26 października 2018

MAŁA OJCZYZNA: Gdy Stanisław Wojciechowski gimnazjum i szkołę rolniczą w Przasnyszu otwierał...

W zeszłorocznym „Roczniku Przasnyskim”, jak również na blogu oraz w „Kurierze Przasnyskim” i „Krasnosielckim Zeszycie Historycznym”, pisałam o wizycie prezydenta II RP Ignacego Mościckiego na bliskim mi terenie pow. przasnyskiego i sąsiedniego makowskiego w maju 1930 r. Temat jest dla mnie niesamowicie fascynujący. Pamiętać jednak należy, że nie mniejszym echem odbyła się wizyta jego poprzednika, prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, choć istnieje o wiele mniej źródeł o niej mówiących. W 1924 r. drugi prezydent II RP odwiedził Przasnysz. Co skłoniło Głowę Państwa do przyjazdu w nasze strony? Otóż został zaproszony na uroczyste otwarcie dwóch budynków: gimnazjum i szkoły powszechnej, mieszczących się w jednym gmachu w Przasnyszu oraz szkoły rolniczej w Rudzie pod Przasnyszem. Zapraszam do lektury tekstu na temat tej wyjątkowej wizyty.

W budowę pierwszego z wymienionych budynków zaangażowało się wielu przasnyszan, który pracowali społecznie, a miejscowi rzemieślnicy bezpłatnie świadczyli swoje usługi. Środki finansowe pochodziły z kasy miejskiej oraz z dobrowolnych składek mieszkańców powiatu. Dzięki wsparciu władz powiatu, w tym Stanisława Żórawskiego, a potem Stanisława Bryły, przasnyskich starostów, ks. proboszcza i dziekana przasnyskiego Józefa Piekuta, jak również księżnej Marii Ludwiki Czartoryskiej z Krasnego (wówczas pow. ciechanowski) budowę udało się ukończyć w 1923 r. Szkoła stanęła przy skrzyżowaniu ulic Królewieckiej i Błonie (dziś J. Piłsudskiego i 3 św. Stanisława Kostki).
Rada Miejska w Przasnyszu, 1922 r. Źródło.

Wspomniana dziedziczka z Krasnego nieodpłatnie przekazała drewno budulcowe z przeznaczeniem na stolarkę okienną, podłogową i więźbę dachową. Drewno pochodziło z lasów należących do Krasińskich. Autorem projektu szkoły był B. Jurkowski, wykonawcą sztukaterii zdobiącej sufity korytarzy i auli – Włoch Antonio Saretti. Kamień na filary, posadzki i schody sprowadzono ze Szwecji. Projekt szkoły został zatwierdzony przez Ministerstwo Robót Publicznych 5 VIII 1919 r. 
Źródło: Dokumentacja architektoniczno-urbanistyczna miasta Przasnysza, t. 1, oprac. M. Barbasiewicz, J. Kubiak. Warszawa 1980.
Projekt elewacji frontowej gimnazjum w Przasnyszu autorstwa architekta B. Jurkowskiego, 1919 r. Źródło.

Na parterze i pierwszym piętrze budynku ulokowano czteroklasową (ostatecznie siedmioklasową) szkołę powszechną, natomiast na II piętrze ośmioklasowe Gimnazjum Humanistyczne Koedukacyjne Magistratu Miasta Przasnysza. Parter zbudowano z cegły pozyskanej z rozbiórki koszar przy ul. Makowskiej (w tym możliwe, że i cerkwi wojskowej) oraz cerkwi miejskiej, która stała tuż obok do 1918 r. Z nowej ciemnej cegły wzniesiono piętro.
Budowa gimnazjum w Przasnyszu. Źródło.

Szkoła w Rudzie koło Przasnysza, czyli tzw. Sejmikowa Męska Szkoła Rolnicza, powstała z inicjatywy Sejmiku Powiatowego. Jak pisał R. Waleszczak, „Szkoła kształciła rolników praktyków o wysokich kwalifikacjach zawodowych. Stanowiła również jedyny w powiecie profesjonalny ośrodek dworactwa rolniczego, skutecznie propagujący postęp agrotechnicznych w zakresie hodowli bydła, uprawy zbóż i ogrodnictwa”. Inwestycji patronowały władze powiatowe oraz Centralne Towarzystwo Rolnicze. Na budowę szkoły dokonano zapisu testamentowego w wysokości 100 tys. marek polskich. Połowę z tej kwoty zapisał Ludwik Dobrzański, właściciel Rostkowa i Górek. Cegłę na budowę szkoły przywożono z cegielni w Bartnikach. 
Szkoła rolnicza w Rudzie od północy. Źródło: Ziemia Kurpiów - powiat przasnyskiPrzebój, 2 (1930), 10, s. 23.
Szkoła rolnicza w Rudzie od frontu. Źródło: Ziemia Kurpiów - powiat przasnyskiPrzebój, 2 (1930), 10, s. 23.
Uroczyste otwarcie obu budynków nastąpiło 10 V 1924 r. Ukazujący się w Ciechanowie „Goniec Mazowiecki” informował, że Już 9 maja miasto przybrało odświętny charakter

Prezydent przybył do Przasnysza następnego dnia wraz z wielu dostojnymi gośćmi z Warszawy i okolicy – czytamy w „Gościu Pogranicznym”, dodatku do „Gościa Puszczańskiego”. Prezydent przyjechał limuzyną ze swoim adiutantem płk. Mariuszem Zaruskim. Na granicy powiatu, w Janowie, powitali go: starosta przasnyski Tadeusz Koziorowski oraz komendant policji Józef Michalewicz. Złożyli raport służbowy oraz relację o stanie bezpieczeństwa w powiecie. Przy wjeździe do Przasnysza na Wojciechowskiego i jego świtę czekał honorowy szwadron 11 Pułku Ułanów Legionowych, stacjonujący w Przasnyszu. Jego dowódca rotm. Stanisław Królicki złożył raport wojskowy.

Defilada 11 Pułku Ułanów Legionowych 4 szwadronu stacjonującego w Przasnyszu. W tle kamienica pp. Maćkowskich. Źródło.
Gość przesiadł się z samochodu do powozu i w otoczeniu żołnierzy przybył do bram miasta o 11:15. Wzniesiono 5 bram triumfalnych – miejską, cechową, strażacką, kupiecką i urzędniczą. Na każdej z nich umieszczono odpowiednie napisy, na ostatniej zaś słowa Prezydenta, wypowiedziane w Poznaniu: „Polska musi być państwem wielkiem i potężnem”. U bramy miejskiej witali prezydenta starosta Koziorowski oraz burmistrz [Bronisław – przyp. M.W.K.] Matuszewski i wszystkie stany w mieście.

W otoczeniu przedstawicieli władz samorządowych, zgromadzonej licznie młodzieży, strażaków i ludności cywilnej, Dostojny Gość udał się do przasnyskiej fary. Ks. proboszcz Józef Piekut zaintonował Te Deum laudamus, po którym odprawił uroczystą mszę św. Oprawę muzyczną zapewnił chór szkolny.

Po nabożeństwie Prezydent poszedł na śniadanie do budynku starostwa przy ul. 3 Maja 13. Prezydent przyjął tam urzędników oraz przedstawicieli organizacji społecznych. O 13:00 rozpoczęła się defilada wojska, straży ogniowych, policji, drużyny harcerskiej oraz szkół z miasta i tych przybyłych z powiatu.
Budynek Starostwa Powiatowego w Przasnyszu przy ul. 3 Maja 13 w okresie międzywojennym. Źródło: E. Straburzyńska, Przasnysz w latach 1945-1949, praca magisterska, Uniwersytet Warszawski, Warszawa 2010, s. 44.
Jak czytamy w Przeglądzie Pożarniczym, Do uświetnienia uroczystości w znacznym stopniu przyczyniły się: miejscowa straż oraz przybyłe na wezwanie Związku Okręgowego straże z Chorzel, Dzierzgowa, Jednorożca, Gruduska, Łysakowa i Sekowa, ogółem w liczbie 200 umundurowanych strażaków, których wyćwiczeniem i przygotowaniem do uroczystości zajął się instr. druh A. Truchliński. Karny hufiec strażacki, składający się z 6 drużyn na czele ze swymi dowódcami, prowadzony przez naczelnika straży Dzierzgowskiej [Dominika Chmielińskiego - przyp. M.W.K.], w asyście adiutanta i instruktora, defilował przed samym Prezydentem, przedstawicielami rządu i sztandarami, zyskując uznanie ze strony dostojnego gościa i zebranych, którzy podziwiali rycerską postawę naszych straży ochotniczych.

