30 stycznia 2015

BOLLYWOOD DAYS: Premiera "Mardaani" w Polsce

Zapowiedziałam - i jest! Choć nadal nie wiem, jak ubrać w słowa to, co przeżyłam 28 stycznia, to jednak przygotowałam wpis o premierze filmu "Nieustraszona" ("Mardaani") w Polsce. Zapraszam serdecznie na moje wspomnienie spotkania z Rani Mukherjee, jedną z największych gwiazd indyjskiego kina.

Jeszcze miesiąc temu, zabierając się za organizację tegorocznej edycji BOLLYWOOD DAYS (o edycji 2014 pisałam tutaj: KLIK), nie sądziłam, że spotkam osobę, która jest w pewnym sensie uosobieniem tej idei.   

Jakiś czas temu ze Zrzeszeniem Studentów Polskich UW (więcej info tutaj: KLIK) skontaktował się Pan Anuj Sharma z Images and Worlds, partnera w dystrybucji indyjskiego filmu "Mardaani" w Polsce. Zaproponował nam współpracę przy promocji filmu oraz BOLLYWOOD DAYS. I to od niego dostałam zaproszenie na uroczystą premierę filmu, który w Polsce będzie wyświetlany od 30 stycznia jako "Nieustraszona". Tylko ja i najbliższe mi osoby wiedzą, ile stresu i nerwów kosztowało mnie ogarnięcie tej sytuacji: a jak coś pójdzie nie tak, a jeśli nie zdążę odebrać zaproszenia, nie wpuszczą mnie do kina, jak się ubrać itd itd... Ale wszystko skończyło się szczęśliwie. Około 21 godzin przed premierą dostałam potwierdzenie, że moje nazwisko znajduje się na liście gości. Ktoś mógłby powiedzieć: a tam, premiera jak premiera, po co się tak ekscytować? Było po co. A to dlatego, że gośćmi honorowymi premiery byli: Artur Żurawski, polski operator, który pracował przy filmie, a także - i co ważniejsze - grająca główną rolę Rani Mukherjee, jedna z największych gwiazd indyjskiego kina, znana i kochana na całym świecie, zdobywczyni siedmiu nagród Filmfare (indyjski odpowiednik Oscara). Nie jest to moja naj naj naj ukochana aktorka (uwielbiam jej kuzynkę Kajol, która w 2006 roku kręciła w Zakopanem film "Fanaa", w którym pisałam tutaj: KLIK), ale bardzo lubię Rani i filmy, w których wystąpiła. Gdyby coś poszło nie tak i nie pojawiłabym się na premierze, do końca życia wyrzucałabym sobie, że zmarnowałam życiową szansę. Rani jest pierwszą indyjską gwiazdą filmową, która przyleciała do Polski promować swój film. Nie mogłam przepuścić okazji, by ją chociaż zobaczyć!

Jak to powiedział mój Piotr, tego dnia "wyglądałam jak hollywoodzka gwiazda" ;) Udałam się do Kina Muranów, gdzie o 19:30 miała się rozpocząć uroczystość. 


Na miejscu spotkałam Adę, koleżankę z grupy projektowej, pracującej nad BOLLYWOOD DAYS 2015, która wygrała bilet na premierę. Zajęłyśmy miejsca na środku sali i wymieniałyśmy pomysły i dyskutowałyśmy o kształcie tegorocznej edycji imprezy. Film miał być puszczony w dwóch salach jednocześnie (przynajmniej tak usłyszałam od obsługi kina, czy tak rzeczywiście było, nie wiem), więc największą niewiadomą było dla mnie to, czy wybrałyśmy lepszą, uprzywilejowaną salę, tę, w której będzie Rani ;)

Źródło.
Po około 40 minutach oczekiwania rozpoczęło się zamieszanie przy wejściu do sali, a wtedy już było wiadome, że Rani dotarła na miejsce. Jako że byłyśmy już w środku, nie wiedziałyśmy, jak to wyglądało. Ale zdjęcia mówią same za siebie: Rani to gwiazda jak się patrzy! Wraz z nią przybył Artur Żurawski, autor zdjęć do "Mardaani". Artur jest bardzo sympatyczny, ale sprawia wrażenie niesamowitego wstydziaka ;)

Źródło.
Źródło.
Źródło.
Źródło.
Źródło.
Otwarcia spotkania dokonał m.in. nowo mianowany (3 dni wcześniej :P ) Ambasador Indii w Polsce, Pan Ajay Bisaria, mówiąc: 
It is high time that humankind should give more space to women empowerment. I congratulate Yashraj films for producing a woman-oriented movie. The genre of this kind of films should be encouraged.
Źródło.

Rani i Artur zostali przywitani gromkimi brawami. Kiedy patrzyłam na nią, nie potrafiłam przestać się uśmiechać - właśnie spełniało się jedno z moich marzeń (jakby je nazwać? może: "spotkać ucieleśnienie mojej fascynacji Bollywoodem" ^^ ), do niedawna zupełnie nierealne do spełnienia, a teraz... ;) A kiedy Rani zwróciła uwagę, że tak naprawdę nie nazywa się już Mukherjee, tylko Chopra (w kwietniu 2014 roku wyszła za mąż za Adityę Chopra, indyjskiego producenta, reżysera i scenarzystę, syna legendarnego reżysera Yasha Chopry), na sali wybuchły gromkie brawa i powszechna radość ;) Podobnie gdy w pewnym momencie powiedziała, że teraz powinna "robić dzieci, a nie filmy" :D

Chcąc zachować pamiątkę tych chwil, zaczęłam nagrywać filmik z otwarcia premiery. Nie przewidziałam, że na karcie aparatu skończy mi się miejsce, dlatego dopiero po chwili - gdy tylko wygrzebałam z czeluści torebki telefon - kontynuowałam nagrywanie. Wybaczcie jakość i moje trzęsące się ręce, ważne, że filmik jest! <3


Rani i Artur zostali nagrodzeni przez Pana J. J. Singha, Dyrektora IPCCI, za ich wkład w promocję porozumienia i biznesu w przemyśle filmowym. Oboje obiecali dalszą współpracę. 


Źródło.
Źródło.
A wicedyrektor YashRaj Film zapowiedział kręcenie kolejnych indyjskich filmów w Polsce:

Poland was now on our radar screen and we will select Polish locales for shooting in the near future. The cost of production is almost half. After all it was Yashraj Films' film 'Fanna' which had shot its climax on Polish mountains nine years ago and we were the first in Poland. 

Skończyły się powitania, rozdawanie kwiatów...


Źródło.
... a Rani udaje się z całą świtą w stronę wyjścia... No ładnie! Pomyślałam, że może jest gdzieś specjalna loża, z której będzie oglądać film, ale jak się okazało na koniec seansu, siedziała na końcu sali, była cały czas z nami! :)

Dla tych, którzy nie wiedzą, o czym jest "Mardaani" (wybaczcie, ale ja zawsze używam tytułów oryginalnych, jeśli chodzi o filmy bollywoodzkie, często, choć wiem, że dany film jest dostępny po polsku, to nie potrafię zapamiętać polskiego tytułu - zresztą, oryginały są lepsze ;) ), kilka słów wprowadzenia. Opis pochodzi z serwisu Filmweb:

Indie - światowy (niechlubny) lider w seksualnym wykorzystywaniu dzieci, których każdego roku uprowadza się o 40.000. Co 8 minut w Indiach znika bez śladu jedna dziewczynka. Starsza inspektor oddziału policji do walki ze zorganizowaną przestępczością w Bombaju, Shivani Shivaji Roy, obdarzona jest bezgraniczną odwagą, jest nieprzekupna i bystra. Szef mafii, która specjalizuje się w handlu dziećmi, porywa nastolatkę Pyari, handlującą kwiatami na ulicy, która jest bardzo droga rodzinie Shivani. W poszukiwaniu dziewczyny Shivani musi się zmierzyć ze światem dekadencji i rozpusty, okrutnych pragnień i eksploatacji dzieci. Shivani zrobi wszystko, aby uratować dziewczynę i zdemaskować największą sieć mafijną handlarzy narkotykami i niewolnictwem seksualnym.

Oto trailer filmu:



I niech Was trailer nie zwiedzie! Film jest o wiele lepszy, niż mogłoby się wydawać! Ja jestem nadal poruszona. To film, który dotyka problemu, który ma miejsce nie tylko w Indiach, ale na całym świecie. To film, który uświadomił mi, jak silną kobietą mogę być, jeśli tylko zechce. W głowie słyszę cały czas słowa piosenki ze ścieżki dźwiękowej:


To nie jest Bollywood, do którego Polacy są przyzwyczajeni. Żadnych teledysków z piosenkami w środku sceny, żadnego romansu, ale za to sceny walki, problemy współczesnego świata i kreacja głównej bohaterki - silnej kobiety, która nie waha się stawić czoło złu. Serdecznie polecam! Od 30 stycznia film będzie dostępny w polskich kinach.

Film został nagrodzony gromkimi brawami i owacją na stojąco. Publiczność żywo reagowała na sceny. W pewnych momentach zapierało mi dech w piersiach albo miałam łzy w oczach - takie filmy bardzo przeżywam. Nieprzypadkowo mówi się, że to może być jedna z najlepszych ról Rani w całej jej karierze. Całkowicie się z tym zgadzam, a widziałam z nią bardzo dużo produkcji. 

A potem odbyła się ponad godzinna sesja Q&A - kilkanaście osób z widowni (zarówno Polaków, jak i Hindusów, był też jeden Amerykanin) zadało aktorce ciekawe pytania, na które odpowiadała wyczerpująco i bardo dojrzale, nie stroniąc, kiedy można, od żartów (np. wspominając pracę Artura Żurawskiego na planie "Mardaani") i zarażając wszystkich swoim promiennym uśmiechem. Jestem absolutnie oczarowana!


Pytanie, które ja chciałam zadać (jak, oprócz treningu fizycznego, przygotowywała się do roli), zadał ktoś inny, ale za to Adzie udało się dopchać do mikrofonu, co uwieczniłam na zdjęciu - zarówno Adę zadającą pytanie, jak i Rani odpowiadającą na nie ;) Przy odpowiedzi na inne pytanie z sali Rani powiedziała, że jej koledzy po fachu, którzy mają po pięćdziesiąt lat, romansują na ekranie z osiemnastkami i dwudziestkami (ona sama najbardziej lubi "romansować" na ekranie z Shah Rukh Khanem i Salmanem Khanem), a ona niestety tego nie może robić, więc Ada zapytała ją, dlaczego nie. Na co Rani: to właściwie słuszne pytanie, ale ktoś musiałby napisać taki scenariusz. Potem Ada powiedziała, że główna bohaterka filmu zaczyna jako obrończyni prawa, ale na końcu postanawia wziąć prawo w swoje ręce. Pytanie brzmiało: czy zdaniem Rani jest to właściwy sposób walki z przestępczością. Rani odpowiedziała, że oczywiście nie, ale twórcy filmu chcieli dać widzom satysfakcję, że dokonała się sprawiedliwość, co nie byłoby możliwe, gdyby sprawa trafiła w ręce skorumpowanych sądów.




Przytaczam Wam też niektóre wypowiedzi Rani:
It is a great pity that because of global terrorism, people are not paying enough attention to the other problem like global human trafficking particularly of young girls. This is also a huge billions of dollars racket just like drug mafia.
The trafficking of girls is not only limited to South Asian countries, it became a big racket after the fall of Berlin Wall in Eastern Europe. If in the 1990s Russian girls were being used in the international market, now Ukrainian, Romanian and Syrian girls are being traded.
The vultures are always on the look out for human flesh. To meet this huge challenge there should a huge response from the NGOs all over the world.
The success of 'Mardaani' has raised the problem and many NGOs have come out openly to work in this direction...A picture conveys the message more potently. This medium should be used more extensively and honestly. Yashraj Films understands its social obligations more seriously than many other productions. Heroes like Salman Khan and Shah Rukh Khan can still romance with 18-year-old girls whereas middle aged actress Rani Mukerji can seldom find a script to romance with 20-year-old boy. If there is any Polish script or any western script, please contact me.
Poland has a tradition of producing great movies. Your stalwarts like Andrezj Wajda, Roman Polanski, Krzszytof Zanussi and many others have been awarded at the international festivals. I too am ready to work for any Polish or western movie.
The director of photography of 'Mardaani', Artur Zurawski, a Pole, has done a great job.The film would not have been that big but for Artur's sensitivity to excel.
It was a very special day as ‘Mardaani’ released in Poland today..the response to the film by the polish people made the evening even more special..and it reiterates the fact that a good film finds an audience irrespective of the language in any part of the world as art doesn't have borders or barriers. I will cherish forever the love and adulation I received today from Poland ..
Dla zainteresowanych filmik z (prawie całej) sesji Q&A:



Po spotkaniu z fanami Rani pozowała do zdjęć i rozdawała autografy. 



I wiecie co? Mam z nią zdjęcie! Stałam tuż obok niej! <3 Szczerze - nadal nie mogę uwierzyć w to, że tam byłam! *_*



Źródło.
Zanim jednak Rani wyszła z sali kinowej, przedstawiono jej kilka osób: polskich aktorów czy przyjaciół organizatorów. Choć widać było, że jest już zmęczona (było grubo po 23:00), z radością przyjmowała każdą opinię na temat filmu. Fani czatowali jeszcze na nią, ale ciężko było się do niej dostać - co mnie nie dziwi. 


Kiedy już ten piękny sen się skończył, poszłyśmy z Adą na nie mniej wspaniały poczęstunek, przygotowany przez restaurację Namaste India. Indyjskie jedzonko jest przepyszne <3

A dzień po premierze Rani pojawiła się w "Dzień Dobry TVN": KLIK i "Pytaniu na Śniadanie": KLIK, gdzie mówiła o filmie "Mardaani" i wizycie w Polsce. W "Dzień dobry TVN" wystąpiła z Arturem Żurawskim, który wspominał pracę nad filmem w Indiach.

Źródło.
Jeśli Wam jeszcze mało Rani i "Mardaani", to zapraszam do lektury wywiadu, jaki przeprowadziła Joanna Kończak, autorka bloga Hunterwali: KLIK

Źródło.

Pamiętajcie: marzenia się spełnia(ją), jeśli się walczy do końca! <3


Zapraszam do śledzenia fanpage'a akcji BOLLYWOOD DAYS CZYLI DNI INDYJSKIE NA UW, niedługo więcej szczegółów odnośnie tegorocznej edycji imprezy: KLIK.

Do następnego!



Pod zdjęciami znajdują się linki do źródeł. Niepodpisane zdjęcia pochodzą z moich zbiorów. Źródła cytatów: 1, 2, 3, 4. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza