4 listopada 2013

KALENDARIUM HISTORII POLSKI: listopad



W tym miesiącu postanowiłam napisać o osobie, która żyła juz dawno, ale dzięki jej działalności możemy dziś zachwycać się pięknem Warszawy. A pomysł na post powstał podczas lekcji w moim gimnazjum, kiedy prowadzilam zajęcia z trzecimi klasami. 

Panie i Panowie: Bernardo Bellotto! 

Jeśli nadal nie wiesz, kto to był, może coś więcej powie Ci jego przydomek: Canaletto. Zapraszam za listopadowy wpis, jako że 17 listopada przypada 233. rocznica śmierci Canaletta :)

Bernardo Bellotto urodził się 30 stycznia 1721 r. Wenecji. Od dzieciństwa przejawiał wielki talent, więc rodzice postanowili oddać go na naukę do wuja, Antoniego Canala, zwanego Canalettem ze względu na niski wzrost. W pracowni wuja młody Bellotto rozwijał umiejętności i nauczył się posługiwać aparatem optycznym zwanym „camera obscura”, który wykorzystywał także w późniejszej pracy. Aparat ten poprzez system soczewek rzucał odbicie fragmentu rzeczywistego widoku na rozłożoną kartkę papieru i pozwalał utrwalić go przy pomocy ołówka bądź piórka. Takie szkice były bardzo pomocne przy malowaniu ostatecznej kompozycji. Wuj nauczył też Bernarda sztafażu, a więc malowania postaci ożywiających wedutę, czyli widok miasta.


Bernardo Bellotto, Autoportret, źródło.
Dość szybko Bernardo Bellotto, który używał takiego samego przydomka jak wuj (Canaletto), stał się samodzielnym malarzem. Miał za sobą bogatą karierę artystyczną na dworach europejskich, przebywał na dworze króla Sardynii Karola Emanuela III w Turynie, Augusta III w Dreźnie, cesarzowej Marii Teresy w Wiedniu, elektora bawarskiego Maksymiliana Józefa III w Monachium. Ostatnie 6 lat przed przybyciem do Polski pracował w Dreźnie. Z powodu trwającej wojny siedmioletniej jego zarobki znacznie spadły, postanowił więc, w poszukiwaniu lepszych warunków życia, wyruszyć na dwór cesarzowej Katarzyny II. Wyruszył w 1767 r. i po drodze zatrzymał się u przyjaciela i rodaka, działającego w Rzeczpospolitej malarza Marcello Bacciarellego. Ten obiecał mu wyjednać u króla Stanisława Augusta Poniatowskiego listy polecające do rosyjskiej imperatorowej. Jednakże Stanisław August zachwycony talentem malarskim Canaletta, nie chciał go wypuścić z kraju, zaoferował wysoką pensję 400 dukatów pensji rocznej, 150 dukatów na mieszkanie, 120 na powóz, 40 na opał i jeszcze 120, najprawdopodobniej na teatr) i uprzywilejowane stanowisko na dworze. Przebywał na nim prawie 13 lat.

Jako pierwsze zadanie, Canaletto wykonał zdobienie wschodniego skrzydła Zamku Ujazdowskiego freskami oraz fragmentami ornamentalnymi. Niestety, nic z tych zdobień nie zachowało się do dzisiaj, ostał się jedynie  Projekt plafonu (w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie). Prace uległy zniszczeniu przy przebudowie zamku w 1784 r., zniszczeń dopełniły wojny. W tym okresie Canaletto wraz ze swoim synem Lorenzem wykonał 14 obrazów przedstawiających antyczny Rzym.






Głównymi dziełami Canaletta, jakie powstały w Rzeczpospolitej, była galeria 30 wedut Warszawy i pałacu w Wilanowie, które umieszczono w oddzielnej Sali Prospektowej (zwanej też Salą Canaletta) na Zamku Królewskim. Do dzisiejszych czasów zachowały się 24 prospekty:
  • Krakowskie Przedmieście od strony Bramy Krakowskiej (1767-68)


  • Kolumna Zygmunta III od strony zejścia do Wisły (1767-70)


  • Widok Warszawy od strony Pragi (1770)


  • Widok Warszawy z Pałacem Ordynackim (1772)


  • Krakowskie Przedmieście od strony Placu Zamkowego (1774)


  • Widok łąk wilanowskich (1775)


  • Widok Pałacu Wilanowskiego od strony podjazdu (1776)


  • Widok Pałacu Wilanowskiego od strony parku (1776)


  • Widok Pałacu Wilanowskiego od strony południowej (1777)


  • Widok Pałacu Wilanowskiego od strony północno-wschodniej (1777)


  • Ulica Długa (1777)


  • Ulica Miodowa (1777)


  • Kościół Brygidek i Arsenał (1778)


  • Kościół Sakramentek (1778)


  • Plac Krasińskich (1778)


  • Krakowskie Przedmieście od strony Nowego Światu (1778)

  • Pałac Błękitny (1779)


  • Kościół Reformatów (1779)


  • Pałac Mniszchów (1779)


  • Plac Żelaznej Bramy (1779)


  • Kościół Karmelitów (1780)


  • Kościół Wizytek (1780)


  • Kolumna Zygmunta III od strony zejścia do Wisły z królem wizytującym spalone skrzydło zamku (zaginiony)
  • Plac Żelaznej Bramy od strony koszar Mirowskich (zaginiony).
Canaletto malował również obrazy o tematyce historycznej, np. Wjazd Jerzego Ossolińskiego do Rzymu 1633




W latach 70-tych XVIII w. powstały 4 widoki Warszawy przeznaczone pierwotnie do jednej z sal Zamku Ujazdowskiego. Po jakimś czasie król zmienił koncepcję i przeniósł swoje zainteresowania na Zamek Królewski i Łazienki, dlatego zlecił naczelnemu królewskiemu architektowi Dominikowi Merliniemu przeprojektowanie Przedpokoju Senatorskiego na Zamku Królewskim. Tam miały znaleźć się owe cztery weduty, do formatów których dostosowano podziały ścian. Do owej sali Belotto miał namalować dalsze widoki, które razem tworzyłyby pewna całość. Ściany w tym pokoju przez 13 lat zapełniły się widokami Warszawy.

Wizytówką sali stał się obraz Elekcja Stanisława Augusta (oryginał z 1776 r. w Muzeum Narodowym w Poznaniu, podarowny przez króla hrabiemu Rzewuskiemu Marszałkowi Dworu; replika z 1778 r. na Zamku Królewskim w Warszawie)Elekcja powstała 10 lat po fakcie i namalowana została przez malarza, który nie był obecny przy tym wydarzeniu. Canaletto nie tylko umieścił na obrazie siebie, ale także inne osoby nie obecne na elekcji ostatniego króla Rzeczypospolitej, m. in. Łukasza Cruta - tłumacza języków obcych i architekta Jan Christiana Kamsetzera. Ponadto przedstawione tu zostało na raz kilka działań, które faktycznie nie były równoczesne, bowiem Elekcja jest obrazem programowo-politycznym. Nawiązując do przedstawień elekcji swoich poprzedników chciał król wskazać na ciągłość tradycji demokratycznego wybierania monarchy. 





Ten królewski program ideowy rozwinięto w pozostałych wedutach. Król został także sportretowany w asyście mistrza Belotta malującego panoramę stolicy od strony Pragi. Ten zaś obraz umieszczono jako odpowiednik Elekcji na przeciwległej ścianie.


Fragment obrazu Widok Warszawy od strony Pragi.

Sześć spośród widoków to kościoły należące do zakonów, które sprowadzone zostały do kraju przez królów elekcyjnych, za których spadkobiercę chciał się uważać Stanisław August. Najbardziej cenionym przez Stanisława Augusta królem polskim był Jan III Sobieski, do którego tradycji panowania chętnie się odwoływał. Z tego też powodu w omawianych widokach Warszawy znalazły się cztery widoki rezydencji Sobieskiego - Wilanowa. Ponadto, Stanisław August chciał, jako wcześniejszy stolnik, podnieść rangę swego szlachectwa i wśród wedut znalazły się także widoki pałaców arystokratów, następców ojca króla na urzędzie krakowskiego kasztelana.

Seria widoków Warszawy jest także wizytówką miasta. Te tętniące życiem ulice, place targowe, pałace, kościoły ukazują nowoczesną europejską metropolię, jaką była Warszawa w końcu XVIII w. Belotto namalował tu główne ulice takie jak: Krakowskie Przedmieście, Miodową, Senatorską, Długą. Niesłychanie trafnie uchwycił atmosferę warszawskiej ulicy, może właśnie dlatego, że był z zewnątrz, był cudzoziemcem. Odtworzył bardzo wiernie koegzystencję najprzeróżniejszych stanów, nacji i mód. Na targowiskach na Rynku Nowego Miasta czy Krakowskim Przedmieściu wśród stłoczonych chłopskich furmanek bez trudu odnajdziemy mieszczan, których odróżnimy od szlachty, żydów, włościan, żołnierzy, duchownych i całej masy innych postaci. Są one zindywidualizowane nie tylko poprzez ubiory ale też pozy, gesty i czynności. Belotto traktuje z jednakową uwagą zarówno sfrancuziałego kawalera w peruce z harcapem, handlarza grafik, jak i chłopkę karmiącą niemowlę piersią. Jednak na polu architektury Canaletto dopuszczał się pewnych przekłamań, udoskonaleń, głównie polegających na tym, że unikał malowania romańskich i gotyckich elementów, zgodnie z klasycystycznym przekonaniem, że sztuka średniowieczna jest barbarzyńska.

Obrazy ułożone są tak, że tworzą jednolitą i bardzo spójną kompozycyjnie całość. Namalowane zostały w czterech formatach i rozmieszczone w pionowych układach na każdej ze ścian Sali Canaletta. Uporządkowane są one tematycznie. Cztery największe mają charakter panoram. Ponadto pozostałe kompozycje połączono w pary w poziomym układzie poszczególnych ścian. Dlatego np. widokowi fasady Wizytek odpowiada widok fasady Karmelitów. Ponadto, w odpowiadających sobie wedutach zostało zastosowane podobne ujęcie przestrzeni co oznacza, że pary obrazów malowane są z tego samego "punktu widzenia". Umieszczone w górze widziane są jakby od dołu zaś te, na dole oglądamy z góry.

Powszechnie wiadomo, że weduty Canaletta odegrały wielką rolę w czasie odbudowy Warszawy po II wojnie światowej. Wiele dokumentów zaginęło lub zostało zniszczonych, weduty Canaletta były niejednokrotnie jedynym świadectwem wyglądu zniszczonych budowli. Tak np. na podstawie obrazu przedstawiającego widok Krakowskiego Przedmieścia od strony placu Zamkowego rekonstruowano wygląd Kamienicy Johna. Na dachu tejże kamienicy namalował Canaletto kominiarza czyszczącego komin. Była nawet propozycja by w hołdzie malarzowi, który przyczynił się do odbudowy stolicy wystawić jako pamiątkę blaszana figurkę takiego kominiarza na dachu tejże budowli.

Władze Warszawy uhonorowały wybitnego malarza w dwojaki sposób. Na Starym Mieście wmurowano pamiątkową tablicę, a w miejscach, z których prawdopodobnie mógł malować swe obrazy Canaletto, ustawiono szklane kostki z obrazami Włocha i krótkimi informacjami. 

Żyjący ponad stan i zadłużony Bernardo Bellotto zmarł z powodu udaru serca 17 listopada 1780 r. Pochowano go w kościele Kapucynów przy ulicy Miodowej w Warszawie. Długi malarza spłacił Stanisław August Poniatowski. Niestety nagrobek mistrza nie przetrwał zagłady Warszawy w 1944 roku.






Do następnego! :)






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza