15 grudnia 2019

Akt 5 Listopada, Legiony Polskie w Przasnyskiem i stosunek mieszkańców do okupanta niemieckiego (1916-1918)

Nawiązanie ściślejszej współpracy mieszkańców Przasnyskiego z Polską Organizacją Wojskową, która w powiecie przasnyskim powstała na początku 1916 r. (szerzej: KLIK) i była jedną z sił rozbrajających okupanta niemieckiego w regionie w listopadzie dwa lata później, było możliwe dzięki obecności legionistów na północnym Mazowszu. Zachowało się wiele relacji sprzed ponad 100 lat o nastrojach mieszkańców wobec władz okupacyjnych oraz stosunku do legionistów. Prezentuję je poniżej w ramach 




Latem 1915 r. skończyło się panowanie rosyjskie w Królestwie Polskim - wojska niemieckie oraz austro-węgierskie przełamały front (m.in. pod Przasnyszem) i zajęły ziemie polskie. Powiat przasnyski znalazł się w granicach Generalnego Gubernatorstwa Warszawskiego. 


By wykorzystać znaczne rezerwy gospodarcze i ludzkie, państwa centralne musiały odnieść się do kwestii polskiej. By pozyskać do współpracy Polaków, cesarze Niemiec i Austro-Węgier ogłosili tzw. Akt 5 Listopada, który proklamował powstanie państwa polskiego na ziemiach rosyjskiemu panowaniu wydartych. Miała to być samoistna monarchia w łączności z państwami centralnymi. Nie wspomniano o granicach i politycznym kształcie przyszłego państwa. Pomimo tego był to pierwszy dokument wyraźnie określający stanowisko byłego zaborcy wobec ziem polskich oraz stawiający ideę powstania Polski na arenie międzynarodowej. Niemniej podkreślić należy, że wedle okupanta manifest z 1916 r. nie zmienia w niczym charakteru kraju jako zdobyczy wojennej.
Plakat z treścią proklamacji z 5 XI 1916 r. Źródło.
W Przasnyskiem, podobnie jak w innych częściach Mazowsza, Akt 5 Listopada nie został przyjęty pozytywnie. Ogłoszono go w Płocku jako stolicy guberni, do której należał powiat przasnyski. Na uroczystości obecny był m.in. bp Antoni Julian Nowowiejski oraz przedstawiciele duchowieństwa katolickiego. Ogłoszenie aktu spotkało się z chłodnym przyjęciem przez społeczność Płocka. Znaczna część zaproszonych nie pojawiła się. Zabrakło przede wszystkim przedstawicieli endecji. Podobna uroczystość odbyła się również w Mławie. Wezwani zostali na nią przedstawiciele cechów, stowarzyszeń i grup społecznych z Mławy, Ciechanowa i Przasnysza. Akt odczytania manifestu dokonany został przez gubernatora gen. por. von Loosa” - pisał Piotr Kaszubowski. Propagandę przeciwko manifestowi na terenie powiatów przasnyskiego, ciechanowskiego i mławskiego prowadził ziemianin Michał Bojanowski z Klic. Ziemianie bowiem odnieśli się do aktu z rezerwą. Przeważał pogląd, że państwo polskie w kształcie przewidzianym przez państwa centralne będzie prowincją o ograniczonej autonomii, a zwycięstwo w wojnie odniesie ententa. Jednocześnie twierdzono, że Akt 5 Listopada pozytywnie wpłynie na umiędzynarodowienie sprawy polskiej.
Michał Bojanowski (1865-1932). Źródło.
Już 9 XI 1916 r. generalny gubernator warszawski Hans von Beseler wydał odezwę zapowiadającą na Mazowszu zaciąg ochotniczy do polskiej armii, która miała walczyć u boku Niemiec i Austro-Węgier. Jednak biura werbunkowe Polnische Wehrmacht miały niewielką rację bytu. W powiecie przasnyskim zlokalizowano je w Przasnyszu, Janowie, Dzierzgowie, Chorzelach, Jednorożcu, Krzynowłodze Małej i Baranowie. W wielu wioskach chłopi, słysząc o poborze do wojska, o pochodach z patriotycznymi pieśniami, odczytach o Polsce, znaczkach kwestarskich i orzełkach, których znaczenia nie rozumieli byli przestraszeni. Spodziewali się, że dzięki tym patriotycznym uroczystościom powstanie niepodległe państwo polskie, ale zarazem powróci pańszczyzna - pisał Janusz Szczepański. Generalnie mazowieccy chłopi wierzyli bowiem w zwycięstwo cara, a ten dał im uwłaszczenie. Wielu solidaryzowało się z członkami rodzin oraz sąsiadami walczącymi w armii rosyjskiej. W Jednorożcu, jak raportowano w grudniu 1916 r., lud okoliczny jest ciemny i mało zdaje sobie sprawę z doniosłości niepodległości Polski. Sołtysi i inni mieszkańcy mówili: jak Bóg da wszystko nam jest jedno, pod czyjem panowaniem jesteśmy i będziemy - byle tylko wojna się skończyła, a my znowu mogli się zagospodarować. W Janowie z kolei mówiono, że mieszkańcy przysięgali cesarzowi ruskiemu, więc innym przysięgać nie mogą.

Władze Generalnego Gubernatorstwa Warszawskiego duże nadzieje pokładały w Legionach Polskich, których stacjonowanie w regionie mogło wpłynąć na zmianę stanowiska mieszkańców wobec Niemców. Nienawiść do władz okupacyjnych spowodowana była m.in. rabunkami wojsk niemieckich w trakcie działań wojennych, wywózkami ludności na roboty do Prus Wschodnich, karami nakładanymi za błahostki czy rabunkiem polskiego drewna z Puszczy Kurpiowskiej. W roku 1915 Niemcy zbudowali w powiecie przasnyskim tory kolejowe i kilkanaście razy na dobę w rabunkowy sposób wywozili z lasów surowiec drzewny, szczególnie z Puszczy Kurpiowskiej. 
Kolej wąskotorowa do wywozu drewna w Puszczy Zielonej, zbudowana w 1915 r. przez Niemców. Okolice Parciak, gm. Jednorożec. Zbiory Wojciecha Łukaszewskiego.
Legiony Polskie w Przasnyskiem pojawiły się w listopadzie 1916 r. Stacjonowały w regionie, by ułatwić werbunek do Armii Polskiej. W dniu 28 XI 1916 r. grupa 27 legionistów z chor. Karolem Lazarewiczem na czele przyjechała kolejką wąskotorową z Mławy do Przasnysza. Mieli stworzyć komisariaty werbunkowe we wszystkich wójtostwach powiatu przasnyskiego oraz w mieście Chorzele. Zakwaterowano ich na terenie carskich koszar przy ul. Makowskiej, ponieważ jako żywieni przez wójtów mogliby być odbierani jako asystencya wysłana do gmin przez władze niemieckie. Stosunek ludności wiejskiej do legionistów był bowiem początkowo nieufny, a nawet wrogi. Uważano ich za Niemców, którzy przybyli, aby przymusowo wcielać ludzi do wojska, powstałego dla sprawy niemieckiej. Poniżej opis Przasnysza i obserwacje chor. K. Lazarewicza na temat życia w mieście. Kliknij na zdjęcie i otwórz w nowej karcie, by powiększyć.
Źródło: Archiwum Narodowe w Krakowie [dalej: ANK], Naczelny Komitet Narodowy [dalej: NKN], sygn. 471, k. 149.

Źródło: ANK, NKN, sygn. 471, k. 150.

Źródło: ANK, NKN, sygn. 471, k. 151.

Źródło: ANK, NKN, sygn. 471, k. 152.

Legioniści znali i widzieli metody okupacyjnej polityki na ziemiach polskich i nie pozostawali obojętni wobec nastrojów społecznych, występując w obronie ludności cywilnej. Mieli w Przasnyskiem grupę sympatyków. W miarę upływu czasu także ludność wiejska zaczęła się do nich odnosić coraz przychylniej, m.in. dzięki postawie części duchowieństwa. 


Warto przywołać kilka opinii na temat legionistów, ukazujących stopniową zmianę ich postrzegania przez mieszkańców powiatu przasnyskiego. W raporcie komisariatu werbunkowego w Przasnyszu czytamy: Stosunek cywilnej ludności do naszego przybycia, oile to można było na wstępie zauważyć, był bardzo obojętnym - może dlatego, że w mieście pozostała przeważnie ludność żydowska. Po dwóch jednak dniach naszej bytności w Przasnyszu, stosunek ten znacznie zmienił się na lepsze. Poznaje się, że obywatelstwo jest nawet bardzo przychylne do nas usposobione. I tak, niektórzy ofiarowywują swoje usługi, a nawet proponują bezpłatne utrzymanie legionistów (…). Ludność katolicka bardzo chętnie nas się zbliża, natomiast żydzi trzymają się w rezerwie. Niemniej w mieście znalazło się kilku życzliwych legionistom. Należał do nich Józef Góralski, właściciel kamienicy w rynku. Zaproponował usługi w zakresie wyżywienia żołnierzy i dostarczania informacji. 

W Janowie w raporcie legionowym z 10 XII 1916 r. zanotowano: Ludność z każdym dniem staje się więcej życzliwszą, starają się z nami rozmawiać, ażeby się przekonać czy mówimy czysto po polsku czy też łamaną polszczyzną, gdyż uważają nas za przebranych Niemców, po każdej rozmowie z nami odchodzą zadowoleni, że my jesteśmy Polacy i nie przyjechaliśmy ażeby użyć względem ludności jakiegoś podstępu. Pod raportem podpisał się Jan Krzywnek, który zapisał, że ludność mocno się skarżyła na Niemców. Np. Annie Jabłonowskiej zabrano syna na roboty i ślad po nim przepadł. Syn utrzymywał chorą matkę i jego nieobecność bardzo ją dotknęła. Również Katarzynie Majewskiej zabrano męża i syna. Pierwszy zmarł w niewoli, a drugi przebywał na robotach w dworach niemieckich. Spośród 200 mężczyzn z Janowa, których wywieziono w sierpniu 1914 r. do Niemiec, do stycznia 1917 r. nie powróciło do domów 26 osób, a 45 zmarło w czasie pobytu w tym kraju na tyfus. Tylko w pierwszej połowie października 1916 r., a więc w okresie, gdy Niemcy na dużą skalę zaczęli organizować przymusowe wywózki, z powiatu przasnyskiego siłą wysłano na roboty około 2 tysiące osób. Zabrano ich bezpośrednio z miejsc, gdzie wykonywali prace drogowe, bez możliwości przygotowania się do podróży  - pisał Marek Przeniosło. Takie postępowanie okupanta wpływało na stosunek mieszkańców do władz niemieckich.

O nastrojach w Przasnyszu informował raport z 14 XII 1916 r. W Baranowie natomiast chłopi zapatrują się na sprawę naszą zupełnie obojętnie. Krzywdy, jakich doświadczyli ze strony okupanta, sprawiły, że nie wierzyli w obietnice rządu niemieckiego. Ludzie proszą o radę i wprost oblegają legionistów, na które im niestety pomódz nie są w stanie. Cały raport poniżej.

Źródło: ANK, NKN, sygn. 471, k. 143.

Z posterunku werbunkowego w Jednorożcu donoszono: ludność tutejsza bała się naszego przybycia, gdyż powiadali, że jesteśmy przebranymi niemcami, a także obawiali się że będziemy ich brać przymusowo na co wówczas się nawet odgrażali. Postępowaniem naszem załamaliśmy pierwsze lody i obecnie lud sympatyzuje z nami. (…) ludności tutejszej nie podobają się mundury nasze, a szczególnie owijacze spodziewali się bowiem, że legioniści noszą mundury narodowe. W Zarębach ks. Józef Markowski był do Legionów jak najgorzej usposobiony, a w szczególności do akcji werbunkowej – zakazując publicznie wstępowania do Legionów, oponując w rozlepianiu afiszów niepodległościowych.


Z czasem sytuacja zaczęła się zmieniać. W dniu 17 XII 1916 r. raportowano z Przasnysza: od czasu przybycia legionistów (…) nastąpiło (…) znaczne polepszenie [stosunków z miejscowymi - przyp. M.W.K.], patryotyzm zaś tak wśród inteligencyi jak i wśród wiejskiego ludu z każdym dniem intensywnie się potęguje, a sympatyę i przychylność dla legionistów odczuwa się na każdym kroku, czego n.p. dowodem są zaproszenia legionistów na święta ze wszech stron. Często też pozatem, a bardzo chętnie zapraszają obywatele legionistów na pogadanki, na których wypowiadają otwarcie i zdecydowanie swoje zdanie

Szczególną życzliwością darzyli polskich żołnierzy mieszkańcy Ziomka, Budnych Sowiąt, Orzełka i Cierpiąt w gminie Baranowo. Wedle raportu z 19 XII 1916 r. Ludność (…) zajęła bardzo przychylne stanowisko wobec nas. Zaufanie (…) zatacza coraz szersze kręgi i nie wyłączając żadnej sfery szczerze sympatyzują z nami. Chętnie słuchają o mającym wkrótce powstać Rządzie Polskim i są gotowi ponieść wszystkie ciężary aby tylko odzyskać własną narodową gospodarkę. (…) w godzinie w której rząd polski powoła ich pod broń pójdą chętnie walczyć za ziemię ojczystą. Dotychczas widzieli w nas płatnych żołdaków lecz w tej chwili widzą przyjaciela i opiekuna praw swoich. (...) Ksiądz wikary [Abdon Trąbczyński - przyp. M.W.K.] również zdradza stanowisko niemniej przychylne chociaż otwarcie zdania swego nie wypowiedział. Wójt Józef Grzyb (...) unika nas starannie, ponieważ (...) ma wiele nieczystych spraw na sumieniu. Sekretarz pan Aleksander Piękoś ułatwia nam nasze zadanie i stara się wspólnie z nami pracować. Sołtysi są nam bez wyjątku przychylni

W kolejnym meldunku zapisano: Wieczorami urządzamy w naszej kwaterze pogawędki, na które coraz więcej ludzi przychodzi, pilnie i z uwagą słuchają o wojsku polskim i jego przejściach bojowych. (…) Materyał tutejszy w ludziach jest bardzo podatny do pracy na niwie narodowej. Zaufanie do nas wśród ludu zatacza coraz szersze kręgi i jest nadzieja że wkrótce pozyskamy sporo ludzi którzy będą umieli ocenić naszą prace dla dobra narodu. Legioniści wstawiali się u władz niemieckich za ludnością polską, żyjącą w biedzie, prosząc m.in. o likwidację zbyt wysokich opłat. O warunkach życia ludności w gminie Baranowo przeczytać można w poniższym meldunku.

Źródło: ANK, NKN, sygn. 471, k. 157.

Stosunek mieszkańców regionu do legionistów się zmieniał, ale opinie o okupancie niemieckim nie. W sprawozdaniach osób prowadzących od końca 1916 r. werbunek do wojska polskiego czytamy o wrogości wobec Niemców. Z przyjemnością każdy, gdyby tylko mógł, starałby się każdego Niemca zgnębić - pisano w styczniu 1917 r. z Krzynowłogi Małej, zaś z Chorzel donoszono: Stosunek ludności do władz okupacyjnych jest nieufny, prawie nienawistny.
Przasnyski rynek w 1917 r. Źródło: Przasnysz memorial book. Sefer zikaron kehilat Proshnitz, New York 1974.

Na Mazowszu w wyniku agitacji emisariuszy legionowych zaczęto tworzyć koła Polskiej Organizacji Wojskowej - organizacji powstałej w sierpniu 1914 r. w Warszawie w oparciu o Związek Walki Czynnej i Drużyny Strzeleckie. Celem była walka o niepodległą Polskę i przygotowanie kadr dla przyszłej armii. POW prowadziła szkolenia wojskowe oraz działania wywiadowcze i dywersyjne. Organem dowódczym POW była Komenda Naczelna, podporządkowana Józefowi Piłsudskiemu. 

W Przasnyskiem za tworzenie kół POW odpowiadali m.in. por. Kazimierz Sokolnicki i por. Antoni Łada z Bartnik. Zostali skierowani tu przez władze centralne. Zatrzymajmy się przy Sokolnickim. A. Drwęcki w swoich opracowaniach podał informacje o dwóch Sokolnickich, działających w POW w Przasnyskiem: jeden to sierżant z Ciechanowa, który miał być Poznaniakiem i dobrze władać j. niemieckim, a drugi miał pochodzić z Sątrzaski w powiecie przasnyskim. Grażyna Wróblewska w Miejscowościach gminy Przasnysz utożsamia Kazimierza Sokolnickiego, „emisariusza legionowego, organizatora POW w Przasnyskiem”, z właścicielem „jednego z folwarków” w Sątrzasce. Także Czesław Białobrzeski z Przasnysza sugerował, że w rozbrojeniu Niemców w przasnyskich koszarach brał udział „jakiś pan chorąży z Sątrzaski”, W notatkach Aleksandra Drwęckiego pojawia się informacja o por. Stefanie Sokolnickim z Sątrzaski, jednak w opracowaniach autorstwa wspomnianego badacza, wydanych później, zabrakło tego imienia i nazwiska. S. Sokolnicki był jednym z synów Józefa i Pelagii z Ostaszewskich Sokolnickich, właścicieli połowy folwarku Sątrzaska. 

Początkowo POW działała jawnie. Na terenie gmin powstawały więc placówki i sekcje, w miastach plutony i kompanie POW. W placówkach wyodrębniono sekcje bojowe (drużyny) z sekcyjnymi mężczyznami w młodszym wieku, znającymi się na rzemiośle wojskowym. Placówki POW zorganizowano w okręgi, które miały swoje kryptonimy. Na czele placówki stał komendant i jego zastępca. 

Do organizacji licznie wstępowali młodzi chłopcy, choć w POW działali też dojrzali mężczyźni różnych profesji. Spotkać wśród nich można było ziemian. Peowiacy w Przasnyskiem rekrutowali się ze środowisk rzemieślniczych, chłopskich i inteligenckich. W większości sympatyzowali z Polskim Stronnictwem Ludowym „Wyzwoleniem” i Polską Partią Socjalistyczną. Niewiele było wśród nich zwolenników Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego. Do POW należały również kobiety i starsi mężczyźni jako członkowie popierający. Kobiety, których w przasnyskich strukturach POW było niewiele, pełniły funkcję łączniczek. Używano pseudonimów.

Przysięgę częściej składano pojedynczo lub w małych grupach niż np. całymi sekcjami. Przyjmowały ją różne osoby, najczęściej dowódcy sekcji, oficerowie Legionów Polskich lub księża. W dniu 15 VII 1917 r. przeglądu przasnyskich sekcji POW dokonał mjr Stefan Dąb-Biernacki (1890–1959), który przyjął przysięgę żołnierską peowiaków. Według innej wersji przysięgę tego dnia miał przyjąć płk Kazimierz Paweł Dublasiewicz „Derwisz”, „Dwernicki” (1895–1973). 
Stefan Dąb-Biernacki. Źródło.

Kazimierz Dublasiewicz w 1935 r. Źródło: Sejm i Senat 19351940. IV kadencja, oprac. Scriptor, Warszawa 1936, s. 117.
W powiecie przasnyskim powstało kilka kół POW. W samym mieście organizacja podzielona była na 3 sekcje. W powiecie istniały sekcje: Baranowo, Bartniki, dwie w Bogatem, Chorzele, Czernice Borowe „Smolna”, Dzierzgowo, Golany, Janowo, Jednorożec, Lipa. 

Posiadamy niedatowane informacje o wojskowych (legionistach) w służbie POW w Przasnyskiem. Byli to: zastępca komendanta Obwodu 3 Przasnysz, kapral artylerii Stanisław Ratyński „Pakorz”, pozostający na tym samym stanowisku komendant kompanii Antoni Głuchowski „Ogończyk” z 1 pułku ułanów, komendant obwodowy w Okręgu 3, przebywający wówczas w więzieniu w Siedlcach - Henryk Picheta „Wolski”, komendant kompanii w Przasnyszu plut. Tadeusz Zarzycki z piechoty I Brygady Legionów Polskich, artylerzysta Legionów Polskich podchor. ogniomistrz Marcin Chydzik (Chudzik?) „Sęp” - komendant miejscowy w Chorzelach.

Posiadamy dane z kart ewidencyjnych, które zawierają informacje na temat mieszkańców powiatu przasnyskiego, którzy zgłosili się do biur werbunkowych Legionów Polskich. Byli to:

  • Stanisław Augustowski, urodzony w Przasnyszu w 1894 r.;
  • Wiktor Galewski, urodzony w Przasnyszu w 1894 r.;
  • Jan Kawiecki, urodzony w Krzynowłodze Małej w 1899 r.;
  • Feliks Królikowski, urodzony w Przasnyszu w 1896 r.;
  • Witold Kuć, urodzony w Jednorożcu w 1900 r.;
  • Władysław Markiewicz, urodzony w Zawadkach w 1894 r.;
  • Stanisław Palmowski, urodzony w Olszewce w 1894 r.;
  • Kazimierz Szczepański, urodzony w Przasnyszu w 1899 r.
Czy rzeczywiście walczyli w Legionach? Informacje te wymagają weryfikacji.

Radosław Waleszczak ustalił nazwiska mieszkańców powiatu przasnyskiego, którzy wstąpili do Legionów Polskich. Byli to: Antoni Wojciechowski, Władysław Bębenek, Stefan Mróz, Bolesław Sindara z Przasnysza, zaś z Chorzel Teofil Gut, Stanisław Krawczyk i Marian Hagen. Podane lokalizacje to zapewne nie miejsce zamieszkania, a miejsce zaciągnięcia się do wojska (komisariat werbunkowy). Leonard Krawulski z Gadomca (którego?) służył w 1 Pułku Ułanów. Legionistą był też - według Aleksandra Drwęckiego - Władysław Frączak (Fronczak) z Jednorożca, członek miejscowej sekcji POW.
Władysław Frączak. Zdjęcie z nagrobka na cmentarzu w Jednorożcu. Fot. MWKmoch, 2019 r.

Legioniści, zgodnie z dyrektywą Józefa Piłsudskiego, przeciwdziałali werbunkowi do Polnische Wehrmacht. W rezultacie do tzw. beselerczyków przystąpili tylko nieliczni, którzy nie mieli coś jeść. Po tzw. kryzysie przysięgowym, kiedy peowiacy przeszli do konspiracji z powodu prześladowań przez okupanta, niektórzy z działaczy niepodległościowych ratowali się wstąpieniem do Polnische Wehrmacht. Np. we wrześniu 1918 r. niemiecki wywiadowca chciał sprowokować Adama Czaplickiego z Brzozowa-Majów i Józefa Romana „Kogut” z Zembrzusa, spotkanych w dzień jarmarczny w restauracji w Dzierzgowie. Po awanturze Józef Roman musiał się ukrywać, ponieważ szukali go żandarmi z Duczymina. Następnego dnia, 2 XI 1918 r., wstąpił do Wehrmachtu, by uniknąć prześladowań. Wedle wspomnień Stanisława Sieklickiego „Longin” z Kosmowa część peowiaków z Przasnyskiego nie brała udziału w rozbrajaniu Niemców w listopadzie 1918 r., ponieważ wstąpili do beselerczyków. O Polskiej Sile Zbrojnej w Przasnyskiem wspominał też Edward Tabaka, prawdopodobnie peowiak z Bartnik. 

Józef Roman z Zembrzusa. Zbiory Muzeum Historycznego w Przasnyszu - kopia z Centralnego Archiwum Wojskowego w Warszawie.

Obecność legionistów w powiecie przasnyskim przyczyniła się do organizacji i rozwoju struktur Polskiej Organizacji Wojskowej, która w listopadzie 1918 r. była główną siłą rozbrajającą Niemców w regionie. Więcej na temat wydarzeń w Przasnyskiem, które doprowadziły do odzyskania niepodległości: KLIK. W Legionach Polskich walczyła niewielka grupa mieszkańców Przasnyskiego. Za swoje poświęcenie zostali po Wielkiej Wojnie otoczeni szacunkiem i poważaniem.




Powyższy tekst oparty jest po części na artykule nt. POW w powiecie przasnyskim. Można go przeczytać tutaj: KLIK.






Bibliografia:
I. Źródła
Archiwalia: 
A. Archiwum Narodowe w Krakowie:
Naczelny Komitet Narodowy, sygn. 471;

B. Centralne Archiwum Wojskowe-Wojskowe Biuro Historyczne:
Polska Organizacja Wojskowa, sygn. I.124.1.3;
Polska Organizacja Wojskowa, sygn. I.124.1.12;

C. Muzeum Historyczne w Przasnyszu:
Dokumenty żołnierzy POW przekazane przez potomków peowiaków dla Związku Piłsudczyków RP Oddział Ziemi Przasnyskiej:
CAW-WBH, sygn. MN 21.04.1937 r. Józef Roman;
CAW-WBH, sygn. MN 5.08.1937 r. Kowalski Stanisław; 
CAW-WBH, sygn. MN 16.03.1937 Królicki Bronisław; 
CAW-WBH, Dokumenty A. Gwiazdy [nieuporządkowane]; 

Relacje:
POW Przasnysz. Relacje żołnierzy i członków rodzin żołnierzy POW z powiatu przasnyskiego, zebrane przez Aleksandra Drwęckiego;
Relacja Edwarda Tabaki, kopia nagrania audio udostępniona przez Jolantę Niestępską za pośrednictwem Związku Piłsudczyków RP Oddział Ziemi Przasnyskiej;

Źródła opublikowane:

II. Opracowania: 
Drwęcki A., Działalność Polskiej Organizacji Wojskowej w powiecie przasnyskim w latach 1916–1918, Przasnysz 1994;
Tenże, Dzieje ochotniczych straży pożarnych w powiecie przasnyskim 1881–2001, Przasnysz 2002;
Tenże, Odzyskanie niepodległości w 1918 r. w Przasnyszu i Chorzelach, [w:] Przasnysz w czterdziestolecie wyzwolenia 1945–1985, Warszawa-Przasnysz 1987, s. 12–17;
Tenże, Ruch oporu w gminie Jednorożec 1939–1945, Jednorożec 2011;
Kaszubowski P., Społeczeństwo powiatu przasnyskiego u progu Niepodległości, „Reduta”, 6 (2018), 20–23, s. 5–6;
Przeniosło M., Stosunek chłopów Królestwa Polskiego do wojsk i władz rosyjskich, niemieckich i austriackich w latach 1914–1918, „Dzieje Najnowsze”, 30 (1998), 4, s. 43”61; 
Snopko J., Legiony Polskie i Polska Organizacja Wojskowa na Mazowszu, „Studia Mazowieckie”, 13 [27] (2018), 2, s. 101–119;
Szczepański J., Mazowszanie wobec Aktu 5 Listopada 1916 roku, obecności Legionów oraz Polskiej Organizacji Wojskowej, [w:] Społeczeństwo Mazowsza wobec wydarzeń I wojny światowej, red. A. Koseski, J. Szczepański, Pułtusk 2017, s. 99–120;
Wróblewska G., Miejscowości gminy Przasnysz, [Przasnysz 2008];
Umińska B., Polska Organizacja Wojskowa w obwodzie ciechanowskim, Ciechanów 2001;
Waleszczak R., Przasnysz i powiat przasnyski w latach 1866–1939. Zarys dziejów, Przasnysz 1999;
Zygner L., Młodzi bohaterowie Niepodległej. Młodzież powiatu mławskiego w walce o niepodległość (październik-listopad 1918), Mława 2018.



Do następnego!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza