10 marca 2017

MAŁA OJCZYZNA: Parafia ewangelicka w Przasnyszu

Na przełomie 2016 i 2017 r. temat ewangelików w Przasnyszu na nowo ożył z powodu planowanej sprzedaży działki, na której znajduje się dawny cmentarz miejscowej parafii ewangelicko-augburskiej. Chociaż o przasnyskich ewangelikach pisałam już kiedyś na blogu, postanowiłam poświęcić im osobny artykuł. Znajdziecie w nim podstawowe informacje na temat tej gminy wyznaniowej, istniejącej w stolicy pow. przasnyskiego do połowy XX w. Obok łomżyńskiej przasnyska parafia była jedną z największych parafii ewangelickich na terenie Królestwa Kongresowego.




Wpływy protestanckie w Przasnyszu zauważyć można od XVI w., jednak nie były one silne. Pisał o tym o. Oskar Ernst, proboszcz ewangelickiej parafii przasnyskiej na początku XX w.: Reformacja na Mazowszu (prócz Mazowsza pruskiego), choć zdarzały się wypadki przyjęcia wiary ewangelickiej, nigdy się nie ustaliła. Jak niegdyś mazurzy najuporczywiej opierali się przyjęciu chrześcijaństwa, tak później nie byli podatnymi do przyjęcia reformacji. By zapobiedz wprowadzeniu reformacji do Mazowsza, książę Janusz wydał w Warszawie surowy nakaz pod utratą majątku i życia rozszerzać nowości religijne. Surowe prawa i niższy stosunkowo poziom rozwoju umysłowego mazurów główną przeszkodą były do rozszerzania reformacji. Posłowie mazowieccy byli na sejmach najgorliwszymi obrońcami Rzymu. Wpływy protestanckie w okolicach Przasnysza niwelowały: kult św. Stanisława Kostki, bractwa religijne i liczne fundacje kościelne. Nie należy jednak zapominać o wybitnych postaciach związanych z miastem, zaangażowanych w ruch kalwiński: kaznodziei Wawrzyńcu Niezgodzie, kalwińskim ministrze Andrzeju Prażmowskim czy staroście Krzysztofie Niszczyckim.

W XVII w. przasnyscy luterani
e odprawiali praktyki religijne albo w Prusach Wschodnich, albo w Warszawie. Akta wizytacji z 1781 r. informują, że w Przasnyszu żyło lutrów 5. O organizacji wyznawców zaczęto myśleć po rozbiorach i włączeniu Przasnysza do monarchii Hohenzollernów. Wraz z pojawieniem i osiedleniem się społeczności wyznania ewangelicko-augsburskiego w ramach pruskiej akcji kolonizacyjnej zaczęto organizować życie religijne. Od 1805 r. ewangeliccy mieszkańcy Przasnysza należeli do filii parafii w Wyszogrodzie, a od 1802 r. wspólnie z katolikami użytkowali cmentarz przy ul. Ostrołęckiej. W 1815 r. w całym powiecie zanotowano 968 luteran, w tym najwięcej m.in. w Przasnyszu. 

Pomysł utworzenia parafii pojawił się w 1810 r., ale jakiekolwiek poczynania rozpoczęto dopiero po 1815 r., Gdy, po zwyciężeniu Napoleona I, utworzone zostało Królestwo Polskie, i pokój zawitał do kraju, a pod berłem Aleksandra 1 powoli goić się poczynały rany, zadane podczas wojny - pisał na początku XX w. o. O. Ernst. Początkowo przasnyscy luteranie użytkowali kościół św. Michała Archanioła. Szybko okazało się, że jest on za mały dla potrzeb rozrastającej się gminy protestanckiej. Komisarz powiatu przasnyskiego Fabian Zieliński zaproponował przejęcie kościoła św. Ducha z rąk katolików: aby rząd gdy ewangelicy nie są w stanie kościoła sobie wybudować, zaś już reskryptem prefekturalnym z dn. 20 grudnia 1810 (...) wyznaczył na ten cel kościół Ś. Ducha w mieście Przasnyszu położony, a dla parafii katolickiej za szczupły, który, gdy podlega znacznej reparacji, ewangelicy (...) chętnie by sobie wyporządziliPo spaleniu się kościoła farnego w 1792 r. przez długi czas nabożeństwa rzymsko-katolickie przeniesiono do kościoła św. Ducha i od 1812 r. także do kościoła oo. Bernardynów, dlatego biskup płocki Adam Prażmowski zdecydowanie negatywnie odniósł się do pomysłu Zielińskiego, popartego przez władze wojewódzkie i centralne. Luteranie bowiem wystąpili do władz województwa płockiego z prośbą o wyrażenie zgody na kupno kościoła św. Ducha. Prośbę ich poparła Komisja Rządowa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Prażmowski nie chciał się zgodzić na przekazanie kościoła św. Ducha luteranom, bo, jak twierdził w 1820 r., spowodowałoby to zgorszenie wiernych kościoła


Wówczas zaproponowano wykorzystać rajtszulę (szkołę jazdy), zakupioną od generałowej Rouquett. 

Projekt tzw. rajsztuli, która po przebudowie miała pełnić funkcję kościoła ewangelicko-augsburskiego. Źródło: AGAD, CWW, sygn. 1206, k. 80.
Ze względu jednak na bardzo wysokie koszty adaptacyjne rajsztulę rozebrano, a materiał z niej posłużył do budowy nowego zboru o konstrukcji szachulcowej. W protokole organizacyjnym z 1823 r. zapisano, że świątynię ewangelicką wystawiono za sprawą mieszkańców tegoż wyznania i za dzielnem staraniem W-ego Kisielnickiego, ówczesnego Kommisarza Obwodowego. Rząd szczerze i łaskawie uznał potrzebę wzniesienia w mieście tutejszym obwodowym Domu modlitwy, na który to cel raczył łaskawie darować wszelkie materjały z reitszuli tu exystowanej jao i plac zająć pozwolił po zniesionym niegdyś kościele katolickim Św. Michała, jak również dla przyszłego X. Pastora w pomoc parafji rocznej pensyi złp. 1000 ze Skarbu publicznego akordował. Takim tedy darem mieszkańcy wyznania ewangelickiego tem bardziej zachęceni, nie szczędzili swych usiłowań i wskutek i wskutek sporządzonego rozkładu do złp. 7000 złożyli i stosownie do abrysu i anszlagu budowniczego Dalaka... budowa kościoła i pomieszkania dla X. Pastora (...) uskutecznionemi zostały.

Prowadzona w latach 1823-1824 budowa plebanii i kościoła pochłonęła 6975 złp. Gmina składała się z 300 rodzin, jednak nie była w stanie uzbierać 600 złp rocznie na utrzymanie pastora, co o. O. Ernst skomentował: Nie wyróżniali się widocznie ewangelicy tutejsi zamożnością i ofiarnością, niezbyt wielkie było też ich przywiązanie do wyznania. Dlatego konsystorz nie przeznaczył pastora dla parafii, pomimo usilnych starań członków dozoru parafialnego (kolegium parafialnego), Jakuba Rodysa i Ernesta Dahla. Wydaje się, że kościół świecił pustkami, skoro nie było duszpasterza. Dopiero 18 V 1826 r. świątynia została pobłogosławiona przez przybyłego z Warszawy ks. pastora Karola Laubera, członka Konsystorza Generalnego. Jak podkreślano w "Kurjerze Warszawskim", pastor - ku uciesze zebranych - wygłosił do nich przemówienie w ich ojczystym języku.

Zapewne niebawem po poświęceniu świątyni umieszczono w niej organy, ponieważ w planach płacy dla służby kościelnej na 1827 r. odnajdujemy wzmiankę o pensji organisty. Od 4 III 1830 r. organista miał otrzymywać 300 złp rocznego uposażenia z sumy przewidzianej na jego płacę w zamian za sprawowanie opieki nad kościołem i zabudowaniami parafialnymi do czasu wyboru proboszcza. 

Przasnysz, ul. Błonie (ob. ul. J. Piłsudskiego), kościół ewangelicki, elewacja frontowa południowa, na pierwszym planie brama. Fot. Zofia Tomaszewska, 17 IX 1953. Zdjęcie wykonane na zlecenie Zakładu Architektury Polskiej Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej przygotowane przez ówczesnego Kierownika Zakładu, prof. Jana Zachwatowicza. © Ewa Bończa-Hagmajer. Bardzo dziękuję Panu Michałowi Hagmajerowi za kontakt i udostępnienie zdjęcia! :)
Starania dozoru kościelnego, wybranego w 1829 r., skupiły się na spisaniu protokołu organizacyjnego oraz sporządzeniu wykazu parafian i miejscowości, mających należeć do parafii. Komisja Rządowa oświadczyła, że, ponieważ zadeklarowana przez parafję suma 496 złp. nie jest wystarczająca na utrzymanie parafji, należy rozłożyć obowiązującą składkę na parafjan, by całkowita kwota na utrzymanie parafji, prócz dodatku przez rząd zapewnionego w ilości zip. 1000, wynosiła 1375 złp. Na organizację parafja jeszcze długo czekać musiała: zawieruchy wojenne, które wkrótce opanowały kraj, stanęły temu na przeszkodzie - pisał o. O. Ernst, mając na myśli powstanie listopadowe. 

W 1832 r. Generalny Konsystosz Ewangelicki w Królestwie Polskim potwierdził zamiar powołania parafii ewangelickiej w Przasnyszu. Dozór kościelny rozpoczął starania o większy dodatek od rządu na pensję dla księdza w wysokości 2000 złp oraz nadanie 4 półwłók gruntu i 16 sążni drewna z lasów rządowych. Choć parafia liczyła już 480 rodzin, nie poczuwali się oni do dotacji na rzecz parafii. Z powodu bierności mieszkańców i coraz większych wymagań Komisja Rządowa nie przychyliła się do próśb dozoru. Jego członkowie: baron Jan de Wik, Leopold Madalecki, Jan Schietter i S. Fromberg w 1833 r. przedstawili protokół organizacyjny parafii. Zatwierdzono go jednak dopiero dwa lata później, dodając do uposażenia pastora 500 złp (razem 1,5 tys. złp). W 1834 r. urządzono wybory na pastora, którym mianowano ks. Franciszka Emila Laubera, ówczesnego wikariusza warszawskiego. W 1835 r. pastor przybył do Przasnysza, jednak z powodu niewystarczającego miejsca w przeznaczonym dla niego domu, zamieszkał w wynajętym lokalu, a plebanię oddano służbie kościelnej i przeznaczono na szkołę. Nowy dom dla pastora zbudowano dopiero w 1862 r.

Nagrobek rodziny Lauberów na cmentarzu ewangelickim w Warszawie. Spoczywa tu też pierwszy przasnyski proboszcz, ks. Franciszek Emil Lauber (1809-1852). Fot. MWKmoch, 9 III 2016 r.
Zaledwie ks. pastor zamieszkał w Przasnyszu, gdy poczęto ściągać składkę, powstała silna opozycja parafjan, mieszkających poza trzymilowym obrębem od Przasnysza i odmawiających płacenia składki, przyczem parafjanie ci okazali się nawet tak obojętni, że obowiązali się, byle tylko nie płacić, dzieci swoje nadal chrzcić w kościele katolickim i tam szukać błogosławieństwa przy zawieraniu małżeństw. Wskutek tego Konsystorz polecił utworzyć w r. 1837 filjał w dobrach Ojrzeńskich, w pow. Ciechanowskim, i za punkt środkowy filjału uważać wieś Lipiny; parafjanie jednak filjału tego mają płacić składkę na rzecz parafji przasnyskiej, pastor zaś obowiązany będzie objeżdżać filjał bezpłatnie. Protest miejscowego pastora pozostawił Konsystorz bez skutku - czytamy w "Zwiastunie Ewangelicznym". Filiał lipiński wyodrębnił się jednak zasadniczo z parafii przasnyskiej na zasadzie przeciwieństwa: Przasnysz - Mazurzy, Lipiny - Niemcy. Parafia zaczęła się rozwijać, liczba wiernych wzrosła do 550 rodzin, przy czym w Przasnyszu mieszkało ich 56, zaś w Chorzelach 35, Krasnosielcu 24, w Ja­nowie 16.

W 1839 r. postanowiono o włączeniu filii w Mławie do parafii przasnyskiej. Ks. Lauber miał wraz z parafianami zorganizować tamtejszy zbór oraz co miesiąc dojeżdżać do Mławy, za co miano mu płacić pensję o wysokości 500 złp rocznie. Po przyłączeniu do mławskiego zboru parafian ze Szreńska i dóbr Siemiątkowo postanowiono, że proboszcz ma do nich dojeżdżać cztery razy do roku.
Kościół ewangelicki w Mławie. Fot. Zofia Tomaszewska, jesień 1953 r. Zdjęcie wykonane na zlecenie Zakładu Architektury Polskiej Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej przygotowane przez ówczesnego Kierownika Zakładu, prof. Jana Zachwatowicza. © Ewa Bończa-Hagmajer. Bardzo dziękuję Panu Michałowi Hagmajerowi za kontakt i udostępnienie zdjęcia! :)
Po początkowym okresie aktywnej działalności proboszcza i prężnej pracy na rzecz parafii, która przyczyniła się do zaprowadzenia porządku, zapał jego z czasem ostygł. Począł zaniedbywać swe obowiązki i mało się troszczył o dobro parafji. Stąd powstał rozdźwięk między pastorem i parafjanami; stosunek wzajemny stał się przykrym i pełnym obustronnej niechęci. Pastor opuszczał parafję na dłuższy czas, mieszkając w dzierżawionej przez się wsi, nabożeństwa odprawiał z pośpiechem, uchylał się od spełniania obrządków religijnych, ciała zmarłych przez długi czas, nieraz aż do trzech tygodni, pozostawiane były na cmentarzu bez pochowania. Parafjanie i tak już obojętni dla wyznania swego, swarliwi, ze swej strony czynili wszystko, by dokuczyć swemu księdzu. Opinię przasnyskiego pastora na temat wiernych odnajdziemy w jego raporcie do zwierzchników, w którym czytamy, że oskarżając go o pobieranie dodatkowych opłat od uczniów, sami nie byli wzorem cnót: na wstyd stowarzyszonych przasnyskich, wyznać muszę, że większa część ich woli trwonić w miejscach nieprzyzwoitych pieniądze, aniżeli obrócić je na korzyść duchowną dzieci swoich. Niech tylko skarżący i jego wspólnicy szanują grosz, i nie oddając się próżniactwu, pilnują rzemiosła swego, a zaręczam, że składka szkolna w tym kształcie, w jakim dziś wymagana bywa, nie stanie się dla nich uciążliwą. Stosunki między wiernymi a pastorem stały się na tyle napięte, skutkując nawet konwersjami na katolicyzm, że Laubner został zwolniony z przasnyskiej parafii w 1849 r

Na majątek nieruchomy przasnyskiej parafii składały się: kościół z działką i domem (przeznaczonym na mieszkanie dla służby kościelnej i szkołę) przy ul. Świętomichalskiej (obecnie ul. Dąbrowskiego). Kolejnym terenem należącym do parafii był plac cmentarny przy ul. Makowskiej, zakupiony ze środków wiernych w 1849 r. Inne opracowania sugerują, że cmentarz mógł powstać w 1795 r. 


Karl Gustav Manitius (zdjęcie z ok. 1900 r.), przasnyski proboszcz ewangelicki w latach 1849-1853. Źródło.
Kolejnym proboszczem, po Laubnerze, został Karl Gustav Manitius, który rozporządzał parafią do 1853 r. Przybył do Przasnysza na własną prośbę. Przybył z Kleczkowa. Po trudnych przeżyciach rodzinnych nastał dla niego lepszy czas. Zaprzyjaźnił się z 9 rodzinami w Przasnyszu, z którymi spotykał się dwa razy na tydzień. Praca sprawiała mu satysfakcję, pisał: W ogóle pobyt w Przasnyszu należy do najpiękniejszych chwil z życia megoJego aktywna postawa i pomoc ze strony władz zwierzchnich pozwoliły na unormowanie sytuacji w parafii. 

Dużą rolę odegrał dozór kościelny, w skład którego wchodzili ludzie zacni i przywiązani do kościoła swego, jak obywatele ziemscy K. Schrötter, J. Schlietter, E. Grunau, Jan August Lentz. W 1849 r. parafia liczyła 600 rodzin. Składała się z kolonistów, osiadłych w dobrach ojrzeńskich w pow. ciechanowskim (wsie: Grabowiec, Lipowiec, Wojtkowa wieś, Dąbrowa, Wola Wodzyńska, Halinin gm. Ojrzeń, Lipiny i Ościsłowo gm. Młock), z rzemieślników z miast i miasteczek, zajmujących się kapelusznictwem, farbiarstwem, zduństwem, garncarstwem, garbarstwem, piekarstwem i sukiennictwem. Gdy koloniści byli niemcami, a pomiędzy nimi zrzadka trafiał się ewangelik polskiej mowy, rzemieślnicy, szczególniej zamieszkali w Przasnyskiem, byli pochodzenia polskiego. Koło Przasnysza w stronę granicy pruskiej z czasem utworzyły się kolonje mazurskie ewangelickie: Helenowo, Józefowo, Dąbrowa i inne

Mimo tak rozległej parafii i rosnącej liczby wiernych, wyposażenie kościoła parafialnego było skromne. Dane o jego wyglądzie pochodzą z 1850 r.: znajdujące się w kościele ołtarz, ambona, chrzcielnica, chór są z drzewa na biało lakierowane, w ołtarzu jest obraz Zbawiciela olejno robiony w ramach pozłacanych, stopy ołtarza suknem zielonym są wybite, znajduje się prócz tego w kościele 12 ławek z drzewa na biało olejno malowanych, pozytyw z sześciu cugami na biało olejno malowanych o czterech oktawach, zupełnie zdezelowany, od frontu ze strony chóru na kościele jest wieża drewniana, w której znajdują się dwa dzwony metalowe, jeden większy, drugi mniejszy. Zanotowano też istnienie kroniki parafialnej, protokołów posiedzeń kolegium kościelnego, kielichy, pateny, żelazka do wycinania hostii, szafy, mary z drzewa na czarno bejcowanetrzy ubrania na ołtarz jedwabne stare, wypłowiałe i podziurawionesześć par lichtarzy z drzewa na czarno bejcowanychprzykrycie na ołtarz jedno z tiulu, drugie z perkalu białego. 

Parafia pełniła rolę założyciela wielu instytucji oświatowych i charytatywnych. Pierwszą szkołę elementarną, utrzymywaną ze składek wiernych, z jednym nauczycielem (luteranin Ernst Tim, absolwent Niemieckiego Kolegium nauczycielskiego w Warszawie) otwarto w 1844 r. Uczyło się w niej maksymalnie 22 dwoje, z czego tylko 4 było narodowości niemieckiej. Przy kościele utworzono w 1858 r. szpital. 
Widok na ulicę Błonie w 1914 r., w głębi po prawej widoczne kopuły przasnyskiej cerkwi, wcześniej wieża kościoła ewangelickiego. Pierwszy budynek po prawej to szkoła ewangelicka. Źródło.
W poł. XIX w. rozpoczęło się wychodźstwo ewangelickie. Całe wsi: Kanigówko, Wojtkowa wieś i inne przechodzą w ręce katolików; w niektórych wsiach pozostaje po kilka tylko rodzin - referował o. O. Ernst. W 1849 r. notowano 184 chrzty, w 1856 r. - 120. Chociaż wychodźstwo zubożyło parafię, z czasem pojawili się nowi koloniści. Dobra płaciszewskie w gm. Młock zostają rozparcelowane, powstają nowe kolonje: Wola Młocka, licząca do 90 rodzin, Płaciszewo, Płaciszewko i inne. W okolicach Przasnysza założona huta szklana w A melinie zatrudnia do 40 hutników ewangelików, w Karolinie i Niesułowie, w kilku wiorstach od Przasnysza, osiedlają się mazurzy ewangeliccy. Nastał czas największego rozkwitu parafji. Przerwało je powstanie styczniowe, które zapoczątkowało kolejną falę emigracji. Lata 70. i 80. XIX w. to dla społeczności ewangelickiej w Przasnyszu trudny okres. Zmniejszyła się znacznie jej liczebność, co spowodowane było zarówno konwersjami na katolicyzm, jak i baptyzmem, wakatem na stanowisku pastora w latach 1881-1898 czy emigracja zarobkowa i "za chlebem" na Lubelszczyznę i Wołyń, a od 1890 r. do Stanów Zjednoczonych. Wychodźtwo to trwało lata całe i poważnie zachwiało byt parafji. Kolonje niemieckie: Budy Giżyńskie, Budy Wolskie, Giżyno, Chotum, Ulaski, i polskie: Helenowo, Józefowo, Dąbrowa i inne, liczą wkrótce po kilka rodzin tylko. W dziewiątym dziesiątku wieku zeszłego wychodźtwo zmienia swój charakter: wychodźcy udają się teraz do Ameryki rodzinami całemi. Upływ ten przez pierwsze lat kilka po powstaniu równoważyło przybywanie z sąsiednich Prus ludzi, szukających łatwego zarobku, przeważnie rzemieślników; przyczem dodać należy, że ludzie ci byli przeważnie wątpliwej wartości moralnej. 

Od 1870 r., w którym liczono 200 urodzeń, parafia upadała. Emigracja nie była jednak czynnikiem decydującym o tym stanie. Wychodźcy przynajmniej pozostali przy wierze ojców i stali się może rozsadnikami Ewangelji w nowoobranej ojczyźnie. Gorsze następstwa dla parafji wywołały: baptyzm, szerzący się niesłychanie w parafji, niesnaski i zatargi między duszpasterzami z jednej a parafjanami i kolegjum kościelnem z drugiej strony, wreszcie zupełne prawie pozostawienie parafji bez opieki duchownej

Zagrożeniem był pietyzm, który miał duży wpływ na parafię, ponieważ na jej terenie, we wsi Wólka w Makowskiem, mieszkał ojciec Fryderyka Alfa, krzewiciela nowego podejścia do wiary. Wykorzystał on sytuację, kiedy został usunięty z podwarszawskiej szkoły, w której pracował, i sprowadził się do ojca. W nowej swej siedzibie znów urządza zebrania i wspólne modlitwy. Wielu, przyznać należy, których przyciągał, zapewne szczerze pragnęło w modlitwie i rozmyślaniu znaleźć pokój i zadowolenie potrzeb duszy, lecz wogóle ruch, wszczęty przez Alfa, wykazał nadzwyczaj ujemne strony. Ruch ten przeniósł się z Wólki do sąsiednich wsi, należących do parafji przasnyskiej i leżących w gminie Czerwonka (dziś gminie Perzanowo w powiecie Makowskim). Przasnyski proboszcz Eugen Albrecht Rosenberg (od 1853 r.) twierdził, że  sekta czerwonkoska jest ugruntowana na tle pietyzmu. Dowodem tego są pojawiające się tu objawy kierunek ten cechujące, jako to: dążność do separacji i pokątnych nabożeństw, duch nietolerancji i polemiki przeciwko zborowi kościelnemu wogóle; ekscentryczna a zarazem smętna uczuciowość; spowiedź wzajemna głośna z żałosnemi scenami pokuty, nieustanne zmiękczało i chorobliwe modlitwy obok zadziwiającej obojętności dla obowiązków życia, i powołania; przeciwbiblijne wynoszenie cierpiącego nad nauczającego i działającego Zbawiciela; głuchy i ponury żal za grzechy bez radosnej wiary w odkupienie, a wreszcie prawdziwa, że tak powiemy, demonomanja i wspólna pietyzmowi skłonność do chiliazmu. (...) Jakaż bowiem okropna parodja pietyzmu powstała pod niezgrabnemi rękami i gminne m pojęciem sekciarzy czerwonkoskich! Mając nieustannie Pismo św. przy obojętnych nawet rzeczach na ustach swych, gwałcą i przekręcają wyroki jego w dziwny i śmieszny sposób; piekielna obawa szatana, którego pod rozmaitemi postaciami widzą i czują, zdaje się ich bez przerwy męczyć; niespokojna jakaś żądza nawracania miota nimi wciąż i prowadzi ich z jednego domu do drugiego, gdzie wszedłszy, rozpoczynają bez żadnego wstępu lamenta pokutne a potem zaraz prowadzą ludzi do komórki lub w samotne miejsce dla modlitwy; opierających się im zwą służalcami djabła, obrazy podobno niszczą, niepokój i niezgody po domach rozszerzają. A jakaż obrzydliwa gra twarzy, ruchów i spojrzenia, jakaż kłamliwa pokora, jakaż hipokryzja przy tein wszystkimi!

Alf wspierany był w swoich działaniach przez  byłego kantora Berendta i kolonistów: Pennera i Schoenrocka, a także dwóch braci Wolterów i innych. Pojawiły się zjawiska niepokojące, bowiem Daniel Wolter zaczął niszczyć krzyże przydrożne, za co ukarano go więzieniem, ale zbiegł. Ukarano też krzewicieli ruchu za pokątne nabożeństwa, po nocach odprawiane i sprzeciwiające się przepisom obowiązującym, karano i Alfa i Berendta za włóczenie się bez legitymacji. W tej sytuacji na podatny grunt trafiły nawoływania niejakiego Asmana z Prus Wschodnich, który zapoznał grupę z Czerwonki z baptyzmem. Postanowiono sprowadzić z Prus kaznodzieję, a wcześniej zorganizowano spotkanie i ucztę w Adamowie w mieszkaniu niejakiego M. Taubera. Pojawiła się silna opozycja, szczególnie zgorszono się zarzutami, które Asman czynił chrztowi niemowląt. Dotychczasowy sprzymierzeniec Alfa Berendt ostro wystąpił przeciw tej nowej nauce, broniąc chrztu dzieci. Gdy go zakrzyczeć chciano, Berendt i większość obecnych opuścili zebranie i, nie chcąc spożywać uczty wspólnie z "nowochrzczeńcami", udali się do swej szkoły, gdzie z podniesionemi ku niebu rękoma ślubowali wiernie trwać przy swem wyznaniu. Alt osiadł w Adamowie, dokąd sprowadzono z Prus kaznodzieję baptystowskiego Weista. W dniu 28 XI 1858 r. ochrzcił pierwszych 9 baptystów w Królestwie Polskiem, następnego dnia 17. Na baptyzm przechodzili katolicy, nie mazurzy. 


Akt małżeństwa między WIlhelmem Dudkowskim i Barbarą Badedą z Rembielinka. Ślubu w 1835 r. w Przasnyszu udzielił ks. E. Laubner. Źródło.
Baptyści działali też w pow. ciechanowskim wśród ewangelików. Przasnyski proboszcz ks. Rosenberg czekał na ruch grupy i postanowił utrzymać wiernych przy wyznaniu ewangelickim siłą Słowa Bożego oraz własnymi działaniami. Postanowił, że kary pozostawi zwierzchnikom kościelnym, a sam zwiększył częstotoliwość wyjazdów w miejscu zagrożone baptyzmem, rozmawiał z wiernymi, głosił kazania. Niemniej ruch zataczał coraz szersze kręgi, w czym pomagały następujące czynniki: nowość rzeczy, przykład separacyjnych zawiązań, nieustanne poduszczanie i namowy przewodników ruchu, szczególniejszy udział kobiet, a może usposobienie czasu i inne mniej jasne pobudki. W 1858 r. pastor opuścił parafię przasnyską. Jego następca ks. Karl (Kaimir) Lembke - pomimo szczerych chęci i dobrej ręki w administrowaniu parafią - nie podołał zadaniu zatrzymania rozłamu w lokalnym Kościele. Baptyzm zaczął się szerzyć w Kicinie w gm Ojrzeń i w sąsiednich kolonjach, zamieszkałych przez menonitów i luteran. Zasady baptyzmu prezentował Penner z Adamowa, a od 1860 r. Alf. W rezultacie grupa liczyła 77 osób i stale się powiększała. Przasnyski pastor nie wykorzystał niesnasek między nowoochrzczonymi, np. konwertytami z mennonitów, zostawiając całą sprawę do załatwienia Konsystorzowi i władzy świeckiej. W Kicinie powstał ośrodek baptyzmu oraz dom modlitwy, skąd nowe wyznanie szerzyło się w całym Kraju Przywiślańskim. Zatargi przasnyskich parafian z ks. Lembkem umożliwiły konwersje na baptyzm. Wkrótce nowe wyznanie objęło większość mieszkańców wsi: Kicino, Wola Wodzyńska, Lipowiec, Grabowiec, Płaciszewo i Kondrajec Szlachecki. W 1874 r. baptyści mieli 4 parafie w Królestwie: Kicin (par. przasnyska), Kurowieck (par. bełchatowska), Zezulin (par. lubelska) i Żyrardów. 

W tym czasie nie cichły spory między ewangelikami w parafii Przasnysz a miejscowym duszpasterzem, ks. Lembkem. Chociaż zorganizował szkolnictwo, w 1862 r. wybudował plebanię, a wspierany był przez aktywnie działający dozór parafialny, to z czasem, na fali emigracji, niektórzy członkowie opuścili parafię, a nowo wybrani nie umieli się porozumieć. Poza tym zamiast łagodzić nieporozumienia, kolegjum podżegało parafjan przeciw ich księdzu. Pastor, dotychczas chętny, staje się obojętnym i opieszałym, zaniedbuje obowiązki swoje i oddaje się rozrywkom. W momencie, gdy duszpasterz potrzebował ogromnego wsparcia, gdy parafianie emigrowali, a szerzył się baptyzm, zabrakło taktu ze strony członków kolegium. Nie dziw, że pastor stracił serce do parafjan, że zaniedbywał parafję i zobojętniał zupełnie. Gdziekolwiek można było, zatruwano księdzu życie grubjaństwem, kłótniami, nawet wymysłami w jego własnym domu. Nazywa się to w żargonie przasnyskim "robieniem porządku" i "wysadzaniem" pastora - opisywał po latach O. Ernst.

Ruchu baptystowskiego nie powstrzymał kolejny przasnyki proboszcz, ks. Karl Doll (1872-1873), tak samo ks. Karol Artur Krause (1873-1874), ks. Julius (Johann) (von?) Kweisser (1874-1877). Nie lepsze były wówczas stosunki między kolegium a proboszczem. Za duszpasterstwa ks. Kweissera Kolegjum kościelne, rozzuchwalone, rościło sobie prawo być zwierzchnikiem, a nie pomocnikiem pastora (...). Ostry w swych wymaganiach, szorstki i lekceważący w obejściu, nieraz zapominający się w czynach swoich, pastor wywołał ku sobie niechęć i bez tego swawolnych parafjan. Opór stawiany poleceniom pastora, dotkliwe obrażanie go na każdym kroku wywołały z jego strony niezbyt pochlebne dlań czyny. Skargi posypały się jak z rogu obfitości. Nieco spokojniej było za ks. Ferdynanda Roberta Hefke (1877-1881), ale z powodu słabego zdrowia niewiele mógł kapłan zrobić w Przasnyszu. Od 1881 r. przez 18 lat parafia przasnyska nie miała stałego proboszcza - trudno się dziwić, że nie znalazł się nikt chętny na posadę. Była administrowana zdalnie: do 1896 r. przez ks. L. Behrensa z Nowego Dworu Mazowieckiego, w latach 1896-1897 ks. A. Dymowskiego z Pułtuska oraz w latach 1897-1898 przez ks. E. Schultza z Nowego Dworu Mazowieckiego. W 1896 r. uchwalono podwyżkę pensji dla pastora do 500 rb. w Przasnyszu i do 200 rb. rocznie w filii w Mławie. 

Dzięki poparciu ks. E. Schultza i staraniom kolegjum kościelnego (Kuzwa i Wentzlaff) w grudniu 1898 r. w Przasnyszu zamieszkał stały pastor. Był nim ks. Robert Gregor Gundlach. 
Robert Gregor Gundlach, przasnyski proboszcz ewangelicki w latach 1898-1900. Źródło.
Już 2 lata później przeniósł się do Rypina, a jego miejsce w marcu 1900 r. zajął  ks. Oskar Ernst. Parafia znajdowała się - jak to zapisał Ernst - w opłakanym stanie. W 1862 r. mieszkało tu 800 rodzin, w 1900 r. było 430. Liczba chrztów z 275 zmniejszyła się do 130. Z 18 szkół elementarnych i religijnych pozostało zaledwie 7. W ciechanowskiej części parafii szerzył się baptyzm, w przasnyskiej wielu ewangelików przeszło na katolicyzym. Niechlubne były, niestety, sposoby przekonywania do tego wyznania. Nawracali księża katoliccy przy zawieraniu małżeństw mieszanych, nawracali kasjerowie kościelni (katolicy!) przy spłacaniu składki, toż samo czynili wójci i pisarze gminni. Przy nawracaniu używano nieraz przymusu. Nieprzytomnych - namaszczano, chorych -groźbami przymuszano do przyjęcia katolicyzmu, usuwając rodzinę i grożąc prześladowaniem. Jedną z ewangeliczek, staruszkę, własne jej dzieci podczas choroby kijami chciały przekonać o wyższości katolicyzmu. Wyszydzanie najświętszych uczuć, obrzucanie dzieci kamieniami, odmawianie zarobków, a nieraz wprost gwałty na osobach i ich mieniu popełniane, podtrzymywały propagandę. Do tego się tu posuwano, że zatrzymywano zarobki i zmuszano składać je na ofiarę do kościoła katolickiego. Co się dziać musi po wsiach, gdzie ewangelicy jednostkami mieszkają, gdy np. w Przasnyszu, mieście powiatowem, ewangelicy narażani są na szykany i zaczepki! (...) Z drugiej strony spotykamy przerażającą obojętność, nieznajomość zasad swego wyznania i brak przywiązania do kościoła. Starzec jeden przyjął katolicyzm, by mógł zostać „dziadem,“ żebrakiem! Rodzice przychodzą do kościoła ewangelickiego do komunji św., jednocześnie zaś posyłają dzieci na naukę do kościoła katolickiego. Niektórzy najobojętniej w świecie raz na rok przychodzą do kościoła swego, rok zaś cały uczęszczają do kościoła katolickiego, modląc się na różańcu. Jedno małżeństwo przyjmuje katolicyzm przed ślubem (oboje ewangelicy), gdy dziedzic obiecał im korzec pszenicy i zapomogę nadal - żalił się O. Ernst. Wśród ewangelików zanikło życie religijne i wszelkie jego przejawy. Nie dbano o cmentarz, a kościółek parafjalny grożący ruiną, brudny i obszarpany, naczynia kościelne poniszczone! Dodajmy do tego ludzi swarliwych, wiecznie niezadowolonych, nawykłych do niesnasek i sporów - dodawał duszpasterz. Brak opieki duchowej i szkolnej, nieregularne nabożeństwa, odprawianie ich w języku niemieckim, znaczna odległość od kościoła parafjalnego, emigracja zarobkowa za ocean przyczyniły się do konwersji na katolicyzm. Jedynie sakramenty, takie jak chrzest i ślub, przyjmowano w obrządku ewangelickim.

Na początku XX w. parafia ewangelicko-augsburska w Przasnyszu wraz fijałem w Lipinach obejmowała północno-wschodnią i wschodnio-południową część byłego w. płockiego: b. obwód przasnyski i część pułtuskiego, czyli powiaty przasnyski i ciechanowski, część sierpeckiego (gm. Raciąż) gub. płockiej i część powiatu makowskiego gub. łomżyńskiej. Mieszkało tu 2500 ewangelików polskiej i niemieckiej mowy.

Pastor Ernst uporządkował sprawy w parafii. Kościół parafialny został przebudowany. Naczynia komunijne podarowało kolegium warszawskie (patena i kielich), inne sprawili parafianie. Kościół wyposażony był w kilka nakryć na ołtarz i ambonę. Renowacji poddano dzwony kościelnej, z których jeden pochodził z XVII w. (sic!). Cmentarz uporządkowano. Planowano wybudować zbór w Ciechanowskiem, na co jednak nie pozwało tak ubóstwo parafian, jak ich upór. Ewangelicy mają na bale, na stroje i pałace, mają setki na dogodzenie zachciankom - lecz nie mają grosza dla biedniejszych parafij, nie poczuwają się do pomocy bratniej względem spól wyznawców swoich - pisał Ernst.

Kościół ewangelicki w Przasnyszu, zdjęcie sprzed 1955 r. Źródło: "Gazeta Przasnyska".
Kościół ewangelicki w Przasnyszu w latach 50. XX w. Zb. Mirosław Krejpowicz. Źródło.

R. Waleszczak notował po O. Ernście jeszcze dwóch duszpasterzy: Aleksandra Paszke (Paschke) i Michelsa. Tuż przed wybuchem I wojny światowej parafia ewangelicka w Przasnyszu liczyła tylko ok. 2000 mieszkańców. Ks. Józef Piekut zanotował, że w czasie I wojny światowej, po zniszczeniu miasta podczas działań wojennych w 1915 r., względnie nieźle zachował się gmach kościoła ewangelickiego i otaczające go ogrodzenie


W czasie I wojny światowej na cmentarzu ewangelickim pogrzebano 750 poległych żołnierzy niemieckich oraz 339 rosyjskich. Wielu z nich zmarło w przasnyskim lazarecie, a pochowano ich w kwaterze zwanej w dokumentach Kriegsgräberstätte. Między 1848 r. a 1912 r., jak ustalił przasnyski regionalista i dziennikarz Mariusz Bondarczuk, w przasnyskiej parafii ewangelickiej zarejestrowano 7 238 zgonów, a w latach 1915–1939 już tylko 100. Nie wiadomo, ilu ewangelików pochowano w Przasnyszu, bowiem chowano ich również na cmentarzach katolickich. Zapewne to kilka tysięcy osób. 

Grupa uczniów i uczennic gimnazjum koedukacyjnego w Przasnyszu w 1933 r., w tle ewangelicka kircha. Źródło: Misjonarze i barbarzyńcy. Opowieści o życiu codziennym i niecodziennym przasnyskiego ogólniaka 1923-2004, red. M. Bondarczuk, Przasnysz 2006.
Spis powszechny z 1921 r. wykazał na terenie powiatu około 450 luteran. W 1923 r. w miejscowym kościele udzielono zaledwie 3 chrztów, komunikujących był tylko 53. Urząd pastora w okresie międzywojennym figurował jako vacatW okresie międzywojennym były takie lata, gdy nie rejestrowano w ogóle żadnych chrztów ani pogrzebów ewangelickich. Opiekę duszpasterską zapewniali duchowni czasowo nawiedzający parafię głównie z Mławy. Uposażenie pastora według danych z 1924 r. należało do niewygórowanych i wynosiło 140 zł przy etacie kasy parafialnej wynoszącym 400 zł.

W czasie II wojny światowej niemiecki okupant - obok kwatery z I wojny światowej - stworzył Heldenfriedhof – „cmentarz bohaterów”, czyli poległych i zmarłych od ran żołnierzy wojsk III Rzeszy. Znajdował się w miejscu dzisiejszego sklepu LIDL. W 1995 r. ekshumowano szczątki 440 żołnierzy niemieckich, przeniesząc na cmentarz wojenny w Mławce koło Działdowa. Po wojnie nekropolię systematycznie niszczono od 1945 r., niesłusznie utożsamiając ewangelików z hitlerowcami. 

Cmentarz przy ul. Makowskiej w 1941 r. Źródło.
Niemiecki cmentarz wojenny. Groby z okresu I wojny światowej. Po prawej nagrobki cmentarza ewangelickiego. Stan na 1942 r . Źródło.
Cmentarz przy ul. Makowskiej w czasie II wojny światowej. Źródło.

Cmentarz przy ul. Makowskiej w czasie II wojny światowej. Źródło.

Cmentarz przy ul. Makowskiej w kwietniu 1941 r. Źródło.

Cmentarz przy ul. Makowskiej w 1941 r. Źródło.
Józef Śmieciński z Przasnysza przekazał informację na temat niektórych ewangelików, którzy podpisali volkslistę. Należał do nich Jan Haze (lub raczej Huze), przedwojenny operator walca drogowego w Powiatowym Zarządzie Dróg w Przasnyszu. Słabo znał j. niemiecki. Nie był szkodliwy dla Polaków. Jego żona Emma za to był zwolenniczką Hitlera, aktywnie działała społecznie. W czasie wojny odeszła od męża jako od spolszczonego Niemca. Również ewangelikiem, ale zupełnie nie znającym niemieckiego i ożenionym z katoliczką, był Ludwik Haz, brat Jana. Przed wojną pracował z bratem, a po po 1941 r. w oddziałach pomocniczych Wehrmachtu na Wschodzie. Nie szkodził Polakom. Pałaszewski (junior) był właścicielem młyna we wsi Wola w pow. ciechanowskim. Prowadził go przed i w trakcie wojny. Był lojalny wobec Polaków i po wojnie go zrehabilitowano. Tak samo potraktowano Westfala, właściciela młyna w Przasnyszu. W końcowej fazie wojny został powołany do Wehrmachtu. Wendt z kolei był woźnicą w starostwie powiatowym w Przasnyszu, potem kierowcą samochodu osobowego, którym woził okupacyjnego landrata powiatowego. Przyjął volkslistę z całą rodziną, co skutkowało tym, że córka, uczennica miejscowego gimnazjum, zdystansowała się od koleżanek. Był nieszkodliwy dla Polaków. Robotnik drogowy Rebajn znał j. niemiecki, był żonaty z katoliczką i pomimo meldunków składanych żandarmerii niemieckiej, był lojalny wobec polskich sąsiadów. Znany jest przypadek, gdy poproszono go o opinię ws. zwolenienia jakiegoś Polaka od prac w Prusach Wschodnich - poparł sprawę. Inaczej postępował Emil Melke, chociaż po wojnie wynaczono mu krzywdy i pozwolono dożyć w spokoju swoich dni. Otóż był zagorzałym zwolennikiem Hitlera, pluł na wszystko co polskie. Przy szosie Mławskiej mieszkał Krüger - wraz z żoną popierali politykę hitlerowską. Mężczyzna był właścicielem pracowni wyrobów cementowych. Z żoną aktywnie działał społecznie.

Ewangelicy przasnyscy, którzy nie zgodzili się na wpisanie na volkslistę, to m.in.: Lidtke - właściciel zakładu szewskiego i taksówki (za łapówkę otrzymał dla siebie i rodziny przepustkę do Warszawy), Maria Ogłobinowa - nauczycielka przasnyskiego gimnazjum, w czasie wojny uczestniczyła w tajnym nauczaniu, osadzona na kilka miesięcy w więzieniu w Mławie (po wojnie została w Przasnyszu i uczyła w liceum), Emil Wencel - podoficer zawodowy Wojska Polskiego Korpusu Ochrony Pogranicza (przysięgałem na wierność Polsce i tej przsięgi dotrzymam do końca), Ostaszewska -siostra Wencla.

W 1946 r. w Przasnyszu mieszkało już tylko 18 osób wyznania ewangelickiego. Świątynię ewangelicką rozebrano w 1955 r., według innych źródeł ok. 1960 r.
Kościół ewangelicki w fazie rozbiórki w 1955 r. Zb. Mirosław Krejpowicz. Źródło.

Na początku XXI w. teren cmentarza - działka miejska o pow. ponad 41 arów - został uporządkowany. Nie zachowały się praktycznie żadne materialne ślady po nagrobkach czy miejscach pochówku. O ewangelikach przypominają tylko pamiątkowa tablica i znicze zapalane przez żyjących, których przodkowie spoczywają na tym cmentarzu, oraz przez osoby pamiętające o tym miejscu. Cmentarz przylega do ul. Makowskiej i położony jest dziś pomiędzy zakładem mleczarskim a sklepem Lidl. 

Źródło.

Źródło.

Jeszcze do lat 70. XX w. z ul. Makowskiej można było zobaczyć krzyże i okazałe pieczary na cmentarzu ewangelickim. "– W dzieciństwie odwiedzałem grób pochowanego tam mojego dziadka – mówi Artur Wencław, potomek przasnyskich ewangelików. 9 lat temu [w 2007 r. - przyp. M.W.K.] pytał go o tę nekropolię burmistrz Przasnysza Waldemar Trochimiuk. Wówczas Wencław określił mu miejsce, gdzie w 1924 r. został pochowany jego dziadek, August. Ostatecznie nagrobki, krzyże, płyty itp. zostały usunięte i zniszczone w tzw. czynie partyjnym przez Nadleśnictwo Przasnysz w 1977 roku. Teren ogrodzono i utworzono istniejący do dziś park. Nie zachowały się nawet zdjęcia ewangelickiej nekropolii (...)" - pisał W. Ostrowski w "Gościu Płockim". W "Tygodniku Ostrołęckim" zaś można było przeczytać słowa jednego z mieszkańców Przasnysza: W latach 70. władza ludowa zepchnęła wszystkie krzyże do rzeki spychaczem, ale zmarli pozostali. Tam nadal są pieczary i mogiły. (...) Cmentarz był ogrodzony dzikimi śliwkami. Po niwelacji terenu ludzie z ciekawości rozbijali pieczary i oglądali, co w nich jest. (...) Nieważne, że spoczywali tu Niemcy, ważne, że byli to dawni mieszkańcy Przasnysza. Dziś o cmentarzu przypomina betonowe umocowanie krzyża i mur po tzw. rotundzie, w której dawno temu odbywały się msze. Przasnyszanin Adam Myśliński wspominał, że na końcu cmentarza od strony rzeki był niejako mur oporowy.


"W oparciu o ustawę z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i pochówku zmarłych, można po zamknięciu cmentarza jego teren przeznaczyć na inny cel, ale szczątki zwłok znajdujące się na tym terenie – jak czytamy we wspomnianym akcie prawnym – powinny być przeniesione na inny cmentarz na koszt nabywcy terenu lub jego nowego użytkownika. Jeżeli taki warunek zostanie spełniony, wówczas będzie można powiedzieć: w Przasnyszu cmentarza ewangelickiego już nie ma. Póki co – jest, bo spoczywają tam i szczątki ewangelików z parafii przasnyskiej i ciała żołnierzy poległych w czasie I wojny światowej" - pisał w 2016 r. W. Ostrowski. Na nic się zdały działania Bondarczuka i innych przasnyskich regionalistów. Wedle Fundacji „Pamięć” do Urzędu Miasta w Przasnyszu przesłano sprawozdanie z prac ekshumacyjnych szczątków żołnierzy niemieckich z okresu II wojny światowej z prywatnej działki, a cmentarz ewangelicki znajdował się obok. Organizacja nie zajmuje się ekshumacją osób cywilnych pochowanych na cmentarzach ewangelickich. Ówczesny burmistrz Przasnysza Waldemar Trochimiuk uzyskał dokumenty stwierdzające, że działka nie jest cmentarzem, a konserwator zabytków w 2015 r. wykreślił ją ze swoich zasobów. Działka została sprzedana, a kamień pamiątkowy z tablicą przeniesiono poza ogrodzenie posesji.

Fot. Ewa Łukasiak, 2018 r.

Na mapie Przasnysza (zrzut z Google) żółtym kółkiem oznaczono miejsce, gdzie stał zbór, a żółtym prostokątem - miejsce cmentarza.

W Przasnyskiem pozostałości po osadnikach niemieckich - ewangelikach - odnaleźć można we wsiach Dąbrowa i Jedlinka w gm. Chorzele. Śladem są też nazwiska występujące w okolicy - Gut, Lorenc, Hagen czy Werder.



Bibliografia:
Źródła:
Archiwalia:
Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie, Centralne Władze Wyznaniowe Królestwa Polskiego, sygn. 1206, 1207, 1208.
Miejska Biblioteka Publiczna im. Zofii Nałkowskiej w Przasnyszu, J. Śmieciński, Moje wspomnienia o Przasnyszu i powiecie przasnyskim w latach 19201945, [w:] Pamiętnik Przasnyski, t. 2, Przasnysz 1977–1978, s. 1–151.


Źródła wydane:
1781. Wizytacja generalna diecezji płockiej. Przasnysz, [w:] Źródła do dziejów Ziemi Jednorożeckiej, t. 1, wyd. 2 popr. i uzup., red. W. Łukaszewski, Jednorożec 2013, s. 14-19.
Obraz statystyczny powiatu przasnyskiego A. N. Leontiewa z 1889 r., przeł. i oprac. J. Kociszewska, Ciechanów 1992.
Obraz statystyczny powiatu przasnyskiego sporządzony w roku 1815 przez podprefekta tegoż powiatu F. S. Zielińskiego w Przasnyszu, oprac. Aleksander Kociszewski, Ciechanów 1991.

Prasa:
Ernst O., Parafja ewangelicko-augsburska w Przasnyszu, "Zwiastun Ewangeliczny", 7 (1904), 7-8, s. 227-228; 9, s. 267-270; 11, s. 334-338; 8 (1905), 1, s. 19-20; 4, s. 117-121; 5, s. 147-150; 6, s. 183-186; 7, s. 214-215.
Z Przasnysza, "Kurjer Warszawski", 6 (1826), 152, s. 630; 

Opracowania:
Tenże, Przasnysz i powiat przasnyski w latach 1866-1939. Zarys dziejów, Przasnysz 1999.
Tenże, Przasnysz w latach 1795-1866, Przasnysz 2008.
Wiśnicki M., Miecznikowski Z., Gmina Chorzele. Przewodnik turystyczny, Chorzele 2008.


Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz