31 marca 2013

Jak Europejczycy piszą o historii?


W te świąteczne popołudnie uraczę Was kilkoma uwagami, w pewnym sensie historycznymi. Mianowicie, niedawno przygotowywałam prezentację na dydaktykę historii. Zajęłam się przedstawieniem jednego z tematów, jaki można znaleźć na stronie Historiana


Jest to inicjatywa Europejskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Historii EUROCLIO. To edukacyjne narzędzie multimedialne, które oferuje studentom wiele perspektyw, transgraniczne i porównawcze źródła historyczne w celu uzupełnienia krajowych podręczników historii.
Historiana może być uważane za alternatywę dla cyfrowej europejskiego podręcznika, jednak strona nie próbuje przedstawić całościowej "historii Europy" i jej stosunków z resztą świata. Oferuje ona ramy porównania i przeciwstawiania wydarzeń i reakcje poszczególnych narodów europejskich do różnych zmian, które ukształtowały świat, poczynając od odległej przeszłości aż do czasów współczesnych.
 Historiana promuje zdobywanie transgranicznej wiedzy historycznej i rozwój krytycznego myślenia i innych kompetencji przekrojowych, ważnych w przygotowaniu młodego pokolenia do aktywnego uczestnictwa jako obywateli XIX wieku.

 Nauczyciele historii i historycy z ponad 30 krajów aktywnie przyczynili się do obecnego wyglądu strony. Niedawno również nauczyciele z Indii, Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Stany Zjednoczone wyraziły zainteresowanie w przyczynianiu się do rozwoju serwisu.


Tyle opisu dystrybutora :D
Moja opinia?
Przedstawię ją na podstawie omówienia jednego z tematów, tego, który przygotowywałam na zajęcia. Wiem, że może być to spojrzenie niepełne, znam tylko kilka tematów z tej strony i sposób, w jaki zostały przedstawione, jednak myślę, że oceniam Historianę dość obiektywnie, niemniej jednak i krytycznie.

Stronę przetłumaczyłam z angielskiego na polski, poniżej wrzucam screeny.

Czemu? Zaraz się przekonacie. 
Zapraszam! :)




To pierwsza strona tematu, który prezentowałam. Z prawej strony mamy podtematy, w ramach których będziemy się poruszać po zagadnieniu.
Już na pierwszym slajdzie pojawia się pojęcie Al-Andalus, odsyłam do linku zainteresowanych. Nie wszyscy mogą też wiedzieć, kim są tytułowi Moryskowie, a w tekście tez nie jest to wyraźnie wytłumaczone, dlatego zachęcam do kliknięcia w link.


Drugi slajd to wprowadzenie do tematu. Od tego momentu poruszamy się w podtemacie "Kontekst". Jako historykowi, rzuca mi się od razu w oczy źródło ikonograficzne. Nie podoba mi się, że nie mamy informacji, co to za obraz, skąd pochodzi, z którego jest roku. Mamy tylko informację o osobach na nim przedstawionych oraz o napisie. Pojawia się jednak nadzieja: może gdy klikniemy ikonkę "I", zdobędziemy jakieś informacje. Nie! Nie ma nic :/

Znów źródło ikonograficzne: brak mi roku, źródła, skąd to wzięto.


Jakoś nie leży mi pionowa oś czasu, wolę poziomą, bo do takiej jesteśmy przyzwyczajeni, tym bardziej uczniowie, a jeśli ma to być strona dla uczniów, to powinna zawierać elementy im znane i przyjazne. 


Mapa jest tak prosta, jak budowa cepa, wybaczcie, ale nie mogę, no :P Chcesz więcej info, klikasz, gdzie Ci wskazują, a tam nie ma nic :/


Kolejna rzecz, która mi się nie podoba. Źródła ikonograficzne nie są podpisane, co to jest, skąd to jest itp., napisy pod nimi są powtórzeniem tytułu slajdu. Żal :/



To samo: obraz i zero informacji. jedynie można zobaczyć większy obraz, gdy kliknie się w odpowiednie miejsce.


Źródła są zaznaczone na zielono, dość ciekawe, ale jak dla mnie, to za mało tu informacji, skąd to wzięto. Po kliknięciu w "more info", dowiadujemy się, kim był wspomniany w tekście Tudmir. Jak dla mnie, to jest w tej prezentacji wiele innych rzeczy, które pominięto, a winny być przedstawione dokładniej, a tu wciskają nam Tudmira :P



W końcu więcej info o obrazie, finally :D Po kliknięciu w "more info", pojawia się wyjaśnienie słowa "pogrom" i dwa źródła ikonograficzne (za mało info, co to).


Powyżej to jest już przegięcie. Już ja widzę, jak uczniowie zgadną, co jest na obrazku. Nawet ja miałam problemy. I oczywiście, tradycyjnie, brak info o źródle. No koment.


Pytanie retoryczne, cały czas nam to próbujecie udowodnić w tym temacie, c'nie? :P


Znów zero info o obrazku, a podpis pod nim jest jakby powtórzeniem tytułu slajdu. Masakra.


To samo co powyżej, zwariować można. I te pytania, beznadzieja, kto zadaje takie pytania?! "Czy widzisz Żydów?", "Co robią i dlaczego tak robią?", już widzę odpowiedzi -,-.


Kłamią: mówią, że można posłuchać kazania, a jak klikasz, to jest tylko tekst. Już myślałam, że będzie ciekawie, pojawi się jakiś głos, może coś stylizowanego na epokę, a tu takie rozczarowanie. Nagranie na pewno było ciekawsze dla uczniów i odwiedzających tę stronę w dużo większym stopniu niż tekst, którego i tak nie przeczytają, bo ludzie są leniwi i nie chcą czytać :/ Błagaaam, obrazek podpisany "kaznodzieja"?! Co z tego, że mamy w tekście, kto to jest, ale kiedy żył? Źródło obrazka? Nic :/


To wkurzyło mnie na maksa. Pojęcie, nazwa własna, która pojawia się na pierwszym slajdzie, już w tytule, jest wyjaśnione dopiero tutaj! I to nie w tekście głównym, tylko w "more info", great! :/

Zdjęcie jest z Wikipedii, oto dowód, a tu wyjaśnienie terminu auto-da-fe, użytego w podpisie zdjęcia. Myślałam, że bardziej się postarają, pokażą trochę ambicji i dadzą lepsze źródła, rozczarowałam się. Temat jest strasznie lakonicznie przedstawiony, już Wikipedia jest lepsza: Inkwizycja hiszpańska.



Przechodzimy do kolejnego podrozdziału.




No proszę! Znów te samo źródło ikonograficzne, bez podpisu, jest tylko "question", nie mam więcej pytań. A gdy klikasz po więcej, tak, pojawia się coś fajnego, bo mamy tekst źródłowy, ale nie ma wyjaśnienia, co się dzieje na obrazie. 




I teraz to nie wiem, czy to jest tekst źródłowy, czy jakaś parafraza. Bo gdyby to był tekst źródłowy, to powinien być na zielono, jak inne teksty, a nie ma czarno. Nie wiem...



Haha, znów Wikipedia :P




A gdybym chciała się coś więcej dowiedzieć, to nie ma nic :/ 






Znów nie wiem, czy to źródło, czy tekst autora prezentacji :/ Według mnie, źródło.



W końcu coś ciekawego po kliknięciu "more info". Zobaczcie ;)




Fajne źródło pojawia się po kliknięciu w "more info", tylko że znów nie ma żadnej informacji, co to za obraz :/ Niemniej, dobrze uzupełnia poprzedni slajd.



Zobaczmy, jak przedstawiono skutki omawianego zagadnienia.


Mapa jest mała, niewyraźna, nawet po powiększeniu. I nie ma źródła, tradycyjnie :/

Z którego roku to zdjęcie, kto wykonał? Podejście historyka nieuniknione :P


Skąd ten obrazek? Zero informacji.



Tym razem naprawdę jest list :P














Klikasz w "more info", a tu wyskakują teksty po hiszpańsku :D No ładnie!






Przynajmniej na koniec mądry cytat.

Co do zawartości merytorycznej: mało informacji, nie zawsze prawdziwe; to spojrzenie historyka. Jako przyszły dydaktyk historii, rozumiem, że to materiał dla nauczycieli/uczniów, więc nie może być go za dużo, jednak wiele rzeczy zostało tu źle przedstawione. Przykładowo, w temacie o terroryzmie, spojrzenie na zagadnienie jest tak wypaczone, że szkoda gadać :/ Niemniej jednak należy zauważyć, że jest tu sporo fajnych materiałów: teksty źródłowe czy źródła ikonograficzne, których możliwe, że y się nie znalazło gdzie indziej, warto je więc wykorzystać.

To, co jest na stronie Historiany, może być wykorzystane jako baza do własnej lekcji, własnej prezentacji, jako źródło materiałów do lekcji, ale na pewno nie jako całość. Dla ucznia, przykładowo, gimnazjum czy liceum, jest to zbyt duża ilość materiału, zbyt wiele slajdów. Oczopląsu można dostać. Jednak warto też zauważyć, a co mi się rzuciło w oczy od razu, że niektóre zdania są w całości powtarzane kilka razy, wychodzi z tego takie "masło maślane, maślane masło", materiału okazuje się więc nie być dużo (gdy odejmiemy te powtórzenia i zostawimy konkrety), ale przedstawienie go zajęło dużo czasu.

Na stronę Historiany na pewno trzeba patrzeć z dystansem, dostrzegając jej braki, ale należy zauważyć bogactwo źródeł, które mogą urozmaicić lekcję albo poszerzyć naszą wiedzę.

 Coś więcej w tym temacie? Proszę bardzo, Google Books: Henry Kamen, Imperium Hiszpańskie: dzieje rozkwitu i upadku.

Do następnego! :)






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza