22 lipca 2026

MAŁA OJCZYZNA: Objawienia i kult maryjny na Kurpiach. Cz. 2: Dąbrówka (Puszcza Zielona)

Kurpiowska wieś Dąbrówka, jedna ze 144 miejscowości w Polsce o takiej nazwie, notowana jest po raz pierwszy, jak wskazał Krzysztof Bulak (autor monografii wsi i jej mieszkaniec), przy okazji ustanowienia uposażenia dla Seminarium Duchownego w Pułtusku w 1732 r. 
 m.in. z tej miejscowości oddawano dziesięcinę snopową. Wieś znajdowała się w centrum Puszczy Zielonej (Zagajnicy). W XIX w. miało się tu wydarzyć coś niezwykłego – dwóm dziewczynkom ukazała się Maryja. Od tamtej pory miejsce to stanowi jedno z centrów kultu maryjnego na Kurpiach Zielonych. Znane jest głównie lokalnie i nie jest jedynym w regionie ośrodkiem kultu Matki Bożej (ostatnio pisałam o Nowej Osuchowej w Puszczy Białej, niebawem napiszę o Wykrocie w Puszczy Zielonej).

Co wiemy o objawieniach w Dąbrówce? Czy na pewno datować je należy na 1850 r.? Jakie niezwykłe wydarzenia notowano w Dąbrówce wcześniej, już w końcu XVIII w.? Jakie formy przyjmuje kult maryjny w tej parafii? Co go charakteryzuje i jak się zmieniał w ciągu lat? Zapraszam do lektury!


W 1789 r. w Dąbrówce mieszkało 26 gospodarzy, w 1817 r. 163 osoby dorosłe w 40 domach, w 1827 r. 227 osób w 40 domach. Encyklopedia powszechna wydana w 1861 r. w t. 6 podaje, że w Dąbrówce, wsi należącej wówczas do powiatu ostrołęckiego w guberni płockiej, mieszkało 270 osób zajmujących 43 domy mieszkalne i 74 inne zabudowania. W okolicy rzek Rozoga i Szkwa było sporo terenów bagiennych. W pobliżu wsi na gruntach rządowych wydobywano bursztyn. Miejscowość należała do parafii pw. Ducha Świętego w Kadzidle istniejącej od 1740 r. Wcześniej była częścią parafii Nawiedzenia NMP (farnej) w Ostrołęce.

Ten krótki wstęp daje nam obraz wsi, do której się przeniesiemy, pewne wyobrażenie o okolicy, w której się będziemy poruszać. Przez lata opowiadano tu sobie o cudownych wydarzeniach. Opowieści te spisano kilkukrotnie. W 1937 r. etnograf z Nowogrodu Adam Chętnik (18851967) wydał książkę o Dąbrówce, w której wspomniał o objawieniach maryjnych we wsi. Wówczas może już nie żyli świadkowie i świadkinie objawień, ale ich dzieci i wnuki, nadal więc mógł być żywy przekaz ustny na temat wydarzeń, o których opowiem w tym artykule. Co ciekawe, książka ma obowiązujący do dziś imprimatur ówczesnego bp. łomżyńskiego Stanisława Kostki Łukomskiego (zgodę na druk oraz potwierdzenie, że treść publikacji jest zgodna z nauką Kościoła). Jest to pierwsze opracowanie, w którym pojawia się informacja o objawieniach w Dąbrówce, ale nie pierwsze źródło, bo istnieją archiwalia z końca XVIII w. i relacje prasowe z lat 60. XIX w.

Wątek objawień zawierają opracowania przygotowane przed 2004 r. Szkic pt. 110 lat parafii p.w. św. Anny w Dąbrówce koło Ostrołęki na podstawie wspomnień swoich dziadków i babć (Czesława i Wiktorii Plony oraz Mariana i Stefanii Zyśków, którzy bazowali na opowieściach swoich rodziców, naocznych świadków cudów w Dąbrówce) napisał Krzysztof Bulak, a diakon Zbigniew Borawski (Uniwersytet Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie) przygotował pracę magisterską o dziejach parafii Dąbrówka, koncentrując się na latach 18941939. Barbara Prusaczyk ze wsi Nasiadki, organistka w parafii Dąbrówka, na Wydziale Teologicznym UKSW obroniła magisterium pt. Życie religijne parafii Dąbrówka k/Ostrołęki (19452007). Studium historyczno-pastoralne. Po 2010 r. ówczesny proboszcz parafii Dąbrówka ks. Stanisław Grosfeld wydał broszury informacyjne o parafii, wreszcie w 2024 r. K. Bulak przygotował publikację o wsi Dąbrówka i okolicach.

Lokalizacja wsi Dąbrówka na mapie Puszczy Zielonej. Źródło: M. Grzyb, I. Choroszewska-Zyśk, Pokochaj Kurpie: polsko-angielski przewodnik turystyczny = Fall in love with Kurpie: Polish-English tourist guide, Myszyniec 2020.

Zanim przejdziemy do opowieści o objawieniach w Dąbrówce, warto zaznaczyć, że we wsi istniała kaplica nazwana imieniem św. Anny. Chętnik zapisał, że obchodzono tu trzydniowy odpust na Zesłanie Ducha Świętego, później przeniesiony do Kadzidła. Dlaczego powstała? W opublikowanym w 1860 r. artykule w Kronice Wiadomości Krajowych i Zagranicznych podano, że kaplicę wystawiono na pamiątkę odprawianej tu, na wzgórzu, mszy po bitwie grupy Polaków pod dowództwem Dąbrowskiego stoczonej z wojskiem Zakonu Krzyżackiego chcącym się dostać do Pułtuska. Miało to dać początek nazwie miejscowej Krzyżak, która do dziś jest używana w Dąbrówce na określenie części wsi ulokowanej pod niewielkim wzgórzem. Opisane wydarzenia datowano na czas wojny w latach 15191521, ale wówczas puszcza była jeszcze niezamieszkana. Wątpił w takie wytłumaczenie autor relacji prasowej z 1860 r., zwracając jednak uwagę, że może miejsce było jakoś związane z gen. Janem Henrykiem Dąbrowskim i okresem powstania kościuszkowskiego. Według autora notki prasowej kaplicy nadano wezwanie Niepokalanego Poczęcia NMP, a odpusty wyznaczono na wspomnienie św. Anny (26 lipca) i Narodzenie NMP (8 grudnia).

Informacji o początkach kaplicy w Dąbrówce może dostarczyć zespół pt. Akta wegen der in Dombrowka bei Ostrolenka vorgenommenen Wallfahrt przechowywany w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie i dostępny online. To zapewne najstarszy opis wydarzeń w Dąbrówce uważanych za cudowne oraz jedna ze starszych wzmianek o kaplicy we wsi.

W czerwcu 1797 r. władze departamentu Prus Nowowschodnich w Białymstoku donosiły królowi pruskiemu o pielgrzymkach podjętych w Dąbrówce koło Ostrołęki, które zostały już (...) przerwane. W dokumencie czytamy m.in.: według legendy mieszkańców w pobliżu wsi Dąbrówki (...) od prawie 2 lat [czyli od ok. 1795 r. – przyp. M.W.K.] ukazuje się zjawa, dlatego wspomniani mieszkańcy zbudowali kaplicę, do której obecnie w pielgrzymkach przybywa wiele osób. Urzędnik, który osobiście udał się do Dąbrówki, zastał tam od 2000 do 8000 modlących się lub śpiewających ludzi.

Śledztwo w tej sprawie przekazano Komisji Bezpieczeństwa w Ostrołęce. Wykazało, że mieszkańcy głęboko wierzą w to zjawisko i lekceważą wszelkie upomnienia swojego duszpasterza ks. Marcina Szwejkowskiego (żył w latach 17521801 lub 1802, był proboszczem parafii Kadzidło w latach 17811788, następnie do śmierci proboszczem w Ostrołęce). W raporcie, który przygotował dla władz cywilnych, za który był bardzo chwalony przez władze lokalne i nawet samego króla pruskiego (sic!), kapłan podał, że miejsce, w którym rzekomo pojawia się zjawa, leży między bagnami i jest tam tylko wydma, w której mieszkańcy Dąbrówki zwykli zakopywać ziemniaki i inne rośliny ogrodowe dla lepszego ich przechowywania. Jest zatem całkiem naturalne, że (...) opary unoszące się znad bagien i gnijące warzywa w dołach, a także ilość zgniłego drewna w okolicy, dają rodzaj światła w ciemności, które widzą prości i uprzedzeni mieszkańcy. Ludzie uznali to za coś cudownego.

Dalej w dokumencie czytamy: Chociaż kapłan dołożył wszelkich starań, aby wyjaśnić (...) przyczyny tego domniemanego objawienia i rozwiać wszelkie ich przesądy o cudzie, który się za nim krył, początkowo nie było to możliwe. W miejscu tym [ludzie] stworzyli rodzaj kaplicy, która jednak miała zaledwie łokieć średnicy i przypominała bardziej wartownię niż kaplicę. Zwyczaj wznoszenia kaplic, zwłaszcza przy wiejskich drogach, sięga czasów poprzedniego rządu [I Rzeczypospolitej  przyp. M.W.K.], kiedy to było kwestią osobistego wyboru i kiedy w każdym miejscu umieszczano figurę Chrystusa lub świętego, a dla lepszej ochrony szybko nad nią budowano dach. Ponieważ ks. Szwejkowski po raz pierwszy zobaczył tę kaplicę podczas wizyty u chorych i zastał ją ozdobioną różnymi obrazami, natychmiast zganił parafian za ten zwyczaj, zwrócił im na to uwagę i przy tej okazji ujawnił, że jeśli uważają to miejsce za święte, to wykazują rażący brak wiary. Na co odpowiedzieli, że choć nie uważają tego miejsca za kaplicę, to jednak chcą je zachować i móc towarzyszyć ciałom, które będą przewożone do kościoła, aż do tego miejsca.

Ks. Szwejkowski opisał następujące wydarzenie w Dąbrówce: Przybył tam mężczyzna z wrzodem na twarzy, a gdy pękł (...), rozeszła się pogłoska, że ​​niewidomy odzyskał wzrok. Inny mężczyzna, cierpiący na chorobę serca, której nabawił się wskutek nadmiernego objadania się, pościł przez trzy dni, a następnie udał się w to miejsce i dzięki przestrzeganiu tej diety i intensywnym ćwiczeniom wyzdrowiał z wyżej wymienionej choroby. Po tym, jak ks. Szwejkowski dowiedział się o tych wydarzeniach, starał się odwieść mieszkańców Dąbrówki od ich przesądów. Oni również przekonali się o słuszności tego ostrzeżenia i, jedynie za radą duszpasterza, zburzyli kaplicę, a każdy z nich zabrał do domu swój obraz z naklejoną na niej figurą. (...) Wierni uczynili to z głębokiego przekonania i z własnej, nieprzymuszonej woli, nie wyrażając żadnego znaczącego niezadowolenia z tego faktu. Nie pragną niczego więcej poza tym, aby w celu złagodzenia swojej sytuacji w Dąbrówce, jeśli to możliwe, utworzyć kościół filialny, ponieważ muszą pokonać ponad trzy kilometry do kościoła w Kadzidle. Ta odległość wydaje się niedoszacowana, bo z Dąbrówki do Kadzidła było dalej.


Z powyższej zreferowanych źródeł dowiadujemy się, że jeśli w Dąbrówce w końcu XVIII w. istniała prowizoryczna kaplica, to została rozebrana. Dopiero później powstała kolejna. Wiemy też, że 25 I 1798 r. bp płocki Onufry Kajetan Szembek wydał w Pułtusku zezwolenie na wybudowanie w Dąbrówce kaplicy. Kapłan, który miał zamieszkać we wsi, mógł, wedle woli biskupa, jedynie chrzcić i spowiadać (oprócz spowiedzi wielkanocnej), a wszystkie pozostałe posługi miał spełniać proboszcz z Kadzidła, któremu podlegać miał kapłan.

Decyzję tę, jak podał ks. Witold Jemielity, pasterz diecezji motywował tym, że odległość do kościoła parafialnego w Kadzidle (jego budowę w miejscu istniejącej przed 1710 r. kaplicy prowadzono w latach 17811783) była duża (ok. 15 km), a mieszkańcy musieli poruszać się po drogach w złym stanie. Była to więc forma troski o wiernych.

K. Bulak pisał, że biskup, decydując o wystawieniu kaplicy, wziął pod uwagę wydarzenia związane z (...) cudownymi objawieniami Najświętszej Maryi Panny. Nie jest to możliwe, bo te miały mieć miejsce dopiero ponad pół wieku później. Szembek mógł jednak uwzględnić prośby mieszkańców oraz ich dążenia do wystawienia kaplicy po cudownych wydarzeniach o niejasnej proweniencji z ok. 1795 r., opisanych w wyżej cytowanych dokumentach.

Nie jest też możliwe, jak pisał w 2025 r. K. Bulak (za Z. Borawskim), że „objawienia się Matki Boskiej i związane z nimi liczne cuda potwierdziły władze duchowne i świeckie. Z tych względów rząd zezwolił na wybudowanie kościoła”. Wydaje się, że carskie władze nie potwierdziły cudowności wydarzeń w Dąbrówce, bo w połowie XIX w. raczej nie było im to na rękę. Chodzić może o to, że władze pruskie wyraziły zgodę na budowę kaplicy. Niemniej w którymś momencie między końcówką XVIII a latami 60. XIX w. musiało nastąpić powiązanie cudownych wydarzeń w Dąbrówce z Maryją, ponieważ w datowanej na 1865 r. kopii listu do Namiestnika Królestwa Polskiego czytamy: Lat temu kilkadziesiąt upłynęło, jak we wsi Dąbrówka objawiła się cudami słynąca N. Marya Panna, skutkiem czego podówczas istniejące Władze Duchowne i Cywilne zawiadomione zostały stosowanie do przepisów Rządu, odbyty proces, uznały i potwierdziły za prawdziwą. Z tych tedy powodów Rząd dozwolił wybudować kościółek. Należy podkreślić, że objawienia w Dąbrówce do dziś nie zostały potwierdzone przez władze Kościoła rzymskokatolickiego. W Polsce jedynie objawienia w Gietrzwałdzie z 1877 r. mają taki status.

Ks. W. Jemielity podał, że kaplicę w Dąbrówce wystawili Miejscowa ludność i proboszcz kadzidlański. Kiedy się to stało? Zgoda biskupa nie musiała oznaczać automatycznej budowy kaplicy, nie musiało się to wydarzyć w tym samym roku (1798 r.). Należy odrzucić datację kaplicy podaną w karcie białej kościoła w Dąbrówce dostępnej na portalu zabytek.pl, gdzie czytamy, że świątynia powstała w 1780 r., oraz notkę Kronice Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” z 1860 r., wedle której kaplicę w Dąbrówce wystawiono ok. 1790 r. Ks. Michał Marian Grzybowski w biogramie ks. M. Szwejkowskiego, powołując się na Akta Wizytacji z Archiwum Diecezjalnego w Płocku, podał, że kaplicę w Dąbrówce wystawiono w 1775 r. Czy to za wczesna datacja? Jak wynika z dokumentów w zbiorach AGAD z 1797 r., pierwszą budowla w Dąbrówce mogła powstać ok. 1795 r. jako niewielka prowizoryczna kaplica. Pełnowymiarową wybudowano po decyzji biskupa płockiego z 1798 r.

Wierni z Dąbrówki i okolic w 1810, 1823 i 1887 r. prosili biskupa o utworzenie osobnej parafii, ale bezskutecznie. W 1826 r. biskup płocki nakazał proboszczom z Kadzidła, Nowogrodu i Ostrołęki (bo z tych parafii wierni wędrowali do Dąbrówki), by odwiedzali kaplicę i by na zmianę odprawiali tam mszę, aby w rezultacie co tydzień w Dąbrówce odbywało się nabożeństwo. Proboszczowie sąsiednich parafii mieli tu posługiwać w ramach swoich obowiązków i bez dodatkowego wynagrodzenia. Brakowało funduszy na utrzymanie stałego kapłana w Dąbrówce.

Mijały lata, a ustalenia biskupa nie były realizowane. Wiernym nie podobało się, że mimo polecenia biskupa proboszcz z Kadzidła przyjeżdżał do Dąbrówki tylko raz w roku, na Zesłanie Ducha Świętego, o czym wiemy ze skargi datowanej na 1849 r. Wierni oferowali się utrzymać kapłana, jeśli zostanie przydzielony, ale zadeklarowana składka była niewystarczająca. Mimo nieobecności stałego duszpasterza ludzie gromadzili się w kaplicy w Dąbrówce: śpiewali pieśni oraz godzinki, odmawiali różaniec, litanie i inne modlitwy.

Dąbrówka i najbliższe parafie (Ostrołęka, Kadzidło, Nowogród – oznaczenia własne) na mapie Puszczy Zielonej w II poł. XIX w. Źródło: Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie, Zbiór geograficzny Stanisława Augusta, sygn. AK 94 (dostęp 24 V 2026 r.).

Etnograf z Nowogrodu zaczyna opowieść o cudach w Dąbrówce od opisu dawnych zajęć pierwszych mieszkańców wsi. Jednym z nich było bartnictwo. W pobliżu Dąbrówki istniało wiele drzew bartnych, w których bartnicy w warunkach naturalnych hodowali pszczoły i wybierali wyprodukowany przez nie miód i inne produkty (kit, wosk itp.). Jak w 2002 r. podała w magazynie „Kurpie” Magdalena Kosińska, W czasach zaborów władze kazały drzewa ściąć, a pszczelarstwo przenieść bliżej ludzkich osad. Rzeczywiście w okresie zaborowym, w I poł. XIX w., carat nakazał likwidację barci i przeniesienie ich do zagród, czyli przejście z bartnictwa na przydomowe pszczelarstwo. W książce o Dąbrówce A. Chętnik pisał: „Z dawnej puszczy pod Dąbrówką pozostały skrawki borów, a w nich nędzne korszlaki. Pozostała tylko jedna barć, bliżej drogi, ze 400 lat licząca, z krzyżem wyciętym na korze i otwartym dziankiem u góry. Nad krzyżem w pęknięciu, po wyrwanej wichrem gałęzi, obsadził ktoś mały obrazek na blasze Matki Boskiej, tutejszej roboty. Obrazek wraz z krzyżem, strzec miał drzewa przed zachłanną ręką szkodników. W pobliżu stał stary krzyż drewniany, a obok parę wielkich jałowców, lat niepamiętających, w drzewa wyrosłych”.

Dalej od Chętnika dowiadujemy się, że pewien zły człowiek z tejże wsi zamyślił barć tę zrąbać, liczył, że zarobi dużo na drzewie, które (...) należało do ogółu wiejskiego. (...) W widną, księżycową noc wiosenną zabrał dwóch synów z siekierkami i piłą, i poszli do barci. Ale zaledwie chciwy gospodarz parę razy uderzył w pień siekierką, siły go opadły i zaniemówił tak, że ledwie go do domu zaprowadzono. A z drzewa nadrąbanego nie żywica, ale  jak głosi podanie  żywa krew ciekła przez kawał czasu. Ludzie patrzący na to, potruchleli wtedy z przerażenia, a chłopa, co chciał rąbać, przez długie lata choroby trapiły wraz z dziećmi i z dobytkiem. Od tej pory (a było to w roku 1850) o cudownej barci było już głośno w okolicy.

Objawienia maryjne w Dąbrówce etnograf Bernard Kielak (1944–2016) datował na maj 1849 r., ale był w tej datacji osamotniony, dlatego należy kierować się pozostałymi opracowaniami, które za Chętnikiem zgodnie podają rok 1850. Należy jednak zaznaczyć, że etnograf napisał, iż wydarzyło się to „Przed samym majem, który, jak wiemy, jest poświęcony cały Matce Boskiej. Nie podał jednak roku. Z treści książki można wnioskować, że chodzi o rok 1850, ale nie jest to do końca pewne. W innym miejscu napisał: „po r. 1850, kiedy to na barci zjawiła się cudowna jasność”, ale nie jest pewne, czy rok dotyczy objawień, czy to po 1850 starano się o powołanie tu parafii.

Cóż miało się wydarzyć w Dąbrówce? Otóż do barci udały się dwie dziewczynki – Chętnik jako pierwszy podał ich imiona w brzmieniu Marcyna i Rozyna. Mogły nosić imiona Marianna i Rozalia. Jak pisał Przemysław Mazur, Poza imionami dziewczynek (...) nie wiadomo niemal nic. Nawet czy Maria [Matka Boża – przyp. M.W.K.] wygłosiła jakikolwiek orędzie, czy też po prostu zamanifestowała swą obecność w tym miejscu. Z kolei Henryk Dąbrowski (19342012), syn organisty z Dąbrówki, w swoich wspomnieniach zanotował: Ludzie mówili, że na jednym z tych drzew [koło kościoła  przyp. M.W.K.] objawiła się Matka Boska. Zauważyła ją mała dziewczynka.

Wedle przekazu Chętnika Marcyna i Rozyna miały przyozdobić drzewo bartne kwiatami, a zawieszony na nim obrazek udekorowały wiankiem z kwiatów leśnych i zieleni. Czy robiły to, by miejsce było udekorowane na maj, miesiąc maryjny? Możliwe. Co prawda nabożeństwo majowe wprowadzono w diecezji płockiej w 1864 r., ale było znane w Polsce już w XVIII w. i rozkwitło w I poł. XIX w. Przy drzewie dziewczynki odmówiły modlitwę Zdrowaś Maryjo.

Kiedy zapadał zmierzch, wokół drzewa pojawiła się łuna. Chętnik napisał: Dziewczyny wylęknione spojrzały nad głowy i zobaczyły pod gałęziami dziwną jasność, a wśród niej w otworze pszczelim stała żywa figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem na lewej ręce. Dziewczyny padły na ziemię, a potem czym prędzej pobiegły do wsi z radosną nowiną.
– Matka Boska objawiła się na barci – powtarzano sobie po wsi.
 Matka Najświętsza u nas w Dąbrówce  szeptali starzy, kreśląc znak krzyża na piersiach.

Rys. Marcin Sutuła. Źródło: Kurpie. Legendy i podania, wybór i red. I. Choroszewska-Zyśk, M. Samsel M. Grzyb, Ostrołęka 2016.

Wieść o wyjątkowym wydarzeniu szybko się rozeszła: ludzie zaczęli gromadzić się przy barci, inni, nawet z daleka, zaczęli przychodzić tu z pielgrzymkami. Chętnik zapisał: O zmroku co dzień widziano jasność, a potem ukazywała się twarz Najświętszej Panny. Rzesze ludu korzyły się u stóp drzewa i odprawiały modły. Mówiono w głos litanię i Pod Twą Obronę. Naprzeciw cudownej jasności zastygli w niemej prośbie chorzy i kalecy, którzy tłumnie ciągnęli z okolic pod „cudowne" drzewo. W przerwach między modłami słychać było szlochy, podnosiły się błagalnie ręce:
– O Matko nasza, pociesz nas! – wołano.
– Panno Najświętsza, poratuj nas w biedzie! – modlono się z serca.
– Pocieszycielko nasza, uzdrowienie chorych, zmiłuj się nad naszą nędzą! – Wołali głośno kalecy i żebracy.
I zaczęły się dziać dziwy niesłychane. Chorzy odzyskiwali zdrowie, kulawi od wielu lat zostawiali kule i szli o własnych siłach, smutni doznawali pocieszenia. Tłumy rzucały się na kolana, dziękując za doznane łaski. Pod barcią modlili się powstańcy, gdy szli walczyć o niepodległość ojczyzny, a po przegranych walkach szukali tu ukojenia w bezbrzeżnej rozpaczy.
– O Matko Dobrotliwa pociesz nas! – wołano zewsząd, udając się do Dąbrówki”.

Objawienia miały trwać, wedle Chętnika, 20 lat. W 2004 r. ks. S. Grosfeld mówił: Jak nie wierzyć, że Matka Boża przyszła do tej ziemi. Przecież ludzie nie mieli zbiorowych przywidzeń przez dwadzieścia lat. Natomiast Mirosława Szyczyk opowiadała: Mam zakorzenione w świadomości z opowieści mojej nieżyjącej babki, że na drzewie pokazywała się Matka Boska, taka nieziemsko piękna. (...) Ale babka też słyszała to od kogoś ze wsi.

Chętnik napisał też: „działy tu się rzeczy niezwykłe, szczególnie w latach 1860–1870. Potem doznane łaski były rzadsze, jasność pokazywała się czasami. Matkę Boską można było zobaczyć tylko w wigilię świąt Królowej Niebios, ale nie wszyscy mogli i tego dostąpić. Mimo to ludność okoliczna długo ciągnęła w to miejsceW 2004 r. Mirosława Szyczyk relacjonowała, że jej babka opowiadała jej czasem o uratowanych od śmierci całych dzieciach, które ciężko chorowały, a ich rodzice przynieśli je do kościoła.

Wątpliwości budzi datowanie objawień zaproponowane przez Chętnika (1850 r.), ponieważ mamy źródła z okresu zaboru pruskiego o cudownych wydarzeniach we wsi w końcu XVIII w. oraz relacje archiwalne o rzekomo cudownej barci z lat 20. XIX w. Chętnik podał, że to po objawieniach w 1850 r. ludzie gromadzili się przy barci, nie w kaplicy. Wiemy jednak, że już w 1823 r. konsystorz pułtuski poprosił władze cywilne o ścięcie drzewa w Dąbrówce, ponieważ lud z większym jest względem dla sosny, niż dla tajemnicy ołtarza w przyległej kaplicy odbywanej. To oznacza, że ludzie bardziej czcili drzewo niż obraz Maryi w kaplicy.

W tym miejscu warto zaznaczyć, że drzewa otaczano czcią na długo przed wprowadzeniem chrześcijaństwa. Jak pisała Janina Rożałowska, „Postrzegano je jako wyznaczniki porządku świata, łączniki między niebem a ziemią oraz miejsca epifanii [tj. objawienia – przyp. M.W.K.]. Miały właściwości mediacyjne oraz apotropeiczne”, czyli mające moc odwracania tego, co złe. W tym kontekście znamienne są słowa A. Chętnika: „Czy cudowna barć, czy głęboka bez zastrzeżeń wiara tworzyła tu dziwy – (...) trudno orzec. (...) Niektórzy uważali, że nie Objawienie, ale samo drzewo ma cudowne właściwości. Może dlatego w 2018 r. Kurpiowskie Bractwo Bartne odtworzyło w Dąbrówce barć, na której miała się ukazać Maryja. We wnęce umieszczono drewnianą figurę Maryi z Dzieciątkiem.


Barć w 2019 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

W 2024 r. na portalu Moja Ostrołęka napisano, że objawienia w Dąbrówce w XIX w. przyciągały wiernych nie tylko z Kurpi, ale też innych, odległych zakątków kraju. Jest to jedyny tekst, w którym wspomniano o pielgrzymkach z innych regionów Polski niż Kurpie, rzekomo odległych. Należy zachować wobec niego ostrożność. Nie mamy żadnego potwierdzenia, że do Dąbrówki pielgrzymowano wówczas z terenów poza Kurpiami.

O ile trudno zweryfikować informacje o pielgrzymkach z odległych stron kraju, to wiadomo, że już w 1860 r. w prasie pisano, że na uroczystości odpustowe do Dąbrówki wierni przybywali kompaniami m.in. z parafii Kadzidło, Nowogród, Ostrołęka, Zaręby, Myszyniec, Turośl i Kolno. W pewnym momencie carat zakazał zakazu pielgrzymek do Dąbrówki, co A. Chętnik datował na okres Po roku 1863. Byłaby to więc forma represji po powstaniu styczniowym. W XIX w. ruch pątniczy był jednym z ważnych przejawów polskiej kultury religijnej, a pielgrzymki przyjmowały charakter narodowych demonstracji. Z tego też powodu były likwidowane lub ograniczane przez zaborców.

Respondentka etnografa Jacka Olędzkiego (19332004) Jadwiga Kadłubowska (1864–?) z Białobrzegu Bliższego w pobliżu Ostrołęki opowiadała o ludności kurpiowskiej: Na odpusty to oni chodzili do Łomży, do Wąsewa, Proscyni [powinno być: Prostyni  przyp. M.W.K.] za Bug, i do Kadzidła, i do Dąbrówki, i do Myszyńca, i do Gietrzwałdu, i do Rudy. Szli oni i do Częstochowy. Chętnik wspominał: tłumne kompanie z bliższych stron ciągnęły tu ze śpiewem pobożnym i warkotem bębnów kościelnych, aż echo biło o stropy stuletnich drzew puszczańskich. Do Dąbrówki i ja chodziłem na odpusty w młode lata. Przed 1939 r. do Dąbrówki przychodził pielgrzymki m.in. z Myszyńca i Łomży. Bronisław Pokornicki ze Zbójnej (1920?) opowiadał w 2009 r. językoznawczyni Barbarze Falińskiej (19312022) o wędrówkach do Dąbrówki i różnicach między gwarami we wsiach: Na łodpust pojechalim do Dąbrówki, to niedaleko będzie od nas, 10 kilometry, to tilko te spódnice, te cołka, to łóni nieli, bo chłopy to chłopy, spodnie, marynarka. Jak móhiłi tó litanjó to tyło tak: śwanta Marja, Matko Boza mód sie za nani, bo już u nas to śwęta Marjo Matko Boża mód sie za nami. W 2024 r. Elżbieta Ruszczyk, przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich Dąbrowiaki z Dąbrówki mówiła podczas Święta Barci: przed laty Dąbrówka słynęła z odpustów. Nasi dziadkowie, pradziadkowie przyjeżdżali konno i gościli się na takich właśnie piknikach.

Jak podał etnograf z Nowogrodu, do Dąbrówki przybywała z pielgrzymkami nie tylko ludność chłopska, kurpiowska, ale i ziemianie. Zapisał: Dziedziczka, czy też jej krewna z Drogoszewa (niejaka p. Miłobędzka), piękna i bogata pani, odzyskać tu miała stracony od wielu lat wzrokIzabela Galicka i Hanna Sygietyńska w katalogu zabytków sztuki w Polsce napisały, że Miłobędzka z Drogoszewa (wieś w okolicach Miastkowa) miała postawić w Dąbrówce kaplicę w 1798 r. Jak wyżej wskazano, była to decyzja biskupa, nie prywatna fundacja ziemianki. Możliwe, że dziedziczka Miłobędzka lub jej krewna z Drogoszewa” ufundowała kaplicę w miejscu ściętej barci. Twierdził tak Z. Borawski.

Zapewne rozwój kultu maryjnego w Dąbrówce, ale też starania wiernych, sprawiły, że w 1861 r. do wsi skierowano stałego kapłana, ale bez możliwości prowadzenia metrykaliów i udzielania sakramentów, co nadal było zarezerwowane dla proboszcza z Kadzidła. Jako senior w Dąbrówce posługiwał ks. Józef Kulesza, który dążył do stworzenia tu parafii, ale bezskutecznie, podobnie ks. Bielański, o którym wspominał A. Chętnik.

O cudownym miejscu w Dąbrówce wciąż było głośno. Pewnego razu do wsi przyjechał ks. Romuald Jan Skrodzki, proboszcz parafii Nowogród w latach 1862–1882. A. Chętnik tak opisał wizytę kapłana: „zobaczył gromadki ludzi pod barcią, choć zimno było wiosenne i śnieg z deszczem ciął po twarzach. Żal było księdzu tych biedaków, oczekujących tygodniami na ukazanie się cudownej jasności na drzewie, stanął też przed nimi i powiada:
– Moi drodzy, nie jeden z was doznał Łaski Pańskiej pod tym drzewem, ale łaska ta już się skończyła, grzechem zaś i bałwochwalstwem byłoby kłanianie się i modlenie do pnia drzewnego, do starej barci. Objawienie się Matki Boskiej na drzewie i łaski, jakich niejeden doznał, są wskazaniem, że miejsce to upodobał sobie Bóg Wszechmocny i stanąć tu winien kościół Bogu i Matce Jego miły. Nie do drzewa, a do ołtarza z Bogiem utajonym modlić się wtedy będziecie i o zbawienie dusz prosić. A barć już musi być zrąbana, przynieście tu zaraz siekiery!
Ponieważ ten i ów się ociągał, więc ksiądz jeszcze zawołał:
– Idźcie po siekiery i rąbcie zaraz przy mnie, a włos z głowy nikomu nie spadnie. Kto będzie rąbał bałwochwalcze drzewo, przyczyni się do budowy kościoła, a przez to samo odpuszczenie grzechów sobie wyjedna i na koronę w niebie zasłuży.
Wkrótce znalazły się i siekiery. Ściosano najpierw stary krzyż w korze wyryty i zdjęto obrazek z Matką Boską – żeby świętości nie profanować. Po paru cięciach, kiedy zobaczono, że krew z drzewa nie ciecze, jak to było niegdyś, rąbano dalej już z większą pewnością.
– Barć już przestała być cudowną – mówiono.
Po godzinie pracy, na zmianę w kilku chłopów, drzewo runęło z łoskotem. 
Ksiądz pożegnał miejsce krzyżem świętym i odjechał. Ale w drodze – jak mówią – spotkało go nieszczęście: w czasie przeprawy przez rzekę Pisę, lód załamał się i wóz z końmi wpadł w topielisko. Wprawdzie ludzi i dobytek uratowano, ale ksiądz znalazł się w lodowatej wodzie i zaraz po przyjeździe do Nowogrodu zmarł (...). Ludzie mówili po tym, że to była kara za zniszczenie cudownej barci”.

Ciekawe jest to, że 10 lat przed wydaniem książki o Dąbrówce Chętnik opublikował opracowanie nt. historii parafii Nowogród (1927 r.). Napisał w nim: „W r. 1881 w kwietniu zmarł ksiądz Skrodzki; jechał on z ks. Rogiem z Osowca, gdzie był na weselu Pastorczyka; przez Pissę jechali w bród, wóz się wywrócił, ks. Rogel poszedł do domu pieszo, ks. Skrodzki kazał jechać szybko, lecz zaraz po przyjeździe na plebanję zmarł”. Nie łączył zgonu kapłana z wydarzeniami w Dąbrówce. Zrobił to w publikacji z 1937 r.

A co na to ówczesna prasa? Nekrolog ks. R.J. Skrodzkiego w „Przeglądzie Katolickim” podaje, że zmarł skutkiem nieszczęśliwego wypadku przy przeprawie przez rzekę Pisnę, przy ujściu tej ostatniej do Narwi, tknięty apopleksją 22 V 1882 r. Z kolei w „Kurjerze Warszawskim” podano: Ks. Skrodzki, przeprawiając się w nocy promem przez Narew pod Nowogrodem, wskutek przechylenia się promu, wpadł do rzeki. Natychmiast pośpieszono mu z pomocą. Omdlałego wyciągnięto na prom, w kilka godzin jednak po nieszczęśliwym wypadku ksiądz S. życie zakończyłKurjer Poranny” informował: prom przewożący przez rzekę Narew, w pobliżu Łomży przechylił się. W skutek tego, nieszczęśliwie wypadł z niego do wody ks. Romuald Skrodzki (...) i utonął.

Jeśli zgon kapłana miał być karą za zmiany w Dąbrówce, to nie wydarzyło się to w 1880 r., jak podał ks. W. Jemielity, ani w 1881 r., jak zapisał A. Chętnik, tylko w 1882 r. Szerszy kontekst daje wpis na Facebooku na stronie Historie z Nowogrodu i okolic, w którym czytamy: w marcu 1863 roku w czasie powstania spalony został most na Narwi. Utrudniło to dostęp do kościoła dla wiernych zza rzeki oraz sprawowanie opieki duszpasterskiej w tej części parafii. Na resztkach starego mostu udało się przygotować kładkę dla pieszych. Ale przetrwała on niedługo i została porwany w czasie wiosennych roztopów w 1865 roku. Mostu nie udało się odbudować aż do 1914 roku. Komunikacje zapewniały promy i łodzie. I to właśnie w czasie przeprawy przez rzekę zginął ks. Skrodzki. (...) Wydaję się, że łączenie tych wydarzeń [śmierci kapłana ze ścięciem drzewa w Dąbrówce – przyp. M.W.K.] jest bardzo luźnym połączeniem wydarzeń, które prawdopodobnie dzieliło kilkadziesiąt lat. Na stronie parafii w Dąbrówce w sekcji o historii parafii znajduje się informacją, że cudowna sosna była obiektem kultu długo przed 1849 rokiem. W 1861 roku ksiądz zamieszkał w Dąbrówce na stałe wiec ksiądz z Nowogrodu w 1882 roku nie miał powodu i uprawnień się tam pojawiać. W opowieści ze strony parafii w Dąbrówce pod księdzem z Nowogrodu załamuje się lód w czasie przeprawy przez Pisę. Być może ksiądz z Nowogrodu jest tu tylko figurą w opowieści o objawieniach. Bo też żaden inny z księży w XIX wieku poza księdzem Skrodzkim nie zakończył życia w sposób tragiczny.


Chętnik podał, że w Dąbrówce „w miejscu, gdzie sterczał pień po zrąbanym drzewie, wkrótce stanęła niewielka kaplica, jako zaczątek przyszłego kościoła. W kaplicy umieszczono wszystkie kule i szczudła uzdrowionych pod barcią kalek i chorych”. Jednak kościół w Dąbrówce w 1850 r. już istniał, więc po raz kolejny mamy w opracowaniu A. Chętnika nieścisłości chronologiczne.

Wspomniany już H. Dąbrowski zapisał po latach, jak zapamiętał kaplicę w miejscu ściętej barci: W środku postawiono stół, przykryto białym obrusem, na którym stała pasyjka, zawsze świeże kwiaty i nieco wyżej zawieszony obraz. Ogrodzono drewniany sztachetkami z bramką, przez którą można było wejść do środka, pomodlić się, złożyć kwiaty. Wanda Lipka (1928–?) z Płoszyc, na którą powoływał się K. Bulak, zapamiętała, że na drewnianym ogrodzeniu kapliczki przymocowane były kule i szczudła zostawione tu przez ludzi, którzy doznali uzdrowienia. I wcześniej, jak dowiadujemy się ze strony internetowej parafii, ludzie zostawiali materialne ślady chorób, które przeminęły po pielgrzymce i modlitwie w Dąbrówce. Było ich wiele, trzymano je za ołtarzem kościoła, potem na strychu świątyni. Natomiast H. Dąbrowski pisał, że uzdrowieni zostawiali swoje kule i laski na stryczku kapliczki. Jak wskazywał w 1937 r. A. Chętnik, „ze 30 lat temu” ówczesny proboszcz nakazał spalić kule i szczudła „na cmentarzu”, czyli na terenie przykościelnym.

W wydanej 89 lat temu książce Chętnik napisał: „(...) mniejsza kaplica stała za dzisiejszą dzwonnicą w pobliżu rzeczki, między starymi sosnami. Tu przyjmowano kompanie, przychodzące na odpust. Kaplicę tę przeniesiono z czasem bliżej kościoła do zagajnika, gdzie do dziś stoi między sosnami”. Kapliczka przetrwała do 1944 r., kiedy to została rozebrana przez Niemców – stanowiła materiał do budowy okopów potrzebnych do obrony przed zbliżającą się Armią Czerwoną. Z funduszy ze sprzedaży drewna wspomnianych sosen otaczających kapliczkę wystawiono – w latach 70. XX w. – metalowe ogrodzenie wokół kościoła. Wincenty Kozłowski i Czesław Plona z Dąbrówki oznaczyli miejsce po kapliczce, sadząc 8 brzóz ustawionych w prostokąt.

Fot. Adam Chętnik. Źródło: A. Chętnik, Dąbrówka. Kościół i parafia w pow. ostrołęckim [z 9 ilustracjami autora], Nowogród pod Łomżą 1937, s. 21.

Rys. Adam Chętnik. Źródło: A. Chętnik, Dąbrówka. Kościół i parafia w pow. ostrołęckim [z 9 ilustracjami autora], Nowogród pod Łomżą 1937, s. 25.

Możliwe, że miejsce, z którego przeniesiono kaplicę bliżej kościoła, to lokalizacja, o której mieszkanki i mieszkańcy Dąbrówki mówią „plac po kaplicy”. K. Bulak podał, że jest to miejsce w okolicach Ośrodka Zdrowia w Dąbrówce i skweru z parkingiem przy cmentarzu. Zachowała się tam duża rozłożysta sosna, zdaniem K. Bulaka, „być może pamiętająca wydarzenia związane z ukazaniem się Matki Bożej. Na obecnym etapie badań i (...) wiedzy trudno jednoznacznie ustalić miejsce usytuowania ówczesnej kaplicy, w której znajdował się cudowny obraz z barci”.

Źródło: K. Bulak, Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..., OstrołękaDąbrówkaBiałystok 2024, s. 415.

Warto zauważyć, że w Dąbrówce posługiwało wielu księży związanych z powstaniem styczniowym. Byli to m.in. skazany za wspieranie insurekcji benedyktyn ks. Walenty Placyd Podgórski (18341888) oraz jego poprzednicy: kapelan powstańców ks. Franciszek Chrapkiewicz (18131882, w Dąbrówce w latach 18691882) i bernardyn ks. Walenty Tercjak (18261888, w Dąbrówce w latach 1875–1876) oraz następca ks. Adam Edward Umiński (w Dąbrówce od ok. 1890 do 1899 r.). Można powiedzieć, że Dąbrówka była dla wielu kapłanów miejscem zesłania, ale i schronieniem – taka była sytuacja m.in. ks. Bernarda Włostowskiego (1827–1917) zesłanego tu po konflikcie z władzami rządowymi czy ks. F. Chrapkiewicza, który po pozwoleniu na powrót do diecezji płockiej z zesłania w guberni archangielskiej osiadł w puszczańskiej wsi.

W przypadku ks. W.P. Podgórskiego w 1866 r. komisarz rządowy spraw włościańskich w guberni płockiej pisał do gubernatora płockiego, że z powodu nieprawomyślnej postawy nie powinno się go osadzać w Dąbrówce. Ostatecznie trafił tu w 1885 r. i po 3 latach posługi zmarł. W 1888 r. wierni z Dąbrówki, Płoszyc i Nasiadek pochowali go – wbrew woli duchowieństwa i reszty parafian z parafii Kadzidło, ale zgodnie z jego życzeniem – w murowanym grobie przy kaplicy w Dąbrówce. Jak podał K. Bulak, skutkowało to zamknięciem kaplicy do 1891 r. Przebywający w Dąbrówce w 1888 r. Ignacy Mościcki, późniejszy (19261939) prezydent RP, wspominał, że prałat z Kadzidła postanowił nie obsadzać więcej wikariatu w zbuntowanej wsi. (...) Mieszkańcy ukaranej wioski oskarżali przed nami w swojej goryczy prałata z Kadzidła, że jest on wiedziony li tylko chciwością, nie chce bowiem, aby wikariat w Dąbrówce zmniejszał jego dochody. Jednak to nie od proboszcza z Kadzidła, a od biskupa zależało obsadzanie wikariatów w diecezji, na co też musiały się zgodzić władze cywilne (carskie). Niemniej rzeczywiście wyznaczenie proboszcza w nowej parafii w Dąbrówce uszczupliłoby dochody proboszcza z Kadzidła. Dlatego też w Dąbrówce, także ze względu na to, że po powstaniu styczniowym brakowało księży diecezjalnych, posługiwali księża zakonni ze zgromadzeń skasowanych przez carat po insurekcji. Byli to wikariusze nadetatowi, którzy nie byli zatwierdzeni przez gubernatora, nie mieli państwowej pensji i byli w pełni utrzymywani przez parafian. W związku z tym I. Mościcki wspominał: Ludność Dąbrówki sama utrzymywała swego księdza; wydzieliła mu odpowiedni grunt i wszystkie roboty, w gospodarstwie swego ulubionego pasterza wykonywała sama.

Choć od feralnego pogrzebu ks. Podgórskiego kapłani rzadko przyjeżdżali do Dąbrówki, to wierni konsekwentnie grzebali kolejnych zmarłych przy kaplicy. W tym czasie przychylność dla utworzenia parafii w Dąbrówce proboszcz z Kadzidła ks. Konstanty Rejchel (1822–1900, posługa od 1872 r. do śmierci) uzależniał od przeniesienia ciała ks. W.P. Podgórskiego z Dąbrówki na cmentarz w Kadzidle. Początkowo mieszkańcy i mieszkanki Dąbrówki oraz okolic nie chcieli tego zrobić i nadal podejmowali próby wyproszenia erygowania parafii u biskupa płockiego. W 1891 r. ponowili prośbę do duszpasterza parafii, wzmacniając ją pismem do arcybiskupa w Warszawie.

Kaplicę w Dąbrówce, której zniszczenia notowano już w 1849 r., rozebrano, a drewno przeznaczono do budowy nowego kościoła. Prace zaczęto w 1891 r. Chętnik pisał, że w tym roku poświęcono kamień węgielny pod świątynię. Użyto też drewna pochodzącego z rozebranej i przywiezionej z Kadzidła świątyni drewnianej, którą Kadzidlanie oddali Dąbrówce za darmo, jako, że budynek poszedł na chwałę Bożą, na budowę zaś tegoż ludność opodatkowała się dobrowolnie”, jak czytamy u ChętnikaWedług M. Kosińskiej „Niemal wszyscy Kurpie z okolicznych wiosek pomagali przy zwożeniu i budowie kościółka”. Nowa murowana świątynia w Kadzidle powstała w latach 1883–1886 i została poświęcona w 1887 r.

Kościół w Dąbrówce skończono stawiać w 1892 r., a poświęcono w kolejnym roku. Został zbudowany na planie krzyża łacińskiego. Jest jednonawowy. Ma 28 m długości, 10 m szerokości i 7 m wysokości. Wieże mają 17 m wysokości. W świątyni są trzy ołtarze: w głównym obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem w otoczeniu aniołów, w lewym bocznym ołtarzu obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem, zaś w prawym bocznym figura Serca Jezusowego. Obrazy sprowadzono ze świątyń z Nowogrodu, Kadzidła i Myszyńca, a resztę sprzętów zakupiła ludność z Dąbrówki i okolic. Chętnik podał, że z kadzidlańskiej świątyni przywieziono do Dąbrówki stare organy, które naprawił domorosły organmistrz, niejaki Kaczyński z Krobi. K. Bulak zanotował, że organy zostały zakupione z Kadzidła za 60 rubli już w 1876 r.

Kościół w Dąbrówce. Źródło (dostęp 16 V 2026 r.).

Kościół w Dąbrówce 5 IX 2021 r. Fot. Natalia Lenda, CC BY-SA 4.0Wikimedia Commons (dostęp 15 V 2026 r.).

Kościół w Dąbrówce należy do tzw. kościołów grupy kurpiowskiej (wysokie wieże na planie kwadratu flankujące trójkątnie zakończoną fasadę). Podobne były: wybudowany w latach 1716–1723 i rozebrany na początku XX w. kościół w Myszyńcu, kościół w Lemanie zbudowany w 1860 r. na miejscu drewnianej kaplicy, świątynia zbudowana w Łysych w 1882 r. na miejscu kaplicy z 1789 r. oraz kościół w Turośli powstały w latach 1870–1871. Świątynia w Dąbrówce jest też jednym z licznych na Kurpiowszczyźnie przykładów translokat i ponownego wykorzystania materiału budowlanego. W regionie często, gdy budowano murowany kościół (Kadzidło, Czarnia Myszyniecka, Nowa Wieś), drewniany przenoszono w inne miejsce, gdzie był potrzebny (odpowiednio Dąbrówka, Parciaki, Lelis). O tych świątyniach, jak też o innych kościołach na Kurpiach Zielonych i Białych, można przeczytać na blogu: KLIK.

W 1893 r. obok kościoła w Dąbrówce wystawiono – w konstrukcji słupowej  drewnianą dzwonnicę o wysokości 13 m, oszalowaną, trzykondygnacyjną, zwieńczoną ażurową latarnią. W tym samym roku wystawiono plebanię, w 2000 r. zamienioną na murowaną.

Fot. Adam Chętnik. Źródło: A. Chętnik, Dąbrówka. Kościół i parafia w pow. ostrołęckim [z 9 ilustracjami autora], Nowogród pod Łomżą 1937, s. 17.

Fot. Ewa Łukasiak, 2026 r. Źródło (dostęp 22 VII 2026 r.).

Chętnik podał: Na uroczyste otwarcie i poświęcenie tegoż [kościoła w Dąbrówce – przyp. M.W.K.] przybyło dużo narodu z okolicy, szły barwne kompanie z sąsiednich parafij. Ludziska modlili się szczerze i wspominali cudowną barć, na której miejscu stał teraz kościół.
– Cy jesce wróci do nas Matka Boska, cy juz o nas zabacyła? – wzdychał ten i ów, pamiętający dawniejsze łaski.

Jak się dowiadujemy z książki nowogrodzkiego etnografa, łaski od Maryi wróciły po zbudowaniu kościoła. Chętnik napisał: Stało się tak, że do Dąbrówki wróciła jeszcze M. Boska. Była coprawda już w ołtarzu, ale wróciła ta – jak mówiono – z barci, cudowna opiekunka ludu puszczańskiego tych stron. Twarz Jej w obrazie jaśniała jak dawniej, i jakby uśmiechała się błogo do modlących się rzesz. Ten i ów doznał już pociechy w nieszczęściu i chorobie, a paru kalek zostawiło raz kule w kościele i poszło do domu na własnych, już zdrowych nogach. Po wioskach zawrzało znowu. Do Dąbrówki ciągnęły gromady ludu i całe kompanie z obrazami i chorągwiami. Lud okoliczny oddawał się z ufnością pod opiekę swojej Matki Boskiej Dąbrowskiej. Na odpusty tutejsze – na św. Annę, pod której wezwaniem konsekrowano kościół – i na M. Boską Siewną (8 września) szli ludziska z Ostrołęki, Nowogrodu i Łomży”.


Etnograf przekazał opis odpustu w Dąbrówce. Pochodzi zapewne z 1928 r., ponieważ w tym roku Chętnik wykonał zdjęcie zamieszczone w książce Z kurpiowskich borów, za którą cytuję tenże opis:
W parafji (...) ruch niezwykły.
W chałupach myto, czyszczono i szorowano. Przed domami robiono wszelaki porządek świąteczny, posypywano podwórza żółtym piaskiem. Dziewuchy wybierały lepsze stroje, chłopaki myśleli o muzykantach i tańcach, a także o tem, skądby zdobyć grosza na papierosy, gorzałkę i na jaką loterię. A największy ruch w kościele, który ubierano zieleni wszelakiem, gałązkami i girlandami, plecionemi z gałązek świerkowych, jałowcu i warkocznika.
Gałązkami i kwiatkami z papieru kolorowego ubieliłby dziewczyny ołtarze, ołtarzyki i obrazy do noszenia po procesji. 
Bo to jutro święto jesienne – odpust Matki Boskiej Siewnej. 
Trzeba się należycie pokazać przy domu i przy kościele, żeby kto obcy nie wyśmiał i nie kiepkował po próżnicy. Aby tylko Pan Bóg dał pogodę od samego rana!
Jakoż pogoda dopisała. Ósmy wrzesień zapowiadał się ładnie i ciepło, boć to jeszcze prawie koniec lata i dnia kawał. Słońce z samego rana dodało ludziskom otuchy: z początku sypnęło promieniami z za lasu, poprzez pnie i wierzchotki borów i zagajników, budząc ptactwo w gniazdach i gospodarzy w chałupach. Potem wyjrzało i samo, złote i uśmiechnięte, darząc wszystkich radością i ciepłem.
– Bandzie psiankny odpust – mówili ludziska do siebie.
– Przydzie duzo kompanijów – dodał bractewny różańcowy.
– Bańdą świze dziwcoki z insej parasiji – cieszyli się chłopcy. 
Radość i zadowolenie z pogody było ogólne. Cieszył się i ks. proboszcz, który chciał na odpuście uzbierać trochę grosza na stacje Męki Pańskiej. A najwięcej cieszyły się różne obraźniki, taśniki, loteryjniki, obwarzankarze, piekarze i kiełbaśniki, którzy hurmem zjechali z miast i rozkładali swoje stoły, tasy i kramy, możliwie najbliżej kościoła. Nieraz aż się kłócili i nawet poturbowali o lepsze miejsca. Niektórzy przyjechali jeszcze na noc. tak sarno w nocy przywędrowali dziady, różni ślepcy i kaleki beznogie, ażeby na tak ważny odpust należycie się przygotować. Zresztą przy marszu dziennym mógłby ktoś złośliwy podpatrzeć, że ślepiec trochę widzi, a kulawy wcale nieźle dyrda na piechotę. 
Z powodu odpustu ożywienie zapanowało nietylko w parafii tutejszej, ale również w dalszych wioskach i sąsiednich parafiach. Na odpust ciągnęli wszystkiemi drogami poważni gospodarze i młodzież rozmaita. Starsi i małe dzieci jechali wozami, a młodzież wolała iść na piechotę. Tak sami mogą i pośmiać się i pokiepkować i na borówki do lasu skręcić. Dużo z nich dla letkości w chodzie i dla oszczędności szli boso, niosąc buty lub trzewiki w rękach, albo na plecach, nawleczone za musy” na kiju. Szli gromadkami lub osobno, goniąc się ze śmiechem i dokazując.
Ale największy ruch panował na drogach, którędy zdążały na odpust kompanie z parafij sąsiednich. Przyłączmy się do jednej z nich.
Na przedzie idzie bractewny w białej komży z kokardami, niosąc w rękach wysoki, na drewnianem drzewcu krzyk, ubrany w wianek z ziół i kwiatów leśnych.
Za nim dwóch wyrostków niesie wielki „bamben” za dwoje rzemiennych uszu. Za bębnem kroczy stary Nikodem, bębniarz zawołany, co zamłodu był barabańszczykiem w wojsku rosyjskiem i bębnił aż na Bałkanach w turecką wojnę. Teraz, schylony poważnie, walił dwiema pałkami na zmianę w naciągniętą psią skórę, aż echo dudniało po borach. A bębnić umiał rozmaicie: albo wolno, raz po razie, do marszu, albo siekł gęsto i drobniutko kiedy mijał jaką figurę, to „mergolił” leciuchno jedną pałeczką, jakby wtórował do śpiewu, to znowu dawał kilka mocnych uderzeń, kiedy pieśń się kończyła.
Za bębnem kroczą dwaj chłopcy dorośli, w komeżkach, z proporcami w rękach, za nimi najdorodniejsze dziewuchy w gorsecikach i haftowanych koszulach, z czółkami na głowach, przybranych pękami wstążek różnokolorowych. Cztery z nich niosą ołtarzyk z obrazami w dużych ramach, ubranych w wieńce i kwiaty. Druga czwórka dziewcząt utrzymuje na dwóch drążkach swoją Matkę Boską Puszczańską. Jest to figura z drzewa, wielkości paroletniego dziecka, z koroną na głowie, ubrana w kobiecy strój puszczański. a więc kolorowy kitel, kosiulę z czerwonym haftem i niebieski „wystek” – gorsecik. W „korunę” wetknęły dziewczęta grona borówek, a dolną podstawę figury ubrały w girlandę z kwiatów i ziela. Twarz Matki Boskiej jest życzliwie uśmiechnięta, a ręce ma z drzewa tak urządzone, że można je układać jak do modlitwy, to znowu jak do błogosławieństwa.
Za dziewczętami i obrazami idą najlepsi śpiewacy i śpiewaczki z książkami i kantyczkami w ręku. Dalej idzie tłum z paruset osób, który podchwytuje za prowodyrami pieśń:
Gziazdo ślicna, wspaniała
Canstochowska Maryja! 
Zmieszane głosy męskie i kobiece, cienkie i grube, prawdziwe i fałszywe wzbijają się echem aż pod wierzchołki stuletnich sosen. Bęben dudni zapamiętale, gęsty obłok kurzu zakrywa wszystkich. Kompanja idzie na odpust.

Wtyle kompanji pędzi trochę różnych maruderów. Jedni, że to bez śniadania, zagryzają chleb z serem, ten i ów skaleczył nogę o ostry korzeń i zranione miejsce zasypuje miałkim piaskiem. Inni znowu załatwiają sprawy sąsiedzkie albo sprzeczają się, jako te w domu nie zdążyli się wykłócić. Ale naogół radzi są wszyscy, te idą na odpust. Rad też jest i Mikołaj, kroczący wtyle z całą prawie rodziną, bo z kobietą Michaliną, chłopakiem 10-letnim i dwiema dziewuchami dorastającemi.
– Dobrze com się wybrali na Siewną, – zagadnęła Michalina, – obocem się ze śwagrani, a dziewuchy z ojcani krzesneni. A i pomodlem sie w nasej bziedzie, moze Siewna poretuje...
– Oj, moze poretuje – Mikołaj machnął ręką z rezygnacją – na zieni bzieda i do nieba tyz niwa sie poco uzijoć...
– Toć nie bluźnij, – upomniała go, pozidz lepsiej, co kupsis dzieciokom na odpuście, chudzioki juz dawno nawet plotka psennygo nie kostowały.
– Juz im dziś zafonduje i plocka i kielbosy, niech sie uciesą – dodał Mikołaj, spojrzawszy czule na dzieci, które dyrdały na bosaka przed nimi.
– A jo im kapsie cukierków malinowych, – powiedziała radośnie Michalina, – mom kila grosy za psiańć jajków.
Na takich rozmowach schodził czas maruderom. 
Kompanja zdążała do wsi i przystanęła pod figurą na rozstajnych drogach. Trzy inne kompanje, mniej więcej podobne do opisanej, nadchodziły prawie jednocześnie z innych parafij bliższych. Wszystkie zdążały pod figurę, gdzie czekały już pojedyńcze osoby i grupy, idące dotąd luzem.
Śpiew narazie ustał, bębny przestały warczeć, zaczęło się okurzanie, oporządzanie i obuwanie. Kto niósł buty czy trzewiki w rękach, teraz je rychtował sobie na nogi. A dla przyzwoitości przy tem obuwaniu chłopcy poszli osobno na murawę, a dziewuchy w inną stronę, bo kolano pokazuje się tylko przed rybami albo polankiem. Otrzepały też dziewczyny swoje kitle i chusteczki, obejrzały się trochę w lusterku. Za chwilę nie jedna ale cztery kompanje uszykowały się foremnie z krzyżami naprzedzie, chorągwiami i bębnami. „Serdecna Matko” buchnęło z gromady, pochód ruszył w stronę kościoła. Po chwili zatrzymano się znowu. To ksiądz miejscowy z krzyżem i inną asystą wyszedł na spotkanie. Przywitał kompanje słowem bożem, pokropił wodą święconą i wprowadził ze śpiewem do kościoła.

Nabożeństwo odpustowe było uroczyste, jak co rok na Siewną. Me w tym roku wypadło wspanialej, bo w procesji dokoła kościoła brały udział wszystkie krzyże, chorągwie, obrazy i bębny, jakie należały do kompanij, przybyłych z sąsiednich parafij. Drewniany ze strzelistemi wieżyczkami kościółek nie pomieścił i połowy, a nawet czwartej części odpustowych. Większość modliła się na cmentarzu, inni za ogrodzeniem, a najgorszy gatunek odpustowiczów wałęsał się po drodze, palił papierosy, zaglądał do straganów.
Podczas kazania zrobił się taki ścisk, że coś pięć kobiet wyprowadzili chłopy na świeże powietrze.
– Zemglały i mało się w ścisku nie zatchnęły – mówiono, pokazując je sobie.
– W takiem stanie, jek są, zaśkodziło im kadzidło burśtynowe – objaśnił Pieloch, którego tatulo byli burśtyniarzem.
– Zachciało się babom odpustu z takieni tłomokani – dorzucił ktoś złośliwszy.
Uroczysta suma miała się już ku końcowi. Po „Ite missa est” zaczęty się gromadki wysypywać z kościoła. Kilku bractewnych w komżach z tacami w rękach prosiło o datki „do Matki Boskiej na światło” i „na potrzeby kościoła”. W drugim wypadku chodził z tacą któryś z przyjezdnych księży, a bractewny szedł ze świecą. Wobec ścisku i natłoku bractewni nie zdążyli wszystkich obejść, inni i sami starali się wyjść wcześniej, żeby ich taca nie dosięgnęła. „Dobre te parę grosy i na kwas” pomyślał ten i ów sknera.
Po sumie cały różnobarwny tłum zaległ plac za kościołem, drogę, pobliskie zarośla osinowe i nawet zagajnik sosnowy. „Dziady” chórem podniosły wielki lament i błaganie o wsparcie i jałmużnę. „Za duse ojców”, „za duse dobrodziejów” i groszaki sypały się w podstawiane pudełka, blaszanki i czapki. Ale największy ścisk był kolo gromadki dziadów, którzy we troje śpiewali i grali naprzemian na skrzypkach.
(...) dziad kończył piosenkę, poczem nadstawił czapkę, w którą rzucał, co kto mógł: i parę groszy, i kawał suchara, i papierosa. Słowem, dziad robił interes na osobie posła, który się do puszczy „przywąkrojuł” – jak mówiono.
Opodal stał kataryniarz, wykręcał na swoim instrumencie jakąś węgierkę, papuga zaś wyuczona ciągnęła losy z przepowiedniami. Przy obrazkach, kwasie, fujarkach, lusterkach i obwarzankach był zgiełk i ścisk. Cukierki wygrywano dziesiątkami na kręconej loterji „farynie”.
Mikołaj z kobietą swoją i dziećmi ledwie się po sumie odnaleźli. Kobieta, jako nabożniejsza, była w kościele, a Mikołaj z dziećmi na cmentarzu kościelnym, gdzie oparł się o brzozę i o biedach swoich dumał. „Co ja zrobzie", – myślał, – „gospodarka marna, koń zdech, do Ameryki nie puscą, do Prus nima poco”. – Byłby tak przemyśliwał i do nieszporów, gdyby nie głos Michaliny, która go szarpnęła za rękaw i przypomniała: – A kup-no idź plocka i kiełbosy, bo dzieci głodne, a później się nie dokupsis, ludzi gromada, to wyzrą wsytko...
Mikołaj ruszył do straganów i z ledwością już mógł się przecisnąć do niecek z plackami, a jeszcze trudniej było dostać się do kiełbaśników. Ale po kwadransie pracy w pocie czoła miał już pod pachą i spory kawał białego placka pszennego i duży kulas kiełbasy, świeżej i pachnącej dymem.
W pięcioro poszli do pobliskich jałowców i rozłożyli się obozem na sypkim piasku. „Moze być i na psiochu, aby blizej, aby prandzej, bo wsyscy głodni”.
Mikołaj rozłożył gazetę. Michalina pokrajała placek i kiełbasę na kawałki. Dzieciom roześmiały się oczy.
– Nie jedlim, jek na Zielgonoc – powiedziały.
– Bzierzta po kawałku i jedzta – zachęcała Michalina, sięgając po pierwszy glonek z brzegu.
I już zaczęli jeść smakowicie, a chwalić tak dobre dary Boże, już sięgali po drugie kawałki, kiedy djabeł wkręcił się w tę gromadkę. Trochę rozbawiony, trochę pijany kawaler, Olesiów Franek z czapką nabakier, wałęsał się między krzakami, przegarniał nogami piasek i gwizdał zawzięcie. Zobaczył też i jedzącą gromadkę.
– Zrobzię tu sigla, co woma się kiełbosy odechce – pomyślał i ruszył z miejsca między jedzących. Jednym susem przesadził gromadkę, ale nogą umyślnie czy nieumyślnie zaczepił za papier. Po chwili kawałki kiełbasy i placka leżały w piasku. Łobuz zadowolony z siebie odchodził te śmiechem.
Ale Mikołajowi krew uderzyła do głowy zbiedzonej. Pociemniało mu w oczach. – „Dzieciokom od gamby i w psioch...” – wymamrotał. Po chwili był już na nogach. Gwałtownym ruchem wyrwał sterczący w ziemi kół od płotu, dopędził Franka i palnął go bez namysłu w łeb. 
Franek runął w piasek. Zrobiło się zbiegowisko. 

Mikołaja osądzono na kilka lat więzienia. Ani się na bronił, ani desperował. „Juz me dzieciokom kiełbosy nie odzierze” – mówił, żegnając się z Michaliną.

Fot. Adam Chętnik. Źródło: A. Chętnik, Dąbrówka. Kościół i parafia w pow. ostrołęckim [z 9 ilustracjami autora], Nowogród pod Łomżą 1937, s. 29.

Ołtarz główny w kościele w Dąbrówce, 1 VI 2024 r. Fot. Rdrozd, CC BY 4.0Wikimedia Commons (dostęp 15 V 2026 r.).

Chętnik wspominał o obrazie Maryi w kościele w Dąbrówce. Już w 1860 r. w prasie pisano, że Obraz Matki B. w ołtarzu kaplicy (...) uważany jest za cudowny i dla tego jest przedmiotem szczególnej czci ludu. Mógł tu wisieć odkąd istniała kaplica, czyli od końca XVIII w. Magdalena Mrozek w Tygodniku Ostrołęckim” – za A. Chętnikiem – podała, że dopiero po wystawieniu świątyni w Dąbrówce w końcu XIX w. „w wielki ołtarz wstawiono obraz Matki Boskiej, namalowany na wzór tego, jaki był na cudownej barci”. Według ks. S. Grosfelda twórca obrazu z dąbrowskiego kościoła „prawdopodobnie (...) był (...) uczestnikiem objawień i namalował twarz, którą zobaczył”. Jednak obraz w ołtarzu głównym kościoła w Dąbrówce datowany jest na połowę XVIII w., jest więc starszy niż objawienia o ok. 100 lat. Czy to jeden z nabytków z kościołów w Nowogrodzie, Myszyńcu lub Kadzidle? Może najpierw wisiał w pierwotnej kaplicy, zbudowanej ok. 1795 r., a potem przeniesiono go do kaplicy powstałej po decyzji biskupa w 1798 r.?

Obraz jest dekorowany nałożonymi sukienkami i koronami drewnianymi. K. Bulak uważa, że najpierw nałożono korony, a potem sukienki. Widoczni na obrazie aniołowie trzymają tablicę ze słowami Niech doznają pomocy z Maryi wstawienia, którzy Jey czczą Pamiątkę Świętego Imienia.

Fot. Adam Chętnik. Źródło: A. Chętnik, Dąbrówka. Kościół i parafia w pow. ostrołęckim [z 9 ilustracjami autora], Nowogród pod Łomżą 1937, s. 33.

Obraz bez sukienek i koron. Źródło (dostęp 15 V 2026 r.).

Obraz z sukienkami i koronami. Źródło (dostęp 15 V 2026 r.).

Obraz w ołtarzu głównym. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

A co z erygowaniem parafii w Dąbrówce? Od zgody biskupa na wystawienie we wsi kaplicy (1798 r.) do powołania tu osobnej parafii minął niemal wiek. Najpierw uzyskano zgodę władz cywilnych na utworzenie jednostki kościelnej, potem władz kościelnych. Władze carskie 21 I 1894 r. przeznaczyły pieniądze na utrzymanie wikariusza kadzidlańskiej parafii stale zamieszkałego w Dąbrówce. Ludność zobowiązała się przekazywać 150 rubli rocznie na utrzymanie kapłana. Parafia w Dąbrówce powstała na mocy dekretu biskupa płockiego Michała Nowodworskiego z 10 II 1894 r. Pasterz diecezji upoważnił księdza wyznaczonego do Dąbrówki do prowadzenia aktów stanu cywilnego, co stanowiło o odrębności od Kadzidła. Nowa parafia objęła Dąbrówkę, Nasiadki, Płoszyce i Szkwę. W 1947 r. przyłączono do niej z parafii Zbójna Bienduszkę, Gąski i Porzeczniak (współcześnie część wsi Gąski).

Biskup Nowodworski, decydując się na erekcję parafii Dąbrówka, na pewno kierował się potrzebą zagęszczenia sieci parafialnej w Puszczy Zielonej. W końcu XIX w. nadal była rzadka (nie licząc parafii na obrzeżach puszczy, np. istniejącej od 1339 r. parafii w Ostrołęce, założonej zapewne w ostatnim ćwierćwieczu XIV w. parafii Kolno, powstałej w 1386 r. parafii Krasnosielc, ustanowionej w 1409 r. parafii Nowogród, założonej w 1535 r. parafii Nowa Wieś czy ustanowionej w 1551 r. parafii Chorzele). W połowie XVII w. erygowano parafię Myszyniec (od kasaty zakonu jezuitów stanowiła ich misję). W XVII w., ale nie wiadomo, kiedy dokładnie, powstała parafia Zaręby (akta metrykalne prowadzono od 1686 r.). W 1740 r. powstała parafia Kadzidło, zaś w 1778 r. parafie Baranowo i Brodowe Łąki. We wszystkich tych trzech wsiach przed powołaniem parafii istniały drewniane kaplice. W XIX w. w niektórych parafiach w Puszczy Zielonej, poza kościołem parafialnym, istniały – tak jak w Dąbrówce – drewniane kaplice: zbudowana po 1775 r. w Lipnikach (parafia Kadzidło), na bazie której w 1838 r. powstała nowa parafia, w Łysych (parafia Myszyniec) zbudowana w 1789 r., na bazie której w 1884 r. powołano nową parafię, wystawiona w 1811 r. w Turośli (parafia Kolno), która stała się podstawą dla erygowanej w 1849 r. parafii, postawiona w 1823 r. w Czarni (parafia Myszyniec) oraz istniejąca od 1862 r. w Jednorożcu (parafia Chorzele). W latach 90. XIX w., podobnie jak w Dąbrówce, nowe parafie w Puszczy Zielonej erygowano we wspomnianej Czarni (1891 r.) i po wydzieleniu z parafii Nowogród w Zbójnej (1892 r.). W 1898 r. miano powołać parafię Zalas, wydzielając ją z parafii Łyse, Myszyniec i Turośl, ale plan zrealizowano dopiero w 1903 r. Niemniej od 1900 r. w Zalasiu istniała drewniana kaplica. Jeszcze później powstała parafia Leman (1906 r.), choć planowano ją wydzielić z terenów parafii Myszyniec i Kolno już w 1865 r.

Diecezja płocka w 1888 r. Źródło (dostęp 5 VI 2026 r.).

W 1897 r. mieszkańcy Dąbrówki i okolic zgodzili się na ekshumację ciała ks. W.P. Podgórskiego. Przeniesiono je na istniejący już cmentarz w Dąbrówce. K. Bulak uważa, że „Wola kapłana miała otworzyć drogę tutejszej ludności do uzyskania zgody na utworzenie parafii. Wydaje się, iż kapłan, znając dobrze zawiłości w tej materii, wiedział, co mówi. Ukochał ten zakątek kurpiowskiej ziemi, tu chciał spocząć, a tym samym pomóc swoim parafianom w realizacji ich dążeń. Fakt buntu mieszkańców wobec władzy duchownej i nawet świeckiej dowodzi głębokiej miłości do kapłana i potrzeby pochowania go u siebie, aby móc w przyszłości skutecznie ubiegać się o utworzenie parafii. Bunt nakierowany był także wobec innych parafian, stojących po stronie proboszcza, którym był wówczas ks. Konstanty Rejchel. To wyraz odwagi, nieustępliwości i dojrzałości społecznej. W ówczesnych uwarunkowaniach społecznych, politycznych czy kościelnych był on niespotykany. Czas zaborów i mocny autorytet Kościoła w życiu mieszkańców, presja społeczna zapewne nie ułatwiały decyzji i działań miejscowej ludności. (...) Uzyskanie zgody, a następnie budowa i urządzenie świątyni w tamtych warunkach to nie lada wyczyn logistyczny, organizacyjny, techniczny, społeczny, polityczny czy finansowy”.
 
Kościół, dzwonnica i figura Maryi w Dąbrówce. Fot. A. Chętnik, 1910 r. Źródło: „Gość Puszczański”, 2 (1920), 8, s. 5.

Na powyższym zdjęciu widać istniejącą do dziś figurę Maryi Niepokalanej. Na cokole umieszczono napis Panno Niepokalana pamiętaj o młodzieży, która Ci tę pamiątkę składa w roku jubileuszowym 1904.

Figura w maju 2023 r. Fot. K. Bulak. Źródło: tenże, Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..., OstrołękaDąbrówkaBiałystok 2024, s. 379.

Fot. Ewa Łukasiak, 2026 r. Źródło (dostęp 22 VII 2026 r.).

Ciekawy epizod w historii parafii Dąbrówka i kultu maryjnego w tym miejscu związany jest z wydarzeniami z początku XX w. W okolicy zaczęli działać mariawici, zwolennicy ekskomunikowanej zakonnicy Feliksy Magdaleny (imię zakonne: Maria Franciszka) Kozłowskiej (1862–1921). Założyli wspólnotę w Długim Kącie, o której pisałam na blogu: KLIK. W tym czasie w kościele w Dąbrówce, w bocznym ołtarzu, wisiał sprowadzony z Rzymu w 1898 r. staraniem dąbrowskiego proboszcza ks. A.E. Umińskiego i poświęcony przez papieża Leona XIII obraz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. W parafii obchodzono odpust jej poświęcony. Mariawici twierdzili, że to wizerunek, jak czytamy u Chętnika, przedstawiający „patronkę (…) kościoła mariawickiego”, która co noc objawiała się M.F. Kozłowskiej. Przekonywali, że Maryja odwróciła się od Kościoła katolickiego i zachęcali do stworzenia w Dąbrówce parafii mariawickiej.

Ołtarz boczny z obrazem Matki Bożej Nieustającej Pomocy w kościele w Dąbrówce, 1 VI 2024 r. Fot. Rdrozd, CC BY 4.0Wikimedia Commons (dostęp 15 V 2026 r.).

Część parafian, bojąc się, że zostając przy katolicyzmie, straci wszystko, zmieniła wyznanie. Podobno mariawici sprowadzili do Dąbrówki Mateczkę Kozłowską, która opowiadała o swoich widzeniach. Odbywały się, wedle relacji Chętnika, „zebrania, modły do obraza, procesje i nabożeństwa po mariawicku”. Duchowny mariawicki chrzcił dzieci i udzielał ślubów. Z czasem doszło do tego, że, według A. Chętnika, Kozłowska zaczęła zastępować wiernym Maryję, że bluźnili, nazywając zakonnicę jedyną swoją Orędowniczką. Znakiem zbłądzenia parafian z Dąbrówki był „śmiech” szatana, który pod postacią puszczyka siadał na drewnianej dzwonnicy. Ci, którzy pozostali przy Kościele rzymskokatolickim, nieraz słyszeli ten śmiech i widzieli jak ptak odlatywał przy każdym dzwonieniu na mszę i przed każdym nabożeństwem odprawianym przez katolickich księży.

Po ok. 10 latach zainteresowani mariawityzmem parafianie wrócili do katolicyzmu. Było to możliwe dzięki wytężonej pracy kapucynów z Łomży, którzy głosili kazania i prowadzili misje w parafii Dąbrówka. Podczas misji, jak zapisał A. Chętnik, niektórzy widzieli, „jak z oczu M. Boskiej w obrazie trysnęły prawdziwe łzy. I dwie woskowe świece zgasły na ołtarzu same...”. Chociaż wierni z dąbrowskiej parafii powrócili na łono Kościoła, cuda związane z obrazem Maryi, tak częste szczególnie w latach 1860–1870, się nie powtórzyły.

Obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Fot. RufflesDeQueijo, CC BY-SA 4.0Wikimedia Commons (dostęp 15 V 2026 r.).

Opisane wydarzenia mogły mieć miejsce za pobytu w Dąbrówce ks. Józefa Gromka (lata 1906–1911), za jego następcy ks. Józefa Lipskiego (1911–1913), ks. Franciszka Myślińskiego (1913–1921) i ks. Piotra Kolatora (1921–1926). Jacek Olędzki notował obecność mariawitów w Dąbrówce i niedalekiej wsi Baba niedługo po I wojnie światowej, zaś Józef Łupiński stwierdził, że mariawici podjęli działalność misyjną w Dąbrówce „po otwarciu kaplicy mariawickiej w Długim Kącie w 1906 r.”. K. Bulak podał, że parafia Dąbrówka odwróciła się od mariawityzmu po ok. 1920 r. Jeszcze w drugiej połowie lat 30. XX w. na terenie parafii Dąbrówka mieszkała niewielka grupa mariawitów.

Co ciekawe, w 2024 r. podczas prac remontowych w kościele w Dąbrówce, pod podłogą, odnaleziono aluminiowy mariawicki medalik z wizerunkiem Matki Bożej Nieustającej Pomocy i Przenajświętszym Sakramentem.

Medalik mariawicki znaleziony w Dąbrówce. Zbiory Krzysztofa Piersy z Nasiadk. Źródło: K. Bulak, Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..., OstrołękaDąbrówkaBiałystok 2024, s. 109.

Jak pisał o Dąbrówce Antoni Kustusz, Sława uzdrowień docierała na tyle daleko, że pielgrzymki trwały aż do II wojny światowej. W czasie okupacji próbowano kościół rozebrać, ale odstąpiono od tego gdy pierwszy, który ściągnął blachę z dachu spadł i zabił się. (...) Wokół kościoła przez lata zapanowała cisza, a odpusty były ciche”. W 2004 r. Irena Mrozek ze Szkwy podała podobną opowieść: Opowiadali mi jeszcze starsi ode mnie ludzie, że podczas wojny, kiedy we wsi stały wojska, do kościoła wszedł Niemiec (...). Chciał rozebrać drewniany kościół, tak jak porozbierali wszystko na bunkry w Szkwie. Wszedł gdzieś wysoko, spadł i się zabił. I drugą historię, że Niemcy wystrzelili kulę, która leciała prosto na ołtarz. Ale po drodze stała sosna i tak się zakołysała, że kula trafiła w nią, a kościół pozostał nietknięty. Bronisław Bacławski (1932–?) z Gąsk zapisał, jak to 8 IX 1944 r., podczas wojennej tułaczki, Z rozrzewnieniem i nostalgią kobiety wspominały odpusty, które na Siewną odbywał się w kościele w Dąbrówce i które gromadziły bardzo dużo wiernych z okolicznych parafii (Zbójna, Kuzie, Kadzidło). Odpust we wrześniu 1944 roku zepsuła wojna, przeżywali go parafianie z dala od kościoła, a nawet z dala od swoich domów. Dzień Matki Boskiej Siewnej był w tym roku bardzo smutny.


Po II wojnie światowej władza komunistyczna widziała w zgromadzeniach typu pielgrzymki zagrożenie. Co więcej od 1962 r. na mocy ustawy o zgromadzeniach wszystkie msze, nabożeństwa, procesje, pielgrzymki, święcenia pól itp. poza obrębem kościoła wymagały zezwolenia władz państwowych. Wydawały je Prezydia Powiatowych Rad Narodowych. Jednak już wcześniej władze partyjno-państwowe ograniczały zgromadzenia wiernych, szczególnie jeśli w grę wchodziło przemieszczanie się. Później z reguły władze cywilne zawsze się zgadzały na planowane nabożeństwa, np. pielgrzymki, ale uciążliwe było przygotowywanie za każdym razem specjalnego pisma, za wysłanie którego należało oczywiście zapłacić. M.in. dlatego w PRL nie organizowano pielgrzymek do Dąbrówki.

Czesław Parzych (ur. 1938 r.) z Durlasów, który wspominał gromadzące rzesze wiernych odpusty w Dąbrówce oraz okolicznościowe zabawy wiejskie, w latach 90. XX w. pojechał do Dąbrówki z ciotkami w podeszłym wieku. Zauważył: Nie było jednak już tego odpustowo-radosnego tłumu, żywiołowości, barw, gwaru, krzyku dzieci, śmiechu radosnego młodzieży, ciągnącej tu wtedy z całej okolicy, a nawet i z dalszych stron. Wszystko pomniejszone wielekroć, nawet i żarliwość rozmodlenia, przygaszone echo tamtego dawnego rozradowania. Przed kościołem zamiast tłoku ludzi, furmanek, parskania koni, stały nagrzane słońcem pudła samochodów, kilka motocykli zamiast kawalerskich rowerów, tzw. męskich, czyli z ramą poprzeczną, by pannę na nią zabrać można było i na potańcówkę poodpustową razem zajechać. W miejsce kramów i straganów kilka stolików z pseudo nowoczesnymi zabawkami. Wracając z obiema ciociami do domu rozmyślałem nad czasem, pędzącym z wiatrem jak szum Zielonej Puszczy, nad przemijaniem razem z nim ludzkich przyzwyczajeń, tradycji, także tych religijnych. A jeszcze za pamięci moich rodziców – o czym niejednokrotnie wspominali – na odpust do Dąbrówki – miejsca słynącego z objawienia się Matki Boskiej – chodziły całe piesze pielgrzymki zorganizowane, z krzyżem na czele, ze śpiewem pątniczym, odbywały się adoracje i czuwania modlitewne. Zapodziała się gdzieś tamta tradycja, tamten świat, odeszli w błękitną przestrzeń tamci ludzie.

Jak pisała w 2004 r. M. Kosińska, „wydawałoby się, że Kurpie zapomnieli o tym cudownym miejscu, że już nie pamiętają o cudach, o objawieniu się Matki Bożej dwóm małym Kurpiankom. Przypomniał im o tym proboszcz parafii ks. Stanisław Grosfeld, który, co tym bardziej ciekawe, nie pochodzi z Kurpiowszczyzny”.

Przykład posługującego w Dąbrówce w latach 1998–2020 kapłana nie jest odosobniony – w historii Puszczy Zielonej wiele razy zdarzało się, że to osoby z zewnątrz, nierzadko księża, pokazywali Kurpiankom i Kurpiom, czym wyjątkowym dysponują, czym się wyróżniają, inspirowali do zadbania o lokalne dziedzictwo, podejmowali cenne inicjatywy. Można tu wspomnieć m.in. o Władysławie Lepszym (właśc. Rynkiewiczu, 1925–1983) urodzonym w Dziemitkowie na Grodzieńszczyźnie, od 1952 r. zamieszkałym w Puszczy Zielonej leśniku dążącym do racjonalnego zarządzania nadleśnictwami w regionie i ochrony różnorodności biologicznej przez tworzenie m.in. izb edukacyjnych czy rezerwatów, działaczu społecznym współodpowiedzialnym m.in. za powstanie Szkoły Podstawowej w Dębach koło Łysych. Warto wymienić urodzonego w okolicach Zbaraża (dzisiejsza Ukraina) ks. Mieczysława Mieszko (1892–1961), proboszcza parafii Kadzidło w latach 1945–1961, współzałożyciela ulokowanej na sprzedanym przez parafię gruncie Spółdzielni „Kurpianka”, która przyczyniła się do utrwalenia i ocalenia wycinankarstwa, tkactwa czy innych tradycyjnych zajęć Kurpiów i Kurpianek, zachęcającego m.in. do zawierania małżeństw w strojach kurpiowskich. Można wspomnieć o pochodzącym z Łap na Podlasiu ks. Adolfie Pogorzelskim (1920–1984), proboszczu parafii Łyse w latach 1961–1984, jednemu z inicjatorów konkursu Palma Kurpiowska, który od 1969 r. nieprzerwanie przyciąga do Łysych w Niedzielę Palmową rzesze wiernych i turystów. Wreszcie nie można zapomnieć o pochodzącym z ziemi zawkrzeńskiej ks. Władysławie Skierkowskim (1886–1941), w latach 1913–1915 wikariuszu parafii Myszyniec, których między 1913 a 1939 r. zebrał tysiące pieśni i melodii kurpiowskich, spisał wierzenia, obyczaje i zwyczaje ludności Puszczy Zielonej. Należy podkreślić, że te jednostki mogły odegrać, jak pisała Małgorzata Parzych, wielką rolę w życiu konkretnej społeczności (...) wpłynąć na jej rozwój i kształt, ale także zachowanie tradycji i dorobku kulturowego” m.in. dzięki temu, że „byli osobami wykształconymi, które niejako pomogły samym Kurpiom dostrzec wartość ich regionu i kultury”.

Motywacje ks. S. Grosfelda, by zająć się kultem maryjnym w Dąbrówce, były podobne jak ks. Cezarego Siemińskiego, proboszcza parafii Obryte na Kurpiach Białych, u którego w 2017 r. zdiagnozowano nowotwór. Został objęty modlitwą parafian i parafianek do św. Rocha, którego (od wielu lat) czczono w należącym od parafii kościele w Sadykrzu. W kolejnym roku komórki rakowe zniknęły z organizmu księdza, a ten zaczął działać na rzecz stworzenia w Sadykrzu sanktuarium św. Rocha (co udało się w 2020 r.), do czego przekonały go też wydarzenia pandemii Covid-19 i relacje o łaskach otrzymanych wówczas za przyczyną patrona od zarazy. Ks. S. Grosfeld miał podobną historię. Powiedział M. Kosińskiej: „W 2003 roku trzy razy Matka Boża ocaliła mnie od śmierci”. W obu przypadkach kurpiowskich sanktuariów lokalna tradycja oraz osobiste doświadczenia proboszcza wpłynęły na decyzję o działaniu na rzecz rozbudzenia kultu. Inspiracją do odrodzenia ruchu pielgrzymkowego do Dąbrówki i przewodnikiem dla proboszcza była otrzymana od jednego z parafian książka A. Chętnika z 1937 r.

Ks. S. Grosfeld w 2004 r. powiedział: Sanktuarium jest żywe, póki żywa jest wiara ludzi. Ludzie coraz mgliściej pamiętają, co się na tej ziemi stało. Chociaż wciąż wiele osób, także spoza parafii, przyjeżdża właśnie tu, by dać na mszę. Dodał też: Ja niczego nowego tu nie odkryłem. Odnalazłem tylko przychodząc do parafii tę wielką cześć do Matki Bożej, którą oddawali przodkowie moich obecnych parafian. Są odpowiednie osoby, dla odpowiednich celów, nawet maleńkich, które Pan Bóg na ich drodze stawia. I postawił mnie, jedenastego proboszcza. Ludzie pytali, dlaczego akurat proboszcz stawia kaplicę, a nie zrobili tego ci wcześniejsi? Jest prosta odpowiedź na takie pytanie – bo Matka Boża tak chciała.

Ks. Stanisław Grosfeld w Dąbrówce. Fot. A. Wołosz. Źródło: M. Mrozek, Matka Boża odwiedzała DąbrówkęTygodnik Ostrołęcki, 2004, 39, s. 16 (dostęp 5 V 2026 r.).

Dąbrowski proboszcz zaprojektował wygląd kaplicy w miejscu objawień. Jej wystawienie sfinansowano ze składek wiernych. Umieszczono w niej mały obrazek na blasze znaleziony przez proboszcza na strychu starej plebanii. Możliwe, że to obrazek, który pierwotnie wisiał na cudownej barci.

Obrazek odnaleziony na strychu plebanii w Dąbrówce. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

W nowej murowanej kaplicy w centralnym miejscu zawieszono obraz namalowany przez Sylwestra Kwiatkowskiego z Białegostoku, który przedstawia objawienie Maryi (ukazanej na drzewie z Dzieciątkiem Jezus w ręce) dwóm dziewczynkom w strojach kurpiowskich. Twarz Maryi jest taka sama jak na obrazie znajdującym się w głównym ołtarzu w kościele. Dach górnej kondygnacji kaplicy w miejscu objawień zdobią śparogi. We wnęce w drugiej kondygnacji umieszczono figurę Maryi.

Fot. Ewa Łukasiak, 2026 r. Źródło (dostęp 22 VII 2026 r.).

Kapliczka w miejscu objawień w Dąbrówce, 1 VI 2024 r. Fot. Rdrozd, CC BY 4.0, Wikimedia Commons (dostęp 15 V 2026 r.).

Wnętrze kapliczki, 1 VI 2024 r. Fot. Rdrozd, CC BY 4.0Wikimedia Commons (dostęp 15 V 2026 r.).

Kaplica i obraz Matki Bożej Dąbrowskiej zostały poświęcone przez bp. łomżyńskiego (parafia Dąbrówka w 1925 r. została przeniesiona z diecezji płockiej do nowopowstałej łomżyńskiej)  Stanisława Stefanka 12 IX 2004 r. Wybrano datę miejscowego odpustu i połączono to ze 155 rocznicą objawień, 110 rocznicą erygowania parafii i 60 rocznicą zburzenia drewnianej kaplicy na miejscu objawień. Wszyscy uczestniczący w uroczystości otrzymali kopię obrazu z kapliczki. W 2004 r. do Dąbrówki wróciły zorganizowane pielgrzymki.

Poświęcenie kaplicy w Dąbrówce 12 IX 2004 r. Fot. M. Mrozek. Źródło: M. Mrozek, Matka Boża odwiedzała DąbrówkęTygodnik Ostrołęcki, 2004, 39, s. 16 (dostęp 5 V 2026 r.).

Źródło (dostęp 16 V 2026 r.).

Uczestniczący w uroczystości w Dąbrówce 12 IX 2004 r. Fot. M. Mrozek. Źródło: M. Mrozek, Matka Boża odwiedzała DąbrówkęTygodnik Ostrołęcki, 2004, 39, s. 16 (dostęp 5 V 2026 r.).

W kapliczce znajdują się liczne wota zostawiane przez wiernych. Istnieje też księga, w której zbierane są świadectwa ludzi. Pierwszą relacją była historia uzdrowienia dziecka nieuleczalnie chorego na białaczkę. Zapisał ją ks. Marian Borecki, proboszcz w Dąbrówce w latach 19731982: chora dziewczyna na białaczkę z Długiego Kątu prosi o Mszę Świętą o uzdrowienie. Za kilka miesięcy przybyła i składa na Mszę Św. dziękczynną za uzdrowienie. Także stolarz z Wyku, który odnawiał świątynię w latach 70. XX w., dziękował w ten sposób Maryi za uratowanie życia w czasie II wojny światowej.

Wota w kapliczce, 1 VI 2024 r. Fot. Rdrozd, CC BY 4.0Wikimedia Commons (dostęp 15 V 2026 r.).

Wota w kapliczce, 1 VI 2024 r. Fot. Rdrozd, CC BY 4.0Wikimedia Commons (dostęp 15 V 2026 r.).

Wota w kapliczce, 8 IX 2024 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Wota w kapliczce, 8 IX 2024 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Tablica w kaplicy. Fot. Ewa Łukasiak, 2026 r. Źródło (dostęp 22 VII 2026 r.).

Dekretem z 8 IX 2010 r. bp łomżyński Stanisław Stefanek ogłosił kościół parafialny w Dąbrówce wraz z kaplicą na miejscu objawień Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Dąbrowskiej, Królowej Ludu Kurpiowskiego, patronki leśników i pszczelarzy. Odpusty obchodzone są w niedzielę przed lub po 26 lipca (wspomnienie św. Anny, patronki kościoła) i w niedzielę po święcie Narodzenia NMP 8 września.


Źródło (dostęp 15 V 2026 r.).

Do umocnienia kultu maryjnego w Dąbrówce przyczyniły się okolicznościowe publikacje. W 2018 r. ks. S. Grosfeld wydał książkę 20 lat w Dąbrówce. Od barci do Sanktuarium zbierającą jego obserwacje z dwóch dekad posługi w Dąbrówce i opisującą kult maryjny w tej parafii.

Źródło (dostęp 15 V 2026 r.).

Do Dąbrówki pielgrzymują głównie osoby mieszkające na Kurpiach Zielonych i stąd pochodzące. Przykładowo w 2005 r. przybyła grupa z Łomży, grupa z parafii dekanatu ostrołęckiego oraz grupa z parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Łęgu Starościńskim. P. Mazur zapisał: „Większość przybywających tu pielgrzymów rekrutuje się spośród mieszkańców regionu – Lelisu, Myszyńca, Łomży, Ostrołęki czy Dylewa. Wyruszają ze swych miejscowości o poranku, by dotrzeć w ciągu dnia do Dąbrówki i przed wieczorem wrócić do siebie. (...) Z każdym rokiem przybywa odwiedzających. O ile w roku poświęcenia obrazu Matki Bożej Dąbrowskiej było ich 350, o tyle w 2007 zjawiło się już przeszło tysiąc osób. Wypada dodać, że ich liczba wciąż rośnie”Wspomniana już M. Szyczyk powiedziała w 2004 r.: Mieszkam pod Szczytnem, ale co roku przyjeżdżam do Dąbrówki, by dać na mszę za zdrowie całej rodziny. Moja mama też tak robiła i chyba czuwa nad nami Przenajświętsza, bo omijają nas poważne choroby. Jadwiga Jurga z Brzozówki opowiadała: Jeszcze małą dziewczynką byłam, kiedy z mamą przychodziłam do kościoła w Dąbrówce i na kolanach obchodziłam ołtarz z obrazem (...). Rodzice opowiadali o ludziach, którzy odzyskiwali wzrok, o takich co odrzucali kule. A potem i ja zabrałam tu swojego dwuletniego syna na odpust na św. Annę. Chorował na padaczkę i też na kolankach szedł dookoła obrazu. Dziś ma ponad czterdzieści lat i wierzyć nie wierzyć, ale od tego czasu ani razu nie miał już ataku.


W dniu odpustu na Matki Bożej Siewnej w Dąbrówce. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Ks. S. Grodfeld powiedział P. Mazurowi: Gdy nadchodzi wiosna nie ma ani jednego dnia by nie bywały tu autokary z turystami, piesi wędrowcy czy też pielgrzymi na rowerach. Na odpust w uroczystość Narodzenia NMP (Matki Boskiej Siewnej) 8 IX 2024 r. do Dąbrówki mogło przybyć ponad 2 tys. osób. Pochodziły z parafii Ostrołęka, Łomża, Zbójna, Kadzidło, Kolno, Wach, Czarnia, Kuzie, Obierwia, Dylewo, Lelis i innych. Na portalu Moja Ostrołęka tak pisano o tym dniu: Na strudzonych pielgrzymów, jak co roku, czekał poczęstunek przygotowany przez parafian z Dąbrówki. Były ciasta i woda, dodatkowo strawę w postaci żurku, bigosu, kawy, lemoniady oraz słodkich bułeczek przygotowało Koło Gospodyń Wiejskich Gąszczanki z Gąsk. Dla zainteresowanych rozstawiono kiermasze z watą cukrową, odpustowymi obwarzankami i zabawkami dla najmłodszych. O bezpieczeństwo dbała grupa ratowników, która pokazywała, jak udzielać pierwszej pomocy przedmedycznej, ale też spieszyła z pomocą każdemu, kto potrzebował wsparcia (...). O bezpieczeństwo wszystkich dbali też niezawodni strażacy. Msza odpustowa odprawiana jest na zewnątrz, na ołtarzu polowym, o godzinie 13.00.




Pielgrzymka z parafii Dobry Las w dniu odpustu w Dąbrówce 10 IX 2023 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Pielgrzymka z parafii Dylewo i Obierwia w dniu odpustu w Dąbrówce 10 IX 2023 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Pielgrzymka z parafii farnej w Ostrołęce i parafii Miłosierdzia Bożego w Łęgu Starościńskim 14 IX 2025 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Pielgrzymka z parafii Kadzidło i Czarnia wchodząca do Dąbrówki 14 IX 2025 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Pielgrzymka z parafii Kuzie wchodząca do Dąbrówki 14 IX 2025 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).


Od 2013 r. organizowana jest  w dniu 1 maja  regionalna pielgrzymka młodych. Do udziału są zachęcani szczególnie maturzyści i maturzystki, ponieważ, jak mówił w 2018 r. proboszcz, Te cztery dni przed maturą: akurat można odetchnąć, dotlenić organizm i Matce Bożej zawierzyć troski. Jest to też związane z tym, że w 2018 r. bp łomżyński J. Stepnowski ustanowił w Dąbrówce odpust ku czci św. Józefa Rzemieślnika i wybrał dzień 1 maja na jego obchód.

Pielgrzymka z parafii farnej w Ostrołęce w drodze do Dąbrówki, 1 V 2018 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

W 2023 r. po raz pierwszy na odpust do Dąbrówki przybyła pielgrzymka rowerowa z Ostrołęki złożona z ok. 80 pielgrzymów z Ostrołęki i Kolna. Od 2011 r. z parafii św. Anny w Kolnie przybywają rowerowe pielgrzymki na odpust w Dąbrówce w dniu Narodzenia NMP. Pielgrzymujący pokonują 87 km.

Trasa rowerowej pielgrzymki z Kolna do Dąbrówki. Źródło: J. PrusińskiPielgrzymki Rowerowe z Kolna do Dąbrówki„Zeszyty Kolneńskie”, 16 (2023), s. 135.

Trasa rowerowej pielgrzymki z Kolna do Dąbrówki. Źródło: J. PrusińskiPielgrzymki Rowerowe z Kolna do Dąbrówki„Zeszyty Kolneńskie”, 16 (2023), s. 142.

Tradycją odpustową w wielu parafiach, szczególnie tam, gdzie w kościele jest ambit (przejście za ołtarzem) – a więc także w Dąbrówce – jest obejście ołtarza głównego na kolanach. Dawniej czyniono to trzy razy, współcześnie ludzie robią to najczęściej raz.

W dniu odpustu parafialnego oraz w uroczystości kościelne obraz w ołtarzu głównym w kościele w Dąbrówce jest odsłaniany. Inne przejawy kultu maryjnego w parafii to: śpiew Godzinek ku czci Niepokalanego Poczęcia NMP przed jedną z mszy w niedzielę, nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy przed obrazem w ołtarzu bocznym, działalność kilkunastu kółek różańcowych oraz śpiew pieśni maryjnych i nawiązujących do objawień w Dąbrówce.

Źródło (dostęp 16 V 2026 r.).

Wnętrze kościoła w Dąbrówce w dniu odpustu, 8 IX 2024 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Obejście ambitu w kościele w Dąbrówce w dniu odpustu 10 IX 2023 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Odpust na Narodzenie NMP w 2022 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Krzysztof Bulak podał pieśni i wiersze związane z kultem Matki Bożej w Dąbrówce. Warto je przywołać.

Źródło: K. Bulak, Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..., OstrołękaDąbrówkaBiałystok 2024, s. 414415.

Źródło: K. Bulak, Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..., OstrołękaDąbrówkaBiałystok 2024, s. 413.

Źródło: K. Bulak, Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..., OstrołękaDąbrówkaBiałystok 2024, s. 416.

Źródło: K. Bulak, Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..., OstrołękaDąbrówkaBiałystok 2024, s. 425.

Źródło: K. Bulak, Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..., OstrołękaDąbrówkaBiałystok 2024, s. 417419.

Źródło: K. Bulak, Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..., OstrołękaDąbrówkaBiałystok 2024, s. 423.

Źródło: K. Bulak, Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..., OstrołękaDąbrówkaBiałystok 2024, s. 420422.

Źródło: K. Bulak, Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..., OstrołękaDąbrówkaBiałystok 2024, s. 411412.

Podczas procesji eucharystycznych chorągiew z wizerunkiem Matki Boskiej Dąbrowskiej nosi sołtys sołectwa Dąbrówka. Wśród paramentów jest też feretron z figurą Matki Bożej Dąbrowskiej. Niektóre osoby biorące udział w pielgrzymkach zakładają stroje kurpiowskie.

Odpust na Narodzenie NMP w 2022 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

W Dąbrówce organizowane były uroczystości na większą skalę niż odpust. W 2018 r. odpust na Matki Bożej Siewnej połączono z Dożynkami Diecezji Łomżyńskiej. K. Bulak ocenił, że wówczas do Dąbrówki przybyła z pielgrzymką najliczniejsza po II wojnie światowej grupa osób. Warto też dodać, że szerokim echem w prasie odbiły się dożynki zorganizowane w Dąbrówce 13 IX 1936 r. przy okazji odpustu na Matki Boskiej Siewnej. Z kolei w maju 2025 r. do Dąbrówki przybyła Pielgrzymka Lektorów Diecezji Łomżyńskiej, podczas której bp Janusz Stepnowski ustanowił nowych lektorów.


Delegacja z parafii Jednorożec witana przez bp. łomżyńskiego Janusza Stepnowskiego na Dożynkach Diecezji Łomżyńskiej w Dąbrówce, 9 IX 2018 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Na pierwszym planie delegacja z parafii Lelis na Dożynkach Diecezji Łomżyńskiej w Dąbrówce, 9 IX 2018 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Pielgrzymka Lektorów Diecezji Łomżyńskiej w maju 2025 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Natomiast w 2025 r. podczas odpustu na Matki Bożej Siewnej został poświęcony sztandar Towarzystwa Krzewicieli Tradycji Kurpiowskich. Znajduje się na nim obraz Matki Bożej Dąbrówskiej. Przewodniczący młodzieżowej organizacji Mikołaj Kuliś tak mi wytłumaczył ten wybór: Zastanawialiśmy się jakiego my byśmy chcieli patrona mieć dla naszego towarzystwa i uznaliśmy że przecież mamy naszą królową ludu kurpiowskiego więc ją wzięliśmy sobie za patronkę. Po za tym jest to miejsce bardzo bliskie naszemu sercu bo dla mnie i zuzi [Marchewki – przyp. M.W.K.] dąbrówka była pierwszym miejscem jakie odkryliśmy zaczynając poznawać kurpie [pisownia oryginalna – przyp. M.W.K.]. Sztandar wykonały Barbara Grzyb i Agata Pędzich z Łodzisk.

Poświęcenie sztandaru Towarzystwa Krzewicieli Tradycji Kurpiowskich w Dąbrówce 14 IX 2025 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Poświęcenie sztandaru Towarzystwa Krzewicieli Tradycji Kurpiowskich w Dąbrówce 14 IX 2025 r. Źródło (dostęp 17 V 2026 r.).

Od 2020 r. w dniu odpustu ku czci św. Anny w Dąbrówce organizowane jest Święto Barci. Jest to lokalny piknik z występami artystycznymi, konkursami kulinarnymi i innymi itp. Podczas święta w 2025 r. kierowniczka oddziału terenowego KRUS w Ostrołęce Anna Truszkowska-Aptacy powiedziała: Miło jest mi być na święcie, które bezpośrednio łączy się z naszymi korzeniami – z pradawnym zwyczajem bartnictwa, z tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie w naszej Puszczy Zielonej. Bartnictwo to nie tylko zbieranie miodu, to sztuka życia w zgodzie z naturą, to kultura, która kształtowała charakter Kurpiów – twardych, niezłomnych, ale również wrażliwych na piękno natury. Dzisiaj, kiedy czas biegnie szybko, a technologia oddala nas od ziemi i lasu warto zatrzymać się na takim święcie. Warto poczuć zapach miodu i przypomnieć sobie, że to właśnie przyroda była i jest naszym największym sprzymierzeńcem. Niech dzisiejsze Święto Barci w Dąbrówce będzie okazją nie tylko do refleksji nad naszym dziedzictwem, ale nad naszym językiem, strojami, pieśniami i rzemiosłem i nad naszą przyszłością, żeby w piersiach naszych dzieci biło serce z kawałkiem bursztynu w środku. W dniu odpustu w święto św. Anny w Dąbrówce święcone są laski, na których opierają się chore i starsze osoby.


Wiele rodzin w parafii Dąbrówka ma w swoim domu obraz z kościoła w Dąbrówce albo z kaplicy objawień. Poza tym, jak czytamy na portalu Mazowiecki Szlak Tradycji, Każda para młoda, która zawiera związek małżeński w Dąbrówce, zostaje powierzona opiece Matki Bożej i otrzymuje niewielką reprodukcję cudownego obrazu.

Pocztówka z kapliczką w Dąbrówce i obrazem. Źródło (dostęp 16 V 2026 r.).

W 130 rocznicę powstania parafii Dąbrówka, czyli w 2024 r., wybito pamiątkowy medal z wizerunkiem Matki Boskiej Dąbrowskiej z ołtarza głównej w świątyni.

Źródło: K. Bulak, Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..., OstrołękaDąbrówkaBiałystok 2024, s. 135.

Ciekawe jest też to, że powstała inscenizacja na pamiątkę objawień Matki Boskiej w Dąbrówce. Scenariusz opracowany w Centrum Kultury, Biblioteki i Sportu w Lelisie spisano na bazie przekazów ustnych, publikacji A. Chętnika oraz opisu autorstwa ks. Franciszka Sokołowskiego, przedwojennego proboszcza Dąbrówki. Scenariusz został zapisany gwarą kurpiowską. W scenie występują Babka oraz Bolek rozmawiający z ciotką Cesią, która opowiadała o przyjeździe ks. Skrodzkiego do Dąbrówki i ścięciu cudownej barci.

W 2026 r. K. Bulak napisał na swojej stronie internetowej: „Jak dotychczas, nie podjęto prób historycznego zbadania i weryfikacji zachowanych dokumentów. Upływ czasu sprawił, iż nie można przeprowadzić badań kościelnych z zaszłych wypadków, czy mają one realną podstawę. Zważywszy jednak na prostotę i naturalność ludu kurpiowskiego, trudno zakładać iż wydarzenia na barci były wymysłem przebiegłości czy chytrości kogokolwiek. Brak urzędowego potwierdzenia objawień maryjnych, może wskazywać na sceptycyzm władz kościelnych wobec ich nadprzyrodzoności. Kwerenda akt znajdujących się w łomżyńskim archiwum diecezjalnym rzuca pewne światło na ich autentyczność. Akta te w tym zakresie odwołują się do dokumentów mogących znajdować się w archiwum prymasowskim w Gnieźnie i w archiwach watykańskich”.

Mimo niejasności co do początku kultur maryjnego w Dąbrówce i zapewne odmłodzenia go przez A. Chętnika, czego powody nie są jasne, a w świetle przedstawionych dokumentów możemy mówić o końcu XVIII, a nie połowie XIX w., wieś pozostaje ważnym ośrodkiem religijnym na Kurpiach Zielonych.


Bibliografia
I. Źródła
A. Archiwalia
Archiwum Diecezjalne w Łomży, sygn. 62 (Akta kaplicy w Dąbrówce 18001922);

B. Źródła wydane
Nr 333. 1888. Fragment autobiografii Ignacego Mościckiego – wycieczka na Kurpie, [w:] Kadzidło i okolice w źródłach historycznych, red. Ł. Gut, W. Łukaszewski, Kadzidło 2021, s. 637640.

C. Prasa

D. Wspomnienia

E. Relacje
Relacja pisemna Mikołaja Kulisia z Laskowca [2026 r.].

II. Opracowania
Bacławski Bronisław[w:] S. Pajka, Słownik biograficzny Kurpiowszczyzny XX wieku, Kadzidło 2008, s. 44;
Tenże, Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..., OstrołękaDąbrówkaBiałystok 2024;
Chętnik A., Dąbrówka. Kościół i parafia w pow. ostrołęckim [z 9 ilustracjami autora], Nowogród pod Łomżą 1937;
Grzybowski M.M. ks., Proboszczowie kadzidlańscy od 1740 do 1922 roku, [w:] Dzieje parafii i kościoła pod wezwaniem Ducha Świętego w Kadzidle, red. M. Przytocka, Kadzidło 2012, s. 297309;
Jemielity W. ks., Parafie Puszczy Kurpiowskiej, Łomża 1975;
Kielak B., Powiat ostrołęcki. Przewodnik subiektywny, Warszawa 2008;
Kijowski J., Dzieje Lelisa i okolic, wyd. 2 uzup., Lelis 2025;
Taż, Na skraju Kurpiowszczyzny. Parafia pw. św. Floriana w Jednorożcu, Jednorożec 2020;
Nabożeństwo majowe, Wikipedia PL (dostęp 16 V 2026 r.);
Olędzki J., Kultura artystyczna ludności kurpiowskiej, Wrocław 1971;
Pogorzelski Adolf ks., [w:] S. Pajka, Słownik biograficzny Kurpiowszczyzny XX wieku, Kadzidło 2008, s. 819;
Prusiński J., Pielgrzymki Rowerowe z Kolna do Dąbrówki„Zeszyty Kolneńskie”, 16 (2023), s. 135142;
Przytocka M., Parafia kadzidlańska od 1740 do 2011 roku, [w:] Dzieje parafii i kościoła pod wezwaniem Ducha Świętego w Kadzidle, red. taż, Kadzidło 2012, s. 123139;
Taż, Zmiany w wyglądzie i wystroju kościoła parafialnego, [w:] tamże, s. 141–171;
Spychalska-Waszek H., Łopoziem tobzie… Kurpiowskie wierzenia i zwyczaje ocalone od zapomnienia, Wrocław 2014;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz