3 stycznia 2016

MAŁA OJCZYZNA: J. Woźniak, "Mazur". Recenzja książki

Przerwa świąteczna to idealna okazja, by nadrobić zaległości książkowe. Od września czekałam na okazję, kiedy będę mieć trochę wolnego czasu na lekturę książki, która bardzo mnie zaciekawiła. Mowa o "powieści sensacyjnej ze szczyptą historii". Zapraszam na recenzję "Mazura" Jerzego Woźniaka.



O książce dowiedziałam się za pośrednictwem Facebooka, jakoś przypadkowo. Okazało się, że premiera odbędzie się w Warszawie - akurat wtedy byłam w mieście, postanowiłam skorzystać z okazji i sama się przekonać, co to za powieść, kim jest autor, czego mogę się spodziewać i czy warto kupić książkę. Zanim jednak pojawiłam się na premierze i kupiłam książkę, śledziłam fanpage: KLIK. Muszę przyznać, że autor umiejętnie wzbudzał ciekawość i tworzył napięcie, publikując ciekawe fragmenty z książki, pocztówki i zdjęcia. To był pierwszy impuls, który przekonał mnie do kupna książki. Drugim impulsem było spotkanie autorskie, które utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto zainwestować w książkę nie stricte historyczną. I tak "Mazur" znalazł się na mojej regionalnej półeczce.


Autor powieści, Jerzy Woźniak (ur. 1969 r.), to historyk i pedagog, który od ponad dwudziestu lat pracuje w Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie” w Warszawie. Zajmuje się historią II wojny światowej. Zwolennik i entuzjasta idei współpracy polsko-niemieckiej w obszarze kształtowania wspólnych postaw europejskich oraz szacunku dla odrębności kulturowych i narodowościowych.

Jerzy Woźniak na jednym ze spotkań autorskich. Źródło.
Na stronie poświęconej książce: KLIK autor napisał: Powieść "Mazur" nie jest ścisłym opisem wydarzeń, które miały miejsce w latach 1938-1939 w Berlinie, Warszawie, na Mazurach i na północnym Mazowszu. Postacie przedstawione w kolejnych rozdziałach są fikcją literacką. Posiadają one jednak zdolność nawiązywania relacji z ludźmi, którzy byli pierwszoplanowymi „aktorami” prawdziwego dramatu jaką była II wojna światowa. Chciałbym dodatkowo zaznaczyć, że akcja jest osadzona w ówczesnych realiach i opiera się na prawdziwych epizodach, których ślady pozostały w dokumentach archiwalnych, prasie i na taśmie filmowej. To rzeczywiście widać w powieści. Postaci są fikcyjne, ale jednocześnie - przynajmniej ja miałam takie wrażenie - jak najbardziej zanurzone w historii, w rzeczywistych wydarzeniach poprzedzających wybuch II wojny światowej i mających miejsce podczas działań wojennych. Jednocześnie książka jest jedynie okraszona wielką historią, ważniejsze jest w niej to, co dzieje się w życiu głównego bohatera - Georga Podborskiego, ważniejsze są relacje międzyludzkie, a także niebezpieczne i jednocześnie fascynujące mazowiecko-pruskie pogranicze.

To będzie ciekawe porównanie, ale wydaje mi się, że dość trafne - powieść "Mazur" jest trochę jak film Bollywood. Mamy tu i szpiegów, i zamach, i romans, i troskę o rodzinę, i walkę zbrojną, i berlińską metropolię, i panoramę społeczno-obyczajową. Istne masala movie, choć w formie pisanej. To sprawia, że czytelnik ani przez chwilę się nie nudzi. Krótkie rozdziały sprzyjają lekturze, na którą można znaleźć czas nawet w największym zabieganiu. A gdy się już usiądzie, nie można się oderwać. Muszę przyznać, że przez kilka wieczorów, gdy czytałam książkę (a zaczynałam dość późno, bo i późno kładę się spać), lektura tak mnie wciągnęła, że dopiero nawoływania mamy, która nie mogła usnąć od światła w sąsiednim pokoju wyrywały mnie z tego czytelniczego zapamiętania się. Lektura blisko 400 stron kończy się w oka mgnieniu. Autor zastosował bowiem zaskakujące zwroty akcji, innym razem niespodziewanie przerywa akcję i przechodzi do innego wątku, by wyciszyć emocje, które za chwilę znów rosną, bowiem akcja nabiera tempa. Dzięki temu powieść jest dynamiczna i bardzo dobrze się ją odbiera.


Autor jednej z recenzji książki, Łukasz Perzyna, idealnie oddał najważniejszą myśl powieści: Tytułowy bohater, z początku banalny urzędnik, wplątany w wielką dziejową zawieruchę za sprawą zaskakujących go zdarzeń dochodzi do prawdy o samym sobie. Ważnej nie tylko dla niego. Prawda ukazana w książce może być dla wielu kontrowersyjna. Powieść między wierszami przekonuje, że świat nie jest czarno-biały, Niemiec nie jest zawsze zły, a Polak dobry. Istnieją szarości, sytuacje wymykające się utartym schematom. Najważniejsze jest jednak, by wiedzieć, kim się jest, by mieć świadomość własnego istnienia.

Opowieść uzupełnia interesując zbiór materiałów ikonograficznych - pocztówki i zdjęcia opatrzone cytatami z poszczególnych rozdziałów, dobrane idealnie i umieszczone przy rozdziałach, do których pasują - np. zdjęcie przedstawiające stację kolejową w Szczytnie pojawia się przy opisie transportu przymusowych robotników do Ortelsburga itp. Zdjęcia pomagają wyobraźni ujrzeć to, o czym czytamy. Dodatkowo każdy rozdział osadzony jest w konkretnym czasie historycznym, na który wskazuje notatka pod jego tytułem. Dzięki tym rozwiązaniom czytelnik może rzeczywiście wczuć się w nastrój opisywanych wydarzeń, a przedstawione historie stają się jakby bardziej namacalne. Autor zastosował jeszcze jedno ciekawe rozwiązanie, które pomaga czytelnikowi w odbiorze książki. Są to... przypisy. Przypisy? W powieści?! Ano tak, i to bardzo pomocne. Dzięki nim można zrozumieć gwarę mazurską, tytuły niemieckich urzędników czy wydarzenia stanowiące tło powieści. Początkowo - zanim zaczęłam czytać książkę - nie byłam przekonana do tego zabiegu, ale teraz uważam, że to wyjątkowo trafne rozwiązanie. Sprawiło, że książka jest bardziej przystępna dla przeciętnego czytelnika - nie musisz mieć specjalistycznej wiedzy, by zrozumieć historie przedstawione na tle wydarzeń z lat 1938-1942.

Jestem jedynie zła na autora, że zakończył przedstawioną historię w taki a nie inny sposób. Chociaż można było się domyślać, że głównemu bohaterowi, tytułowemu Mazurowi - Georgowi Podborskiemu - kierownikowi Arbeitsamtu w Szczytnie, nie będzie dane zaznać szczęścia z polską robotnicą przymusową Jadwigą, którą pokochał w trudnym czasie wojny, to jednak czytelnik kibicuje temu uczuciu, kibicuje bohaterom, przeżywa wraz z nimi ich obawy i rozterki. Nie każdy jest w stanie stworzyć taką narrację, więc serdecznie gratuluję J. Woźniakowi, bo udało mu się stworzyć powieść niezwykle żywą, wzbudzającą zainteresowanie, barwną.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wypatrywała w książce o pograniczu mazursko-mazowieckim wzmianek o moich rodzinnych stronach. Co prawda o samej gminie Jednorożec nie znalazłam nic (a szkoda!), ale pojawia się Przasnysz i oczywiście Chorzele, w których m.in. mieszka rodzina jednego z bohaterów książki. Wyobraźcie sobie, jaka była moja radość, gdy w dwóch miejscach wypatrzyłam kurpiowskie nawiązania: wzmiankę o kurpiowskim miodzie i jarmarku w Chorzelach, na którym targowali też okoliczni Kurpie. Liczyłam na troszkę więcej, choćby przy okazji Chorzel (spodziewałam się, że o samych Chorzelach będzie więcej powiedziane), ale to dobrze - proporcje są zachowane, tło nakreślone, a ja zadowolona, że Kurpie zostali chociaż wspomniani.

I na koniec zaskakująca informacja - powieść jest literackim debiutem autora! Gdybym nie wiedziała tego wcześniej, to po lekturze książki nigdy bym się nie domyśliła! To, jak sprawnie autor włada piórem, co uwidacznia się w ciekawych opisach stanów emocjonalnych, wydarzeń oraz zastosowanych rozwiązaniach, o których wspomniałam wcześniej, sprawia, że "Mazura" odbiera się wyjątkowo przyjemnie, choć traktuje o tak trudnej tematyce, jak stosunki polsko-niemieckie. Może też na stworzenie tak skonstruowanej (i technicznie, i treściowo) powieści miały wpływ wydarzenia z życia przodków autora, które wyjaśnia w publikacji, które tłumaczą też, dlaczego okładka powieści wygląda tak (nie zdradzę o co chodzi, by jeszcze bardziej zaciekawić):


Źródło.

Serdecznie polecam Wam lekturę "Mazura", a Jerzemu Woźniakowi gratuluję tak wspaniałej książki! Liczę, że zbierze jedynie pozytywne recenzje i wzbudzi zainteresowanie czytelników nie tylko w Polsce, ale i za granicą.

Zachęcam do zajrzenia na fanpage książki, linkowany wyżej, oraz stronę internetową (KLIK), gdzie znajdziecie m.in. interesujące materiały historyczne, ilustrujące tematykę powieści, oraz informacje na temat możliwości kupna publikacji.


Źródło.


Do następnego!






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza