8 lutego 2015

MAŁA OJCZYZNA: woskowe figurki wotywne

Gdy zastanawiałam się nad tematem projektu stypendialnego (więcej tutaj: KLIK), natrafiłam na książkę o świątkach oraz lokalnych zwyczajach w gminie Chorzele. Zastanowił mnie opisany w niej zwyczaj figurek wotywnych w Krzynowłodze Wielkiej. Gdy zaczęłam o nim czytać, okazało się, że to zachowany na Kurpiowszczyźnie zwyczaj, choć wspomniana miejscowość nie leży na Kurpiach. Zapraszam więc na dzisiejszy wpis - bardzo na czasie, bo za kilka dni obchodzimy Walentynki. Skąd to nawiązanie do 14 lutego? Sami sprawdźcie!



Kurpie są i zawsze byli bardzo religijni. Ich religijność dotyczyła przede wszystkim zachowań pozaliturgicznych, wywodzących się nierzadko z przedchrześcijańskich zwyczajów. Do takich zwyczajów zalicza się składanie symbolicznych ofiar proszalnych w kilku kurpiowskich (i pobliskich regionowi kurpiowskiemu) parafiach.
Poniżej mapa ukazująca położenie Kurpiowszczyzny na mapie Polski oraz mapa terenu, którym się zajmuję w dzisiejszym wpisie.
Źródło.

Linią przerywaną zaznaczono przybliżony zasięg Kurpiowszczyzny (dawna Puszcza Zielona, Kurpie Zielone), podkreślono nazwy miejscowości omawianych w tekście. Wykonanie własne na pokładzie mapy z Google.
Jeszcze w pierwszej połowie XX w. w dniu świętego Walentego (14 lutego) odbywały się uroczystości wotywne w intencji chorych. W Krzynowłodze Wielkiej (pow. przasnyski, gm. Chorzele) i w Brodowych Łąkach (pow. ostrołęcki, gm. Baranowo) zwane je "małymi odpustami". Do kościoła na nabożeństwo przynoszono ulepione ręcznie woskowe wota - ofiary (w gwarze kurpiowskiej osiary). Przede wszystkim były to kulki i krążki (w gwarze: koruny / kuruny cierniowe, ziarnuski, grucoły, ocy, bigielki), a w Krzynowłodze Wielkiej dodatkowo wyobrażenia serc, szczęk z zębami, nóg i (rzadko) rąk. Młode panny obnosiły także kręgi, zwane kółkami, wiankmi lub zianuskami, nasadzane na długie świece, mające wyprosić wytrwanie w panieństwie i czystości do małżeństwa.

Świeca mająca przeciwdziałać chorobom gardła. Kościół w Kadzidle. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.
Wota woskowe - zęby i oczy, Krzynowłoga Wielka. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.

Dziewczęta z wotami symbolizującymi czystość panieńską, Brodowe Łąki. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.
Ręka dziewczyny z symbolami czystości panieńskiej, Krzynowłoga Wielka. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.

W wierzeniach ludowych wosk pszczeli był substancją szlachetną, czystą, świętą, dobroczynną i cenną jak złoto. Od średniowiecza zyskał znaczenie religijne. Czyniono więc z niego świece na ołtarz, a także przynoszone do kościoła wota błagalne i dziękczynne. Na Kurpiach, regionie o rozwiniętych tradycjach bartniczych i pasieczniczych, wosk był tworzywem, które mogło godnie zastąpić szlachetne kruszce: złoto, srebro, srebro złocone.

A
by zrozumieć ideę woskowych figur, warto sięgnąć do wytłumaczenia J. Jagly i D. Freeberga:
Posługiwanie się woskiem w sztuce wotywnej zależało też od tworzywa, które odpowiednio ukształtowane doskonale na śladowało i przypominało ludzkie ciało. Stwarzało wizerunek „sobowtóra”, którego fizyczna wierność wobec konkretnej osoby pobudzała odbiorców wizerunku wotywnego do reakcji takich jak wobec osoby żywej. 
Im bliższe podobieństwo wizerunku do proszącego, tym właściwiej dopełniony akt proszenia. Przedstawienie takie umożliwia sformułowanie za pomocą środków wizualnych idei zdrowia czy też ocalenia konkretnej istoty. Co więcej, osoba boska, do której kieruje się prośbę może dzięki temu rozpozna zanoszącego prośbę czy dziękczynienie w sposób nie budzący wątpliwości. Obecne w postaci zastępczej ciało wydaje się tak rzeczywiste, że można je jak rzeczywiste traktować.
Wota przynoszono do kościoła w intencji chorych, nękanych przez uporczywe bóle głowy, nerwice, paraliże, cierpienia umysłowe i padaczkę. W tradycji polskiej św. Walenty jest bowiem patronem osób dotkniętych chorobami układu nerwowego (konwulsjami, porażeniami, a także chorobami psychicznymi), przede wszystkim jednak opiekował się i wspomagał chorych na padaczkę – cierpienie nazwane niegdyś "chorobą świętego Walentego". Na Kurpiach znane były również wota przedstawiające postacie ludzkie, głównie dzieci w powijakach, z zaznaczonymi szeroko otwartymi ustami. Przynoszono je do kościoła, aby uleczyć wątłe i nerwowe niemowlęta, płaczące po nocach, z drgawkami itp., jednak należy zaznaczyć, że w Polsce przedstawienia ludzkie należały do rzadkości.
Wotum woskowe z XIX w. - koń, Krzynowłoga Wielka. Obiekt w zbiorach Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.


Figura konia i źrebaka, wota w Krzynowłodze Wielkiej. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.
Początkowo wota woskowe wykonywali sami ofiarnicy. Z czasem kościelni, na Kurpiach nazywani brastewnymi, zaczęli wypożyczać je wiernym, w kruchcie kościoła, za drobną opłatą lub za produkty spożywcze (najczęściej jajka). Zebrane pieniądze przekazywano jako ofiarę na potrzeby kościoła. Brastewni - najczęściej członkowie tzw. rady parafialnej - lepili wota własnoręcznie z wosku pszczelego, schematycznie, bez detali, w tradycyjnej na terenie Kurpiowszczyzny konwencji plastycznej. Ofiarnicy z wotami w ręku lub z kulkami i krążkami woskowymi trzymanymi na czole (albo w fałdach chustek, które Kurpianki wiązały na głowie) obchodzili trzykrotnie ołtarz zgodnie z ruchem wskazówek zegara, zbierali kurz z desek i wcierali go na przykład w bolące skronie, oczy, uszy, w stawy rąk i nóg i modlili się, prosząc o zdrowie dla siebie i swych bliskich. Były to więc sprawy wyłącznie ludzkie. Po dokonaniu obrzędu figurki zwracano brastewnemu. Obrzędu dokonywano tylko pomiędzy nabożeństwami, na czas Mszy Św. obchodzenie ołtarza z wotami ustawało.

P
oniżej zdjęcia kościołów w Krzynowłodze Wielkiej, Kadzidle i Brodowych Łąkach oraz ich prezbiteriów. Każdy z ołtarzy posiada ambit, czyli przejście za ołtarzem, umożliwiające wotywne procesje wokół ołtarza.
Krzynowłoga Wielka. Źródło zdjęcia. Parafia powstała zapewne jako jedna z pierwszych na Mazowszu (koniec XIV w.), a obecny kościół pobłogosławiono w 1859 r. Więcej o kościele i parafii: KLIK.
Krzynowłoga Wielka. Źródło zdjęcia.Więcej o kościele i parafii: KLIK.
Kadzidło. Źródło zdjęcia. Parafia powstała w I poł. XVIII w., kościół wybudowano w latach 80. XIX w. Więcej o historii parafii: KLIK.
Kadzidło. Źródło zdjęcia.
Brodowe Łąki. Źródło zdjęcia. Parafię erygowano w 1864 r., a obecny kościół wybudowano w latach 80. XIX w., odrestaurowano w połowie lat 50. XX w.

Brodowe Łąki. Źródło zdjęcia.
Podobny zwyczaj występował na Pomorzu. Tam jednak odlewano wielkie świece wotywne, wysokości chorego epileptyka i w jego intencji, 14 lutego, zanoszono je do kościoła, w ofierze proszalnej składanej świętemu Walentemu.

W
otywne obrzędy związane były też ze Świętem Przemienia Pańskiego (6 sierpnia). Składano wówczas woskowe wota w intencji zdrowia oraz dobrego chowu zwierząt gospodarskich. Odprawiano nabożeństwo, po którym następowała symboliczna ofiara proszalna. Wśród woskowych figur przeważały wizerunki koni, krów, owiec oraz kur i kogutów. Zdarzały się także wyobrażenia świń oraz psów. W Krzynowłodze Wielkiej popularne były przedstawienia kaczek i gęsi. Każdy z proszących wybierał figurkę, która miała przedstawiać to, o co prosił - jeśli chciał modlić się o powodzenie w hodowli bydła, wybierał figurkę krowy, jeśli zależało mu na tym, by jego stadko drobiu chowało się jak najlepiej, wybierał przedstawienie gęsi czy kury.
Wota woskowe - baran (wys. 6,5 cm). Kadzidło. Źródło: J. Olędzki, Symboliczne ofiary woskowe ze wsi Kadzidło, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty”, 16 (1962), 2, s. 92-97.
Wota woskowe - krowa (wys. 8,5 cm), Kadzidło. Źródło: J. Olędzki, Symboliczne ofiary woskowe ze wsi Kadzidło, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty”, 16 (1962), 2, s. 92-97.
Wota woskowe - pies (wys. 4,5 cm), Kadzidło. Źródło: J. Olędzki, Symboliczne ofiary woskowe ze wsi Kadzidło, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty”, 16 (1962), 2, s. 92-97.
Wota woskowe - kogut (wys. 7,5 cm) i kura (wys. 6 cm), Kadzidło. Źródło: J. Olędzki, Symboliczne ofiary woskowe ze wsi Kadzidło, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty”, 16 (1962), 2, s. 92-97.
Wybrane figurki wotywne z Krzynowłogi Wielkiej. Fot. A. Niszczak (2011). Źródło: A. Niszczak, Woskowe figurki w Krzynowłodze Wielkiej, [w:] Tradycja wpisana w krzyż. Krzyże, figurki i kapliczki przydrożne gminy Chorzele. Lokalne zwyczaje i obrzędy, red. M. Wiśnicki, Chorzele 2011, s. 73-75.
Wybrane figurki wotywne z Krzynowłogi Wielkiej. Fot. A. Niszczak (2011). Źródło: A. Niszczak, Woskowe figurki w Krzynowłodze Wielkiej, [w:] Tradycja wpisana w krzyż. Krzyże, figurki i kapliczki przydrożne gminy Chorzele. Lokalne zwyczaje i obrzędy, red. M. Wiśnicki, Chorzele 2011, s. 73-75.

Wotum woskowe z XIX w. - gęś. Kościół w Krzynowłodze Wielkiej. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.

Oprócz pojedynczych figurek wotywnych mieszkańcy wsi udawali się do kościoła, niosąc ze sobą grube świece woskowe, często ręcznie odlewane, oblepione na całej długości zwierzątkami gospodarskimi, uformowanymi w wosku. Ofiarnicy, trzymając zapaloną świecę w ręku, modlili się klęcząc i prosili o ochronę bydła przed chorobami i pomorem. Prosili również o pomyślność we wszystkich zabiegach hodowlanych.

Kobieta ze świecą wotywną, do której przyczepione są figury krów, koni i owiec, kościół w Myszyńcu. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.

Czy obyczaj woskowych wot znany jest w innych rejonach Polski? Oczywiście! Był praktykowany od średniowiecza także w odniesieniu do kultu Matki Bożej czy innych świętych, np. bł. Stanisława Kazimierczyka w XV-XVII-wiecznym Krakowie (spośród wot woskowych świętemu ofiarowywano m.in. niesprecyzowane znaki woskowe, plecionki, cielęta, krowy. części ciała - ramię, nogę, rękę, a nawet woskowy pępek!). Na Pomorzu odlewano świece wotywne, tak wysokie jak epileptyk. W jego intencji w dniu św. Walentego zanoszono je do kościoła w ofierze proszalnej. Woskowe wota przetrwały do XX w. w północnej części Podlasia (sanktuarium w Krypnie niedaleko Knyszyna), na Mazurach i w części Warmii.

Procesje z figurkami woskowymi to bardzo stara tradycja chrześcijańska, wywodząca się być może z III–IV w. Jest silnie związana z regionami od zawsze katolickimi, jak np. Tyrol, Bawaria, Słowacja, gdzie zakorzeniony jest kult św. Leonarda, patrona więźniów i zwierząt domowych. W dniu jego święta (6 listopada) chłopi, modląc się do świętego, przedstawiali mu symbole swych pragnień w postaci kutych w żelazie wotów. Wyobrażały one głównie zwierzęta gospodarskie, ale także organy ludzkiego ciała. We wspomnianych regionach znano także zwyczaj lepienia figurek z wosku, jednak nie stał się on tak popularny jak żelazne, bardziej trwałe, przedstawienia wotywne.

W Polsce, podobnie jak we Francji, ten zwyczaj wprowadził zakon cystersów w momencie, gdy powstały wyraźne potrzeby chłopów, by dokonywać praktyk religijnych związanych z hodowlą zwierząt. Zwyczaj łatwo się przyjął, gdyż nosił w sobie ślady dawnych obyczajów pogańskich, długo obecnych w polskich wsiach. Obyczaj był praktykowany od wieku XV, głównie przez chłopów, którzy własnoręcznie lepili figurki zwierzęce z wosku, by zapewnić sobie w ten sposób obfitość plonów i chowu bydła. Były to bardziej ofiary upraszające i przebłagalne, w przeciwieństwie do dziękczynnych ofiar bogaczy. Składali oni wota ze szlachetnych metali - złota i srebra, a dotyczyły głównie spraw osobistego powodzenia w życiu i zdrowia. Wota te przygotowywali na zamówienie zawodowi złotnicy.

Już jednak w XVI w. idea wotów woskowych jako praktyk zgoła magicznych spotkała się z ostrą krytyką reformacji. Kler optował za wotami bogaczy, które miały wielkie znaczenie dla utrzymania dużych kościołów. W mniej zamożnych parafiach wota woskowe nie były tak tępione, jako że pełniły rolę swego rodzaju daniny dla Kościoła, składanej podczas uroczystości odpustowych, dzięki której wiejskie świątynie miały zapewnioną stałą dostawę materiału do świec.
Wyrób świec kościelnych w Kadzidle. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.
Wota woskowe z XVIII w. składane w intencji zdrowia ludzkiego: postaci ludzi oraz figury rąk i nóg. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.

Wota woskowe z XVIII w. składane w intencji zdrowia ludzkiego: postać człowieka ze złożonymi rękami do modlitwy. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.
Z powodu braku dostępu do wosku dla większości wiernych, którzy nie zajmowali się przemysłem pszczelarskim, własnoręcznie wykonywane wota zastąpiono przez wyrabianie ich przez służbę kościelną. W ten sposób wota przestały być ofiarą na rzecz kościoła, a stały się przedmiotem wymiany na ofiary pieniężne lub żywnościowe (najczęściej jajka) pomiędzy wiernymi a kościołem. Zmiany te wpłynęły też na ujednolicenie formy wotów oraz wprowadzenie do obiegu nowych wzorów symboli, forsowanych przez Kościół. W XVIII w. zwyczaj ten zaczął w Polsce zamierać.
Źródło: J. Olędzki, Wota woskowe ze wsi Brodowe Łąki i Krzynowłoga Wielka, "Polska Sztuka Ludowa. Konteksty", 14 (1960), 1, s. 3-22.
Gdy tuż po 1945 r. antropolodzy i etnografowie zaczęli szukać pozostałości tego zwyczaju w północno-wschodniej Polsce, okazało się, że jest on kultywowany w niewielu miejscach na Kurpiach lub na obrzeżach dawnej Puszczy Zielonej. Jeszcze na początku XX wieku zwyczaj wotywnych figurek woskowych istniał w Baranowie, Lipnikach i Myszyńcu. Sprawą wotów woskowych na Kurpiach fascynował się jeden z najwybitniejszych polskich etnografów XX w., Jacek Olędzki. Odkrył dla nauki i opisał zwyczaj ofiar składanych z woskowych figurek, opisał znaczenie poszczególnych wotów, ich kształt, wielkość oraz wiązane z nimi nadzieje wiernych. Pod koniec lat 50. Jacek Olędzki udokumentował na taśmie filmowej proszalny zwyczaj składania wotów woskowych w Krzynowłodze Wielkiej (ośmiominutowy czarno-biały film Czekam na twe zmiłowanie o wotach składanych na 14 lutego, 1959), Kadzidle (siedmiominutowy czarno-biały film Kadzidło, 1959) oraz w Brodowych Łąkach (film Ofiara, 1958).

Co ważne, zarówno w Krzynowłodze Wielkiej, jak i w Brodowych Łąkach, główny odpust wypada w Święto Przemienienia Pańskiego, a w Krzynowłodze Wielkiej dodatkowo 14 lutego w dzień św. Walentego. Pomiędzy obrzędami wotywnymi w Krzynowłodze Wielkiej i Brodowych Łąkach istniały jednak różnice, które warto podkreślić. 

W pierwszej z miejscowości brastewny nie wpływał na intencje wiernych (jak było w Brodowych Łąkach), tylko w milczeniu wypełniał swój obowiązek - przyjmował opłaty i rozdawała wota. Dodatkowo, krzynowłodzki brastewny siedział we wnęce za ołtarzem i tam rozdawała wota, a nie jak brodowski - na dziedzińcu kościelnym na specjalnie przygotowanym straganie, gdzie można było swobodnie przebierać w wotach w mniejszym ścisku niż za krzynowłodzkim ołtarzem. Wota używane w obydwu miejscowościach należały do stałego wyposażenia kościołów, przy czym w Brodowych Łąkach korzystano ze wszystkich dostępnych figurek, a w Krzynowłodze Wielkiej jedynie z ich części. Dodatkowo, wota krzynowłodzkie to dzieło dawnych brastewnych, a brodowskie wytwarzane są - jako że zwyczaj nadal jest kultywowany - na bieżąco.


Przy straganie z wotami w Brodowych Łąkach. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.
Mówiąc o różnicach pomiędzy wotami w obu parafiach, warto zauważyć, że w Brodowych Łąkach wota są szarooliwkowe, wiele z nich ma nieregularne, ciemne smugi - ślady po naprawach i łączeniu w czasie stapiania różnych materiałów. Wota z Krzynowłogi Wielkiej są ciemnobrunatne - pokryte nagromadzonym przez lata kurzem, gdyż są dziełem nieżyjących już brastewnych. Są bardzo twarde i nie tak gładkie jak wota brodowskie. Zestaw przedstawień zwierzęcych w obu miejscowościach znajduje swoje odzwierciedlenie w strukturze gospodarstw i hodowli zwierząt na Kurpiach i w przasnyskiem. Wota krzynowłodzkie są też bardziej realistyczne niż kurpiowskie, są jednak mniejsze niż te z Brodowych Łąk.

Wotum woskowe - cielę, kościół w Brodowych Łąkach. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.
Wota woskowe nieznanego twórcy z Brodowych Łąk. Od lewej: koń z lat 60., świnia i krowa z 1993 r. Źródło: M. Lica-Kaczan, G. Piaskowski, Kultura Mazowsza w ludowej wizji świata. Sztuka Dalekiego Wschodu. Płockie skarby buddyjskiej Azji. Muzeum Mazowieckie w Płocku - stałe ekspozycje etnograficzne, Płock 2015, s. 19.
Co ciekawe, wota związane z pszczelarstwem: przedstawienia uli, najczęściej kłodowych i bardzo rzadko samych pszczół, nie występują w Brodowych Łąkach, a tylko w Krzynowłodze Wielkiej. Zastanawiający jest fakt braku obecności takich wotów w parafii kurpiowskiej, skoro to właśnie Kurpiowszczyzna jest terenem szczególnie powszechnej, mającej bardzo odległą tradycję, hodowli pszczół na barciach. Wydaje się, że w okolicach Krzynowłogi Wielkiej - miejscowości położonej w okolicy szlacheckiej na obrzeżach dawnej Puszczy Zielonej - mogło być podobnie. Dodatkowo, zwyczaje wotywne w parafii krzynowłodzkiej były uprawiane prawdopodobnie na długo przed powstaniem parafii w Brodowych Łąkach, gdy miejscowość ta była jeszcze osadą rudniczą. Występowanie wotów o tematyce pszczelarskiej w Krzynowłodze Wielkiej może być pozostałością po okresie, gdy to zajęcie było jeszcze powszechnym.
Figury woskowe uli, Krzynowłoga Wielka. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970. 

Figury woskowe uli (współczesnych, skrzynkowych), Krzynowłoga Wielka. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.
Zwyczaje w Kadzidle opisał Jacek Olędzki na początku lat 60. XX w., zwracając uwagę na niedawne (w 1957 r.) wprowadzenie obrzędów wotywnych przez ówczesnego proboszcza, ks. Mieczysława Mieszko. Podkreślał bliskość brodowskiej parafii, sprzyjająca wzorowaniu się na tamtejszym obrzędzie. Symboliczna ofiara proszalna odbywała się w kadzidlańskich kościele pomiędzy nabożeństwami. Obrzęd łączył się ze święceniem i okadzaniem krów oraz koni - zabiegami rozpoczynającymi uroczystości odpustowe ku czci św. Rocha (16 sierpnia), uważanego za opiekuna zwierząt domowych. Przepędzanie bydła przez ogień to ślad dawnych magicznych praktyk walki z morowym powietrzem i pomorem bydła, jakie szerzyły się na Kurpiach w XVIII-XIX w. Przepędzanie bydła przez ognisko, praktykowane nawet do początków XX w., było wyrazem wiary w oczyszczającą moc ognia, broniącego przed chorobami, odpędzającym zło. W dniu odpustu przed kościołem rozpalano ognisko z jałowca i świerczyny. Po przybyciu księdza z kropidłem i wodą święconą ministrant oznajmiał dudnieniem bębna gotowość rozpoczęcia obrzędu. Wówczas na plac przykościelny schodzili się gospodarze ze swoim inwentarzem. Najczęściej zwierzęta były przyprowadzane przez dzieci, mające obowiązek wypasu. Zwierzęta po wyświeceniu wodą święcono wpędzano w smugę dymu z ogniska, czemu towarzyszyło dudnienie bębna.
Przepędzanie bydła przez ogień w Kadzidle. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.

Przepędzanie bydła przez ogień w Kadzidle. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.
Przepędzanie bydła przez ogień w parafii Brzozów, fot. z początku lat 50. XX w., fot. B. Jóźwik. Źródło: M. Lica-Kaczan, G. Piaskowski, Kultura Mazowsza w ludowej wizji świata. Sztuka Dalekiego Wschodu. Płockie skarby buddyjskiej Azji. Muzeum Mazowieckie w Płocku - stałe ekspozycje etnograficzne, Płock 2015, s. 19.
Po zakończeniu tego urzędu następowało nabożeństwo wotywne z symboliczną ofiara proszalną, podobne do obrzędów w Krzynowłodze Wielkiej i Brodowych Łąkach. Brastewni z pomocą zakrystiana i kościelnego ustawiali przed głównym ołtarzem stół (istotna różnica w porównaniu ze zwyczajami: brodowskim i krzynowłodzkim), na którym rozkładali świece i figurki wotywne, przeniesione z zakrystii. Brastewni stali za stołem, twarzą do ołtarza, rozdając świece i figurki woskowe. Do wystawionej obok tacy wierni składali ofiary pieniężne, rzadziej ofiary z jaj. Wyposażeni w wota wierni trzykrotnie obchodzili ołtarz, całując jego ścianę od tyłu, i modląc się do św. Rocha w intencji opieki nad inwentarzem. Po zakończeniu obrzędu przyklękali przed ołtarzem, oddawali figurki i całowali ustawiony na stole brastewnego krzyż. Obrzęd ustawał na czas Mszy Św., a figurki chowano do zakrystii a cały rok, aż do następnego odpustu.
Kadr z filmu dostępnego na YouTube: KLIK.
Akt modlitwy w czasie rytuału symbolicznej ofiary proszalnej w kościele w Kadzidle. Źródło: J. Olędzki, Symboliczne ofiary woskowe ze wsi Kadzidło, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty”, 16 (1962), 2, s. 92-97.

Figura konia z wosku, wotum wykonane w 1956 r., kościół w Kadzidle. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.
Świeca z figurkami zwierząt, święcona w dniu św. Rocha. Wykonała Stefania Konopka z Tatar w 1988 r. Źródło: M. Lica-Kaczan, G. Piaskowski, Kultura Mazowsza w ludowej wizji świata. Sztuka Dalekiego Wschodu. Płockie skarby buddyjskiej Azji. Muzeum Mazowieckie w Płocku - stałe ekspozycje etnograficzne, Płock 2015, s. 19.
W swej formie (kształt i rodzaj zwierzęcych przedstawień) kadzidlańskie figurki wykazywały podobieństwo do przedstawień woskowych z Brodowych Łąk, były jednak innej barwy (ciemnożółte bez smużek brudu) oraz wykonywane były bardzo starannie, skąd ich niezwykle gładka powierzchnia. W Kadzidle brak jest form ludzkich figurek woskowych, podobnie jak w brodowskiej parafii, a przeciwnie niż w krzynowłodzkiej. Wynika to ze specyfiki świąt, podczas których odbywają się obrzędy wotywne. W Kadzidle i Brodowych Łąkach figurki wotywne ofiarowywano albo w święto patrona zwierząt gospodarskich (Kadzidło) albo w Święto Przemienienia Pańskiego (tradycyjne modlitwy o zdrowie zwierząt i powodzenie w gospodarstwie), w Krzynowłodze Wielkiej zaś dodatkowo we wspomnienie św. Walentego - patrona chorych na epilepsję i według miejscowych - jako że ta choroba występuję rzadko, podobnie jak powszechne dawniej zarazy - patrona cierpiących na wszelkie dolegliwości.

Gest ukazywania przed głównym ołtarzem w kościele figur woskowych, Kadzidło. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.
Dzisiaj ze zwyczajów związanych z wotami woskowymi niewiele pozostało. Znalazłam informację, że Krzynowłodze Wielkiej wraz z objęciem probostwa przez ks. Franciszka Kucia w 1994 r. zaniechano procesji z wotami dookoła ołtarza z prośbami do św. Walentego, gdyż proboszcz uznał, że nie jest to odpowiednia forma modlitwy. Jednak we wnęce za ołtarzem na stoliku przykrytym białą haftowaną serwetą nadal stoi skrzyneczka z dawnymi woskowymi figurkami, a obok w wiklinowym koszyczku leży kilka jajek. Wnęka jest oświetlona za pomocą żarówki na przeciwległej ścianie (czyli na tylnej ścianie ołtarza). Starzy ludzie, szczególnie ci, w których rodzinach są schorzenia związane z epilepsją, są głęboko zawiedzeni. Przyzwyczajeni do dawnego zwyczaju, nadal go wspominają. Młodzi zaś uważają, że opieka medyczna jest bardziej skuteczna, a dawne procesje wotywne to stary, nic nie znaczący obrzęd.

Z drugiej strony - mam znajomych, pochodzących z Krzynowłogi Wielkiej, którzy mówili mi, że zwyczaj nad jest praktykowany. Wota leżą w skrzyni za ołtarzem i są obnoszone w procesji przez wiernych podczas odpustu w dniu Przemienienia Pańskiego.

Miejsce dla brastewnego w kościele w Krzynowłodze Wielkiej. Fot. A. Niszczak (2011). Źródło: A. Niszczak, Woskowe figurki w Krzynowłodze Wielkiej, [w:] Tradycja wpisana w krzyż. Krzyże, figurki i kapliczki przydrożne gminy Chorzele. Lokalne zwyczaje i obrzędy, red. M. Wiśnicki, Chorzele 2011, s. 73-75.
Z kolei w Brodowych Łąkach proboszcz uznał, że wota woskowe to bardzo ciekawy zwyczaj utrwalający więzi między parafianami a Kościołem, tkwiący w dawnej miejscowej tradycji. Ciekawa historia zdarzyła się w tej parafii dziesięć lat temu. Proboszcz zwrócił się do parafian w następującej sprawie: jedna z sąsiednich parafii miała zamiar wprowadzić podobny zwyczaj procesji wotywnych, tamtejsi wierni zwrócili się do niego z prośbą o wypożyczenie kilku figurek, aby mogli sobie zrobić podobne. Proboszcz zapytał parafian, czy wyrażą na to zgodę. Wierni zgodzili się. Zachowanie pochodzącego z Podlasia proboszcza ukazało jego szacunek dla parafialnej społeczności, która jest jedynym depozytariuszem tego zwyczaju. 
Brodowe Łąki, fot. Ł. Smyrski. Źródło.

Brodowe Łąki, fot. Ł. Smyrski. Źródło.
Jako podsumowanie polecam obejrzenie filmu dostępnego na YouTube. Opiera się głównie na wiadomościach z parafii Brodowe Łąki. Szczególnie polecam kadry przedstawiające proces wyrobu wotów. Inny film na ten sam temat można zobaczyć tutaj: KLIK.

Jako uzupełnienie tematu warto zauważyć związek pomiędzy woskowymi wotami a kurpiowskimi zwyczajami noworocznymi. W czasie poświątecznym, w wigilię Nowego Roku (Sylwestra) i w Święto Trzech Króli lub w tym właśnie okresie roku Kurpianki piekły z drożdżowego ciasta chlebowego lub ciasta żytniego małe figurki przedstawiające jelenie, baranki, koniki, wilki (zwane "byśkami") lub figurki przedstawiające gospodarza, gospodynię lub pasterza wśród zwierzątek domowych ("nowe latko"). Miały przynieść szczęście w Nowym Roku. Przechowywano je przez cały rok.

Byśki. Źródło.
Figura nowego latka z ciasta na kręgu wyobrażenia gęsi, Wach. Źródło: J. Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970.
Nowe latko. Źródło.
Nowe latko. Źródło.
Zauważalna jest zbieżność motywów powstania wotów woskowych oraz noworocznych figurek oraz ich form plastycznych, szczególnie wśród wotów z Brodowych Łąk, miejscowości kurpiowskiej (czego nie można zauważyć w parafii krzynowłodzkiej). Wydaje się, że powszechne umiejętności i nawyki lepienia form z ciasta, znane od dawna na Kurpiach, wykorzystano przy wyrabianiu woskowych wot - zwyczaju znacznie młodszego. Nie dziwi więc obecność mężczyzn jako brastewnych i wyrabianie przez nich wotów woskowych, skoro figurki noworoczne: byśki i nowe latka przygotowywali w kurpiowskich chatach nierzadko wszyscy członkowie rodziny.


Miejmy nadzieję, że te ciekawe zwyczaje przetrwają jak najdłużej! A czy w Waszych okolicach mają miejsce jakieś stare, wyjątkowe obrzędy? Podzielcie się ich opisem w komentarzach!





Bibliografia:
Taż, Wieczna prośba i dziękczynienie. O symbolicznych relacjach między sacrum i profanum w przedstawieniach wotywnych z obszaru Polski Centralnej, Warszawa 2009.
Niszczak A., Woskowe figurki w Krzynowłodze Wielkiej, [w:] Tradycja wpisana w krzyż. Krzyże, figurki i kapliczki przydrożne gminy Chorzele. Lokalne zwyczaje i obrzędy, red. M. Wiśnicki, Chorzele 2011, s. 73-75. 
Tenże, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970. 


Do następnego! :)

2 komentarze:

  1. Dziękuję za ciekawe opracowanie. Wzruszająco wiąże się ze wspomnieniami.

    OdpowiedzUsuń