W "Gońcu Mazowieckim" czytamy: Po defiladzie Pan Prezydent udał się w otoczeniu świty i Rady Miejskiej na poświęcenie gmachu szkolnego (...), gdzie Dostojnego Gościa oczekiwały rzesze dziatwy szkolnej, delegacje ze sztandarami or
az duchowieństwo z ks. kan. Piekutem na czele, który wygłosił piękne wzruszające przemówienie okolicznościowe. Młodociana panna Czubryńska, uczennica gimnazjum, wręczając Panu Prezydentowi wiązankę kwiatów, w zręcznym wierszyku [podobno przez siebie napisanym] wyraziła należny (…) hołd i przywiązanie dziatwy. Pod koniec uroczystości poświęcenia chór gimnazjalny odśpiewał „Rotę”, poczem Pan Prezydent wraz z otoczeniem udał się do Rudy.

Prezydent S. Wojciechowski w auli gimnazjum w Przasnyszu podczas uroczystego bankietu, 10 V 1924 r. Zbiory Muzeum Historycznego w Przasnyszu.
Jeśli chodzi o uroczystości w Szkole Rolniczej, to posiadamy jedną relację na ten temat. Na Prezydenta w Rudzie czekali m.in. sekretarz Sejmiku Powiatowego Stanisław Kępista oraz uczniowie szkoły z dyrektorem Zdanowskim. Przemówienie powitalne wygłosił starosta przasnyski. Jeden z uczniów podarował Wojciechowskiemu wiązankę polnych kwiatów i zboża, ślubując w imieniu młodzieży wytrwałą pracę nad poprawą gospodarczego stanu naszej ojczyzny – zanotował korespondent "Gońca Mazowieckiego". Gmach poświęcił ks. J. Piekut w asyście duchownych.

Następnie Prezydent ze swoją świtą oraz podejmującymi go samorządowcami wrócili do miasta. Około godziny 15.00 w sali gimnastycznej gimnazjum odbył się bankiet z udziałem posłów, senatorów oraz wojewody warszawskiego. W czasie bankietu przygrywała orkiestra 11 pułku ułanów z Ciechanowa. Bankiet na cześć Prezydenta przygotowali Sejmik Powiatowy i Rada Miejska. Wśród zaproszonych znaleźli się: senator I kadencji (1922–1927) Michał Bojanowski (Związek Ludowo-Narodowy) z Klic (pow. ciechanowski), posłowie na sejm: Leopold Bieńkowski, Michał Feliks Wichliński i Jerzy Zdziechowski (Związek Ludowo-Narodowy), wojewoda warszawski Władysław Sołtan, kurator okręgu szkolnego G. Zawadzki, a także wizytatorowie szkół: W. Jezierski i G. Pomianowski, naczelnik Wydziału Oświaty Rolnej J. Hewell, naczelnik Wydziału Województwa Z. Ignatowicz, starosta ciechanowski Władysław Wyszkowski, starosta działdowski Jan Pawlica, dziekan przasnyski ks. J. Piekut, rabin przasnyski Icek Parzęczewski i inni. Łącznie w spotkaniu brało udział 150 osób. Przygrywała orkiestra 11 pułku ułanów z Ciechanowa. Przemówienia wygłosili: wojewoda warszawski Sołtan, starosta przasnyski Koziorowski, w imieniu ziemian Józef Holnicki-Szulc z Obrębca oraz Czubryńska w imieniu Koła Kobiet Polek. Serię wystąpień zakończył sam Prezydent. Jego przemówienie można było streścić w słowach: Kochajcie się wzajemnie, kochajcie Polskę, pracujcie zbożnie i bądźcie dumni, że jesteście Polakami. Jak zanotował korespondent "Gońca Mazowieckiego", wśród zgromadzonych na bankiecie wyróżniała się grupa Kurpiów i Kurpianek w strojach ludowych.
Koło Kobiet Polek w Przasnyszu z ks. J. Piekutem i ks. K. Gwiazdą, 1938 r. Źródło.

Program uroczystości był ściśle określony, ale opiewał tylko na jeden dzień. O 17:00 nastąpiło pożegnanie Dostojnego Gościa. Do samochodu odprowadzały go pod ramiona w swych strojach ludowych kurpianki, które na pożegnanie ucałowały mu ręce, składając tem hołd najwyższemu dostojnikowi Państwa - pisali T. Świecki i F. Wybult. Stanisław Wojciechowski odjechał z Przasnysza do Warszawy wśród nie milknących krzyków publiczności.

Przeglądu Pożarniczego” dowiadujemy się, że Wieczorem w parku miejskim odbyła się zabawa, gdzie do północy brać strażacka podejmowana gościnnie przez straż Przasnyszską, godziwie i wesoło dopełniła dnia. Park oświetlony był lampami elektrycznymi. Przy bulwarach rzecznych ustawiono pomost do tańca przy dźwiękach orkiestry 32 pułku piechoty.

Prezydent S. Wojciechowski w Przasnyszu 10 V 1924 r. Zbiory Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie.
Czy rzeczywiście wizyta przebiegła w tak i radosnej spokojnej atmosferze, jak na podstawie źródeł przedstawiłam dwa tygodnie temu, a Prezydent przemierzał miasto wśród entuzjastycznie zebranych mieszkańców? Leśnik i regionalista Zbigniew Polakowski z Przasnysza pisał w 1992 r. w "Tygodniku Ostrołęckim": trudno dzisiaj ustalić, czy prezydent Wojciechowski tak mało miał do powiedzenia przasnyszanom, że streszczono to w jednym zdaniu. A może ówcześni sprawozdawcy nie wykonali rzetelnie swojej roboty?

Oczywiście dotychczas cytowane relacje to komunikaty oficjalne. Warto zapoznać się z głosami miejscowych. Ciekawym źródłem jest relacja z „Gościa Pogranicznego”, wydawanego przez Adama Chętnika w Nowogrodzie dodatku do „Gościa Puszczańskiego”. Autorem tekstu był Leopold Bieńkowski, rolnik, działacz społeczny i regionalny w Przasnyszu, w latach 1922–1927 poseł na Sejm z ramienia Związku Ludowo-Narodowego. 
Leopold Bieńkowski z Przasnysza, poseł Związku Ludowo-Narodowego w latach 1922–1927. Źródło: Parlament Rzeczypospolitej Polskiej 1919–1927, red. H. Mościcki, W. Dzwonkowski, Warszawa 1928.
Bieńkowski był inicjatorem budowy Szkoły Rolniczej w Rudzie, więc miał pełne prawo wypowiadać się przy okazji jej otwarcia. W swojej relacji zwrócił szczególnie uwagę na głosy z tej części pow. przasnyskiego, która zaliczała się do Kurpiowszczyzny, a jednocześnie stanowiła teren pograniczny z Prusami Wschodnimi, co pasowało do profilu pisma, w którym opublikowano tekst. Bieńkowski zanotował bardzo interesujące uwagi na temat spotkania Prezydenta z delegacjami z całego powiatu w siedzibie starostwa powiatowego. Zapisał m.in. ostatnie zdanie Piotra Tabaki z Gaczysk: – „oby pod Twoimi rządami, Dostojny Panie Prezydencie, Puszcza Kurpiowska prześcignęła w kulturze Prusy”. 

Oprócz tego pojawiały się głosy z konkretnymi prośbami. Warto przywołać obszerny fragment relacji: Delegacja z Janowa zwraca uwagę Dostojnego Gościa, iż wygląd ich miasta przynosi hańbę państwu polskiemu i tem samem szerzy niechęć Mazurów pruskich do Polski.
Delegacja z Chorzel, prócz powyższego prosi o przesuniecie stacji kolejowej z Raszujki do Chorzel.
Wszystkie d
elegacje rolnicze proszą o przyśpieszenie komasacji gruntów, marudnie prowadzonej, przez Urzędy Ziemskie. Następnie uskarżają się na Główny Urząd Odbudowy, za wywóz drzew z przasnyskiego w białostockie t. j. w okolice najbardziej w Polsce lesistą.
Delegacje rzemieślnicze i kupieckie w imieniu całego społeczeństwa proszą o szkoły zawodowe t.zw. rzemieślniczo - handlowe – bo tylko na światłym mieszczaństwie, oprzeć sic może silna Polska.
W sprawie ponoszenia ciężarów państwowych, to wszystkie delegacje jednozgodnie stwierdzają, że zamykanie granicy na produkty rolne zabije wszelki kurs wewnętrzny i tem samem robi niewypłacalnym najlepszego obywatela. Na dowód czego podano następujący przykład: za ćwierć żyta przed wojną, rolnik okuł parę koni na wszystkie nogi, a obecnie za cały korzec nie może okuć jednego konia. I tak jest ze wszystkiem, to też stan taki zmusza posiadaczy do życia nieprodukcyjnego, sielankowego, a całe rzesze ludzi uboższych do bezrobocia.
W dziedzinie gospodarki samorządowej uskarżano się na rozrzutność, przyczem wyrażano potrzebę zmiany ciał samorządowych, przez przyśpieszenie nowych wyborów.
Na poparcie powyższych niedomagań i rychłego usunięcia ich przez władze, zauważono iż od pruskiej granicy do stolicy Polski Warszawy jest tylko dwa dni drogi, dla pruskiej piechoty, ażeby te drogę im uniemożliwić i przedłużyć, należy niezwłocznie lud całego pogranicza otoczyć większą opieką; a rychli Mazury pruskie opowiedzą się gdzie ich prawdziwa ojczyzna.

Nie wiemy, czy prezydent Wojciechowski odniósł się do tych głosów. L. Bieńkowski informował zaś o tym, że bardzo pięknie przemówił p. wojewoda o uczuciach ludu kurpiowskiego i jego poświęceniach dla ojczyzny; następnie Pan Prezydent dziękując za te uczucia, napawa zebranych wiarą, iż tak jak Polska zrządzeniem Nieba powstała, tak i porządek, wyższa kultura niż u narodów sąsiednich prędzej niż się spodziewamy, nastanie

Stanisław Wojciechowski, w latach 1922–1926 prezydent RP. Źródło
Redakcja "Gońca Mazowieckiego", zbierając garść wrażeń i spostrzeżeń, nadesłanych (...) przez korespondentów przygodnych, zwróciła uwagę, że prawie wszyscy mieli wrażenie, że uroczystości cechowała urzędowość. Prezydenta nie witało społeczeństwo, a władze administracyjne i policja.  Jeden z relacjonujących wizytę Wojciechowskiego w Przasnyszu pisał, że jeśli Komitet Obywatelski był - a nie widać było w ogóle jego aktywności - to prym wiódł starosta, który był głównym organizatorem uroczystości wraz ze swoją świtą urzędniczą oraz policją. Autor relacji dość stanowczo wyraził swoją opinię, pisząc, że nie tak powinno się odbyć powitanie Głowy Państwa. Uroczystości w Przasyszu porównał do przyjazdu cara, którego nie witało społeczeństwo, bo było to widowisko zazdrośnie ochraniane przez jawnych i tajnych funkcjonariuszów zaborczej administracji i policji "Priwislinja". Mieszkańcy Przasnysza i powiatu nie mogli powitać prezydenta (a powinni to zrobić np. w osobie zacnego kmiecia kurpiowskiego, czcigodnego ziemianina albo mieszczanina-rzemieślnika), bo zasłaniały go szerokie bary wysokiej postaci powiatowej. Autor żalił się: Zewsząd bowiem nas spychano, a całe grupy zaproszonych gości tułały się z miejsca na miejsce, bo p.p. członkowie starościńskiego komitetu nie wiedzieli, co z nimi zrobić. Zlekceważono to, że pieniądze na iorganizację uroczystości pochodziły ze środków i miasta, i powiatu, więc wszystkich mieszkańców. Autora bolało, że żydowskiej mniejszości narodowej urządzono oddzielny stół na bankiecie, podając im potrawy koszerne. Jednocześnie grono pedagogiczne szkoły, w której budynku odbywał się bankiet, nie zostało dopuszczone do udziału w uroczystości, a dyrektor placówki usunięty z widowni.

Również redaktorzy "Gońca
Mazowieckiego" żalili się, że delegacja czasopisma wydawanego w Ciechanowie, obejmującego zasięgiem kilka pwoiatów (przasnyski, makowski, pułtuski, płoński, ciechanowski, mławski) nie została dopuszczona do Prezydenta. Nie mogła więc wręczyć mu specjalnie przygotowanego numeru czasopisma, który dotarł ostatecznie do Wojciechowskiego, ale z dwutygodniowym opóźnieniem.
Źródło: "Goniec Mazowiecki", 2 (1924), 6, s. 1.
Tak poważne zarzuty w tytule prasowym, który ukazywał się na Północnym Mazowszu, musiały wzbudzić reakcję. Dyrektor przasnyskiego gimnazjum ks. B. Zaleski jako pierwszy ustosunkował się do tekstu w "Gońcu Mazowieckim". Wyjaśnił, że na początku stycznia 1924 r., czyli 4 miesiące przed przyjazdem Gościa, zorganizowano komitet, ponieważ wówczas narodziła się myśl, by poświęcić nowe budynki szkolne. W jego skład weszli przedstawiciele miasta, powiatu, nauczycieli. Inicjatorem jego powstania był dyrektor gimnazjum. Delegacja komitetu zaprosiła Prezydenta do Przasnysza na 10 maja.

Nieprzychylny tym poczynaniom starosta przasnyski na krótko przed przyjazdem Wojciechowskiego do miasta stworzył własny komitet urzędniczo-policyjny, zawiadamiając społeczeństwo i gimnazjum, że Prezydent przyjeżdża na wizytację powiatu. Pismo wystawił 27 kwietnia, program wizyty był ustalony. Oburzeni nauczyciele zrezygnowali z udziału w uroczystości. Jedynie kilkoro zostało dopuszczonych do zaszczytu spotkania z Prezydentem. 

Komitet pod kierownictwem księdza czuwał nad przygotowaniem dzieci i młodzieży na występ przed Gościem. Poświęcenie budynku gimnazjum miało się odbyć w auli na piętrze, ale dwa dni przed wyznaczonym terminem starosta zarządził, że miejscem uroczystości będzie gimnazjalny korytarz. Starosta wezwał nawet policję, uzbrojoną w karabiny i aresztantów, zajął aulę na jadalnię, zaś ubikacje na kuchnię do przygotowywania posiłków dla mniejszości żydowskiej. Dyrektor w tej sytuacji zrezygnował z udziału w uroczystości. 

W swoim liście do redakcji ks. B. Zaleski pisał, że podobno mistrzem ceremonii w przasnyskiej szkole został były komisarz bolszewicki z czasów najazdu w 1920 r. [miał z tego powodu dwa procesy sądowe, wyeliminowany z polskiego życia towarzyskiego i społecznego, popularny wśród żydów i adherentów]. Ostatecznie w bankiecie wzięło udział - jak szacował dyrektor - 160 osób, w tym 20 Żydów. Dla nauczycielstwa gimnazjum nie znalazło się miejsca bowiem - jak pisał starosta w piśmie z 27 kwietnia - szczpułość sali nam na to nie pozwala.

Po opuszczeniu sali przez Prezydenta, który, zdaniem Zaleskiego, nie mógł się dobrze czuć w towarzystwie zdradzającym objawy podchmielenia, zaczął się bankiet w stylu karczemnym ze wszystkiemi skutkami nadużycia trunków. Ślady po zabawie miały pozostać na sali bankietowej, w korytarzu i w toaletach.

W obronie starosty T. Koziorowskiego, zarzucając ks. B. Zaleskiemu załatwianie osobistych porachunów na łamach prasy, stanęli: S. Żórawski z Obrębca, prezes Syndykatu Rolniczej, członek Rady Wojewódzkiej, Władysław Zakrzewski - nauczyciel z gimnazjum, Bronisław Matuszewski - burmistrz i przewodniczący Rady Miejskiej w Przasnyszu, inżynier geometra F. Jackowski, nauczycielka z gimnazjum M. Czubryńska, F. Kawczyński, prezes Towarzystwa Śpiewaczego "Lutnia" w Przasnyszu, K. Burchacki, radny miejski, Bronisław Lasocki z Sierakowa - Prezes Związku Ziemian, M. Reinhard z Dzierzgowa - Prezes Towarzystwa Rolniczego, J. Nowicki, inspektor szkolny, H. Kiempa - kierownik szkoły, Antoni Jaworski - inspektor samorządowy, Stanisław Kępista - kierownik Biura Sejmikowego, P. Kaszubowski - Prezes Związku Rzemieślników Chrześcijańskich, Franciszek Redo - Zastępca Naczelnika Straży Ogniowej w Przasnyszu, Kazimierz Czarnowski z Rostkowa - Prezes Powiatowej Rady Szkolnej, E. Niestępski - Prezes Kółka Rolniczego w Przasnyszu.

Głos zabrał jeszcze burmistrz Przasnysza, Bronisław Matuszewski. W liście do "Gońca Mazowieckiego" pisał: Zebrany komitet na zaproszenie ówczesnej rady opiekuńczej gimnazjum, której przewodniczył Pan Starosta, lecz nie z inicjatywy Ks. Zaleskiego, bo ten daleki jest od wszelkiej inicjatywy, postanowił na tę niezwykłą uroczystość zaprosić Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W skład delegacji, która pojechała z zaproszeniem do Warszawy, weszli: ziemianin S. Żórawski, starosta przasnyski T. Koziorowski i burmistrz Przasnysza B. Matuszewski.

Ks. Zaleski nie pojawiał się, pomimo zaproszeń, na spotkaniach komitetu organizacyjnego. Zajmował się raczej, wedle burmistrza, próbami przejęcia komitetu w swoje ręce. Przysłał do udziału w uroczystości delegata, który... nawet samemu kapłanowi nie pozwolił przemawiać. Matuszewski wyjaśnił, że nie było mowy o użyciu sił policyjnych, ponieważ zarząd miasta, którym kierował, oddał pomieszczenia w szkole w zarząd gospodyniom uroczystości. Cała uroczystość odbyła się wedle programu przygotowanego przez komitet organizacyjny i zaaprobowanego przez kancelarię prezydencką. 

Porządek na ulicach Przasnysza utrzymywał wybrany przez delegatów Związku Straży Pożarnych pow. przasnyskiego J. Smoleński - naczelnik OSP Przasnysz. Dziwne w tem miejscu nastręcza się pytanie, że temuż rzekomemu komisarzowi bolszewickiemu tenże ks. Zaleski składał wizyty i spijał herbatki przy jego gościnnym stole - pisał Matuszewski.

Na bankiet zaproszono przedstawicieli wszystkich organizacji, społecznych związków i stowarzyszeń. Wśród gości byli Żydzi, ale w liczbie 11, z czego 7 było radnymi miejskimi, pozostali reprezentowali duchowieństwo, gminę żydowską, nauczycielstwo oraz kupców. Potrawy na bankiet przygotował właściciel restauracji z Przasnysza, Andrzej Nowicki. Kolejny zarzut ks. Zaleskiego, dotyczący zniesmaczenia Prezydenta atmosferą na uroczystości, burmistrz zbył stwierdzeniem, że dyrektor gimnazjum nie jest w stanie określić, co czuł Gość. Poza tym Wojciechowski bawił na bankiecie dokładnie tyle czasu, ile było przewidziane w programie. Po wyjeździe Prezydenta nastrój był poważny, miły i sympatyczny, a na pogawędkę pozostali: powszechnie poważany miejscowy ks. Dziekan, p.p. Prezes i Prokurator Sądu Okręgowego, Starostwie sąsiednich powiatów, wyżsi oficerowie wojsk polskich i wiele innych b. poważnych osób.

Konflikt między dyrektorem gimnazjum a władzami samorządowymi w związku z wizytą prezydenta S. Wojciechowskiego w Przasnyszu zakończył się szybko. Stanowcza uchwała Rady Miejskiej położyła temu kres i po rocznej owocnej pracy, nie uzyskawszy nawet zatwierdzenia Kuratorjum na kierownika szkoły, musi Przasnysz opuścić

Bronisław Matuszewski, burmistrz Przasnysza w latach 1921-1925. Zbiory Muzeum Historycznego w Przasnyszu.
Dziś już zapewne nie rozstrzygniemy, jak było naprawdę. Cieszy fakt, że pozostały relacje pokazujące różne punkty widzenia i potwierdzające powiedzenie, że sukces ma wielu ojców. 

Na temat wizyty prezydenta Stanisław Wojciechowskiego w Przasnyszu w 1924 r. istnieje o wiele mniej źródeł niż w przypadku wizyty Ignacego Mościckiego 6 lat później, co wiąże się z tym, że przyjazd Wojciechowskiego związany był z lokalną uroczystością, zaś Mościcki zatrzymał się w Przasnyszu podczas trwającej kilka dni podróży po woj. warszawskim. Niemniej warto wspomnieć to wydarzenie, bowiem zapisało się w historii Przasnysza i wielokrotnie przywoływano je we wspomnieniach na temat okresu międzywojennego.

Budynki uroczyście oddane do użytku przez Prezydenta Stanisława Wojciechowskiego istnieją do dziś. W gmachu dawnego gimnazjum i szkoły powszechnej mieści się Liceum Ogólnokształcące im. Komisji Edukacji Narodowej, zaś w budynku na Rudzie (dawniej wieś pod Przasnyszem, dziś część miasta) funkcjonuje Dom Pomocy Społecznej dla Osób Dorosłych Niepełnosprawnych Intelektualnie. Z kolei w budynku przy ul. 3 Maja 13, w którym w okresie międzywojennym siedzibę miało starostwo powiatowe, dzisiaj mieści się oddział Banku Pekao S.A. 
Budynek pochodzi z początku XIX w. i został wzniesiony dla generała pruskiego Rouquette’a. W 2013 r. został wpisany do rejestru zabytków. Wszystkie te obiekty są niemymi świadkami wizyty drugiego Prezydenta II RP w Przasnyszu 94 lata temu.

LO im. KEN w Przasnyszu współcześnie. Fot. Ewa Łukasiak.
Szkoła Rolnicza w Rudzie współcześnie. Źródło.

Budynek w Przasnyszu przy ul. 3 Maja 13. Źródło.


Bibliografia:
I. Źródła:
Pra
sa:
Bieńkowski L., Pan Prezydent Rzeczypospolitej w Przasnyszu, „Goniec Pograniczny”, 5 (1924), 4, s. 3;
Ci, c
o odeszli„Tygodnik Ilustrowany, 52 (1911), 47 (2669), s. 941;
Głosy publiczne"Goniec Mazowiecki", 2 (1924), 17, s. 34;
List do Redakcji"Goniec Mazowiecki", 2 (1924), 12, s. 56;
Widz, Przasnysz, „Przegląd Pożarniczy, 10 (1924), 1112, s. 183;
Zaleski B., Echa pobytu P. Prezydenta Rzeczypospolitej w Przasnyszu, "Goniec Mazowiecki", 2 (1924), 10, s. 2;
Ziemia Kurpiów - powiat przasnyskiPrzebój, 2 (1930), 10, s. 2324;
Z pobytu Pana Prezydenta Rzeczypospolitej w Przasnyszu, "Goniec Mazowiecki", 2 (1924), 8, s. 13.

Wspomnienia:

Prezydencka limuzyna - rozmowa z Czesławem Białoszewskim, [w:] Misjonarze i barbarzyńcy. Opowieści o codziennym życiu przasnyskiego ogólniaka w latach 1923–2000, zebrał i oprac. M. Bondarczuk, Przasnysz 2006, s. 89.


II. Opracowania:
Kolejny zabytek w woj. mazowieckim;
Polakowski Z., Jak w Przasnyszu goszczono prezydenta, "Tygodnik Ostrołecki", 11 (1992), 43, s. 10;
Świecki T., Wybult F., Mazowsze Płockie w czasach Wojny Światowej i powstania Państwa Polskiego, Toruń 1932;
Waleszczak R., Przasnysz i powiat przasnyski w latach 18661939. Zarys dziejów, Przasnysz 1999.

Do następnego!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza