17 maja 2013

POCZĄTKI HERALDYKI



Zawsze pasjonowały mnie herby. Uwielbiam doszukiwać się szczegółów, porównywać herby, czytać ich opisy. Dlatego gdy znalazłam poniższy tekst, wiedziałam, że muszę się z Wami nim podzielić. 

Zapraszam! :)



PRAHISTORIA HERBÓW

Tworzenie i wykorzystywanie różnego rodzaju emblematów czy symboli jest właściwe człowiekowi. Znaki, bądź to osobiste, bądź też właściwe całemu rodowi lub plemieniu, służące do oznaczania własności lub pełniące funkcje rozpoznawcze, mają bardzo dawne korzenie i spotykane są na całym świecie. Najczęściej herb określa się jako właśnie znak rozpoznawczo - własnościowy, stworzony według określonych reguł. Pojawienie się herbów jest zakończeniem długiego procesu, w czasie którego zmieniały się tak forma, jak funkcje i zasady rządzące używaniem owych znaków.
Najstarszymi godłami, mającymi wyróżniać pewną społeczność, były totemy. W tym kontekście ich funkcja niewiele różniła się od znacznie późniejszych herbów. Pojęcie totemu wywodzi się z kultury północnoamerykańskich Indian i dosłownie oznacza „jego ród”.







Totemy Indian północnoamerykańskich


Wyobrażały one zwierzę bądź też zjawisko przyrody, które miało dać początek plemieniu, będąc jednocześnie wspólnym przodkiem wszystkich jego członków. Totemy były charakterystyczne dla dawnych ludów, jednak funkcjonują do dziś we wspólnotach o charakterze pierwotnym. Znali je również Słowianie czczący zwierzęta, drzewa i zjawiska przyrody. Przypuszcza się, że ich nazwy dały początek niektórym ruskim i współczesnym rosyjskim nazwiskom. 
Zbliżoną do totemów funkcję, wśród ludów o tureckim i mongolskim pochodzeniu, pełniły tamgi. Tamga była znakiem przynależności rodowej, uproszczonym wyobrażeniem zwierzęcia, ptaka bądź elementu uzbrojenia, przyjmowanym w ramach każdego plemienia jako symbol, który umieszczano na przedmiotach, tarczach bądź tatuowano na skórze zwierząt. Wśród Kirgizów istnieje tradycja mówiąca, że tamgi, wraz z towarzyszącymi im zawołaniami – okrzykami bojowymi, poszczególnym rodom nadał sam Czyngis-Chan. Reminiscencje tamg spotykamy również w polskiej heraldyce. Znaków wywodzących się od nich używały rodziny tatarskie osiedlające się od XIVw. na terenach Wielkiego Księstwa Litewskiego1. Niektórzy badacze wskazywali na sarmackie tamgi jako znaki, z których wywodzą się niektóre polskie herby. Teoria ta wynika jednak tylko z wizualnego podobieństwa kreskowych znaków przedherbowych, używanych w Polsce w XIII i XIVw., skojarzonych z sarmacką mitologią polskiej szlachty.
Z kulturą Islamu związane były monogramowe znaki panującego monarchy, zwane tugrami W kręgu wpływów państwa osmańskiego zastępowały one herb. Używanie ich wynikało z obowiązującego muzułmanów zakazu tworzenia obrazów istot stworzonych przez Boga oraz roli genealogii wśród ludów Bliskiego Wschodu. W swych kaligraficznych splotach tugry zawierały bowiem, prócz imienia monarchy, także imię jego ojca, a niekiedy jego dziadów, z dodatkiem określenia „zawsze zwycięski”. Jednocześnie tugra tworzyła teozoficzny obraz wszechświata, na którego szczycie znajduje się Bóg, wpisany w słowa laudacji [Bóg hojny, wielkoduszny] najwyższego władcy świata. Cała reszta napisu symbolizowała jego ziemskiego następcę. Ponieważ był on pośrednikiem między Bogiem a ludzkością, dolna część monogramu rozciągała się nad tekstami dotyczącymi spraw ziemskich. Geneza tych znaków nie jest jasna. Niektóre teorie wywodzą tugry od jednego z gatunków sokoła myśliwskiego [tur. tugri], będącego totemem jednego z plemion tureckich. Stąd miały mieć one kształt ptaka. Inne łączą je z odciskiem palca, którym któryś z sułtanów miał poświadczyć dokument, czy też końskim ogonem [tur. tug]- używanym jako insygnium władzy w buńczukach. Znaki te, malowane w nagłówkach dokumentów złotą, czerwoną lub niebieską farbą, wykonywał specjalny urzędnik - artysta. 
Również wyżsi dygnitarze osmańscy używali znaków analogicznych do tugr, zwanych pen?e. W odróżnieniu od znaków sułtańskich, były one jednak kładzione na marginesie lub na końcu dokumentu.




Jeszcze przed naszą erą, godłami, do których inspirację stanowiła Biblia, posługiwali się Izraelici. Podstawę do stworzenia systemu tzw. godeł dwunastu pokoleń Izraela stanowiły dwa teksty biblijne, zwane błogosławieństwem Jakuba i błogosławieństwem Mojżesza1. Miały one szczególne znaczenie, gdyż uważano je za wyrocznie nie tylko o przyszłości synów Jakuba, ale także poszczególnych plemion izraelskich. 
„ Lwem młodym Juda: na łupy, synu mój, się ruszyłeś, odpoczywając ległeś jako lew i jako lwica: któż go podrażni?1”. Echa tego fragmentu znajdujemy w heraldyce Jerozolimy, która jako stolica plemienia Judy, za swój herb przybrała właśnie lwa. Także lwa widzimy na tzw. pieczęci Szema, sługi króla Izraela, Jeroboama II (782-753), co może wskazywać na inspiracje czerpane z cytowanego fragmentu Biblii2. Poszczególnym plemionom Izraela tradycja hebrajska przypisuje znaki wywodzące się ze świata zwierząt czy roślin a także różne przedmioty, jak okręt będący godłem Zabulona czy nawet widok miasta Sychem, mający symbolizować potomków Symeona3.
Także w dalekiej Japonii funkcjonował system rozpoznawczo -własnościowych godeł w istocie analogiczny do europejskich herbów. Pojawiły się one w XII w. i były to stylizowane przedstawienia roślin czy zwierząt. Japońskie klany używały ich do oznaczania różnorakich rzeczy, jak skrzynie, wozy, odzież, itp. Tego samego znaku, zwanego ka-mon, używali nie tylko wszyscy członkowie jednej rodziny, ale także jej zwolennicy. W tym czasie Japonia weszła w okres długotrwałych wojen. Znaki mon zmieniły wówczas swój charakter, stając się symbolem o charakterze wojskowym, pozwalającym na rozpoznanie stron na polu walki. Mony umieszczano na elementach uzbrojenia samuraja [tarczy, zbroi], ale również na flagach, zwanych sashimono, mocowanych do pleców wojownika, a także na chorągwiach nobori, noszonych przez chorążych jednostek.



Znaki ka-mon podlegały także odmianom. Przykłady odmian godła Igeta. W kręgu kultury europejskiej systemy znaków, zapowiadających pojawienie się herbów, znamy już ze starożytności. Ślady ich wykorzystywania spotykamy w dziełach Homera, Wergiliusza, Pliniusza i innych antycznych autorów. Własne znaki mieli tak mityczni herosi, jak i realnie żyjący władcy czy dowódcy. I tak hełm Aleksandra Macedońskiego zdobić miał koń morski [figura powstała z przedniej części korpusu konia,z płetwami zamiast kopyt i płetwą zamiast grzywy, zakończonego rybim ogonem1], hełm Achillesa – orzeł, hełm króla Numibii, Massynissy - pies, wreszcie hełm rzymskiego cesarza Karakalli - również orzeł. Także tarcze, nawet częściej od hełmów, zdobiły różnego rodzaju osobiste godła, na przykład głowa Meduzy, mająca zmieniać spoglądającą nań osobę w kamień.




Grecki hoplita z bogato zdobioną tarczą


Godła te, funkcjonujące głównie jako ozdoby, używane były przede wszystkim przez władców i nie rządziły nimi żadne reguły. Niektóre jednak znaki, państw-miast greckich, pojawiały się regularnie na monetach. Godłem Aten była sowa, Koryntu – pegaz, a wyspy Rodos-róża.



Sowa i róża na monetach Aten i Rodos



Tu właśnie można by się doszukiwać korzeni heraldyki państwowej. Większość starożytnych cywilizacji wykorzystywała elementy heraldyki, jak na przykład systemy znaków napieczętnych. W Asyrii, Babilonii oraz Egipcie pieczęcie funkcjonowały podobnie jak w średniowiecznej Europie, służąc uwierzytelnianiu dokumentów. Tłoki ich sporządzano w kamieniu i wyciskano je w glinie bądź odciskano na papirusie. W ten sposób już w trzecim tysiącleciu p.n.e. funkcjonował „herb” państw sumeryjskich – orzeł z głową lwa. Znakiem Egiptu był wąż, starożytnej Armenii - koronowany lew, a Persji - orzeł. Później orzeł stał się również herbem Rzymu.



Asyryjska pieczęć cylindryczna i jej odcisk


Starożytni Germanie malowali swe tarcze różnymi kolorami. Informacje o wojennych godłach Germanów uzupełnia Tacyt: ...obrazy, przeto i jakieś godła zebrane ze świętych gajów wynoszą na bitwy. Barbarzyńscy Estiowie, niekiedy utożsamiani z jednym z plemion pruskich, ...jako symbol swej wiary noszą wizerunki dzików; ten zastępując broń i wszelką inna ochronę, czciciela bogini nawet wśród nieprzyjaciół zabezpiecza1.






Germańscy wojownicy w hełmach zdobnych wizerunkiem dzika i pochodzące z hełmów posążki dzików.



Rzymscy legioniści mieli na tarczach znaki, dzięki którym można było określić ich przynależność do poszczególnych kohort.




Rzymski legionista z I w. n.e.

Własnymi godłami były zdobione rzymskie sztandary – vexilla. Dla odróżnienia poszczególnych legionów i kohort legiony używały znaków – signa – wyobrażających realnie żyjące bądź mityczne zwierzęta: orła, lwa, minotaura, wilczycę i inne, często nawiązujących do historii Rzymu. Były one noszone na długich drzewcach przed wojskiem. Od nich też oddziały brały swoje nazwy.

Insygnia rzymskich legionów na monecie z IV w. n.e. W systemie społecznym dawnych Celtów dużą rolę odgrywała genealogia i mit wspólnego pochodzenia. Znalazło to swoje odbicie w systemach znaków. Dlatego właśnie używały ich klany - grupy ludzi zamieszkujących to samo terytorium i noszących to samo nazwisko.



Celtyccy wojownicy. Uwagę zwracają różnorodne zdobienia tarczy


Niewykluczone jednak, że równocześnie wodzowie używali osobistych znaków. Pierwsze wzmianki o takich znakach, używanych przez gaelickich mieszkańców Irlandii, pochodzą z VI w. n.e. W pochodzących z tej epoki opisach bitew znajduje się wiele wzmianek o różnych flagach używanych przez każdego wodza i klany. Na przykład opis bitwy pod Moyrath (637r. n.e.) podaje, że na chorągwi księcia Ulsteru znajdował się złoty lew na zielonym polu. Te kładzione na chorągwiach bitewnych znaki zwane były suaicheanta lub samlach. Nawiązywały one często do tradycyjnych wierzeń, jak na przykład herb rodziny O’Neill, przedstawiający czerwoną rękę. Godło to można wywodzić od syna celtyckiego boga słońca, znanego jako Labraid Lamhdearg, lub Labraid Czerwonoręki. Wzorcami dla znaków, kładzionych na irlandzkich bitewnych flagach, mogły być również totemy, właściwe regionowi, klanowi lub innej grupie rodzinnej1. Wśród nich szczególnego znaczenia nabrały emblematy roślinne, których symbolikę mocno Celtowie rozbudowali. Do dziś każdy klan szkocki posiada, niezależnie od używanego herbu, swój emblemat roślinny. 
Podobnie niewiele wiadomo o symbolach rozpoznawczych, wojskowych, używanych przez dawnych Słowian. Rzadkie i lakoniczne przekazy kronikarskie wspominają jednak, że naszym przodkom znane były rozmaite sztandary i stanice [signa et vexilla, stanitia]. Stanice to właśnie znaki bojowe, których nazwa wzięła się od „stanu”, tj. namiotu, bądź szerzej schronienia, bezpiecznego miejsca. Owe stanice zatykano w obozach, przed namiotem wodza, jako oznakę jego godności2. Później określenie to przeszło na chorągwie. W czasie pokoju owe znaki przechowywane były w świątyniach wraz z plemiennymi skarbcami. Duński kronikarz, Sakso Gramatyk podaje, że na wyspie Rugii, w Arkonie, sanktuarium Świętowita, na bramie grodu, wśród innych chorągwi wojennych zatknięta była święta chorągiew tego boga, zwana właśnie stanicą. Podobnie połabscy Wieleci, swe chorągwie przechowywali w świątyni Swarożyca w Redgoszczy, wynosząc je stamtąd jedynie w czasie wojny. Szczególnie cennym znakiem bojowym była przechowywana złota tarcza Jarowita. Jako znak przynoszący zwycięstwo, uroczyście wynoszono ją w czasie wojennym ze świątyni i niesiono przed wojskiem. Znaki te otaczane były szczególną czcią. Według relacji Thietmara, pogańscy Wieleci, wspomagający Niemców w czasie jednej z wypraw wojennych, „...wrócili zagniewani i skarżyli się na to, że obrażono ich boginię. Albowiem jeden z ludzi margrabiego Hermana przebił kamieniem jej wizerunek na sztandarze. Kiedy jej kapłani donieśli o tym ze skargą cesarzowi, otrzymali odszkodowanie 12 talentów. A kiedy Lucicy usiłowali przeprawić się koło grodu warownego Vurcin przez silnie wezbrana Muldę, stracili drugi obraz bogini wraz z doborowym oddziałem 50 wojowników. Pod wpływem tak złej wróżby pozostali wojownicy chcieli po powrocie do domu wystąpić ze służby cesarza, lecz przywódcy odwiedli ich od tego na wspólnie odbytym zgromadzeniu”3.
Brak świadectw ikonograficznych nie pozwala na rekonstrukcję owych słowiańskich sztandarów. Możemy się jedynie domyślać, że nie odbiegały one zbytnio od innych tego typu znaków używanych współcześnie. Zapewne wyobrażały rozmaite symbole kultu w postaci figur i rzeźb osadzonych na drzewcu. Być może pod wpływem kultury Wschodu, już wówczas składały się one z zatkniętej na drzewcu płachty, z namalowanym lub wyszytym wizerunkiem>
Pierwsze informacje o używaniu znaków rozpoznawczo-bojowych w Polsce pochodzą z XI w. Królowi Bolesławowi Szczodremu przypisywana jest moneta przedstawiająca konnego jeźdźca z proporcem w ręku. Gall Anonim pisze o wkroczeniu Bolesława Krzywoustego do Czech „z podniesionymi sztandarami, wśród dźwięku trąb i łoskotów bębnów”. Donosi on też, że w czasie tej wyprawy chorągiew oddziału gnieźnieńskiego poświęcona miała być św. Wojciechowi. Z czasem przybywa źródeł, tak pisanych, jak i ikonograficznych, świadczących o używaniu przez władców polskich chorągwi, będącej wszak jednym z insygniów władzy książęcej.



Konna pieczęć Mieszka Starego. Na pierwszym planie widoczna książęca chorągiew

Z punktu widzenia polskiej heraldyki szczególnie interesujące są znaki występujące na trzymanych przez książąt proporcach. Choć niewielkie rozmiary monet nie pozwalają na ich odczytanie, to pomocą służą tu pieczęcie. I tak, na sztandarach Konrada Mazowieckiego widać znak przypominający równoramienny krzyż. Na pieczęci zachodniopomorskiego Barnima I pojawia się krzyż ukośny. Władysław Laskonogi na swej pieczęci sekretnej trzyma w ręku proporzec z trzema pionowymi pasami, a Władysław Odonic, jako książę Ujścia, mimo iż tarczę jego zdobi orzeł, na proporcu umieścił krzyż łaciński w poziomie. Na proporcu jego syna, Bolesława Pobożnego, widniała natomiast sześcioramienna gwiazdą. Nie znamy ich barw, stanowią one jednak ważny element w dziejach heraldyzacji monarszych godeł.



Pieczęć konna Bolesława Pobożnego. Tu wyobrażenie umieszczone na tarczy bierze górę nad znakami znajdującymi się na chorągwi.


I tak od zawsze i wszędzie ludzie używali różnego rodzaju znaków rozpoznawczych. Jednak heraldyka, pojmowana jako pewna forma symboliki, rozwinęła się dopiero w procesie rozwoju feudalnego ustroju Europy. 


HERBY-NARODZINY

Herb jest to stworzony według określonych zasad znak rozpoznawczo- własnościowy. Tak sformułowana definicja wyłącza z grona herbów większość znaków, o których była mowa wcześniej. By mogły wykształcić się herby w takiej postaci, w jakiej funkcjonują od średniowiecza, musiało zostać spełnionych szereg warunków. Było ich tak wiele, że do dziś historycy nie są w stanie jednoznacznie określić genezy fenomenu herbu.



Fragment tkaniny z Bayeux. Mimo iż na tarczach wojowników znajdują się znaki, nie są to jeszcze herby

Wszystkie one zaistniały jednak w okresie powszechnie kojarzonym jako  mroczne czasy upadku kultury i gospodarki. Można zaryzykować twierdzenie, że europejska heraldyka zrodziła się na gruzach cesarstwa rzymskiego. Paradoksalnie, właśnie upadek klasycznej kultury miał wpływ na wykształcenie się herbów. „Średniowiecze jest epoką czerpiącą radość z oglądania” – zauważył w swym wprowadzeniu do historii średniowiecznej H.-D. Heinemann. Z oglądania właśnie, czytanie i pisanie były bowiem sztuką dostępną jedynie nielicznym. Herb stawał się, jak dziś podpis, atrybutem osoby, dzięki któremu była ona rozpoznawalna. Podobną rolę odgrywały przedmioty czy gesty charakteryzujące w średniowiecznej sztuce postaci świętych. Tak jak klucze wskazywały na św. Piotra, a krzyż wyhaftowany na płaszczu identyfikował krzyżowca, tak namalowany na tarczy herb określał swego właściciela.
Kiedy pojawiły się herby? Datę post quem wyznacza tkanina z Bayeux, ilustrująca dzieje podboju Brytanii przez Normanów, na której herbów jeszcze nie ma: na tarczach różnych rycerzy, nawet walczących po przeciwnych stronach, pojawiają się bowiem takie same znaki.



Płyta nagrobna Geoffreya Plantageneta. Lata ‘60 XII w.

Pierwszym znanym przykładem herbu w pełnym tego słowa znaczeniu jest emaliowana płyta nagrobna Geoffreya Plantageneta, hrabiego Anjou, datowana na okres pomiędzy 1160 a 1165 rokiem. Jednak kroniki wspominają, że widoczną na nagrobku tarczę z herbem (w niebieskim polu sześć złotych lwów) Geoffrey otrzymał od króla Anglii Henryka I już w 1127 r., podczas pasowania na rycerza. Niestety, jedyna zachowana pieczęć Plantageneta, z ok. 1149 roku, nie zawiera wizerunku jego herbu. Stąd data narodzin heraldyki – 1127 r. – jest tylko hipotetyczna. Faktem jednak jest, że znaku analogicznego do herbu Geoffreya używał jego wnuk, William Longespee, a także dalsi potomkowie. Najstarsza możliwa do dokładnego datowania pieczęć z motywem heraldycznym należała do Raoula z Vermandois, a jej odcisk pochodzi z 1146 r. Wcześniejsza pieczęć tego możnowładcy, odciśnięta około 1135 r., ukazywała to samo godło, znajdujące się na chorągwi.



Pieczęć koronna Mieszka Starego, przedstawiająca księcia w pełnym uzbrojeniu

Właśnie chorągwie odegrały szczególną rolę w kształtowaniu się herbów. Wokół takiego barwnego proporca skupiało się rycerstwo pochodzące z jednego terytorium. Na czele owych oddziałów,  także zwanych chorągwiami, stali możni świeccy bądź duchowni, stąd symbol znajdujący się na proporcu był kojarzony przede wszystkim z nimi, a stopniowo również z terytorium, którym władali. Z czasem znak ten trafił także na pieczęć możnowładcy, wkraczając w sferę stosunków prawnych.



Tarcza rycerska XII w. Jednak kwestie wojskowe, choć istotne, nie były decydujące. Jak słusznie podkreślają badacze, walczący nie mogli znać herbów wszystkich uczestników bitwy. Ponadto wczesne herby były do siebie na tyle podobne, że odróżnienie ich na polu bitwy byłoby co najmniej kłopotliwe. Ogromną rolę w kształtowaniu się heraldyki odegrał proces zamykania się rycerstwa w oddzielny stan. Nie bez powodu informacje o pierwszych herbach są zbieżne chronologicznie z kolejnymi statutami, ograniczającymi dostęp do stanu rycerskiego. W 1152 r. Fryderyk Barbarossa zabronił „gburom”, tj. chłopom bądź mieszczanom, noszenia broni rycerskiej, czyli włóczni i miecza, a za „prawego rycerza” uznał jedynie tego, kto za przodków miał rycerzy. Widać ustawa ta nie okazała się nazbyt skuteczna, skoro już w 1187 r. cesarz expressis verbis zabronił chłopskim synom pasować się na rycerzy. Podobne przykłady można mnożyć: w 1140 r. Roger II, król Sycylii, w 1234 r. Jakub I, król Aragonii, wreszcie w 1294 r. hrabia Prowansji Karol II ograniczają dostęp do stanu rycerskiego, zachowując go tylko dla synów rycerskich. Powstająca wówczas grupa społeczna poszukiwała swego desygnatu, oznaki, która wyróżniałaby jej przedstawicieli od reszty społeczeństwa. Do takiej roli znakomicie nadawały się herby – z jednej strony poprzez związek z orężem wskazujące na przynależność do rycerstwa, z drugiej zaś, dzięki indywidualizmowi symboli, pozwalające na identyfikację właściciela.

Godło z proporca przechodziło stopniowo na inne elementy rycerskiego oręża. Dwunastowieczny traktat o sztuce wojennej wspomina, że już wówczas znaki bojowe  noszone były przez rycerzy super lancea, czyli na proporcach, jak też super armatura exteriori, to jest właśnie na uzbrojeniu1. Najbardziej widoczne były oczywiście na hełmie i tarczy. Dwunasty wiek, a więc czas, kiedy pojawiły się herby, to okres, kiedy zaczęto stosować hełmy, zakrywające całą twarz wojownika. Niejednokrotnie wskazywano na znany fragment tkaniny z Bayeux, który ukazuje, jak to w czasie bitwy pod Hastings Wilhelm Zdobywca zdejmuje hełm, by udowodnić rycerzom, że nie poległ. Analogiczna sytuacja znana jest ze źródeł polskich. Wincenty Kadłubek, w swej kronice opisując krwawą bitwę pod Mozgawą (1195 r.), wspomina, że ratując się przed atakiem rycerza, książę Mieszko Stary zdjął z głowy hełm i ukazał atakującemu rycerzowi swe oblicze: „Tu woj jakiś prosty rani Mieszka, a gdy chce go dobić, ten zdejmuje szyszak i woła, że jest księciem! Ów rozpoznawszy go o pobłażanie dla nierozwagi prosi i broniąc przeciw natarciu innych wyprowadza z pola walki”2. Jak widać, szybka identyfikacja na polu bitwy stawała się gwarancją pozostania przy życiu. Dlatego też charakterystyczny jest związek herbów właśnie z tarczą i nieco później hełmem, a więc elementami uzbrojenia, które osłaniały, a jednocześnie zasłaniały rycerza.



Pieczęć Pierre’a Courtenay, hrabiego Nevers z 1184

Jednak kwestie wojskowe, choć istotne, nie były decydujące. Jak słusznie podkreślają badacze, walczący nie mogli znać herbów wszystkich uczestników bitwy. Ponadto wczesne herby były do siebie na tyle podobne, że odróżnienie ich na polu bitwy byłoby co najmniej kłopotliwe.
Ogromną rolę w kształtowaniu się heraldyki odegrał proces zamykania się rycerstwa w oddzielny stan. Nie bez powodu informacje o pierwszych herbach są zbieżne chronologicznie z kolejnymi statutami, ograniczającymi dostęp do stanu rycerskiego. W 1152 r. Fryderyk Barbarossa zabronił „gburom”, tj. chłopom bądź mieszczanom, noszenia broni rycerskiej, czyli włóczni i miecza, a za „prawego rycerza” uznał jedynie tego, kto za przodków miał rycerzy. Widać ustawa ta nie okazała się nazbyt skuteczna, skoro już w 1187 r. cesarz expressis verbis zabronił chłopskim synom pasować się na rycerzy. Podobne przykłady można mnożyć: w 1140 r. Roger II, król Sycylii, w 1234 r. Jakub I, król Aragonii, wreszcie w 1294 r. hrabia Prowansji Karol II ograniczają dostęp do stanu rycerskiego, zachowując go tylko dla synów rycerskich. Powstająca wówczas grupa społeczna poszukiwała swego desygnatu, oznaki, która wyróżniałaby jej przedstawicieli od reszty społeczeństwa.



Turniej rycerski w trzynastym...



... i piętnastym stuleciu

 Do takiej roli znakomicie nadawały się herby – z jednej strony poprzez związek z orężem wskazujące na przynależność do rycerstwa, z drugiej zaś, dzięki indywidualizmowi symboli, pozwalające na identyfikację właściciela.
Jednocześnie feudałowie, w dużej mierze niepiśmienni, do uwierzytelniania wystawianych przez siebie dokumentów potrzebowali charakterystycznych osobistych znaków, które można by położyć na pieczęci. Często nawiązywały one do nazw dóbr, którymi władali. Na przykład niemieccy panowie von Schwanenberg na swych pieczęciach umieszczali łabędzia (niem. Schwane – łabędź). Symbole napieczętne początkowo nie miały nic wspólnego z organizacją wojskową, często  natomiast używane były w sprawach prawno-administracyjnych.



Hełmy turniejowe z klejnotami. Od lewej: Niemcy XII w., Anglia XV w., Niemcy XIV w.

Jak przypuszcza znany francuski heraldyk Michel Pastoureau, początek herbom dały cztery grupy znaków3. Były to insygnia oraz symbole umieszczane na  pieczęciach, chorągwiach i tarczach. Oprócz insygniów, związanych ze sprawowaniem władzy, pozostałe grupy przedstawień wywodziły się bądź to ze znaków osobistych, kładzionych właśnie na pieczęciach bądź też używanych na polu walki, oznaczeń rodowych, czyli symboli wspólnych dla całych klanów i wreszcie znaków umieszczanych na flagach, będących wspólnym godłem wszystkich wasali, walczących pod dowództwem jednego seniora. Formowanie się herbów przebiegało w dwóch etapach: około 1100–1140 r. barwne ozdoby, umieszczane na tarczy wszak jeszcze w czasach antycznych, przekształciły się w indywidualne znaki rozpoznawcze. Później, mniej więcej w latach 1140–1180 r., nastąpiła przemiana tych znaków w rządzące się swoistymi prawidłami herby.
Rycerstwo – nowa, elitarna, grupa społeczna – wytworzyło własny system wartości i odrębną kulturę. Ona właśnie przyczyniła się do upowszechnienia herbów. Romanse rycerskie, ceremoniał pasowania na rycerza, turnieje czy pogrzeby, wszystko to wymagało odpowiedniej oprawy plastycznej. Zapewniało ją umieszczanie na hełmach czy tarczach kolorowych symboli geometrycznych, stylizowanych wizerunków zwierząt – jednym słowem herbów.



Heroldowie

Najwcześniejsze pojawiające się na tarczach rycerskich motywy to przedstawienia zwierząt – żyjących rzeczywiście, jak lwy czy orły, lub też mitycznych – smoków, wiwern czy bazyliszków. Wywodziły się one niewątpliwie jeszcze z czasów przedheraldycznych, kiedy to, jak pamiętamy, miały jako talizmany chronić właściciela tarczy, ale równocześnie odstraszać potencjalnego przeciwnika. W erze heraldycznej do tych prostych funkcji umieszczanego na tarczy przedstawienia doszły kolejne: znaki te zyskały znaczenie symboliczne. Personifikowały władzę, siłę, pokorę, wierność – ideały ówczesnego rycerstwa. Nieco późniejsze są motywy nawiązujące do sfery prawnej i religijnej, jak róża, dąb, lilia czy krzyż, miecz lub koło. Wreszcie na tarczę heraldyczną trafiły geometryczne znaki, przejęte z chorągwi, uszytych z różnokolorowych kawałków płótna. Geneza heraldycznych wyobrażeń nie jest znana. Nie można jednoznacznie stwierdzić, że wywodzą się one ze starożytnych godeł osobistych, miejskich czy też znaków spotykanych na monetach ani że nawiązują do dawnych celtyckich czy germańskich wierzeń lub znaków magicznych. Nie będzie też prawdziwe twierdzenie, że są one wytworem specyficznej kultury krucjat. 
Wyprawy krzyżowe odegrały jednak istotną rolę w kształtowaniu się „klasycznych” elementów herbu. Wówczas właśnie jako ozdoba hełmu pojawiły się labry, mające swą genezę w chuście, chroniącej hełm przed słońcem. Na hełmie zaczęto umieszczać klejnot – dodatkowy znak rozpoznawczy. Początkowo były to rogi zwierzęce lub pióropusze mocowane do herbów, które ułatwiały rozpoznanie rycerza w bitewnym pyle. Rozwój tego elementu nastąpił w epoce turniejów. Związek z wyprawami krzyżowymi mają też dodatkowe elementy herbów, jak choćby dość często spotykany w heraldyce namiot. Wreszcie język blazonowania, czyli opisywania herbów wiele pojęć zaczerpnął z języków Bliskiego Wschodu, np. kolor błękitny, azur, wziął swą nazwę z perskiego azurk, czerwony (guelez) pochodzi od również perskiego słowa gul,­ oznaczającego ten właśnie kolor.



Herold dokonuje prezentacji herbów uczestników turnieju

Niekiedy dzieje średniowiecznej heraldyki zachodnioeuropejskiej dzieli się na dwa okresy: pierwszy to czasy heraldyki wojennej, gdy herby odgrywały znaczącą rolę na polu bitwy, stanowiąc istotny element rozpoznawczy. Ta funkcja herbów była nierozłącznie związana z rolą rycerstwa na polu bitwy. Kiedy większego znaczenia nabrała plebejska piechota, zakończył się rozwój herbu jako symbolu o znaczeniu wojskowym. Herby, będące już wówczas istotnym elementem systemu komunikacji społecznej, przeniosły się z pól bitewnych w świat dworskiego ceremoniału. Szczególną rolę w rozwoju heraldyki odegrały wówczas turnieje.
Turnieje rycerskie stanowiły okazję nie tylko do zaprezentowania swej zręczności we władaniu bronią, ale również bogactwa. Co prawda zawody rycerskie pojawiły się jeszcze w epoce przedheraldycznej (np. gry wojenne urządzone z okazji pertraktacji Karola Łysego i Ludwika Niemieckiego w Strasburgu w 842 r.), ale ostatecznie ukształtowały się właśnie w połowie XII w. Od tego czasu stały się nierozłącznym elementem życia europejskiego rycerstwa, zwycięstwo bowiem w turnieju, lub turniejach, przynosiło rycerzowi pożądany rozgłos. Oprócz tego, oczywiście, wiązały się z nim korzyści materialne.
Z czasem, wraz z przemianą rycerstwa w szlachtę, zasady rządzące turniejami ulegały obostrzeniom (np. od pocz. XIV w. nie wolno było używać ostrej broni, ranić konia pod jeźdźcem, celować kopią w głowę bądź pierś). Dzięki temu stawały się one bardziej widowiskiem teatralnym niż, często krwawym, sprawdzianem wojennych umiejętności. Mimo to długo cieszyły się niesłabnącą popularnością. W Polsce igry rycerskie urządzane były jeszcze w końcu XVI w.



Pod koniec średniowiecza posiadanie herbów było tak oczywiste, że „obdarzano” nimi nawet postaci na poły mityczne. Rysunek z XV stulecia ukazujący Trzech Króli, wraz ze swymi herbami

Oczywiście rodzi się pytanie, jak turnieje wpłynęły na heraldykę. Otóż uczestniczyć w turnieju mogły tylko osoby godne, czyli należące do stanu rycerskiego. Tym samym herb stawał się przepustką do uczestnictwa w zabawie. Ponadto uczestnik „gonitwy” musiał pamiętać o tym, by być dobrze widocznym i rozpoznawalnym dla widzów. Powodowało to rozbudowę dodatkowych elementów pozwalających na identyfikację walczącego, jak umieszczane na hełmach klejnoty, a także licznych innych elementów, mających służyć raczej ozdobie godła, które nie musiało być już tak czytelne, jako że to całość herbu powinna zapadać w pamięć widzów. Wreszcie – konfrontacja ze znakami innych rycerzy prowadziła do indywidualizacji poszczególnych godeł.
Proces rozpowszechniania się herbów wśród rycerstwa, a co za tym idzie wzrostu ich liczby spowodował wytworzenie się grupy specjalistów, potrafiących opisywać herby oraz identyfikować ich właścicieli. Już na przełomie XIII i XIV w. pojawiły się przy dworach osoby, początkowo niższego stanu, których zadaniem była pomoc w organizacji turniejów, w tym pilnowanie kolejności stawania w szranki, a później ogłaszanie zwycięzcy. Do tego zaś potrzebna była umiejętność identyfikowania rycerzy na podstawie używanych przez nich herbów. Heroldowie, o nich bowiem mowa, uporządkowali wiedzę o herbach – o tym, do kogo należą, jak się je komponuje i opisuje. Stworzyli podwaliny  nauki, którą dziś zwiemy heraldyką.
Jak już wspomniano, funkcje heroldów wyrastały jednak z praktycznych korzeni – czuwali oni nad ceremoniałem towarzyszącym turniejom, objaśniali wystawione przed walką na pokaz tarcze z herbami uczestników, a w końcu, przed samą potyczką, winni byli zapowiedzieć jej uczestników. Wymagało to nie tylko znajomości ogromnej liczby herbów, ale także genealogii „dobrze urodzonych” uczestników walk. We Francji, od czasów Filipa Augusta (przełom XII i XIII w.), heroldowie nosili płaszcze z herbami swych seniorów. W XIV w. uformował się zakres spoczywających na nich obowiązków. Oprócz spraw czysto heraldycznych, o których już była mowa, należało do nich ogłaszanie wojny i pokoju, a także zliczanie poległych w czasie wojny lub turnieju. Uczestniczyli również w ceremoniach dworskich, jak koronacje, pogrzeby królewskie czy pasowania na rycerza.
By dopomóc swej pamięci, heroldowie zaczęli prowadzić role turniejowe, tj. księgi, w których umieszczali wizerunki herbów rycerzy stających w szranki, zawsze z nazwiskiem właściciela, niekiedy z opisem czy genealogią. Role dały początek dzisiejszym herbarzom. Pojawienie się takich ksiąg zamknęło okres, który możemy nazwać „czasem narodzin  herbów”. Znaków tych było już  tak wiele i występowały w tak różnych kontekstach, że ludzie dojrzałego średniowiecza, a nawet epok późniejszych obdarzali herbami postacie mityczne czy historyczne, rzeczywistość bez herbów wydawała im się bowiem niepełna.



1  J. Ptak, Chorągiew w komunikacji społecznej w Polsce piastowskiej i jagiellońskiej, Lublin 2002, s. 48.
2  Mistrz Wincenty (tzw. Kadłubek), Kronika polska, oprac. B. Kürbis, Wrocław–Warszawa–Kraków 1992, s. 252.
3  M. Pastoureau, Traité d’Héraldique, Paris 1993.



Następne posty z zakresu heraldyki wkrótce :)

Stay tuned!



1 komentarz: