19 czerwca 2024

Kopanie torfu na zachodnim skraju Puszczy Zielonej (powiat przasnyski)

Dawniej, tj. ok. 90 lat temu, mój rodzinny Jednorożec był ośrodkiem wydobywania torfu. I nie tylko ta wieś, również inne na Kurpiach Zielonych. W poniższym tekście skupię się na zachodnim skraju regionu i opowiem o tym, jak pozyskiwano torf w kurpiowskiej części powiatu przasnyskiego i do czego go wykorzystywano. Pomijam inne ośrodki wydobycia torfu na Kurpiach, jak np. torfowisko Karaska, którego historię opisał Łukasz Gut. W opowieści o torfowiskach na przasnyskich Kurpiach opieram się na materiałach źródłowych, m.in. wspomnieniach pisanych i przekazanych mi ustnie, prasie, opracowaniach. Będziemy się poruszać w dolinie Orzyca, Płodownicy i Omulwi w dzisiejszych gminach Chorzele, Jednorożec (powiat przasnyski) i Baranowo (powiat ostrołęcki). Dawniej wszystkie należały do powiatu przasnyskiego, stąd określenie przasnyskie Kurpie.

Torf to skała osadowa, która zawiera mniej niż 60% węgla. Powstaje w wyniku naturalnych procesów powolnego rozkładu szczątków roślinnych, gdy środowisko jest bardzo wilgotne, a dostęp do powietrza jest ograniczony. W rezultacie materia organiczna wzbogaca się o substancje mineralne. Zalega płytko pod powierzchnią łąk, dlatego też technika jego wydobywania nie jest skomplikowana. Wykorzystywana bywała do ogrzewania domów. Współcześnie wykorzystuje się torf w innych gałęziach gospodarki (przemysł: surowiec do przeróbki chemicznej, do produkcji whisky, tkanin, farb, benzyny albo preparatów torfowych; w przemyśle zdrowotnym i kosmetologicznym jako środek leczniczy w balneologii, dodatek do kosmetyków, a nawet materiał opatrunkowy; w rolnictwie jako ściółka dla zwierząt, podłoże dla ogrodnictwa szklarniowego, źródło humusu, forma nawozu organicznego albo w szkółkach jako substrat ułatwiający zakorzenianie się sadzonek drzew).


Na Kurpiach Zielonych znajduje się wiele z łącznie 49 tys. torfowisk w Polsce. Wydobycie torfu datowane jest na Kurpiach od XIX w. A. Połujański w 1859 r. pisał, że w regionie znajdowały się głębokie pokłady torfu, zwłaszcza w okolicach miasta Kolno, oraz wsi Janowo i Borkowo, gdzie pokład ten do trzech sążni głębokości dochodzi, pod którym ziemia rozrzedzona wskazuje bezdenną przepaść. Eksploatację surowca zintensyfikowano w połowie XX w. po melioracji doliny rzek: Omulwi, Szkwy i Pisy oraz ich dopływów. Surowiec wydobywano w pobliżu wsi Leman, Ptaki, Zalas i Łyse (torfowisko wokół jeziora Krusko, dziś Rezerwat Serafin). Najwięcej torfu pozyskiwano w okolicach wsi Karaska, Kierzek, Piasecznia, Gawrychy i Popiołki.

Torfowiska na Kurpiach Zielonych. Źródło: F. Piaścik, Osadnictwo w Puszczy Kurpiowskiej, Warszawa 1939.

Zachodni skraj Zagajnicy na tzw. mapie kwatermistrzostwa, 1830–1831 [1849]. Widoczne doliny rzek Orzyc, Płodownica i Omulew. Źródło (dostęp 18 VI 2024 r.).

A jak było na zachodzie Zagajnicy? Na terenie leśnictwa Przasnysz torf wydobywano  wedle relacji z 1863 r. – w okolicach kurpiowskich wsi: Jednorożec, Poścień, Pruskołęka, Oborczyska, Olszewka, Parciaki, Żelazna, Łaz, Małowidz. W 1875 r. notowano, że bagno Gutocha-Guzowatka, skąd również wydobywano torf, jest głębokie na 10 stóp, obejmuje 1 tys. mórg i 3 123 000 sążni kubicznych.


Od wieków rzeka Orzyc tworzyła w swojej dolinie szerokie rozlewisko z mnóstwem dopływów, małych cieków wodnych i rowów, które mieszkańcy zwali strugami. Zamulony Orzyc płynął wolno i źle odprowadzał zwyczajne wody, nie mówiąc o powodziowych. Woda rozlewała się szeroko po torfiastych łąkach, tworząc rozległe bagna. To utrudniało i poruszanie się po okolicy, np. przejazd w stronę Parciak, i uprawę ziemi. W tej sytuacji konieczna była melioracja. Jej plany snuto od 1815 r. W latach 80. XIX w. podkreślano, że po dostatecznym osuszeniu bagien blisko 200 włók nieużytecznych bagien można byłoby zamienić na żyzne 1- i 2-kośne łąki, a dochód z nich uzyskany w kolejnych latach uległby pomnożeniu z powodu zalegających pod bagnami pokładów torfu czarnego (na co najmniej 10 m). Mógłby on być wykorzystany przez mieszkańców i mieszkanki regionu jako opał, co zniwelowałoby braki drewna leśnego, niedostępnego z powodu wyniszczenia lasów. Podobnie było z Omulwią i Płodownicą.

Regulacja Orzyca stała się możliwa dopiero w okresie międzywojennym. Pisałam o niej szeroko w tym artykule: KLIK. Tu skupię się na efektach, a jednym z nich było odkrycie złoży torfu.

Dolina Orzyca w okolicy Jednorożca, lato 1914. Fot. A. Maciesza. Zbiory Towarzystwa Naukowego Płockiego.

Jak zapisała Anna Urlich z Łukasiaków (1931–2015) ze Stegny, Wydobywano go przeważnie przy pomocy ręcznych noży i łopat. Prostokątne cegły torfu suszono najpierw na łące. Przesuszone układano najpierw w małej piramidy, a następnie w większe zwane klaftrami. Z torfu, służącego zimą do ogrzewania domów, słynął Jednorożec na okolicę. Do kopania torfu Władysław Deptuła (1901–1984) z Jednorożca zakupił specjalną maszynę, służącą wręcz do produkcji przemysłowej (porównując to z tempem ręcznej pracy). Ciekawostką jest, że w czasie regulacji rzeki oraz podczas późniejszego wydobywania torfu natrafiono na kilkanaście tyk reniferów z okresu lodowcowego (80–10 tys. lat temu). Adam Chętnik pisał, że przy kopaniu torfu odnajdywano rogi jeleni i łosi, kości i szkielety zwierząt, pale, narzędzia, monety.

Wydobycie torfu w Mątwicy koło Łomży. Fot. Adam Chętnik. Źródło: A. Chętnik, Z Zielonej PuszczyZiemia, 5 (1914), 3, s. 42.

Najwięcej torfu wydobywano jednak w sąsiednim Drążdżewie Nowym na tzw. Torfach. Ok. 1922 r. Henryk Roman, zarządzający majątkiem Biernackich, dzierżawców wsi Drążdżewo, sprowadził z województwa łódzkiego fachowca od maszynowego wydobywania torfu, specjalistę od osuszania łąk, znawcę garbarstwa i rybołówstwa 
– Józefa Iwulskiego (1872–1928). Po jego śmierci odpowiedzialność przejął syn Andrzej Iwulski. Maszyna wydobywała torf aż do piasku. W wyniku tych działań powstały stawy, które do dzisiaj istnieją, choć są przy brzegach zarośnięte. Można je zobaczyć w drodze z Drążdżewa Nowego na nadarzyckie wzgórze (dawniej wyspę) Polską Kępę.

Złoża te, jak czytamy w literaturze, nie były ani rozległe, ani głębokie. W 1935 r. H. Radlicz pisała: 
Taras zalewowy Orzyca (…) składa się głównie z torfów. Ciągną się one z małemi przerwami na całej przestrzeni, miąższość ich wynosi około 1 m. Na tarasie zalewowym Orzyca (…) spotykamy wydmy, otoczone obecnie torfami. Zjawisko to świadczy o młodości zatorfienia i zabagnienia obszaru kurpiowskiego. W południowej bagiennej części tarasu zalewowego w pobliżu Zwierzyńca [w gminie Krasnosielc – przyp. M.W.K.] znajdują się głębokie i grząskie torfowiska, które są dowodem nienormalnego odwodnienia tego obszaru, zwłaszcza, że w południowej części Orzyc posiada znaczny spadek. Na południe od Drążdżewa na tarasie zalewowym, przeważnie erozyjnym, odsłaniają się utwory występujące na brzegach doliny, w aluwjach zaś rzecznych pojawia się materjał gruby.

Adam Chętnik zanotował, że tam, gdzie nie było lasów, torf wydobywano przez cały rok i często stanowił jedyny materiał opałowy. W pobliżu miast torf sprzedawano na opał. Torf kopano na przednówku, kiedy skończyły się roboty wiosenne, a nie czas jeszcze prowadzić żniwa. Notował: Wyruszają wtedy całe wioski na łąki z łopatami, taczkami i żywnością. Zwykle kilka spokrewnionych rodzin pomaga sobie w pracy po kolei. (...) Robota wtedy idzie szybko, ale zabiera wielu ludzi.

Wydobycie torfu, 1943 r. NAC (dostęp 18 VI 2024 r.).

Torf nad Orzycem był wydobywany m.in. w czasie okupacji niemieckiej. Moja babcia Bronisława Kmoch z Kowalczyków (1922–1987) z Drążdżewa Nowego chodziła w dolinę Orzyca, by kopać torf dla Niemców w ramach szarwarku, czyli bezpłatnej obowiązkowej pracy w wymiarze 1 dniówki z 1 ha. Pracowała tak przez 2 lata. Niemcy kopali torf maszynowo, babcia pracowała ręcznie. Torf zwożono po wysuszeniu do Jednorożca i pobliskich miasteczek w celu ogrzewania budynków urzędów oraz kwater okupanta. Jeśli surowca zostało, mogli go wziąć dla siebie robotnicy i robotnice. Praca przy torfie pochłaniała dużo czasu  3 dni w tygodniu, a przecież każdy rolnik jeszcze pracował na własnej ziemi.

Maszyna do kopania torfu zakupiona przez spółkę torfową w Ochudnie (Kurpie Białe) w 1908 r. Więcej na jej temat: KLIK.

Na temat kopania torfu w okresie powojennym pisał Marian Deptuła, urodzony w 1947 r. w Jednorożcu, syn wspomnianego wyżej Władysława. Warto przytoczyć obszerny opis kopania torfu, jaki zamieścił w swoich wspomnieniach: Przed sianokosami (pierwszy pokos) był obowiązkowy czas  każdego roku  na to słynne (...) kopanie torfu, na które chcę zwrócić szczególną uwagę, bo było specyficzne dla naszego regionu. (...)
Do kopania torfu były potrzebne tylko trzy narzędzia tj. łopata, sztychówka, sipa czyli plantówka i specjalny nóż.
 
Szpadel, łopata i nóż do kopania torfu. Źródło: M. Deptuła, Jednorożec. Powrót do przeszłości, Jednorożec 2017.

Narzędzia do wydobycia torfu w zbiorach Muzeum Kurpiowskiego w Wachu. Źródło (dostęp 18 VI 2024 r.).

Torf kopaliśmy na łąkach od strony Rzędówki (duży rów melioracyjny [między Jednorożcem a Orzycem  przyp. M.W.K.]), podobnie jak wszyscy sąsiedzi, z tym że my dodatkowo jeszcze na paśniku. Technologia była zawsze taka sama. Najpierw należało wykonać „odkrywkę” tj. przerzucić wierzchnią warstwę ziemi (gleby) na miejsce, gdzie już wcześniej było wykopalisko  torfowisko. To był teren podmokły przez cały czas, bo obniżony. Wielkość tego pasa wynosiła ok. 23 m szerokości i ok. 40 m długości, tj. na szerokość łąki. Głębokość odkrywki to ok. 3040 cm. Tą odkrytą powierzchnię należało wyrównać sipą i można było przystąpić do czynności właściwej.

Kopanie torfu we wsi Zabiele w gminie Kolno. Źródło (dostęp 18 VI 2024 r.).

Wydobycie torfu we wsi Żelazo w Słupskiem, lata 30. XX w. Źródło (dostęp 18 VI 2024 r.).

Wydobycie torfu w Jamnie koło Koszalina, przed 1945 r. Źródło (dostęp 18 VI 2024 r.).

Mój tata Wiesław Kmoch (urodzony w 1961 r.) opowiadał, gdy czuć już było torf, należało zaostrzonym nożem o szerokości 56 cm podobnym do szpadla pokroić pierwszą warstwę. Po wycięciu pierwszego kawałka kopiący, w tym wypadku mój dziadek Adam Kmoch (19242004), odkładał go na bok i wycinał kolejne, idąc rzędami. Marian Deptuła tak to opisywał: Mój brat Leoś wycinał nożem takie prostokątne cegiełki torfu o wymiarach ok. 40 cm x 15 cm x 12 cm i kładł na trawę obok lub mnie na ręce. Ja przenosiłem je kilka metrów dalej i podawałem Tatusiowi, a on układał takie mokre, jeszcze kapiące klocki na tzw. koziołki lub kucki, składające się z ok. 812 sztuk, do pierwszego wyschnięcia. W mojej rodzinie kawałki torfu układano w piramidę. Robiła to kobieta (w tym wypadku moja babcia), która odbierała klocki torfu (zwane też u nas cegłami) od dziecka. Jeden lekko przeschnięty kawałek ważył kilkanaście kilogramów, więc dla dziecka to był duży wysiłek. Mój tata pracował tak jako siedmiolatekdziesięciolatek.

Kobieta i mężczyzna układają torf w piramidę, dystrykt radomski, II wojna światowa. NAC (dostęp 18 VI 2024 r.).

Dalej Deptuła opowiadał tak: Po wybraniu pierwszej warstwy kopaliśmy drugą  głębiej  i czynności te powtarzały się. Trzecią warstwę to już wyciągaliśmy przeważnie z wody i była to swego rodzaju frajda, bo po kilku godzinach wyglądaliśmy jako „nieboskie stworzenia”, ale przy upalnej pogodzie nie było to uciążliwe.

Torf musiał teraz wyschnąć. Po tygodniu przekładało się torf, by każda ze stron wyschła na słońcu, przekładano przynajmniej 23 razy. Cały proces trwał najkrócej miesiąc. Suszono torf na łące, tam, gdzie go wydobyto.

Kopanie torfu po I wojnie światowej, Michorzewo (okolice Poznania). Zbiory Gminnej Biblioteki Publicznej w Kuślinie (dostęp 18 VI 2024 r.).

U Deptułów w Jednorożcu było inaczej: Po kilku dniach i wstępnym przeschnięciu torfu w koziołkach głównie Tatuś przestawiał je w klaftry, tj. takie okrągłe i wysokie na ok. 170 cm konstrukcje do kompletnego wyschnięcia.

Suszenie torfu w Złakowie, 1939 r. NAC (dostęp 18 VI 2024 r.).

Mój dziadek zabierał połowę torfu, który wydobył, resztę oddawał rodzinie Ejdysów, u których pracował. W ten sposób dwie rodziny mogły skorzystać z materiału opałowego. Po przywiezieniu do gospodarstwa torf mógł jeszcze dosychać. Deptuła wspominał: W okresie sianokosów (a na pewno przed żniwami) wyschnięty torf, wracając z łąk, przywoziliśmy do domu  pod szopę, gdzie pozostawał do zimy i znakomicie nadawał się do palenia.

Torfem palono nawet do lat 70. XX w. Przechowywano go zasypany piaskiem w piwnicach pod domami. Popiół po torfie był żółty i miał konsystencję jak palone wapno. Po wyschnięciu był jak piasek.

Torf to materiał łatwopalny, więc niedziwne były pożary, które można było łatwo wywołać. Marian Deptuła pamiętał, że Odnośnie torfu, nawet jeszcze tego niewykopanego, to  zupełnie nie tak rzadko  trafiały się następujące „przygody”. Wystarczyło podczas pasienia krów zostawić niedogaszone ognisko i... łąka zaczynała się powoli „torfować”. To był najprawdziwszy pożar łąki, chociaż niezbyt widoczny, bo paliło się „w ziemi”. Pożar mógł „się zająć” nawet od szkła rozbitej butelki i przy słonecznej pogodzie dochodziło do dużej „rozpałki”. Oczywiście konieczna w takich przypadkach była interwencja strażaków.

Co ciekawe w innych regionach Polski, np. na Kaszubach, nawet w innych częściach Mazowszu, wydobycie torfu wyglądało inaczej. Poniżej video z przykładem z Bieżunia 
(zachodnie Mazowsze).


A co z torfowiskami, z których wybrano materiał? Chętnik pisał: W doły pozostałe po torfie napływa woda, a z czasem znajdują się tam i ryby. Między torfowiskami gospodarze uprawiają grunt w zagony i hodują ogrodowizny, z których brukiew, kapusta i marchew doskonale się udają. Dawne torfowiska przeznaczano też na łąki.

Dzięki badaniom prowadzonym po II wojnie światowej wiadomo, że w wyniku regulacji Orzyca w wielu miejscach wyschły torfowiska. Tak było na terenie pomiędzy Żelazną Rządową, Parciakami a Olszewką, a więc w znacznej odległości od rzeki, gdzie, jak pisali A. Maksimów i H. Okruszko, „obniżenie poziomu wody gruntowej spowodowane regulacją rzek sięgnęło aż do torfowiska Parciaki leżącego na wododziale i wpłynęło osuszająco bardziej niż wykonane na nim melioracje odwadniające”. Niemniej torf nadal wydobywano. Jednym z ośrodków było Państwowe Gospodarstwo Rolne w Drążdżewie Nowym (tzw. Kantor).

Obecnie o tym fragmencie społeczno-gospodarczej historii regionu pamiętają jedynie najstarsi, ew. członkowie i członkinie rodzin, które były związane z taką działalnością. Mój dziadek i babcia z Drążdżewa Nowego, rodzice taty, wielokrotnie chodzili kopać torf i to właśnie ich doświadczenia przekazane mi przez mojego tatę były inspiracją do napisania tego tekstu.

Zarosłe wyrobisku po wydobyciu torfu, łąki nad Omulwią w Chudku (gmina Kadzidło). Fot. Marcin Tomczak, 7 VIII 2021 r. Źródło: M. Tomczak, Nie do przyrównania… Dawne krajobrazy gminy Kadzidło, Kadzidło 2021.


Bibliografia:
I. Źródła
Archiwalia
Archiwum Muzeum Historycznego w Przasnyszu, A. Urlich, Wspomnienia stegneńskiej kurpianki poprawione i uzupełnione, Warszawa 2004, sygn. Mźr 282.

Wspomnienia
M. Deptuła, Jednorożec. Powrót do przeszłości, Żywiec 2017.

Prasa
Glinojecki J., O torfowiskach badanych w kraju i CesarstwieTygodnik Rolniczy, 4 (1875), 11, s. 8485;
Polakowski Z., Polarny jelonek, „Ziemia Przasnyska”, 2 (1993), 1 (7), s. 7;
Tenże, Po uregulowaniu Orzyca, „Ziemia Przasnyska”, 3 (1994), 4 (23), s. 7;

Relacje ustne
Relacja Krzysztofa Iwulskiego ze Stegny (2018);
Relacja Wiesława Kmocha z Jednorożca (2023).

II. Opracowania
Kmoch M.W., Na skraju Kurpiowszczyzny. Parafia pw. św. Floriana w Jednorożcu, Jednorożec 2020;
Łukaszewski W., Gutocha – kurpiowskie dziedzictwo przyrodnicze i gospodarcze, „Rocznik Przasnyski”, 3 (2016), s. 147–158;
Maksimów A., Okruszko H., Torfowisko Parciaki, „Roczniki Gleboznawcze”, 2 (1952), s. 161172;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz