6 maja 2026

MAŁA OJCZYZNA: Objawienia i kult maryjny na Kurpiach. Cz. 1: Osuchowa (Puszcza Biała)

Przeglądając ostatnio materiały na stronach regionalnych, które prowadzę na Facebooku, trafiłam na relacje prasowe, które opublikowałam kilka miesięcy temu, o których zapomniałam już, a z ich odnalezienia swego czasu ogromnie się cieszyłam. To wraz ze świadomością, że trwa maj, w Kościele rzymskokatolickim nazywany miesiącem Maryi, skłoniło mnie do zebrania na blogu informacji o trzech miejscach objawień maryjnych na Kurpiowszczyźnie: Dąbrówce i Wykrocie w Puszczy Zielonej oraz Osuchowej w Puszczy Białej. Wszystkie miejsca odwiedziłam w różnych momentach swojego życia: najpierw Wykrot, skąd pochodziła moja babcia ze strony taty Bronisława Kmoch z Kowalczyków (1922–1987), jako studentka Dąbrówkę, a 2 lata temu Osuchową. Serię zacznę jednak od końca, czyli od miejsca na Kurpiach Białych, ponieważ jeden z odpustów w tej parafii wypada 3 maja. Ten dzień niedawno minął, więc to dobra okazja, by zagłębić się w historię objawień w Nowej Osuchowej oraz dzieje miejscowej parafii. Gratką w tym artykule są na pewno dwie relacje prasowe sprzed I wojny światowej, czyli z okresu objawień, i sporo zdjęć.

Zapraszam do lektury!

Osuchowa to wieś we wschodniej części Puszczy Białej o metryce sięgającej co najmniej początku XIII w., należąca do biskupów płockich, powstała w ostępach ich leśnych włości zapewne na osuszonym obszarze wśród podmokłej okolicy. W XVIII w., po zniszczeniach z powodu epidemii i wojny północnej, została objęta planowym osadnictwem Kurpiów z Puszczy Zielonej. W XIX w. wieś podzieliła się na Osuchową Nową (Nową Osuchową) i Osuchową Starą (Starą Osuchową). Wydarzenia, które opiszę, działy się w pierwszej z tych wsi.

Dla tej historii ważną postacią jest wyszkowianin Edmund Szuba (19131959), który w 1933 r. wstąpił do zakonu franciszkanów. Jak czytamy w jego rękopisie pt. Historia objawienia się Matki Bożej w Osuchowej Nowej, który powstał zapewne na podstawie zeznań naocznych świadków i świadkiń wydarzeń (może na bazie wcześniej­szych zapisów), następnie został przepisany na maszynie przez brata Stanisława Onika ze zgromadzenia Braci Szkolnych FSC i zatytułowany Objawienia w Osuchowej Nowej spisane przez ks. E.M. Szubę, wydarzenia nas interesujące miały poprzedzić pewne znaki i to pojawiające się na wiele lat przed objawieniami.

W Osuchowej jakiś mężczyzna na odłogu zwanym wzgórkiem, czyli w miejscu powyżej pobliskiego bagna (gdzie w przyszłości stanął kościół), widział tajemniczą postać z pękiem kluczy jakby od drzwi kościelnych. I E. Szuba pisał, i Leokadia Samsel (ok. 1933?) z Nowej Osuchowej wspominała Ryszardowi Kurowskiemu, autorowi pracy dyplomowej pt. Kult Matki Bożej w parafii Osuchowa Nowa (1995), że podczas wypasu owiec w lesie dwunastolatka Dorota Szydlik ujrzała w górze śliczny obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, otoczony lekkim blaskiem. Z kolei Andrzej Piórkowski w pewne niedzielne popołudnie zobaczył na odłogu księdza odprawiającego mszę. To wszystko miało się dziać wiele lat przed objawieniami w Osuchowej. Z kolei w 1909 r. Apolonia Grądzka wraz z bratową, wracając z targu w Ostrowi Mazowieckiej, zobaczyły na niebie nad wsią olśniewający blask. Wreszcie 3 V 1910 r. Grądzka wraz z mężem i kilkoma gospodarzami w miejscu, gdzie potem stanął kościół, widziała olbrzymi słup światła spadającego z wielkim szumem, wywołującego drżenie ziemi. Następnego dnia obejrzano miejsce, bo wydawało się, że mógł tam spaść meteor (jak w 1868 r. pod Pułtuskiem), ale niczego nie znaleziono. Nikt ze wsi tego co wspominane osoby nie widział. Opisując te wydarzenia, E. Szuba łączył je z Częstochową: w Ostrowi Grądzka usłyszała o kradzieży koron i sukni z obrazu Matki Boskiej Częstochow­skiej oraz kosztowności z ołtarza na Jasnej Górze, co wydarzyło się w nocy z 22 na 23 X 1909 r. Z kolei szum i światło nad Osuchową Grądzka oraz inni widzieli i słyszeli na kilka tygodni przez koronacją obrazu Czarnej Madonny, która odbyła się 22 V 1910 r.

Teren między Osuchową a Porębą na mapie z 1914 r. (u góry arkusz J30 Różan, niżej arkusz J31 Wyszków, dostęp 6 V 2026 r.).

Objawienia w Osuchowej Nowej zaczęły się 2 VI 1910 r. Trzy dziewczynki – Józefa Chrostowska (1896?) z Osuchowej Starej, córka Piotra i Katarzyny z Zalewskich małżonków Chrostowskich, oraz Rozalia Kulesza (1896?), córka Józefa i Marianny z Olbrysiów małżonków Kuleszów, i Zofia Lewandowska (1899–po 1921), córka Józefa i Rozalii z Samselów małżonków Lewandowskich, obie z Osuchowej Nowej – wracały z katechizmu w parafialnej wsi Poręba. Dziewczynki miały odpowiednio 14, 14 i 11 lat. Idąc do domu, wykorzystały ciepły dzień i wykąpały się w rzeczce Tuchełce. W pewnym momencie Józefa i Rozalia zobaczyły złote promienie spływające z nieba, ozdobione kolorami tęczy. Wyłoniła się z nich postać kobiety w białej sukni przepasanej błękitną szarfą, z białym płaszczem spiętym pod szyją złotą klamrą. Z każdego palca rąk kobiety spływał złoty promień, a wokół jej głowy zauważyły piętnaście białych róż. Dziewczynki uklękły, przekonane, że widzą Maryję, złożyły ręce i zaczęły mówić Anioł Pański. Widzenie powtórzyło się następnego dnia, kiedy zachęcone przez matki Józefa i Rozalia mówiły część różańca.

W kolejnych dniach dziewczynkom towarzyszyło coraz więcej ludzi, którzy wspólnie mówili różaniec. Jedni przybywali z ciekawości, inni z pobożności, a wieść o „cudzie” szybko się rozchodziła. Na miejscu objawienia ludzie widzieli „jasność”. Pracujący przy żniwach, widząc blask, klękali na polu. Ludzie z Osuchowej Nowej zwabieni zjawiskiem przybyli w dużej grupie nad strumyk. Wspominała o tym i kronika parafialna, i informatorki i informatorzy E. Szuby: Genowefa Kulesza (ok. 1921–2007), Piotr Nieskórski (ok. 1922–2002), Kazimierz Pieniążek (19142009), Katarzyna Pych (ok. 19102008), L. Samsel, Halina i Franciszek (19232011) Sieniccy oraz Rozalia Szydlik (ok. 19052001) z Osuchowej Nowej. L. Samsel i Zofia Stankiewicz (ok. 1919–1996) zapamiętały, że na miejsce przybyli też wierni z oddalonej o ok. 10 km wsi Grębki. Spowinowacony z M. Andryszczyk Antoni Dawidczyk (ok. 1919–2006) z Osuchowej Starej w 1996 r. mówił Tygodnikowi Ostrołęckiemu: Przed wojną na każde święto Matki Boskiej ludzie tłumnie gromadzili się przed kaplicą i całymi nocami wraz z księdzem śpiewali. Choć inni księża nie byli z tego zadowoleni, nie dozwalali, a i ruska policja rozganiała. Matka moja opowiadała, że kiedyś tym Ruskim Matka Boska też się jakoś ukazała i od tamtej pory już nie przeszkadzali. Wydaje się jednak, że Dawidczyk pomieszał tu informacje na temat carskich kontroli sprzed Wielkiej Wojny oraz modlitwy w Osuchowej pod przewodnictwem późniejszego kapłana E. Szuby w okresie międzywojennym. Idźmy więc po kolei.

W 1910 r. w czasopiśmie „Mazur”, tygodniku diecezji płockiej, pojawiła się relacja, w której czytamy: Dwie dziewczynki, jedna dwunastoletnia, druga czternastoletnia, ze wsi Osuchowa-nowa 14 Czerwca w południe, ujrzały w lesie jak same opowiadają nadzwyczajne światło, a wśród niego widniała jakoby postać Boga-Rodzicy z Dzieciątkiem Jezus na ręku. Po dwuch dniach udały się na to samo miejsce razem z Marjanną Kuleszówną, czterdziestopięcioletnią panną. Wszystkie trzy miały znowu zauważyć zjawisko. Toż samo wydało się potem kilku innym osobom, które pod przysięgą gotowe są to zeznać. Wieść rozeszła się nie tylko po parafji Porębskiej, ale i pomiędzy sąsiednimi mieszkańcami. Rozpoczęły się wędrówki do wskazanego miejsca. Ks. proboszcz miejscowy i okoliczni księża odnoszą się do tego zdarzenia z niedowierzaniem. To unikalna sytuacja, gdy mamy do czynienia z opublikowaną krótko po wydarzeniu, niemal na świeżo, relacją prasową dotyczącą objawień maryjnych w regionie. Pojawiają się w niej jednak błędy, bo Marianna, która doświadczyła objawień, nie była ani panną Kuleszówną, ani nie miałam 45 lat.

W dniu 5 VI 1910 r. Maryja ukazała się pochodzącej z Poręby mieszkance Osuchowej Nowej Mariannie Andryszczyk (1877–1935), córce Tomasza i Józefy z Jaworskich małżonków Kukwów, od 1896 r. mężatce. Kobieta klęczała w modlitewnym zachwycie przez trzy godziny, patrząc w miejsce, gdzie Maryja ukazała się trzem dziewczynkom.

Od 5 VI 1910 r. wszystkie cztery kobiety: trzy młode i jedna dorosła codziennie miały widzenia w czasie modlitwy, ale nie słyszały żadnych głosów. Zmieniło się to tydzień przed odpustem w Porębie na wspomnienie św. Barbary w Porębie, w końcu listopada 1910 r. Maryja wypowiedziała do M. Andryszczak słowa: Jam jest Służebnica Pańska, Matka Boża Częstochowska. Później kobieta miała kolejne widzenie – Maryja powiedziała do niej wtedy: Córko moja, słuchaj co mówię i opowiedz to ludowi. Miejsce, na którym klęczysz, przed wiekami od Boga przejrzane i dla Mnie obrane. Ja to miejsce bardzo ulubiłam i przybyłam do Was z Częstochowy. Przychodźcie tu licznie codziennie, pozdrawiajcie Mnie Świętym Różańcem, który jest mi wielce miłą modlitwą. Wielkich łask doznawać będzie każdy, ktokolwiek przybędzie z wiarą i miłością, a pozdrowi mnie modlitwą różań­cową. Innym razem Maryja miała powiedzieć Andryszczakowej: Jeżeli Mnie czci należnej oddawać nie będziecie  biada Wam, kara Boża was dosięgnie, a bez mej opieki zginiecie.

Co na to wszystko proboszcz z Poręby? W latach 1874–1915 był nim ks. Michał Jabłonowski. W którąś z niedziel września 1910 r. zapowiedział wizytę w Osuchowej. Wtedy w miejscu objawień już stała kapliczka. Powstała więc między czerwcem a wrześniem 1910 r. Jak do tego doszło? Leokadia Jóźwik (ok. 1915–?), Stanisława Jóźwik (19091996), K. Pych, Stanisława Samsel (ok. 19021998), F. Sienicki i R. Szydlik zapamiętali, że pewnego razu w obecności ok. 50 osób, podczas modlitewnego zachwytu, M. Andryszczyk szła na kolanach ze świecą trzymaną w złożonych dłoniach. Drogę przez zarośla mieli jej torować mężczyźni ścinający krzewy. Naraz kobieta się zatrzymała, padła krzyżem i jednocześnie powiedziała, że w tym miejscu stanie kapliczka. I według rękopisu E. Szuby, i wedle relacji Eugeniusza (ok. 1925–2007) i Teresy (ok. 1938–?) Kornetów, K. Pych, L. Samsel, F. Sienickiego i R. Szydlik kapliczka była tak naprawdę szałasem zbudowanym z żerdzi i gałęzi lipowych. R. Szydlik zapamiętała, że zawieszono tam kilka obrazów, m.in. obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. K. Pych opowiadała, że każdego dnia o wschodzie słońca gromadzili się tu ludzie. Śpiewano Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP i odmawiano pierwszą część różańca. W południe mówiono drugą część, a trzecią o zachodnie słońca. Modlitwy nie ustawały i w nocy. S. Piórkowska i M. Pyśk zapamiętały, że krzyż w miejscu objawień wkrótce ogrodzono drewnianym płotkiem.

Wróćmy do reakcji porębskiego proboszcza. Gdy ks. M. Jabłonowski dotarł do Osuchowej Nowej, polecił, aby z kapliczki zabrać obrazy, a ją samą rozebrać. Miejscowi wykonali jego polecenie, choć nie byli zadowoleni, z czym się nie kryli. Także proboszczowie sąsiednich parafii, jak czytamy w kronice parafii Poręba, wydając różne zakazy, nie aprobowali wydarzeń w Osuchowej Nowej. Zapewne grozili klątwą, głosili płomienne kazania, zabraniali pielgrzymować do miejsca objawień. Mimo tego osuchowianie i osuchowianki kilka dni po wizycie swojego proboszcza, pod osłoną nocy, ustawili na miejscu objawienia drewniany krzyż, o czym w 1995 r. wspominali R. Kureckiemu s. Stanisława Kulesza (ok. 1932–?) z Niegowa oraz S. Piórkowska, M. Pyśk i R. Szydlik z Osuchowej Nowej. Pokropiono go wodą święconą, śpiewając pieśń Krzyżu Święty.

W 1911 lub 1912 r., jak podali K. Pieniążek i brat Stanisław Onik, obok krzyża w miejscu objawień wystawiono małą drewnianą kapliczkę, co potwierdzili R. Kurowskiemu brat S. Onik, L. Jóźwik, S. Jóźwik, K. Pieniążek, S. Piórkowska, M. Pyśk i R. Szydlik. Była zbita z desek, co wspominali B. Pela i Stanisław Piórkowski (ok. 1911?–1987)Na powierzchni o szerokości ok. 2 m mieściło się, według B. Peli, ok. 5 osób. Wewnątrz stał ołtarzyk z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, co wspominała Alicja Pyśk (ok. 1931–2020), przy którym nieustannie płonęły świece, co zapamiętał A. Dawidczyk.

Warto wspomnieć, że bardzo szybko częste zgromadzenia wokół krzyża w miejscu objawień w Osuchowej Nowej stały się przedmiotem zainteresowania carskich władz. Byliśmy przecież pod zaborem rosyjskim i choć REWOLUCJA, to władze zaborcze, jak to zapisał R. Kurowski, w ożywieniu religijnym wieśniaków widziały zarzewie buntu i walki o niepodległość narodu i państwa”. Co więcej, krzyż wystawiono na ziemi państwowej. Carska policja, która przybyła na miejsce, postanowiła ukarać winnych fundacji, ale nie znaleziono nikogo. Odpowiedzialnością obarczono sołtysa, którego na tydzień osadzono w areszcie. Poza tym w 1994 r. A. i S. Dawidczykowie z Osuchowej Starej oraz E. Kornet, K. Pych, L. Samsel, H. Sienicka i R. Szydlik z Osuchowej Nowej opowiadali R. Kurowskiemu o wizycie carskich strażników z Ostrowi Mazowieckiej, gdy we wsi stała jeszcze kapliczka-szałas. Józefowi Lewandowskiemu polecono podpalić kapliczkę, potem to żądanie skierowano do nieznanego z personaliów chłopca, ale obaj odmówili. Wówczas, jak podał autor wspomnianej pracy dyplomowej, miała uderzyć dziwna jasność, której strażnicy przestraszyli się i odjechali.

Czy wiemy cokolwiek o kobietach, które były wizjonerkami? Z pomocą przychodzą metrykalia, ale o Rozalii i  Kuleszy i Zofii Lewandowskiej nie znalazłam w Internecie informacji. Wiemy, że w 1919 r. Józefa Chrostowska poślubiła 3 lata starszego Józefa Samsela (1895–?), rodaka z Osuchowej Nowej, syna Mateusza i Józefy z Jechnów. W 1921 r. urodziła syna Władysława (zm. 1989 r.?). Z kolei Marianna Andryszczyk w 1916 r., jako wdowa po Józefie Andryszczyku (18671914) z Osuchowej, poślubiła wdowca Franciszka Zęgotę (ok. 1865–?), syna Walentego i Katarzyny z Jędryszczyków małżonków Zęgotów. Kobieta pracowała we własnym gospodarstwie rolnym, o czym w 1994 r. poinformowali R. Kurowskiego Władysława Dawidczyk (1919–2006) z Osuchowej Starej i P. Nieskórski z Osuchowej Nowej. Była akuszerką i działała jako znachorka bydła, co wspominały mieszkanki Osuchowej Nowej: Stefania Piórkowska (ok. 1909–2003), Marianna Pyśk (1912–2005), L. Samsel i R. Szydlik. Kobieta zmarła bezdzietnie i jest pochowana na cmentarzu w Porębie. Ludzie mówili o niej ZęgotkaAndryscyckaJędryscycka albo Andryszczykowa.


Cytowana wyżej relacja z „Mazura” nie jest jedyną ówczesną prasową wzmianką o wydarzeniach w Osuchowej. W 1913 r. do wsi przyjechał dziennikarz „Gazety Porannej 2 Grosze” T. Kostecki. Opublikował długi reportaż pt. Zagadkowa historya, którego fragmenty niżej publikuję. Jest on o tyle ważny, że zawiera opis spotkania z doświadczającą objawień M. Andryszczyk, wówczas trzydziestosześciolatką, ale i negatywną opinię miejscowego człowieka na temat wydarzeń. Nie wszystkim bowiem podobało się to, co działo się w Osuchowej, nie wszyscy wierzyli kobietom.

Przed dwoma, czy trzema laty, pośród kurpiów nadbużańskich rozeszła się głucha wieść: że w pewnej wiosce wśród lasów stał się cud.
W roku bieżącym, grupa letników z tamtej strony Bugu, zwiedzając dawną puszczę kurpiowską, natrafiła na ową wioskę – pogłoskę rozdęła do rozmiarów sensacyi, której echa zawędrowały do Warszawy i zmusiły nas z obowiązku dziennikarskiego do zbadania tej sprawy na miejscu. (...)
Ale oto widać już szczyty chałup. Wieś Osuchowa  (...). (...) Przed jedną z chałup siedzi jakiś chłopek. Zapytuję go o ową niewiastę, która rzekomo miała objawienie.
– Dyć to moja żona – odpowiada obojętnie, znać przyzwyczajony do tego rodzaju wywiadów.
Wchodzimy do izby.
Maryanna Andrzejczak [powinno być: Andryszczyk – przyp. M.W.K.], kobieta (...) średniego wzrostu, szczupła, oczy czarne, nieco nieprzytomna, ruchy niespokojne, typowy okaz histeryczki.
Następuje krótka rozmowa, po której Andrzejczakowa [powinno być: Andryszczykowa – przyp. M.W.K.] proponuje mi obejrzenie „świętego” (?) miejsca.
Idziemy.
Wśród lasu, pośród błotnistego torfowiska widnieje mały wzgórek. Pośrodku krzyż przystrojony kwiatami, a obok mała, nawpół zwiędła olcha.
Brnąc po kostki w grzązkim torfie, dochodzimy w ciągu 10 minut do i miejsca.
Andrzejczakowa [powinno być: Andryszczykowa – przyp. M.W.K.] pada pod krzyżem na kolana, obok niej mąż. Modlą się gorliwie, bez ruchu, bez słów.
Po jakiejś chwili Andrzejczak [powinno być: Andryszczyk – przyp. M.W.K.] podnosi się i podaje Żonie krótką, zapaloną świecę. Andrzejczakowa mechanicznie odbiera świecę i trzymając w zaciśniętej dłoni modli się w dalszym ciągu.
Usunęliśmy się nieco na bok wraz z mężem „zachwyconej” (tak ją tu nazywają). Andrzejczak [powinno być: Andryszczyk – przyp. M.W.K.] objaśnia półgłosem:
– Przed trzema laty, na tej tu olsze, dwie dziewczynki 12 letnie podobno ujrzały Matkę Boską Częstochowską. W czas jakiś, moja żona dostąpiła także tej łaski. Potem to nawet Matka Najświętsza rozmawiała z nią, i od tego czasu, zawsze choć raz na tydzień przemawia do niej, kiedyś nawet powiedziała, że tu, opodal stanie klasztor, a na samem miejscu objawienia – kaplica.
– Od tej pory, co sobota i niedziela po nieszporach, zbierają się tu ludzie z całej okolicy i modlą się, prosząc o łaskę ujrzenia Najświętszej Panny.
– A dużo też dotychczas osób dostąpiło tej łaski? pytam.
– Niebardzo – odpowiada z przekonaniem. – Ale zawsze musi z dziesięć osób widziało jasność z oblicza M. B.
W tej chwili, ciekawy naprawdę fakt zwraca moją uwagę.
Andrzejukowa [powinno być: Andryszczykowa – przyp. M.W.K.], która od 20-tu minut trwa w postawie klęczącej, z wyciągnionemi rękoma zdaje się być zamienioną w posąg. Coś w rodzaju stanu kataleptycznego. W ręku jej pali się świeca, której płomień chwiany wiatrem, dotyka ręki. – Jeszcze chwila, a pali się już prawie wewnątrz dłoni, osmalając rękę.
Pomimo to, twarz tej kobiety nie zmienia ani na chwilę martwego wyrazu, a wzniesione w górę oczy, robią wrażenie oczu trupa.
– Czy to tak zawsze – pytam zdenerwowany nieco dziwnym widokiem.
– A zawsze. – odpowiada obojętnie Andrzejczak [powinno być: Andryszczyk – przyp. M.W.K.]. Ją to nic nie boli. Nawet raz, w duży mróz jak legła krzyżem, to przeleżała tak parę godzin.
Upłynęło jeszcze kilka minut i „zachwycona” ocknęła się.
Oglądam rękę – nawet śladu sparzenia niema.
Po chwili wracamy. Przed chałupą, gdzie na wieść o przyjeździe jakiegoś „pana z gazety” zebrała się spora garść sąsiadów, zaczynamy rozmowę, w której jednakże Andrzejczakowa [powinno być: Andryszczykowa – przyp. M.W.K.] nie bierze udziału.
Dowiaduje się, że kiedy rozeszła się wieść o cudzie, to w każdą sobotę i niedzielę, odbywały się do tego miejsca istne wędrówki pątnicze.
Liczba osób często dochodziła do tysiąca.
Na miejsce zjeżdżały władze duchowne i świeckie. Prowadzono śledztwo kanoniczne i cywilne. Badano wszystko szczegółowo i nie znaleziono nic godnego uwagi.
Jedynie owe dwie dziewczynki i Andrzejczakowa [powinno być: Andryszczykowa – przyp. M.W.K.] twierdzą do dnia dzisiejszego, pierwsze, że widziały jasność niebywałą nad olchą, w postaci smugi świetlnej od stropu, druga zaś, że nietylko widziała nieraz, ale i rozmawiała z Matką Boską.
Skutki śledztwa były takie, że biskup zalecił proboszczom tłomaczyć z ambon całą niedorzeczność pogłoski, a naczelnik powiatu zabronił zebrań licznych w tem miejscu.
Na jakiś czas wszystko ucichło, aż rozeszła się nowa wieść, o przemówieniu Matki Boskiej do Andrzejczakowej [powinno być: Andryszczykowej – przyp. M.W.K.].
W związku z tem pewna grupa fanatyków, poczęła nanowo nawiedzać „święte” miejsce, a za nimi ciągnęli ciekawi.
Obecnie, schodzą się z okolicznych wiosek grupy włościan, przeważnie kobiet i w każdą niedzielę modlą się żarliwie pod krzyżem, śpiewając różaniec.
Na czele naturalnie Andrzejczakowa [powinno być: Andryszczykowa – przyp. M.W.K.], które zwykle podczas śpiewów wpada w opisany wyżej stan kataleptyczny.
Doktór, który badał tę kobietę, stwierdził kolosalnie rozwiniętą histeryę i skłonność do soinnambulizmu.
Tyle z doraźnego mego wywiadu, który zresztą potwierdził w całości ks. wikary z pobliskiej wsi Poręby (parafia) (...). (...)
W drodze powrotnej, zaledwie ujechaliśmy kilka kroków, staruszek mój który dotychczas obojętnie przysłuchiwał się memu wywiadowi, zagadnął mnie:
– No, i co wielmożny pan se myśli o tym to niby objawieniu?
– Ano, moi złoci, zdaje się, że to tylko przywidzenie.
– Przecie! A może i co gorszego. Objawienia tam nijakiego być nie mogło.
– Dlaczego? – spytałem zdziwiony.
– A, bo nie! Słyszane to rzeczy żeby na takiem drzewie (splunął [za] siebie) mogła się Najświętsza Panienka ukazać. Co innego na lipie, brzozie, bodaj na sośnie, ale na olszy...
– Niby, dlaczego? – pytam coraz bardziej zdziwiony.
– Jakto, to wielmożny pan ni wiedzą, że olcha, osika i wierzba, to drzewa przeznaczone dla „czarnego”.
Nareszcie zrozumiałem starego i zrozumiałem brak entuzyazmu u wielu z powodu owego domniemanego cudu.

Warto dodać kilka uwag do tej relacji prasowej. Andryszczykową przedstawiono tu, powołując się opinię lekarza mężczyzny, jako histeryczkę. Histerię opisywano już w starożytności jako chorobę kobiet, tłumacząc ją różnie, często absurdalnie. W XIX w. Jean-Martin Charcot, dyrektor szpitala w Paryżu, uznał histerię za zachwianie systemu nerwowego kobiety na skutek traumatycznego szoku. Histeria stała się jedną z najpopularniejszych chorób belle epoque, czyli okresu, w którym zaczęły się objawienia w Osuchowej. Wiele lat później feministyczne badaczki zauważyły, że histeryczki były ofiarami patriarchalnego społeczeństwa przypisującymi im szaleństwo szczególnie jeśli nie mieściły się w narzuconych im ramach, wyłamywały się ze schematu. A tak na pewno było z zamężną, zapewne ubogą i niekoniecznie dobrze wykształconą Marianną Andryszczyk z Osuchowej Nowej. Słowo histeryczka miało być w tekście, jak też w ogóle w historii, narzędziem kontroli, etykietą, która miała uciszyć kobiety, kiedy mówiły zbyt głośno, zbyt pewnie, zbyt stanowczo. Wystarczyło jedno słowo, by odebrać im wiarygodność, ośmieszyć ich emocje i podważyć ich doświadczenia” – czytamy na stronie Kobiety to My. Sonia Kisza napisała: „Cały system patriarchalny został oparty na wierze, że mężczyzna jest jednostką racjonalną, a zdrowa kobieta – spokojną, ułożoną, podporządkowaną. Kobiety niespełniającej tych kryteriów (...) nie można uznać za zdrową. Określa się ją więc jako nieatrakcyjną histeryczkę. Jest ofiarą swojej biologii, dlatego silniejszy i bardziej rozumny mężczyzna musi ją kontrolować. Takie postrzeganie kobiet sięga korzeniami czasów starożytności i mimo rozwoju cywilizacji ma się ono dobrze do dzisiaj, utrudniając nam życie w wielu aspektach. 

W roku poprzedzającym wybuch Wielkiej Wojny objawienia miały przyjąć charakter ostrzeżeń i napomnień. M. Andryszczyk usłyszała od Maryi: Cały świat sponiewierał prawa Boże i kościelne ustawy poprzekręcano. Pycha tak dalece owładnęła ludzkość, że chwałę, jaka Bogu się należy, ludzie przy­właszczają (...). Cnota pobożności jest rzadko spotykaną, a ci co ją praktykują są wyśmiewani i wyszydzani. Osiem miesięcy przed wybuchem I wojny światowej Maryja oznajmiła kobiecie: Jezus Syn Mój ukochany zagniewany jest na cały świat. Miecz sprawiedliwości dosię­gnie świat grzeszący, bo miara Bożej Sprawiedliwości już przebrana. W końcu lipca 1914 r. osuchowianka zobaczyła Niepokalaną trzymającą miecz w prawej dłoni, zasmuconą, mówiącą: Zagniewany jest Syn Mój na cały świat, wymierzona już kara na ludzkość. Następnie podniosła miecz do góry, kierując go na cztery strony świat. Potem M. Andryszczyk zobaczyła obraz krwawej bitwy i wiele trupów. Maryja odezwała się tymi słowami: Powiedz wszystkim to, co ci teraz mówię. Ci wszyscy, którzy na to miejsce przyjdą i polecać się będą Mojej opiece  nie zginą. (...) W tej wiosce nie spłonie ani jeden dom  nie będzie uszkodzony (...) a gdyby nawet kogo kula przeszyła, szkodzić mu nie będzie i nikt od wypadku nie zginie. Ja jestem z wami i po wszystkie wieki tu pozostanę. Ostatnie zdanie Maryja powtarzała niemal każdego dnia widzeń. Wincenty Szydlik pisał w Tygodniku Ostrołęckim, że I wojna światowa nie oszczędziła Osuchowej Nowej, która w dużej mierze została zniszczona a jej ludność zdziesiątkowano.


Za pomocą M. Andryszczyk Matka Boża wskazała cudowne środki, które pobłogosławiła: wodę ze strumyka oraz lniane płótno. Wskazując na źródło, Maryja mówiła: Błogosławię ten strumień wodyPoleciła nabierać wodę w naczynia i zostawiać na czas omawiana Różańca obok krzyża ustawionego tam w 1910 r. Dodała: Pragnę, aby płótno lniane słano pod moje stopy, a Ja będę go błogosławiła. Płótno i woda ma moc leczniczą, aby wszyscy co używać ich będą, dla duszy i ciała pomoc mieli. Andry­szczyk pewnego razu miała widzenie, które potwierdzało zapowiedź Maryi. Opowiadała: Widziałam źródło cudowne, z którego płynęła czysta woda, przy nim stała Matka Boża, a wokoło źródła mnóstwo przeróżnych kalek i chorych. Matka Boża wzięła w rękę wody z tego źródła i pokropiła nią niemocą złożonych i kaleki. (...) Wszyscy wstali zdrowi i weseli pełni szczęścia i wdzięczności. Ci co rąk nie mieli  odrosły im natychmiast. Ci co paraliżem złożeni, odrzucili kule, aby chodzić o własnej sile. Inni ranami i wrzodami okryci  pod działaniem tej cudownej wody zagoiły się im te bolesne rany i tak wszyscy zostali zdrowi. Ci zaś, których czart trzymał w swej władzy  opętani ci zostali w jednej chwili uwolnieni, a grzesznicy bili się w piersi. A wszyscy razem chwalili Boga, że tak wielkie rzeczy przez Maryję uczynił. (...) Z miłości ku wam dzieci Moje dam wam źródło wody a ktokolwiek jej się napije lub dotknie z wiarą, chociaż rąk, nóg i oczu nie ma  otrzyma zaraz nowe i wszelkie choroby znikną bez śladu. Nawet zmarły skropiony tą wodą z woli Mojego Syna do życia powróci.

Płótno i obrazki z modlitwą do Matki Bożej Osuchowskiej w Kaplicy Objawień w 2017 r. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Matka Boża w Osuchowej zachęcała do poprawy życia i nawiedzin miejsca objawienia. Ostatnia dokładna relacja słów M. Andryszczyk w rękopisie E. Szuby podaje, że Maryja powiedziała: Czyńcie pokutę i nawróćcie się szczerze do Stwórcy Pana, bo inaczej zginiecie. A wy, którzy na to miejsce przychodzicie łaskę u Syna mojego znajdziecie. Trwajcie silnie przy świętej katolickiej wierze, bo ta tylko jest święta i prawdziwa. (...) Oczekuję Was z utęsknieniem dzieci Moje.

Ustna tradycja mieszkanek i mieszkańców Osuchowej Nowej zachowała kilka przepowiedni M. Andryszczyk z lat 19201930. Wiktoria Kukwa (1914–1999z Osuchowej Nowej zapamiętała, że jako dziesięciolatka widziała Andryszczykową w miejscu, gdzie później w lesie stanęła kapliczka. Opowiadała, że wizjonerka była w modlitewnym zachwycie na klęczkach, jak nieprzytomna. Bolesław Pela (ok. 1907–po 1994), K. Pieniążek, K. Pych, H. Sienicka, Z. Stankiewicz i R. Szydlik zgodnie stwierdzali, że podczas widzeń, najczęściej przy wieczornej modlitwie różańcowej, Andryszczykowa wpadała w odrętwienie i traciła kontakt z otoczeniem, zamykała oczy i składała ręce. B. Pela zapamiętał, że kobieta przekazywała nowe przepowiednie co jakiś czas. A. Dawidczyk z Osuchowej Starej oraz E. i T. Kornetowie i H. Sienicka z Osuchowej Nowej twierdzili, że Andryszczykowa przepowiedziała, że we wsi powstanie kościół, a L. Samsel podała, że wizjonerka mówiła o klasztorze. A. Dawidczyk zapamiętał, że Andryszczykowa zapowiadała, że miejsce będzie celem pątniczych wędrówek.

Pokuszę się o trochę kontekstu objawień maryjnych w Polsce i na świecie. Biorąc pod uwagę wszystkie objawienia, i te uznane przez Kościół, i nieuznane, Maryja w różnym stopniu ukazywała się mężczyznom, kobietom i dzieciom. Wybierała osoby w różnym wieku i z różnych warstw społecznych, także różnego stanu (konsekrowane, samotne, żyjące w małżeństwach). Objawiała się pojedynczym osobom, grupom osób lub nawet tłumom. Zauważano, że do XVII w. najczęściej ukazywała się mężczyznom, w XVIII–XIX w. dzieciom, a w XX w. – kobietom. Objawienia w Osuchowej Nowej wpisują się w te prawidłowości – na kilka lat przed I wojną światową, jeszcze w epoce XIX w., Matka Boża ukazuje się trzem dziewczynkom i kobiecie. W Polsce znanych jest ok. 30 miejsc, w których miała objawić się Maryja, zaś w samych Włoszech jest to ok. 200 lokalizacji. Warto wspomnieć o XIX- i XX-wiecznych objawieniach dziewczynkom i kobietom na ziemiach polskich, by zobaczyć, że wydarzenia w Osuchowej Nowej nie były wyjątkiem:
  • w 1850 r. Marcyna i Rozyna na barci w Dąbrówce (Kurpie Zielone) zobaczyły Maryję;
  • w 1856 r. w konarach sosny w lesie między Dzietrznikami a Kolonią Kałuże koło Wielunia Maryja pokazała się dziewczynce Franciszce Pęcherz;
  • w 1860 r. Matka Boża objawiła się kilkunastoletniej Marysi Murzańskiej na Wiktorówkach (Zakopane);
  • w 1877 r. w Gietrzwałdzie (Warmia) Matka Boża ukazała się Warmiaczkom: trzynastoletniej Justynie Szafryńskiej i dwunastoletniej Barbarze Samulowskiej (to jedyne w Polsce uznane przez Kościół objawienia maryjne);
  • 1894 r. w Szczyrku (Beskid Śląski) Maryja objawiła się dwunastoletniej Juliannie Pezdzie, a potem także Mariannie Pezdzie i Mariannie Marek;
  • w latach 1943–1944 oraz w roku 1949 w Warszawie na Siekierkach Maryja objawiała się Eugenii Władysławie Fronczak (od 1949 r. Papis, 1930–2016);
  • w 1965 r.  na łące pod Zabłudowem (Podlasie) Matka Boża miała się objawić czternastoletniej Jadwidze Jakubowskiej.
Mijały lata, a kult maryjny w Osuchowej Nowej przybierał na sile. Cudowne uzdrowienia przyniosły wsi rozgłos. Ludzie przybywali tu nie tylko jako pątnicy i pątniczki, ale nawet decydowali się na przeprowadzkę (może powodowani wolą służenia rozwojowi kultu). W miejscowe społeczeństwo wrośli m.in. Wojciech Gago (18781965), który przybył do Osuchowej Nowej z okolic Węgrowa ok. 1920 r., o czym opowiadali A. i W. Dawidczyk z Osuchowej Starej, E. i T. Kornet, K. Pieniążek i S. Piórkowski. Był bogatym gospodarzem. Sprowadzał do wsi maszyny rolnicze. Wystarał się o to, by w Siedlcach wydano Pieśni nowe do Najświętszej Maryi Panny objawionej w Osuchowej Nowej 1910 r. 20 czerwca. Do wsi sprowadził się też wielokronie już wspomniany K. Pieniążek, późniejszy kierownik miejscowej Szkoły Podstawowej i opiekun kapliczki. Początkowo był franciszkaninem i nosił zakonne imię Gwido. Przybył do wsi wraz ze wspomnianym E. Szubą, który postanowił wystąpić z zakonu (nosił imię Petroniusz) i zamieszkać w Osuchowej Nowej, by stworzyć we wsi ośrodek kultu maryjnego na wzór Niepokalanowa. Myśl spodobała się Pieniążkowi i tak obaj trafili do wsi na wschodzie Puszczy Białej. Pieniążek opuścił Niepokalanów w 1935 r. i zaczął szykować we wsi dom zakonny. E. Szuba został w zakonie, by uzyskać u władz kościelnych zezwolenie na założenie nowego zakonu, ale w obliczu niepowodzenia wyjechał z Niepokalanowa w maju 1936 r. Obaj zamieszkali w Osuchowej Nowej w 1937 r. bez środków do życia i początkowo byli traktowani przez miejscowych z nieufnością. Ich planów uczynienia z Osuchowej Nowej ważnego ośrodka kultu maryjnego i budowy kaplicy nie poparł proboszcz ks. Jan Nadratowski, duszpasterz parafii Poręba w latach 19341950, który oskarżył ich o herezję, proponowane pomysły traktując jako próbę rozbicia porębskiej parafii.

W tym czasie wizjonerka M. Andryszczyk już nie żyła, ale objawienia, zapewne dziewczynkom, trwały do lat 80. XX wJak czytamy w kronice parafialnej i jak opowiadał K. Pieniążek, w latach 20. XX w. M. Andryszczyk podjęła działania, by powstał obraz przedstawiający Matkę Bożą z Dzieciątkiem, którą widziała w swoich wizjach. Kilku malarzy odmówiło namalowania Maryi z jasną twarzą, a takiego obrazu chciała wizjonerka. W końcu, jak wspominała K. Pych, skorego do przyjęcia zamówienia artystę znaleziono w Warszawie. Był to, jak podaje strona internetowa parafii Nowa Osuchowa, Włodzimierz Tur. K. Pych i H. Sienicka opowiadała, że malarzowi miało się przyśnić oblicze Matki Bożej. Namalował twarz i dłoń Maryi oraz twarz, dłoń i stopę  Dzieciątka Jezus, natomiast ich suknie w 1926 r. wyrzeźbił w drewnie Artur Szymaniak (Szymaczak) z Częstochowy. Obraz zawieszono w kapliczce 29 VI 1926 r. Uroczystej ceremonii dokonali (w otoczeniu wielu wiernych) M. Andryszczyk i W. Gago, co zapamiętała K. Pych.

Jak czytamy w kronice parafii Osuchowa Nowa i jak wspominali K. Pieniążek, S. Piórkowska, M. Pyśk i R. Szydlik, 1 VII 1929 r. pożar strawił kapli­czkę. W kronice czytamy, że obraz Maryi z Dzieciątkiem zawieszony w kapliczce został poważnie nadpalony, ocalała tylko suknia Maryi i Jezusa. Pozostałości spalonego obrazu są umieszczone na jednej z bocznych ścian w Kapliczce Objawień. A. i W. Dawidczyk z Osuchowej Starej twierdzili, że ogień mógł powstać w wyniku niedopa­trzenia: budynek zajął się od niedogaszonych świec.

Źródło (dostęp 5 V 2026 r.).

Szybko przystąpiono do wystawienia nowej kapliczki  o długości 4 m, szerokości 3,5 m i ok. 3 m wysokości. Budowę opłacono z ofiar osób tu pielgrzymujących i miejscowych, co wspominali K. Pieniążek i S. Piórkowski. Pieniążek dodał, że pieniędzmi zarządzał Wojciech Gago. Obraz do nowej kapliczki zamówiono u tego samego malarza, co wcześniej, o czym informowali brat S. Onik i K. Pych. K. Pieniążek stwierdził, że zamówienie opłaciła Anastazja Kize­weter z Warszawy, która często pielgrzymowała do Osuchowej Nowej (przebywała tu również w czasie okupacji niemieckiej i tu też zmarła, a została pochowana na cmentarzu w Porębie) albo W. Gago. Na mężczyznę wskazują też B. Pela i S. Piórkowski. Opiekował się kapliczką, gdzie do 1958 r. wisiał nowy obraz. Co ciekawe, w 1939 r. obraz z kapliczki w Osuchowej Nowej sfotografował Grabowski z Wyszkowa, co pamiętali K. Pieniążek i Stanisława Szydlik (19232001). Pieniążek i inni wierni z Osuchowej Nowej dostali reprodukcje zdjęcia i przez lata je przechowywali.

Źródło (dostęp 5 V 2026 r.).

W kapliczce w lesie, którą Szuba zaproponował przenieść na wzgórek, nadal modlono się na Różańcu. W 1935 r. w miejscu, gdzie stała kapliczka, wybudowano stawy rybne. Dlatego w 1936 r. postawiono we wsi drewnianą kapliczkę z dachem pokrytym blachą.

Kapliczka przy stawach. Zbiory Małgorzaty Zalewskiej. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.)

Źródło (dostęp 5 V 2026 r.).

W tym czasie E. Szuba wraz z mieszkańcami i mieszkankami Osuchowej Nowej podjął starania o budowę kościoła, co motywowano m.in. odległością 9 km od porębskiej świątyni, choć Szubie chodziło o spełnienie woli Maryi. Wysyłano pisemne petycje do biskupa w Płocku, ze wsi do stolicy diecezji udawały się delegacje. Realizację wyproszonej z iście kurpiowskim uporem zgody na wystawienie kaplicy przerwał wybuch II wojny światowej i działania wojenne. Mieszkanki i mieszkańcy wsi poprosili biskupa, by w Osuchowej Nowej w prywatnym mieszkaniu można było co niedzielę odprawiać mszę, bo ruch ludności, w tym do parafialnej Poręby, ustał. Po ustabilizowaniu sytuacji wojennej powrócono do budowy kościoła. Wybrano, zgodnie z sugestią E. Szuby i W. Gago, miejsce w lesie zwane wzgórkiem lub odłogiem, o którym była wyżej mowa. Na działania budowlane nie zgodziły się władze Nadleśnictwa JAKIEGO, dlatego ustalono, że kaplica powstanie na gruntach gospodarskich sąsiadujących bezpośrednio ze wspomnianą lokacją, choć nie obyło się bez kłótni, bo każdy chciał, by to jego grunt przeznaczyć na kościół. Finalnie podjęto decyzję, że kościół stanie na pograniczu gospod­arstw Józefy Grądzkiej i Franciszka Kuleszy. Najbardziej energiczni gospodarze weszli do komitetu budowy, któremu przewodniczył E. Szuba. On też zaprojektował budynek. Drewno ofiarowali gospodarze z własnych działek, a resztę materiałów pozyskano nielegalnie z lasów państwowych. Trzymano je w prywatnych gospodarstwach, a na plac budowy przewożono gotowe materiały. Budowali doświadczeni cieśle i stolarze z pomocą pozostałych mieszkanek i mieszkańców. jako najbardziej zaangażowanych Wincenty Szydlik (19462004) i Jerzy Puścian (ur. 1967 r.) podają: Antoniego Szydlika (19081981), Jana Deptułę (?1989) i Antoniego Bielskiego (1907–1999). Meble w późniejszym czasie wykonał Julian Szydlik (ok. 1914–1978).

Jednak w 1942 r. budowa kaplicy wzbudziła zainteresowanie niemieckich władz okupacyjnych. Do wsi przybyli żandarmi niemieccy z Nadleśnictwa Lasów Państwowych. Choć Szuba wziął odpowiedzialność za inwestycję, nie ukarano go. Może przekupiono Niemców bimbrem, co sugerował w 1995 r. ks. Paweł Stachecki z Brańszczyka, albo innymi produktami ofiarowanymi przez miejscowe kobiety, o czym mówiła H. Sienicka. Żandarmi już nie pojawili się we wsi, a prace kontynuowano. Kuria Diecezjalna w Płocku wyraziła zgodę na odprawianie w domu Grądzkich (w którym mieszkał Szuba) w Osuchowej Nowej mszy co dwa tygodnie, o ile miejscowi zajmą się transportem proboszcza z Poręby. Pierwsza Eucharystia została odprawiona 9 V 1943 r., a ks. Nadratowski, początkowo uprzedzony do budowy kaplicy, zaczął popierać inicjatywę. Prace budowlane zakończono 11 VII 1943 r. Powstał budynek o długości 16 m i szerokości 9 m. Według ks. Bronisława Gąseckiego, późniejszego rektora kościoła w Osuchowej Nowej, to jedyny wypadek w diecezji płockiej, żeby w czasie okupacji, kiedy zamykano i likwidowano miejsca kultury, powstał nowy kościół. Poświęcono go 13 VII 1943 r. w obecności proboszcza i dziekana wyszkowskiego ks. Józefa Fydryszewskiego.

Społeczność wsi Osuchowa Nowa na tle zbudowanej własnoręcznie kaplicy, lato 1943 r. Zbiory Wiesława Szydlika. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2025 r.).


Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Z czasem mszę w kaplicy zaczęto odprawiać co tydzień. W relacji z wizytacji bp. Tadeusza Zakrzewskiego w parafii Poręba, w tym w Osuchowej Nowej, w sierpniu 1947 r. zapisano: W lasku sosnowym wystawiono tam schludną i dość obszerną kaplicę, zaopatrzono ją dostatecznie w sprzęt liturgiczny. Mimo próśb wiernych nie wyznaczono tu nowej parafii, bo diecezja borykała się z brakiem kapłanów. W czasie II wojny światowej w obozach zagłady w Soldau (Działdowie), Dachau, Mathausen-Gusen, Sachsenhausen, Auschwitz-Birkenau, Stutthofie oraz w egzekucjach i w wyniku tortur zginęło 2 biskupów, 105 księży i 3 kleryków z diecezji płockiej. Diecezja straciła 30% ogólnej liczby kapłanów.

Szuba zaczął wracać myślami do niezrealizowanego dawniej powołania kapłańskiego. Po 1945 r. pracował jako nauczyciel w Szkole Podsta­wowej w Osuchowej Nowej. Uczył religii, przygotowywał do przyjęcia sakramentów, organizował przedstawienia teatralne i akademie, uczył śpiewu religijnego, przewodniczył modlitwom, zaopatrywał miejscowych w dewocjonalia. W 1947 r. ukończył korespondencyjny kurs przygotowawczy do pracy pedagogicznej w Radzyminie, po czym wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Łomży, a po roku przeniósł się do Seminarium Duchownego w Olsztynie. Został wyświęcony przez kard. Stefana Wyszyńskiego w Olsztynie w czerwcu 1952 r. Pracował w Kwidzyniu i Lidzbarku Warmińskim jako wikariusz oraz jako proboszcz w Kumielsku koło Pisza, ale często odwiedzał Osuchowę Nową. Dbał o wyposażenie kaplicy, m.in. zaprojektował feretrony wykonywane przez miejscowego stolarza Juliana Szydlika. Koszty pokryła, co wspominali S. Piórkowska, M. Pyśk oraz H. Sienicka, nieznana kobieta o przydomku Różańcowa pochodząca prawdopodobnie z Broku, która zajmowała się tworzeniem i sprzedażą różańców. Niemniej ks. Szuba popadł w konflikt z ks. Józefem Orłowskim, w latach 19571960 proboszczem parafii Poręba, który posądzał ziomka o buntowanie społeczności Osuchowej Nowej, i z biskupem płockim, który suspendował Szubę za plany sprowadzenia do wsi mającego się odrodzić zakonu marianów białych (stanisławitów), do którego wstąpił, przyjmując imię Pius. Kapłan podupadł na zdrowiu, a po czasie pojednał się z władzami diecezji.  Zmarł w Krakowie 17 I 1959 r. i został pochowany na Cmentarzu Rakowickim, a pogrzeb odprawił  w obecności m.in. delegacji z Osuchowej Nowej  bp Karol Wojtyła.

E. Szuba (19131959). Zbiory Zofii i Krzysztofa Szubów. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Mimo trudności kadrowych w diecezji płockiej do Osuchowej Nowej skierowano jako rektora 79-letniego ks. Władysława Delugę (18731960) z Dziektanowa, który pochodził z niedalekiej wsi Białebłoto. Społeczność wsi musiała mu zapewnić mieszkanie i podarować 6 morgów ziemi na utrzymanie. Mieszkanie wyznaczono mu w domu W. Gago. Deluga słyszał wcześniej o kulcie Matki Bożej w Osuchowej Nowej, bowiem gdy pracował jako proboszcz w Zatorach, miejscowi wierni pielgrzymowali do Osuchowej.

Ks. Władysław Deluga. Zbiory Zofii i Krzysztofa Szubów. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Za duszpasterstwa ks. W. Delugi kaplicę wydłużono o 4 m i dostawiono dwie przybudówki (jedną na zakrystię) oraz piętnastometrową wieżę. Od tej pory kaplica miała 24 m długości, 9 m szerokości i 8 m wysokości. Na cmentarz przygotowano plac obsadzony drzewami i choć nie było oficjalnej zgody z Płocka, to po trzech latach, 5 VII 1955 r., starań rozpoczęto grzebanie zmarłych. Pierwszą pochowaną była Franciszka Szydlik z Filipowiczów (1920–1955), która zmarła po trzyletniej chorobie i została pochowana nie w Porębie, a w Osuchowej Nowej dzięki działaniom męża Józefa Szydlika (1911–1983). Teren pod cmentarz podarowali Antoni Piórkowski, Stanisław Piórkowski (?1987), Józef Dawidczyk (?1989) i Jan Deptuła – wcześniej było tu pole żyta lub czasem gryki, potem ugór albo miejsce na wypas bydła. Krzyż na cmentarzu zrobiono z sosny ściętej z lasu Henryka Szydlika (19271994). Jeszcze w tym samym roku władze świeckie zarządziły likwidację cmentarza. Batalię z lokalnymi władzami zakończył dopiero list do Bolesława Bieruta, ówczesnego prezydenta PRL. Cmentarz znajduje się w odległości ok. 500 m od kościoła parafialnego.

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Od 1958 r. rektorem kaplicy w Osuchowej Nowej był ks. Czesław Głowicki, wcześniej wikariusz w Winnicy. Osuchowa Nowa stała się ośrodkiem duszpaster­skim. W 1959 r., jak podał historyk Mariusz Celmer, prywatny gospodarz z Osuchowej Nowej otrzymał zgodę na wystawienie budynku, który miał być mieszkaniem dla kapłana. W 1960 r. inwestycję przerwała interwencja władz świeckich, które stwierdziły, że budowana jest plebania, a na to zgody nie było. Organizatorzy budowy zostali ukarani i dostali polecenie rozebrania budynku. Ośrodek w Osuchowej Nowej był wówczas jednym z baczniej obserwowanych w diecezji płockiej. Dodatkowo społeczność Osuchowej nie wspierała kapłana – woleli ks. Szubę, z którym czuli się związani, mimo że nie było ich duszpasterzem i pracował w diecezji warmińskiej.

To właśnie ks. E. Szuba zaproponował, by przenieść cudowny obraz Matki Boskiej Osuchowskiej do kościoła, co nastąpiło rankiem 8 XII 1958 r. w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP. L. Samsel zapamiętała, że obraz przenoszono z wielką czcią, trzymając go przez płótno, a K. Pych opowiadała, że procesję z zapalonymi świecami prowadził marianin o. Andrzej Balicki z Krakowa. Obraz umieszczono w bocznym ołtarzu kaplicy. K. Pieniążek i Zofia Szuba (1928–2020) wspominali, że w kapliczce objawień zawieszono mały obraz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Po uroczystej procesji po wsi w dniu 3 V 1959 r., w Uroczystość NMP Królowej Polski, obraz Matki Boskiej Osuchowskiej wniesiono do udekorowanego kościoła i zamieszczono w głównym ołtarzu, gdzie zamontowano, wedle relacji R. Szydlik, ręczny mechanizm pozwalający na zasłanianie i odsłanianie wizerunku. W 1961 r. podczas renowacji w prywatnej pracowni w Wyszkowie pracownik Muzeum Narodowego w Warszawie Królikowski pokrył suknię Madonny i Dzieciątka czystym złotem. Fundusze na ten cel pochodziły z ofiar parafian i parafianek z Pniewa, skąd od dawna pielgrzymowano do Osuchowej.

Źródło (dostęp 5 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 5 V 2026 r.).

W 1963 r. kościół w Osuchowej Nowej zyskał odpust na Uroczystości NMP Królowej Polski (3 maja) oraz Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła (29 czerwca), którą we wsi świętowano już od 1926 r., czyli od umieszczenia obrazu Matki Boskiej Osuchowskiej w Kapliczce Objawień. W tym czasie, od roku, rektorem w Osuchowej był ks. Bronisław Gąsecki, dotychczasowy wikariusz w Ciechanowie. Redemptoryści przeprowadzili tu pierwsze misje. Nastąpiła elektryfikacja i radiofonizacja kościoła, sprawiono ognio­trwałe tabernakulum, powiększono i ogrodzono plac przykościelny.

Zbiory Mariana Stankiewicza. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Po dekadzie nastąpiła zmiana – rektorem został ks. Zygmunt Dąbrowski. W 1975 r. wieś nawiedziła kopia Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Wierni uczęszczający do kościoła w Osuchowej Nowej złożyli dary na jego wyposa­żenie – np. ludzie z Zastruża w Osuchowej Starej kupili duży obraz Matki Boskiej Częstochowskiej do Kapliczki Objawień. Dotąd w centralnym miejscu kapliczki wisiał obraz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy zawieszony po przeniesieniu w 1958 r. cudownego obrazu Matki Boskiej Osuchowskiej do kościoła.

Zbiory Mariana Ambroziaka. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 5 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 5 V 2026 r.).

Parafia w Osuchowej Nowej została powołana przez bp. płockiego Bogdana Sikorskiego 18 XI 1976 r. i objęła Osuchowę Nową, Osuchowę Starą oraz Dybki (ok. 900 wiernych). W 1977 r. do parafii włączono wydzielone z parafii Długosiodło Wiśniewo, przeciwko czemu protestowała społeczność Dybek. W tym samym roku proboszcz ks. Zygmunt Dąbrowski przeprowadził remont kościoła (położenie fundamentów i jednoczesne podwyższenie kościoła o 50 cm) i kapliczki objawień w lesie.

Ołtarz główny w starym drewnianym kościele. Zbiory Małgorzaty Zalewskiej. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Ołtarz główny w starym drewnianym kościele. Zbiory Małgorzaty Zalewskiej. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Ołtarz główny w starym drewnianym kościele. Zbiory Małgorzaty Zalewskiej. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Wnętrze starego drewnianego kościoła w Osuchowej Nowej. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Kuria Diecezjalna w Płocku zgodziła się też na budowę plebanii, co rozpoczął kolejny duszpasterz, ks. Adam Henryk Rochowicz, o którym mówiono, jak podał ks. P. Stachecki, że zastał Osuchowę drewnianą, a zostawił murowaną. Był to trudny czas, bo społeczność Dybek i Wiśniewa była przeciwko kapłanowi, co spowodowało decyzję biskupa o cofnięciu dekretów o przyłączeniu tych miejscowości do parafii Osuchowa Nowa. Po uzyskaniu zgody na budowę od władz świeckich rozpoczęto wykopy pod fundamenty plebanii, do czego zaangażowali się też mieszkańcy należących do diecezji łomżyńskiej wsi Nagoszewka i Fidury. Plebanię wystawiono w latach 19781979.

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Co więcej, po wizytacji bp. Bogdana Sikorskiego w 1979 r. ks. Rochowicz zaczął działać w kierunku budowy nowego kościoła, na co wojewoda ostrołęcki zgodził się w maju 1980 r. W listopadzie tego roku przekazano kamień z Grobu Św. Piotra poświęcony przez papieża Jana Pawła II. Rozpoczęcie prac budowlanych zaplanowano na wiosnę 1981 r. Oprócz fachowych robót murarskich wszystko wykonano społecznie.

Budowa kościoła w Nowej Osuchowej. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Mury kościoła i wieża były gotowe w listopadzie 1982 r. Pasterka w 1983 r. została odprawiona w nowej świątyni, którą 29 VI 1984 r. – w odpust ku czci apostołów świętych Piotra i Pawła (patronów parafii) – poświęcił bp. B. Sikorski.

Źródło (dostęp 5 V 2026 r.).

Jednonawowy kościół parafialny z łamanym stropem i przyściennymi filarami powstał z czerwonej cegły na planie prostokąta. Projekt (tak samo jak projekt plebanii) wykonał architekt z Warszawy Stanisław Marzyński (1904–1992).


Rysunek S. Marzyńskiego. Zbiory Małgorzaty Zalewskiej. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Kościół w Nowej Osuchowej 3 V 2024 r. Fot. Maria Weronika Kmoch, CC BY 4.0Wikimedia Commons (dostęp 5 V 2026 r.).

Wnętrze kościoła w Osuchowej Nowej w 1991 r., rej. Wincenty Szydlik. Zbiory Artura Szydlika. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Z chwilą oddania do użytku murowanego kościoła rozebrano drewnianą świątynię istniejącą od 1943 r., a materiał wykorzystano do przebudowy Kapliczki Objawień w lesie. Dostawiono do niej wieżyczkę, tworząc miniaturę starego drewnianego kościoła. Wykonano to, wraz z 15 stacjami różańcowymi na terenie Lasów Państwowych, w 1983 r. K. Pieniążek zapamiętał, że remont przeprowadzili Stanisław Szydlik (ok. 19051986) oraz Marek Szuba z Osuchowej Nowej. Z kolei przy kościele miejscowy rzeźbiarz Jan Szydlik (1949–2000) postawił wykonaną przez siebie postać Chrystusa.

Zbiory Mariana Stankiewicza. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 5 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Wnętrze Kaplicy Objawień w Osuchowej Nowej w 1991 r., rej. Wincenty Szydlik. Zbiory Artura Szydlika. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Wnętrze Kaplicy Objawień w dniu odpustu 3 V 2007 r. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

W latach 1987–1989 proboszczem był wspomniany już ks. P. Stachecki, następnie do 1992 r. ks. Marek Natkowski. Z dniem 25 III 1992 r., na mocy bulli Jana Pawła II Totus Tuus Poloniae Populus, parafię Osuchowa Nowa wraz z całym dekanatem wyszkowskim włączono do diecezji łomżyńskiej, w której pozostaje do dziś. Jest częścią dekanatu ostrowskiego pw. Chrystusa Dobrego Pasterza.

W czasie wizytacji 5 XI 1992 r. bp łomżyński Juliusz Paetz obwołał parafię Sanktuarium Matki Boskiej Osuchowskiej, a obraz Matki Boskiej Osuchowskiej został ogłoszony cudownym. Kustoszem sanktuarium został ówczesny proboszcz ks. M. Natkowski.

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Jego zasługą jest wykonanie ołtarza głównego oprawiającego obraz oraz zamontowanie automatycznego mechanizmu zasłaniania i odsłaniania obrazu. Od lipca 1993 r. proboszczem był ks. Piotr Zabielski, który na skrzydłach ołtarza zawiesił znajdujące się dotąd w kościele wota składane przez wiernych Matce Boskiej Osuchowskiej. Od 1994 r na probostwo wrócił ks. A.H. Rochowicz. W 2000 r. między kapliczką objawień a kościołem wystawiono stacje różańcowe. Obok kapliczki wykopano studnię, o którą prosiła podczas objawień Maryja. Drewniany krzyż w miejscu objawień zastąpiono metalowym.

Jedna z kapliczek różańcowych koło Kapliczki Objawień, a w głębi studnia. Źródło (dostęp 6 V 2025 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Krzyż w miejscu objawień w 2017 r. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

W 2003 r. bp Stanisław Stefanek powierzył parafię i sanktuarium w Osuchowej redemptorystom. Proboszczem i kustoszem został o. Piotr Kurcius. Przygotowując się do jubileuszu stulecia objawień, w 2009 r. wykonano renowację i złocenie cudownego obrazu i odnowiono kaplicę w lesie, umieszczając w niej kopię osuchowskiego wizerunku autorstwa Danieli Pocęty z Łochowa. Sukienkę na obraz wykonał Michał Selerowski z Zambrowa. Nowy ołtarz w kaplicy objawień nawiązujący do głównego ołtarza w kościele parafialnym wykonał Wiesław Pieniążek z Nowej Osuchowej.

Ołtarz i wota w Kaplicy Objawień. Źródło (dostęp 5 V 2026 r.).

Renowacją obrazu w kościele zajęli się konserwatorka dzieł sztuki z Warszawy i malarka Ewa Moroz oraz artysta rzeźbiarz Michał Selerowski z Zambrowa. Ołtarz główny wykonano z przyciemnianego ułożonego boazeryjnie drewna z obrazem Matki Bożej Osuchowskiej w centrum, który zasłaniany jest wizerunkiem patronów parafii św. Pawła i św. Piotra. Cudowny obraz przypomina wizerunek z Jasnej Góry, ale twarze Maryi i Jezusa są jaśniejsze, umieszczone na niebieskim tle i otoczone 12 gwiazdami. Na twarzy Maryi i Jezusa widać łzy. Dół obrazu zdobią wyrzeźbione słowa Pod Twoją obronę uciekamy się,  w szczycie widnieje napis Matko Osuchowska Broń nas. Po bokach obrazu stoją wykonane przez miejscowych rzeźbiarzy figury św. Piotra i św. Pawła. Złocone tabernakulum ma kształt promienistego półokręgu.

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 5 V 2026 r.).

Ołtarz główny kościoła w Nowej Osuchowej 3 V 2024 r. Fot. Maria Weronika Kmoch, CC BY 4.0Wikimedia Commons (dostęp 5 V 2026 r.).

Wnętrze osuchowskiego kościoła ozdobiono przed 2007 r. polichromią. Na suficie umieszczono wizerunki m.in. św. Jadwigi, św. Alberta Chmielowskiego, św. Andrzej Boboli, bł. Karoliny Kózki, bł. Bronisławy Lament.

W oknach kościoła umieszczono witraże nawiązujące do wybranych tajemnic różańcowych, objawień maryjnych oraz wyboru Jana Pawła na papieża.

zdjecia witrazy https://www.osuchowa.pl/obiekty.html

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

W latach 20102015 wykonano pięć kaplic różańcowych przedstawiających Tajemnice Światła. W latach 2015–2019 funkcję proboszcza i kustosza sanktuarium pełnił o. Stanisław Majchrowski, a od 1 VII 2019 r. proboszczem jest ks. Waldemar Grzeszczuk, kapłan diecezjalny.

W latach 2022–2023 artysta z Osuchowej Artur Szydlik (ur. 1977 r.) wykonał płaskorzeźby na drzwi do kościoła z miedzianej blachy kształtowanej na zimno. Są to przedstawienia św. Piotra, Pawła, Barbary i Rocha, herb Jana Pawła II oraz herb bp. Janusza Stepnowskiego, herb kapituły katedralnej w Płocku i herb Benedykta XVI. W najniższym rzędzie kwater są wizerunki leśnej kapliczki Matki Boskiej Osuchowskiej z drzewem oraz fasady kościoła w Nowej Osuchowej (między nimi umieszczone zostały lilia i ryby).


Za kościołem parafialnym znajduje się Dom Pielgrzyma (pierwotnie ośrodek oazowy) wystawiony w 1984 r. oraz ołtarz polowy. Jak pisał Mateusz Wyrwich w Niedzieli” o pierwszym z obiektów, Jego przeznaczenie było trudne do zaakceptowania przez władze komunistyczne. Budowę obiektu trzeba było jak najszybciej zakończyć. Odbiło się to na jego jakości i wyposażeniu. Choć z zewnątrz budynek wygląda na zadbany, wnętrze pozostawia wiele do życzenia (...). Tymczasem ludzie dzwonią do parafii z pytaniem, gdzie można się zatrzymać. Wiele osób, zarówno indywidualnych, jak i w grupach, chce przyjechać do Matki Bożej, żeby tu dłużej pobyć. W 2014 r. przy kościele ustawiono kamień z tablicą upamiętniającą pontyfikat Jana Pawła II i ustanowienie Różańcowych Tajemnic Światła, a także zbudowano Drogę Krzyżową wokół świątyni.

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Budowa Drogi Krzyżowej, 4 IX 2014 r. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Parafia Osuchowa Nowa obejmuje dwie wsie: Osuchową Nową i Osuchową Starą. Według informacji na stronie diecezji łomżyńskiej liczy 578 wiernych. Strona parafii podaje niecałe 500 osób.

Pisząc o kulcie maryjnym w Osuchowej Nowej, należy wspomnieć, że w latach 80. XX w. powstały tu dwie nowe formy duszpasterstwa i czci Matki Boskiej Osuchowskiej: ruch pielgrzymkowy na odpust w Uroczystość NMP Królowej Polski 3 maja oraz Dekanalny Zjazd Kółek Różańcowych organizowany od 1989 r. w pierwszą sobotę października.


Pielgrzymki przybywają do Osuchowej Nowej z Poręby, Brańszczyka, Pniewa, Długosiodła, Zator, Wyszkowa, Porządzia, Wąsewa, Ostrowi Mazowieckiej... W 2002 r. W. Szydlik i J. Puścian podali, że pielgrzymka z Wyszkowa, najliczniejsza, gromadziła ok. 200 osób. Pierwsze zorganizowane grupy pielgrzymkowe przybywały tu już w latach 50. XX w. Wiele osób zgromadził odpust w 1991 r. (dwustulecie Konstytucji 3 Maja pielgrzymka Jana Pawła II do Polski). Obszerną dokumentację tej uroczystości odpustowej można zobaczyć na nagraniu video zarejestrowanym przez W. Szydlika: KLIK.

Baner VI Pieszej Pielgrzymki z Wyszkowa do Osuchowej 3 V 1991 r., rej. Wincenty Szydlik. Zbiory Artura Szydlika. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

II Piesza Pielgrzymka z Brańszczyka do Osuchowej Nowej na odpust 3 V 1991 r., rej. Wincenty Szydlik. Zbiory Artura Szydlika. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Kościół i jego otoczenia w dniu odpustu 3 V 2007 r. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).


Regionaliści pisali w wydanej w 2002 r. książce: Już w dniu 1 maja [wieś – przyp. M.W.K.] zmienia się nie do poznania; pięknie udekorowana, w lesie różnokolorowe namioty, w których biwakuje głównie młodzież, kupcy rozstawiają swe kolorowe stragany (tasy). Miejscowa ludność udziela przybyszom gościny, zapewnia im bezpłatne noclegi w swoich domach, stodołach, w szkole, w budynkach oazowych znajdujących się obok kościoła. Na straganach oprócz współczesnej kolorowej gumy do żucia nadal wyłożone są do sprzedaży baloniki dmuchane, koguciki na druciku i oczywiście (...) kozy odpustowe, jako nieodłączny atrybut każdego odpustu.

Kozy prostyńskie na straganie w dniu odpustu w Osuchowej Nowej 3 V 1991 r., rej. Wincenty Szydlik. Zbiory Artura Szydlika. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Na odpust ciągną tłumy ludzi ze wszystkich wiosek, przybywają także liczni goście z sąsiednich parafii a nawet z sąsiednich powiatów. Odpust jest okazją do spotkań rodzinnych, towarzyskich. Na odpuście kawalerowie poznają panny, wiele nawet powstaje małżeństw w wyniku poznania się na odpuście. Po skończonych nabożeństwach i zakupach, z których głównie cieszą się dzieci, gospodarze z Osuchowej: z Podborza, Kapkasu, Kobusówki, Wilkowej, Gościńca, Kątu, Lipnik, Zastruża, zapraszają swoich krewnych, kuzynów, dobrych znajomych na uroczysty poczęstunek, na gościnę  jak mówią  odpustową. A młodzi idą na zabawę, która zazwyczaj w Osuchowej jest barwna, cudowna, do rana... Do Osuchowej warto na odpust przyjechać wcześniej, bowiem wieczorem (2 maja) odprawiana jest msza św. w Kaplicy Objawień, znajdującej się w lesie w odległości około 300 m od kościoła, w scenerii niezwykłej. Jest to uroczystość, w której uczestniczy przeważnie młodzież. Nazajutrz (3 maja) główne uroczystości odprawiają się pod gołym niebem, bowiem nawet stosunkowo duży kościół nie mieści tylu tysięcy wiernych.

Pielgrzymka z Sadykrza do Osuchowej 3 V 2022 r. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Wnętrze kościoła w Nowej Osuchowej w dniu odpustu 3 V 2024 r. Fot. Maria Weronika Kmoch, CC BY 4.0Wikimedia Commons (dostęp 5 V 2026 r.).

Pielgrzymka z Długosiodła do Osuchowej 3 V 2024 r. Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Proboszcz ks. W. Grzeszczuk w 2022 r. mówił: Ludzie dowiadują się o sanktuarium nie tylko od znajomych, ale też z internetuKapłan mówił, że parafianie i parafianki to ludzie niezwykle rozmodleni i oddani Kościołowi, czego dowodem jest ich liczna obecność na Mszach św., a także opieka nad sanktuariumLudzi do Osuchowej Nowej ściąga też możliwość odpoczynku od zgiełku miasta lub dużej wsi oraz pracy, ponieważ sanktuarium położone jest w lesie.

Sanktuarium jest dostosowywane do potrzeb wiernych. W 2013 r. przebudowano stawy rybne w okolicach miejsca objawienia. W 2022 r. poszerzono, wyrównano i umocniono ścieżki, zniwelowano teren, powiększono też obszar wokół krzyża w miejscu objawień, co umożliwiło poruszanie się po sanktuarium matkom z małymi dziećmi i osobom poruszającym się wózku. Kawałek ziemi nad rzeczką Tuchełką zaadaptowano na ogród różanym. Odnowiono metalowy krzyż w miejscu objawień, który z czasem pordzewiał, a płyta betonowa, na której był osadzony, wykruszyła się. Odnowiono pasyjkę i wymieniono płytę informacyjną.

Źródło (dostęp 5 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Tablica w miejscu objawień, 3 V 2026 r. Fot. Katarzyna Bralewska. Dziękuję za udostępnienie zdjęcia!

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Świadectwem łask otrzymanych przez wiernych w Osuchowej Nowej są wspomniane wota w ołtarzu w kościele (np. miniaturowe serca i nogi, łańcuszki, różańce, naszyjniki) i w kaplicy objawień w lesie, jak również wyłożona w kaplicy „księga próśb i podziękowań”. Ludzie dziękują w niej: za spełnione cuda, za zdrowie i moją pracę, że postawiłaś blisko mnie ludzi stojących obok Pana, za wyprowadzenie moich dzieci na dobrą drogę, wreszcie że mogłam Cię odwiedzić w tej kapliczceSą wdzięczni np. za udaną operację, za nawrócenie dziecka, za szczęśliwą podróż i powrót, za udane małżeństwo, za łagodny przebieg choroby lub wyleczenie z nowotworu, za zdaną maturę albo obronę pracy magisterskiej. Proszą tak: Polecam Ci moje wnuki i męża albo Matko Boża, opiekuj się moją rodziną i chroń nas przed złem..., a więc we wszystkich sprawach, które leżą im na sercu. Ludzie piszą bez względu na wiek, miejsce pochodzenia (wiadomości płyną i z kraju, i zza granicy)  tradycyjną pocztą do księdza proboszcza lub pocztą elektroniczną.

W każdą środę przed obrazem Matki Bożej Osuchowskiej odbywa się nowenna, podczas której odczytywane są podziękowania i prośby wiernych, składane na piśmie i zostawiane w skrzynce przed ołtarzem. Archiwum parafialne dysponuje wieloma pisemnymi świadectwami cudownych uzdrowień, nawróceń i innych łask. Warto wspomnieć o uzdrowieniu śmiertelnie rannego Franciszka Sienickiego (19232011, który 26 VI 1961 r. uległ tragicznemu wypadkowi na placu budowy szkoły w Osuchowej Nowej.

Wota w ołtarzu głównym kościoła. Źródło (dostęp 5 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

Na koniec warto wspomnieć, że w 2009 r. pochodzący z Nowej Osuchowej heraldyk Robert Szydlik przygotował dla społeczności wsi Osuchowa Stara i Osuchowa Nowa herb i flagę. Umieścił w niej głowicę pastorału, nawiązując do dawnej własności tych terenów (dobra biskupów płockich), znamię bartne bartnika Jana Kuleszy z Osuchowej, którego używał się na przełomie XVIII i XIX w., nawiązującego do tradycji bartniczych Puszczy Białej i samej Osuchowej, wreszcie, lilijkę, symbol maryjny, co odnosi się do objawień w 1910 r. Dodatkowo można podkreślić, że znamię bartne jest w kształcie krzyża odwróconego do góry nogami (na takim krzyżu ukrzyżowaniu św. Piotra) połączonego z literą P. Oba te elementy odnosić można do współpatrona parafii Osuchowa Nowa.

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).

To miejsce jest mi bliskie z różnych powodów. Po pierwsze, 3 maja, w Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski, kiedy jest odpust w Osuchowej Nowej, obchodzę imieniny, a patronat Maryi jest dla mnie ważny. Po drugie, podczas wizyty w tej parafii w 2024 r. zauważyłam, że polichromia w kościele jest wręcz identyczna jak w mojej parafialnej świątyni w Jednorożcu – została powiem wykonana przez tę samą firmę. Po trzecie, i kościół w moim Jednorożcu, i w Osuchowej Nowej zaprojektował ten sam człowiek. Inny powód mojego sentymentu do Osuchowej to to, że wieś przypomina mi Olszewkę, jak to mówię, zosię samosię gminy Jednorożec (własna parafia o podobnej liczebności co osuchowska, obejmująca tylko jedną wieś, własna OSP i szkoła, duże zaangażowanie społeczne  ludzi). Pozytywne skojarzenia budzi fakt, że pełno w Osuchowej nazwisk tożsamych (Samsel, Dawidczyk) lub bardzo podobnych (Zęgota, Gocał) do występujących w parafii Czarnia na Puszczy Zielonej, co pokazuje bezpośrednie połączenie między Kurpiami Białymi a Zielonymi, a oba regiony są dla mnie ważne i oboma się zajmuję.

Będąc w Osuchowej Nowe dwa lata temu, czułam się jak w domu i z wszystkich trzech miejsc wspomnianych na początku artykułu, o których chciałam napisać, to tą opowieścią chciałam się z Tobą podzielić jako pierwszą.

Źródło (dostęp 6 V 2026 r.).


Bibliografia
I. Źródła
A. Metrykalia
Akta stanu cywilnego parafii rzymskokatolickiej w Porębie-Kocębach: 1877U/153, 1896U/571896M/19, 1898U/1491899U/371914U/1041916M/51, 1919M/4, 1921U/31.

B. Prasa
Z Poręby w dekanacie ostrowskim, „Mazur”, 5 (1910), 27, s. 374.

C. Prace dyplomowe

E. Filmy

II. Opracowania
Celmer M., Władze państwowe wobec Kościoła Rzymskokatolickiego w diecezji płockiej w latach 1945–1970, Kraków–Płock 2020;
Grzybowski M.M. ks., Martyrologium duchowieństwa diecezji płockiej w latach II wojny światowej 19391945, wyd. 2, Włocławek– Płock 2002;
Meteoryt Pułtusk, Wikipedia PL (dostęp 6 V 2026 r.);
Nowa Osuchowa – jedno z najważniejszych objawień Maryjnych, eprudnik.pl, 23 IV 2025 r. (dostęp 5 V 2026 r.);
Objawienia Maryjne, Wikipedia PL (dostęp 6 V 2026 r.);
„Oczekuję was z utęsknieniem dzieci moje”,  Parafia Osuchowa, [b.d.] (dostęp 5 V 2026 r.);
Szydlik A., Reliefy na drzwiach kościoła w Nowej Osuchowej, „Rocznik Ostrowski”, 9 (2023), s. 233–241;
Szydlik W., Puścian J.Puszcza Biała. Strony rodzinne, Wyszków 2002;
Walczyk A.A., Wielka Księga Objawień Najświętszej Maryi Panny w Polsce, Kraków 2015;
Władysława Papis, Wikipedia PL (dostęp 6 V 2026 r.);


Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz