26 października 2018

Jak Stanisław Wojciechowski gimnazjum i szkołę rolniczą w Przasnyszu otwierał

W zeszłorocznym „Roczniku Przasnyskim”, jak również na blogu oraz w „Kurierze Przasnyskim” i „Krasnosielckim Zeszycie Historycznym”, pisałam o wizycie prezydenta II RP Ignacego Mościckiego na bliskim mi terenie pow. przasnyskiego i sąsiedniego makowskiego w maju 1930 r. Temat jest dla mnie niesamowicie fascynujący. Pamiętać jednak należy, że nie mniejszym echem odbyła się wizyta jego poprzednika, prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, choć istnieje o wiele mniej źródeł o niej mówiących. W 1924 r. drugi prezydent II RP odwiedził Przasnysz. Co skłoniło Głowę Państwa do przyjazdu w nasze strony? Otóż został zaproszony na uroczyste otwarcie dwóch budynków: gimnazjum i szkoły powszechnej, mieszczących się w jednym gmachu w Przasnyszu oraz szkoły rolniczej w Rudzie pod Przasnyszem. Zapraszam do lektury tekstu na temat tej wyjątkowej wizyty.



W budowę pierwszego z wymienionych budynków zaangażowało się wielu przasnyszan, który pracowali społecznie, a miejscowi rzemieślnicy bezpłatnie świadczyli swoje usługi. Środki finansowe pochodziły z kasy miejskiej oraz z dobrowolnych składek mieszkańców powiatu. Dzięki wsparciu władz powiatu, w tym Stanisława Żurawskiego, a potem Stanisława Bryły, przasnyskich starostów, ks. proboszcza i dziekana przasnyskiego Józefa Piekuta, jak również księżnej Marii Ludwiki Czartoryskiej z Krasnego (wówczas pow. ciechanowski) budowę udało się ukończyć w 1923 r. Szkoła stanęła przy skrzyżowaniu ulic Królewieckiej i Błonie (dziś J. Piłsudskiego i 3 św. Stanisława Kostki).
Rada Miejska w Przasnyszu, 1922 r. Źródło.

Wspomniana dziedziczka z Krasnego nieodpłatnie przekazała drewno budulcowe z przeznaczeniem na stolarkę okienną, podłogową i więźbę dachową. Drewno pochodziło z lasów należących do Krasińskich. Autorem projektu szkoły był B. Jurkowski, wykonawcą sztukaterii zdobiącej sufity korytarzy i auli – Włoch Antonio Saretti. Kamień na filary, posadzki i schody sprowadzono ze Szwecji. Projekt szkoły został zatwierdzony przez Ministerstwo Robót Publicznych 5 VIII 1919 r. 


Na parterze i pierwszym piętrze budynku ulokowano czteroklasową (ostatecznie siedmioklasową) szkołę powszechną, natomiast na II piętrze ośmioklasowe Gimnazjum Humanistyczne Koedukacyjne Magistratu Miasta Przasnysza. Parter zbudowano z cegły pozyskanej z rozbiórki koszar przy ul. Makowskiej (w tym możliwe, że i cerkwi wojskowej) oraz cerkwi miejskiej, która stała tuż obok do 1918 r. Z nowej ciemnej cegły wzniesiono piętro.


Budowa gimnazjum w Przasnyszu. Źródło.

Szkoła w Rudzie koło Przasnysza, czyli tzw. Sejmikowa Męska Szkoła Rolnicza, powstała z inicjatywy Sejmiku Powiatowego. Jak pisał R. Waleszczak, „Szkoła kształciła rolników praktyków o wysokich kwalifikacjach zawodowych. Stanowiła również jedyny w powiecie profesjonalny ośrodek dworactwa rolniczego, skutecznie propagujący postęp agrotechnicznych w zakresie hodowli bydła, uprawy zbóż i ogrodnictwa”. Inwestycji patronowały władze powiatowe oraz Centralne Towarzystwo Rolnicze. Na budowę szkoły dokonano zapisu testamentowego w wysokości 100 tys. marek polskich. Cegłę na budowę szkoły przywożono z cegielni w Bartnikach. 

Szkoła Rolnicza w Rudzie współcześnie. Źródło.
Uroczyste otwarcie obu budynków nastąpiło 10 V 1924 r. Ukazujący się w Ciechanowie „Goniec Mazowiecki” informował, że Już 9 maja miasto przybrało odświętny charakter

Prezydent przybył do Przasnysza następnego dnia wraz z wielu dostojnymi gośćmi z Warszawy i okolicy – czytamy w „Gościu Pogranicznym”, dodatku do „Gościa Puszczańskiego”. Prezydent przyjechał limuzyną ze swoim adiutantem płk. Mariuszem Zaruskim. Na granicy powiatu, w Janowie, powitali go: starosta przasnyski Tadeusz Koziorowski oraz komendant policji Józef Michalewicz. Złożyli raport służbowy oraz relację o stanie bezpieczeństwa w powiecie. Przy wjeździe do Przasnysza na Wojciechowskiego i jego świtę czekał honorowy szwadron 11 Pułku Ułanów Legionowych, stacjonujący w Przasnyszu. Jego dowódca rotm. Stanisław Królicki złożył raport wojskowy.

Defilada 11 Pułku Ułanów Legionowych 4 szwadronu stacjonującego w Przasnyszu. W tle kamienica pp. Maćkowskich. Źródło.


Gość przesiadł się z samochodu do powozu i w otoczeniu żołnierzy przybył do bram miasta ok. 11:15. Wzniesiono pięć bram triumfalnych – miejską, cechową, strażacką, kupiecką i bramę od urzędników – czytamy w „Gońcu Mazowieckim”. Na każdej z nich umieszczono odpowiednie napisy, na ostatniej zaś słowa Prezydenta, wypowiedziane w Poznaniu: „Polska musi być państwem wielkiem i potężnem”. U bramy miejskiej witali prezydenta starosta Koziorowski oraz burmistrz [Bronisław – przyp. M.W.K.] Matuszewski i wszystkie stany w mieście

Bronisław Matuszewski, burmistrz Przasnysza w latach 1921-1925. Zbiory Muzeum Historycznego w Przasnyszu.


W otoczeniu przedstawicieli władz samorządowych, zgromadzonej licznie młodzieży, strażaków i ludności cywilnej, Dostojny Gość udał się do przasnyskiej fary. Ks. proboszcz Józef Piekut zaintonował Te Deum laudamus, po którym odprawił uroczystą mszę św. Po nabożeństwie Prezydent poszedł do budynku starostwa na śniadanie. Przyjął tam urzędników oraz przedstawicieli organizacji społecznych. O 13:00 rozpoczęła się defilada wojska, straży ogniowych, policji, drużyny harcerskiej oraz szkół z miasta i tych przybyłych z powiatu, np. z oddalonego o 26 km Dzierzgowa. 


Po defiladzie prezydent wraz z Radą Miejską udał się na poświęcenie gmachu szkolnego, gdzie powitały go rzesze dziatwy szkolnej, delegacje ze sztandarami oraz duchowieństwo z księdzem kanonikiem Piekutem, który wygłosił piękne wzruszające przemówienie. Panna Czubryńska, uczennica gimnazjum, wręczając prezydentowi Wojciechowskiemu wiązankę kwiatów w zręcznym wierszyku przez siebie napisanym wyraziła (…) należny hołd i przywiązanie dziatwy. Na koniec uroczystości chór gimnazjalny odśpiewał „Rotę”.


Prezydent S. Wojciechowski w auli gimnazjum w Przasnyszu podczas uroczystego bankietu, 10 V 1924 r. Zbiory Muzeum Historycznego w Przasnyszu.
Jeśli chodzi o uroczystości w Szkole Rolniczej, to posiadamy jedną relację na ten temat. Na Prezydenta w Rudzie czekali m.in. sekretarz Sejmiku Powiatowego Stanisław Kępista oraz uczniowie szkoły z dyrektorem Zdanowskim. Przemówienie powitalne wygłosił starosta przasnyski. Jeden z uczniów podarował Wojciechowskiemu wiązankę polnych kwiatów i zboża, ślubując w imieniu młodzieży wytrwałą pracę nad poprawą gospodarczego stanu naszej ojczyzny – zanotowali T. Świecki i F. Wybult. Gmach poświęcił ks. J. Piekut.

Następnie Prezydent ze swoją świtą oraz podejmującymi go samorządowcami wrócili do miasta. Około godziny 15.00 w sali gimnastycznej gimnazjum odbył się bankiet z udziałem posłów, senatorów oraz wojewody warszawskiego. W czasie bankietu przygrywała orkiestra 11 pułku ułanów z Ciechanowa. Bankiet wydali na część Prezydenta Sejmik Powiatowy i Rada Miejska. Wśród zaproszonych znaleźli się: senator I kadencji (1922–1927) Michał Bojanowski (Związek Ludowo-Narodowy) z Klic (pow. ciechanowski), posłowie na sejm: Leopold Bieńkowski, Michał Feliks Wichliński i Jerzy Zdziechowski (Związek Ludowo-Narodowy), wojewoda warszawski Władysław Sołtan, kurator okręgu szkolnego G. Zawadzki, a także wizytatorowie szkół: W. Jezierski i G. Pomianowski, naczelnik Wydziału Oświaty Rolnej J. Hewell, naczelnik Wydziału Województwa Z. Ignatowicz, starosta ciechanowski Władysław Wyszkowski, starosta działdowski Jan Pawlica, dziekan przasnyski ks. J. Piekut, rabin przasnyski Icek Parzęczewski i inni. Łącznie w spotkaniu brało udział 150 osób. Przemówienia wygłosili: wojewoda warszawski Sołtan, starosta przasnyski Koziorowski, w imieniu ziemian Józef Holnicki-Szulc z Obrębca oraz Czubryńska w imieniu Koła Kobiet Polek. Serię wystąpień zakończył sam Prezydent. Jego przemówienie można było streścić w słowach: Kochajcie się wzajemnie, kochajcie Polskę, pracujcie zbożnie i bądźcie dumni, że jesteście Polakami.
Koło Kobiet Polek w Przasnyszu z ks. J. Piekutem i ks. K. Gwiazdą, 1938 r. Źródło.

Program uroczystości był ściśle określony, ale opiewał tylko na jeden dzień, 10 V 1924 r. O 17:00 nastąpiło pożegnanie Dostojnego Gościa. Do samochodu odprowadzały go pod ramiona w swych strojach ludowych kurpianki, które na pożegnanie ucałowały mu ręce, składając tem hołd najwyższemu dostojnikowi Państwa. Stanisław Wojciechowski odjechał z Przasnysza do Warszawy wśród nie milknących krzyków publiczności.


Prezydent S. Wojciechowski w Przasnyszu 10 V 1924 r. Zbiory Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie.

Czy rzeczywiście wizyta przebiegła w tak i radosnej spokojnej atmosferze, jak na podstawie źródeł przedstawiłam dwa tygodnie temu, a Prezydent przemierzał miasto wśród entuzjastycznie zebranych mieszkańców? Oczywiście dotychczas cytowane relacje to komunikaty oficjalne. Warto zapoznać się z głosami miejscowych. Ciekawym źródłem jest cytowana dwa tygodnie temu relacja z „Gościa Pogranicznego”, wydawanego przez Adama Chętnika w Nowogrodzie dodatku do „Gościa Puszczańskiego”. Autorem tekstu był Leopold Bieńkowski, rolnik, działacz społeczny i regionalny w Przasnyszu, w latach 1922–1927 poseł na Sejm z ramienia Związku Ludowo-Narodowego. 

Bieńkowski był inicjatorem budowy Szkoły Rolniczej w Rudzie, więc miał pełne prawo wypowiadać się przy okazji jej otwarcia. W swojej relacji zwrócił szczególnie uwagę na głosy z tej części pow. przasnyskiego, która zaliczała się do Kurpiowszczyzny, a jednocześnie stanowiła teren pograniczny z Prusami Wschodnimi, co pasowało do profilu pisma, w którym opublikowano tekst. Bieńkowski zanotował bardzo interesujące uwagi na temat spotkania Prezydenta z delegacjami z całego powiatu, które zapewne odbyło się w siedzibie starostwa powiatowego, mieszczącej się w budynku z początku XIX w., wzniesionym dla generała pruskiego Rouquette’a. Bieńkowski zapisał m.in. ostatnie zdanie Piotra Tabaki z Gaczysk: – „oby pod Twoimi rządami, Dostojny Panie Prezydencie, Puszcza Kurpiowska prześcignęła w kulturze Prusy”

Oprócz tego pojawiały się głosy z konkretnymi prośbami. Warto przywołać obszerny fragment relacji: Delegacja z Janowa zwraca uwagę Dostojnego Gościa, iż wygląd ich miasta przynosi hańbę państwu polskiemu i tem samem szerzy niechęć Mazurów pruskich do Polski. 
Delegacja z Chorzel, prócz powyższego prosi o przesuniecie stacji kolejowej z Raszujki do Chorzel. 
Wszystkie delegacje rolnicze proszą o przyśpieszenie komasacji gruntów, marudnie prowadzonej, przez Urzędy Ziemskie. Następnie uskarżają się na Główny Urząd Odbudowy, za wywóz drzew z przasnyskiego w białostockie t. j. w okolice najbardziej w Polsce lesistą. 
Delegacje rzemieślnicze i kupieckie w imieniu całego społeczeństwa proszą o szkoły zawodowe t.zw. rzemieślniczo - handlowe – bo tylko na światłym mieszczaństwie, oprzeć sic może silna Polska. 
W sprawie ponoszenia ciężarów państwowych, to wszystkie delegacje jednozgodnie stwierdzają, że zamykanie granicy na produkty rolne zabije wszelki kurs wewnętrzny i tem samem robi niewypłacalnym najlepszego obywatela. Na dowód czego podano następujący przykład: za ćwierć żyta przed wojną, rolnik okuł parę koni na wszystkie nogi, a obecnie za cały korzec nie może okuć jednego konia. I tak jest ze wszystkiem, to też stan taki zmusza posiadaczy do życia nieprodukcyjnego, sielankowego, a całe rzesze ludzi uboższych do bezrobocia. 
W dziedzinie gospodarki samorządowej uskarżano się na rozrzutność, przyczem wyrażano potrzebę zmiany ciał samorządowych, przez przyśpieszenie nowych wyborów. 
Na poparcie powyższych niedomagań i rychłego usunięcia ich przez władze, zauważono iż od pruskiej granicy do stolicy Polski Warszawy jest tylko dwa dni drogi, dla pruskiej piechoty, ażeby te drogę im uniemożliwić i przedłużyć, należy niezwłocznie lud całego pogranicza otoczyć większą opieką; a rychli Mazury pruskie opowiedzą się gdzie ich prawdziwa ojczyzna.


Stanisław Wojciechowski, w latach 1922–1926 prezydent RP. Źródło

Nie wiemy, czy prezydent Wojciechowski odniósł się do tych głosów. L. Bieńkowski informował zaś o tym, że bardzo pięknie przemówił p. wojewoda o uczuciach ludu kurpiowskiego i jego poświęceniach dla ojczyzny; następnie Pan Prezydent dziękując za te uczucia, napawa zebranych wiarą, iż tak jak Polska zrządzeniem Nieba powstała, tak i porządek, wyższa kultura niż u narodów sąsiednich prędzej niż się spodziewamy, nastanie

Na temat wizyty prezydenta Stanisław Wojciechowskiego w Przasnyszu w 1924 r. istnieje o wiele mniej źródeł niż w przypadku wizyty Ignacego Mościckiego 6 lat później, co wiąże się z tym, że przyjazd Wojciechowskiego związany był z lokalną uroczystością, zaś Mościcki zatrzymał się w Przasnyszu podczas trwającej kilka dni podróży po woj. warszawskim. Niemniej warto wspomnieć to wydarzenie, bowiem zapisało się w historii Przasnysza i wielokrotnie przywoływano je we wspomnieniach na temat okresu międzywojennego, nie rozwijając jednak tematu. 

Budynki uroczyście oddane do użytku przez Prezydenta Stanisława Wojciechowskiego istnieją do dziś. W gmachu dawnego gimnazjum i szkoły powszechnej mieści się Liceum Ogólnokształcące im. Komisji Edukacji Narodowej, zaś w budynku na Rudzie (dawniej wieś pod Przasnyszem, dziś część miasta) funkcjonuje Dom Pomocy Społecznej Dla Osób Dorosłych Niepełnosprawnych Intelektualnie. Z kolei w budynku przy ul. 3 Maja, w którym w okresie międzywojennym siedzibę miało starostwo powiatowe, dzisiaj mieści się oddział Banku Pekao S.A. Wszystkie są niemymi świadkami wizyty drugiego Prezydenta II RP w Przasnyszu 94 lata temu. 


LO im. KEN w Przasnyszu współcześnie. Fot. Ewa Łukasiak.

Budynek w Przasnyszu przy ul. 3 Maja z początku XIX w., wzniesiony dla generała pruskiego Rouquette’a. Źródło.

Bibliografia:
I. Źródła:
Prasa:

Wspomnienia:
Prezydencka limuzyna - rozmowa z Czesławem Białoszewskim, [w:] Misjonarze i barbarzyńcy. Opowieści o codziennym życiu przasnyskiego ogólniaka w latach 1923–2000, zebrał i oprac. M. Bondarczuk, Przasnysz 2006, s. 89.

II. Opracowania:
Waleszczak R., Przasnysz i powiat przasnyski w latach 18661939. Zarys dziejów, Przasnysz 1999.

Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz