29 czerwca 2018

Mankietnicy, kozłowici, heretycy... Mariawityzm na Kurpiach

Podczas kwerendy w prasie sprzed I wojny światowej, której dokonałam na potrzeby powstającej monografii parafii Jednorożec, natrafiłam na wiele interesujących relacji prasowych, dotyczących różnych części Kurpiowszczyzny i fascynujących fragmentów jej dziejów przed I wojną światową. Stąd inspiracja do tego artykułu. Zapraszam do lektury tekstu, w którym opowiem co nieco o działalności i odbiorze społecznym mariawitów na terenie Kurpi Zielonych. Mam nadzieję, że po publikacji tego wpisu więcej osób dowie się o 40-letniej obecności mariawitów w regionie, bo zagadnienie jest bardzo ciekawe.

27 czerwca 2018

Dlaczego i jak na przełomie XIX i XX w. emigrowano za Przasnysz i do Prus Wschodnich?

Puszcza Kurpiowska to to ziemia klasycznego wychodźctwa - tak w 1908 r. pisał korespondent podpisujący się jako X. Podobnie twierdził w 1900 r. Dominik Staszewski, sędzia pokoju w Jednorożcu. Temat emigracji zarobkowej na przełomie XIX i XX w. interesuje mnie od dawna. Post na ten temat planowałam już w 2015–2016 r. W końcu udało mi się i zmobilizować, i znaleźć tyle ciekawych źródeł (szczególnie prasowych, mało wykorzystanych, przeze mnie absolutnie ukochanych!), by powstała interesująca opowieść. Podzielę ją na kilka części, co jest spodowowane obszernością zagadnienia. Odpowiem na pytanie o przyczyny emigracji, zarówno stałej, jak i czasowej. Dokąd się udawano? Kto decydował się na wyjazd i jak organizował podróż? Czy wracano? Czy więcej osób decydowało się na emigrację sezonową czy stałą? Zjawisko opiszę na przykładzie rodzinnej gm. Jednorożec, położonej na zachodnim skraju Kurpi Zielonych. Dzisiaj zabieram Was w niedaleką podróż, bo za Przasnysz i do Prus, okraszoną informacjami na temat przyczyn emigracji. Następnym razem wybierzemy się za ocean, zaś trzecia część opowieści podsumuje temat emigracji i wskaże na jej następstwa, zarówno bezpośrednie, jak i długofalowe.

21 czerwca 2018

Co słychać u Kurpianki? Maj 2018 r.

Prawie koniec czerwca, a ja dopiero podsumowuję maj! Planowałam to zrobić na początku miesiąca, ale tak wchłonęła mnie praca - a wiadomo, jak ciężkim czasem w szkołach jest czerwiec - że zupełnie nie miałam kiedy zastanowić się nad poprzednimi 30 dniami. Dzisiaj zapraszam - w końcu! - na wspomnienia z maja.

4 czerwca 2018

Pomoc dzieciom w Przasnyskiem (1916-1918)



Jesienią 1915 r. ks. dziekan Józef Piekut, objeżdżający dekanat przasnyski, pisał: Przasnysz i okolica północna to miejsce krzyżów, mogił, to miejsce nędzy, bo ci ludzie zostali bez dachu, bez pościeli, bez chleba[1]. W obliczu ogromnych zniszczeń regionu w okresie tzw. bitwy lipcowej (II bitwa przasnyska), która doprowadziła do przełamania frontu wschodniego przez wojska niemieckie[2], konieczne było stworzenie instytucji dobroczynno-pomocowych, które zajęłyby się pomocą potrzebującym mieszkańcom. Istniejący bowiem od września 1914 r. Centralny Komitet Obywatelski w Warszawie (CKO)[3] z rozbudowaną siatką podległych mu komitetów gubernialnych, powiatowych, miejskich i gminnych został zlikwidowany przez okupujące Królestwo Polskie wojska niemieckie i austriackie. Okupanci pozwolili na działanie komitetów do końca lata 1915 r. Północne Mazowsze, gdzie leży mój rodzinny pow. przasnyski, znajdowało się na terenie podległego Niemcom Generalnego Gubernatorstwa. W styczniu 1916 r. (faktycznie już w grudniu 1915 r.[4]) powołano Radę Główną Opiekuńczą z siedzibą w Warszawie[5]. Centrali podlegały powiatowe i miejscowe (gminne i miejskie) rady opiekuńcze. 


Ważnym aspektem działalności struktur organizacji w pow. przasnyskim, podobnie jak na całym okupowanym terenie, była pomoc dzieciom i młodym matkom, wskazywanym jako najbardziej poszkodowane. Na czym polegała to wsparcie? Zapraszam do lektury!