cz. 4. kolonia wsi Szopy Niemieckie: KLIK;
- cz. 5. Szopy Francuskie: KLIK;
- cz. 6. Potok (oraz Żółta Karczma): KLIK;
- cz. 7. Metro Wierzbno i Wilanowska oraz transportowa historia okolicy (kolejka wąskotorowa, autobusy, trolejbusy i... omnibusy): KLIK;
- cz. 8. Mokotów, Królikarnia, Arkadia, Wierzbno: KLIK;
- cz. 9. Francuzi, Szwajcarzy, Austriacy, Brytyjczycy, Niderlandczycy, Włosi i Niemcy na Mokotowie: KLIK;
- cz. 10. Choszczówka: KLIK;
- cz. 11. Pałac Bonnetów/Fanshave'ów/Henryków: KLIK.
Do następnego!





%20+%20dod.%20-%203.jpg)



%20=%20nr%20346%20-%20534,535.jpg)
%20-%20wyd.%20wieczorne%20-%207.jpg)

%20-%203.jpg)
%20-%20436.jpg)
%20-%20407.jpg)

%20-%20351.jpg)

%20-%209.jpg)

%20=%20nr%20415%20-%20454.jpg)
%20-%20wyd.%201900%20-%20395%20(1).jpg)







.jpg)



.jpg)








.jpg)
.jpg)



%20-%20dod.%20poranny%20-%202.jpg)







































.jpg)




.jpg)



.jpg)
.jpg)



.jpg)



.jpg)












%20-%20wyd.%20wieczorne%20-%2012.jpg)

%20-%20wyd.%20wiec...%20-%206.jpg)













.jpg)





.jpg)














.jpg)


































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz