30 stycznia 2019

REGION POD LUPĄ #15 Kapliczkowa "Wróżda", archiwum społeczne, rosyjskie wojsko w Bartnikach oraz (znów) Mościcki na Mazowszu

Wracam do regularnego informowania na temat publikacji prasowych w "Kurierze Przasnyskim". Czas - wraz z początkiem 2019 r. - regularnie publikować, co jest też dla mnie ćwiczeniem na samodyscyplinę. A dla Was, mam nadzieję, przyjemnością związaną z lekturą ciekawych tekstów. Przypomnę, że wpisy z serii "Region pod lupą" zawierają, oprócz artykułów z "Kuriera Przasnyskiego", informacje na temat inspiracji i motywacji, jakimi się kierowałam podczas wyboru tematu felietonu. Miłej lektury!



Odc. 87. „Wróżda” i kapliczka w lesie


W wydaniu z 5 XII 2018 r. pojawił się tekst, jaki mogliście już przeczytać na blogu. Przybliżam w nim historię kapliczki niedaleko wsi Ulatowo-Dąbrówka oraz nawiązuję do książki Marcina Tomczaka "Wróżda". Jak łączą się te sprawy? Zobaczcie sami: KLIK.


Odc. 88. Czar przeszłości
W ostatnim wydaniu przed Wigilią, czyli z 19 XII 2018 r., zachęcałam do włączenia się w inicjatywę archiwum społecznego w gm. Jednorożec. Pretekstem do takiego tematu felietonu było zdjęcie, jakie otrzymałam wraz z teczką dokumentów.

Rodzina wielopokoleniowa, którą widać na zdjęciu obok, to obecnie rzadkość. Jak zachować informacje, pamięć o przodkach, o tych pokoleniach, które były przed nami? 

„W przeszłości dominowały tzw. rodziny duże (wielopokoleniowe), składające się z trzech lub czterech pokoleń, mieszkających pod jednym dachem i prowadzących wspólne gospodarstwo. W skład takiej grupy rodzinnej wchodzili niejednokrotnie krewni z linii bocznej (bezżenni bracia, niezamężne siostry). W polskich rodzinach dużych liczba rodzin była na ogół niewielka, często dwupokoleniowa, tworząca zintegrowaną, rozproszoną rodzinę dużą. Rodziny te stanowiły dość odrębne jednostki ekonomiczno-własnościowe, konsumpcyjne i mieszkalne, aczkolwiek były połączone więzami społecznymi i psychospołecznymi”.

W minionych 60–70 latach polskie rodziny uległy istotnym przeobrażeniom, przechodząc ewolucję od tradycyjnego modelu rodziny patriarchalnej z silną pozycją mężczyzny, ojca jako głowy rodziny do rodziny zmodernizowanej, najczęściej o modelu partnerskim. Jak czytamy w artykule H. Bednarskiego, na przestrzeni lat „Rodzina tradycyjna, duża, zdeterminowana biologicznie, rodzina produkcyjna, związana z warsztatem pracy powiązanym z rodziną i połączeniem ról produkcyjnych i rodzicielskich, przekształca się w rodzinę małą, ruchliwą, połączoną więzią osobową, mniej trwałą i realizowaną ograniczoną liczbę funkcji” [H. Bednarski, Przemiany struktury i funkcji rodzin polskich w XX i XIX wieku, „Mazowieckie Studia Humanistyczne”, 12 (2008), 1–2, s. 197–214].

Przykład wielopokoleniowej rodziny widać na fotografii. To zdjęcie z 50. rocznicy zawarcia sakramentu małżeństwa przez Pawła Gosia i Wiktorię z d. Koziatek. Wykonano je w 1925 r. w Lipie w gm. Jednorożec. Jubilaci siedzą w środku. Na zdjęciu widoczni są:
- siostra Pawła, Helena, i jej mąż Franciszek Więcek - bezdzietni, mieszkali w Lipie i mieli małe gospodarstwo;
- syn Pawła i Wiktorii, Ignacy, z żoną Heleną z d. Wierzbicką, oraz 4 dzieci: Reginą, Jadwigą, Stanisławem i Tadeuszem - mieszkali w Lipie;
- syn Pawła i Wiktorii, Stanisław, z żoną i trojgiem dzieci: Janiną, Aleksandrem i Tadeuszem (? nieczytelny opis) - mieli gospodarstwo w Krasnosielcu;
- córka Pawła i Wiktorii, Konstancja, z mężem Franciszkiem Czaplińskim - bezdzietni, mieli małe gospodarstwo w Bartnikach;
- syn Pawła i Wiktorii, Konstanty, z żoną Stanisławą i dziećmi: Klementyną i Stanisławem - gospodarstwo w Szli;
- syn Pawła i Wiktorii, Jan, z żoną Cecylią oraz dziećmi: Wiktorią (z kokardą) i Czesławem - mieszkali w Lipie;
- córka Pawła i Wiktorii, Zofia, z mężem Janem Lesińskim oraz córką Pelagią - gospodarzyli w Drążdżewie.


Zdjęcie jest niepowtarzalnym dokumentem epoki. Gdyby przed laty widoczny na zdjęciu Stanisław Goś, późniejszy żołnierz NSZ i wieloletni nauczyciel oraz dyrektor w szkole w Lipie, nie opisał go dokładnie, nie wiedzielibyśmy z taką pewnością, jak wiemy, kto i gdzie się na nim znajduje. Fotografię przekazali Barbara (córka Stanisława) i Zdzisław Obidzińscy.

Zwracam się z apelem do mieszkańców gm. Jednorożec, osób stąd pochodzących lub posiadających jakieś pamiątki z tym terenem związane. Na pewno i Ty, drogi Czytelniku, masz w domu takie skarby. Ocalmy je od zapomnienia! Przynieś je do członków Stowarzyszenia „Przyjaciele Ziemi Jednorożeckiej” – zeskanujemy i oddamy właścicielom. Pomóż opisać zdjęcia, które mamy w swoich zbiorach. Pokaż dokumenty, nagrania, obrazki itp. Wspólnie stwórzmy archiwum społeczne w gminie Jednorożec! Święta to idealny czas, by przejrzeć swoje rodzinne zbiory, uzupełnić informacje, porozmawiać z rodziną. Zbierz informacje od najbliższych i podziel się nimi. Naszym celem jest ochrona dziedzictwa gm. Jednorożec i pielęgnowanie pamięci o przeszłości.

Proszę o kontakt zainteresowanych podzieleniem się swoimi zbiorami i informacji o przodkach. Zachęcam do odpowiedzi na ten apel: tel. 793 065 172, mariakmoch@wp.pl, www.kurpiankawwielkimswiecie.pl. Kontaktować się można przez Facebook.


Odc. 89. Wojsko w Bartnikach
Pierwszy felieton w 2019 r. poświęciłam sprawie, którą zainteresowałam się jakiś czas temu. W wydaniu z 9 stycznia pojawił się tekst, który niedługo wrzucę na fanpage blogowy na Facebooku, okraszając go większą ilością zdjęć i dodatkowymi informacji. Zachęcam jednak już teraz do zapoznania się z opowieścią o rosyjskich wojakach pod Przasnyszem ponad 100 lat temu.

Czytając różne relacje prasowe oraz regionalne opracowania, natrafiłam na informację, że w okolicach Bartnik w gm. Przasnysz przed I wojną światową stacjonowało rosyjskie wojsko. Czy jesteśmy w stanie powiedzieć coś konkretnego na ten temat?

Poszukując informacji, zwróciłam się do znajomych rekonstruktorów jako znawców tematu. Dowiedziałam się, że w okolicach Bartnik stałej dyslokacji wojska nie było. Stacjonowały tu oddziały 6. pułku kozaków dońskich ze składu 6. Dywizji Kawalerii i 30 połtawski pułk piechoty ze składu 8. Dywizji Piechoty, które miały siedzibę w przasnyskich koszarach. W Bartnikach mogli przebywać żołnierze z małych batalionów tych wyżej wspomnianych pułków, ponieważ część oddziałów po prostu odsyłano na stancje do Bartnik. W czasie mobilizacji przed wojną z Japonią (1904–1905) mogły chwilowo przebywać tu oddziały rosyjskie, zmierzające na wschód.

W książce „Miejscowości gminy Przasnysz” (2008) przy opisie wsi Bartniki znajdujemy informację o tym, że w 1908 r. znajdował się tu obóz wojskowy m.in. Pułku Czernihowskiego. Inna relacja, dotycząca wojska rosyjskiego pod Przasnyszem, to relacja prasowa z 1910 r. W „Gazecie Świątecznej” (nr 1511, s. 4) pisano, że „od 1 maja do 20 sierpnia corok stoji obóz letni, – 16 tysięcy żołnierzy, w jesieni zaś odbywają się ruchy wojska”. W „Mazurze” opublikowano tę samą relację, ale w dłuższej wersji, w której czytamy też, że „często biwakują oddzielne oddziały wojska po bliższych wsiach od Jednorożca i tu odbywają się co jesień manewry wojskowe” (nr 52, s. 536). 

Co więcej, zachowały się fotografie, które mogą dotyczyć stacjonujących w Bartnikach wojsk rosyjskich. W 1906 r. w gazecie „Mazur” (nr 11, s. 119) opublikowano zdjęcie kościoła w Świętym Miejscu (obok), na którym widać mężczyzn w mundurach wojskowych. W artykule wydrukowanym obok, który napisał „Swojak”, czytamy, że „na szerokich polach bartnickich [widzimy – przyp. M.W.K.] letnie obozowiska wojskowe”.

W lesie w okolicach Krępy Starej mają się znajdować – wedle niepotwierdzonych informacji – pozostałości fundamentów po strażnicy wojskowej. W rodzinie znajomego przetrwał przekaz, że jego dziadek z bratem (ur. 1900 i 1902 r.) mieli jeździć rowerami w okolice obozu wojsk rosyjskich i oglądać wojskowe ćwiczenia.

Jeśli jesteście w posiadaniu informacji, może zdjęć, związanych z carskim wojskiem, które stacjonowało w naszym powiecie, szczególnie w Bartnikach, przed I wojną światową, proszę o kontakt: mariakmoch@wp.pl, tel. 793 065 172 lub Facebook (Kurpianka w wielkim świecie).

Kościół w Świętym Miejscu. Źródło: "Mazur”, 1906, nr 11, s. 119.

Odc. 90. Ponownie Mościcki
Ostatnio pisałam o swoich planach. Postanowiłam wrócić do tematu, jaki poruszyłam w obszernym artykule, wydrukowanym w "Roczniku Przasnyskim" w 2017 r.: KLIK. Po dwóch latach zdecydowałam się na rozszerzenie, skorygowanie, uzupełnienie opowieści o objeździe prezydenta Ignacego Mościckiego po woj. warszawskim na odcinku północnomazowieckim. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z tej podróży: KLIK. A poniżej felieton z "Kuriera Przasnyskiego" (wydanie z 23 stycznia). 

Zbieram materiały do uzupełnienia opowieści o wizycie Prezydenta Ignacego Mościckiego na Północnym Mazowszu oraz Kurpiach w maju 1930 r. Cały czas pojawiają się nowe źródła – dziś prezentuję kilka.

W czasopiśmie „Przegląd Pożarniczy” w 1930 r. pojawiła się relacja o udziale strażaków w spotkaniu z Prezydentem. Jak czytamy, 25 V 1930 r. „W Baranowie (…) zebrało się 94-ch druhów z następujących Straży: z Baranowa (24-ch pod dowództwem druha nacz. Dębka), z Cierpiąt (17-tu pod dow. nacz. Białczaka), z Brodowych Łąk (17-tu pod dow. nacz. Jurczaka), z Krukowa (17-tu pod dow, druha Lecha), z Parciak (17-tu pod dow. zast. nacz. [prawdopodobnie Juliana – przyp. M.W.K.] Prusika). Pozatem przybyli druhowie: p. o. instuktora Fr.[anciszek – przyp. M.W.K.] Redo i nacz. rejonu z Jednorożca [Jan – przyp. M.W.K.] Czachowski. Straż miejscowa ustawiła się przy bramie powitalnej, a pozostałe drużyny utworzyły szpaler na przestrzeni pół kilometra”. Z Baranowa Prezydent udał się do Obrębca do majątku Stanisława Żórawskiego.

W dniu 26 V 1930 r. „W Przasnyszu w podniosłych uroczystościach składania hołdu Panu Prezydentowi Rzeczypospolitej wystąpiło ogółem 142-ch druhów ze Straży miejscowej i z 6-ciu okolicznych straży z następujących miejscowości: Bogate, Czernice Borowe, Karwacz, Mchowo, Pawłowo Kościelne, Węgra”.

Zbigniew Jaworski, syn ówczesnego kierownika szkoły w Jednorożcu, Zygmunta Jaworskiego, wspominał po latach: „prezydent Moscicki objezdzał Polske odwiedzajac miejsce ktore odznaczyly sie odbudowa i rozwojem po wojnie. Jednorozec zaliczył sie zeby byc zaszczycony tymi odwiedzinami. Pamietam wzdłuz calej glownej ulicy we wsi Ojciec kazał posadzic drzewa, wtedy byl prad w calym kraju zeby powrocic drzewa i zielonosc, ktore były bardzo zniszczone podczas wojny. Przed kosciolem byl plac i tam przygotowano całe przyjecie dla Prezydenta. Stały tam maszyny rolnicze Kolka Rolniczego, beczki z mleczarni spoldzielczej i cala szkola. Gdy orszak Prezydenta przyjechał, orkiestra Strazy Ogniowej, ktorej Ojciec byl naczelnikiem, zagrała hymn narodowej, Ojciec wyglosil przemowienie witajac Prezydenta. Pozniej Prezydent poszedl do szkoly gdzie ja z dziewczynka stalismy ubrani w stroje krakowskie. Ona wreczyla mu pek roz, a ja wydeklamowalem wiersz powitalny. Pozniej Prezydent wyglosil do nas przemowienie chwalac postepy i prace w obudowe Kraju. To bylo wielkie wspomnienie z mojego dziecinstwa [pisownia oryginalna - przyp. M.W.K.]”. Za udostępnienie wspomnień dziękuję Annie Rusiniak, wnuczce Zygmunta Jaworskiego.

Z prasy dowiadujemy się, że „W Jednorożcu wystąpił zespół 94-ch strażaków z 4-ch straży (miejscowa z orkiestrą, Ulatowo-Pogorzel, Lipa, Olszewka), przyczem Straż z Jednorożca wzniosła wspólną bramą tryumfalną z rolnikami, a zaś przy wyjeździe z Jednorożca wzniosła bramę tryumfalną Straż z Ulatowa-Pogorzeli”.

Wedle korespondenta „Przeglądu Pożarniczego” chorzelska „straż miejscowa z orkiestrą ustawiła się przy bramie tryumfalnej, a przybyła Straż z Krzynowłogi Małej utworzyła szpaler, utrzymując porządek. W Krzynowłodze Wielkiej wystąpiła straż miejscowa i przybyła straż z Rycic. W Janowie, osadzie leżącej na samem pograniczu z Prusami Wschodniemi, w liczbie kilkunastu bram tryumfalnych wniosła też swoją i straż miejscowa. Zebrało się tu 6 straży okolicznych (…), które w ogólnym zespole 134-ch druhów pod ogólnem dowództwem naczelnika Straży z Dzierzgowa druha Chmielińskiego witały Dostojnego Gościa, przyczem orkiestra Straży Dzierzgowskiej odegrała hymn narodowy w czasie poświęcenia nowowybudowanego mostu na Orzycu”.

Okazuje się, że o wizycie Mościckiego w Przasnyskiem można napisać więcej, niż do tej pory wiedziałam. W 2017 r. w „Roczniku Przasnyskim” opublikowałam obszerny artykuł, ale temat jest tak fascynujący, że do niego wracam. Jeśli macie jakieś informacje na temat wyjątkowych chwil, jakich doświadczyli nasi przodkowie, którzy spotkali się z Prezydentem 89 lat temu, zdjęcia, wspomnienia, notatki, będę wdzięczna za kontakt.

Niejako na zachętę od odzewu dopowiem, że zaczynacie się odzywać w temacie uzupełnienia opowieści o wizycie Mościckiego. Wczoraj dostałam zdjęcie z poświęcenia budynku kolonii inwalidzkiej w Gołotczyźnie 26 V 1930 r. Dziękuję dr. Łukaszowi Maurycemu Stanaszkowi za podzielenie się swoimi zbiorami. Zachęcam do kontaktu. 


Jeśli posiadacie jakiekolwiek informacje na ten temat i słyszeliście o pobycie prezydenta II RP w maju 1930 r. w następujących miejscowościach: Kacice, Golądkowo, Pułtusk, Karniewo, Maków Mazowiecki, Gąsewo Poduchowne, Krasnosielc, Drążdżewo, Baranowo, Obrębiec, Przasnysz, Jednorożec, Chorzele, Janowo, Wieczfnia Kościelna, Mława, Strzegowo, Glinojeck, Ciechanów, Gołotczyzna, Sokołówek, Ojrzeń, Sochocin, Płońsk, proszę o kontakt.


Który artykuł najbardziej zaciekawił? Macie jakieś specjalne prośby odnośnie tematyki kolejnych odcinków serii "Region pod lupą"? Piszcie w komentarzach! :)

Do następnego!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza