2 stycznia 2021

Moja przygoda z projektem "Zaopiekuj się pamięcią" i aplikacją ToTuBy

Uznałam, że warto w osobnym wpisie opowiedzieć o moim ciekawym doświadczeniu z 2020 r., które dało mi ogrom możliwości. Zapraszam na opowieść o projekcie poznawania historii lokalnych za pomocą nowoczesnych technologii. Wpis dzielę na dwie części, bo realizowałam go lokalnie, w moim jednorożeckim środowisku, ale też w szkole, w której pracuję. Niech będzie to inspiracja dla animatorów działających w lokalnych środowiskach oraz dla nauczycieli i nauczycielek, a także zachęta dla każdej i każdego z Was, by poznawać okolicę w trochę inny sposób i dzielić się swoimi odkryciami z innymi.



Wszystko zaczęło się w drugiej połowie 2019 r. Dowiedziałam się, że Fundacja na rzecz Wielkich Historii, którą od jakiegoś czasu obserwowałam na Facebooku, rozpoczyna projekt Zaopiekuj się pamięcią. Szukali ambasadorów i ambasadorek w całym województwie mazowieckim – po jednej osobie z każdego powiatu. Taka osoba byłaby wsparciem dla młodzieży, która miała szukać lokalnych historii, a następnie zająć się tymi miejscami, porządkując je, organizując wokół nich wydarzenia itp. Uznałam, że to coś dla mnie!

Zgłosiłam się do projektu, zostałam wybrana jako ambasadorka w powiecie przasnyskim i wzięłam udział w Mazowieckim Forum Turystyki Kulturowej w Jadwisinie w październiku 2019 r. Tam dowiedziałam się więcej o przedsięwzięciu. Planowana była też aplikacja na telefon powiązana z projektem. 



Zaczęłam szukać szkół w powiecie przasnyskim, które chciałyby się zaangażować w projekt. Stawiałam na Jednorożec, Przasnysz i Chorzele. W międzyczasie sytuacja w Polsce zaczęła się zmieniać i kiedy przeszliśmy na nauczanie online, wiedziałam, że może się nie udać zrealizować projektu tak, jak planowaliśmy. Plan był bowiem taki, że poszukiwanie miejsc i lokalnych historii to wiosna 2020 r. Niemniej nie traciłam nadziei i, nie mogąc jechać do szkół na spotkania o projekcie, zrobiłam lajw na Facebooku:


Mieliśmy duże wsparcie ze strony fundacji – konsultacje, kontakt bezpośredni, mailowy i telefoniczny, zaświadczenia, budżet. Spotkanie, które odbyło się w siedzibie fundacji w tzw. murowance na Wawrze, pozwoliło mi na nowe pomysły oraz dało możliwość wyszukania odbiorców i odbiorczyń spotkań nie tylko w szkołach, ale też wśród innych grup. To bardzo cenne, że mogliśmy dostosować realizację projektu do zmieniających się warunków. Można było pracować z harcerkami, ministrantami, grupami oazowymi, dziewczynkami z kółka teatralnego, wolontariuszami z danej instytucji kultury. Idealnie zgrało się to z informacją, którą dostałam od przedstawicielki Stowarzyszenia "Jednorożec Robi Co Może", że zainteresowali się krzyżami i kapliczką na jednorożeckich polach. Czyż to nie wspaniały przypadek? Przecież to miejsca z lokalnymi historiami, którymi pięknie można się zaopiekować!

JRCM to stowarzyszenie sportowe promujące zdrowy tryb życia. Podczas treningów na polnych drogach w pobliżu Jednorożca zauważyli kapliczkę i krzyż – już nieco zapomniane, ale nadal urzekające. Długo nie trzeba było czekać na działanie, bo energia roznosi ich na każdym kroku. Postanowili wziąć sprawy w swoje ręce! Wycięli krzaki, oczyścili krzyż i ogrodzenie, pomalowali je, a na koniec udekorowali całość wstążkami i kwiatami. To było działanie międzypokoleniowe, rodzinne – pracowały i małe dzieci, i nastolatki, i dorośli, każdy na miarę swoich sił i umiejętności. Krzyż wystawiony na początku lat sześćdziesiątych przez Bronisławę Zasadzką z Biłków (1905–1993) zyskał nowe życie. 


Podobnie było z kapliczką, ufundowaną przez Adama Chudzika w II poł. XIX w. na część przyjaźni między sąsiadami. Choć wiosną 2016 r. właściciel pobliskiego pola zaopiekował się kapliczką, to przez 4 lata krzewy odrosły, a gałęzie zaczęły przysłaniać świątek. Grupa wycięła krzaki, pomalowała białą farbą kamienie przy kapliczce, by było ją widać z daleka, oraz zawiesiła na niej kwiaty. 


Grupa zajęła się też pomalowaniem krzyża z 1937 r., stojącego nieopodal. O nim wiemy najmniej, ale również zasługiwał na opiekę.

Skąd potrzeba i chęć takiego działania? Jak napisała mi Anna Urbaniak, zrobili to dla siebie, dla Bozi, by pokazać najmłodszym, że czasem niewiele trzeba, że można działać bezinteresownie. Sprawiło to im wiele przyjemności. Czują, że dzięki temu niewielkiemu wysiłkowi stali się lepszymi ludźmi. Bez wątpienia! 

Działania te to świetny przykład postawy wpisującej się w hasło projektu – członkowie i członkinie JRCM oraz ich rodziny zadbali o pamięć o krzyżu i kapliczce, a tym samym o ich fundatorach i motywach fundacji. Wyszukanie informacji na temat konkretnych miejsc było bardzo proste - wszystko opisałam na blogu albo w książce Kapliczki, figury i krzyże przydrożne.

W tyle nie pozostali harcerze i harcerki z Jednorożca. Drugą grupą, z którą pracowałam, była 2. Wielopoziomowa Drużyna Harcerska "Liwiec" z Jednorożca. Młodzież została zapoznana z ciekawymi historiami lokalnymi podczas biwaku, który zorganizowano w okolicach Jednorożca. Ostatecznie grupa sama wybrała miejsca, którymi chce się zająć. Pierwszym z nich była nekropolia z okresu I wojny światowej przy ul. Grzybowej w Jednorożcu – największy cmentarz z tego okresu na Mazowszu. Choć to miejsce uświęcone wiecznym spoczynkiem żołnierzy z armii carskiej i niemieckiej (w których walczyli też Polacy), często spotykali się tu miejscowi, ale nie zawsze w celu zgodnym z przeznaczeniem cmentarza. Grano tu w piłkę nożną, biegano, bawiono się, a starsi pili alkohol. Dlatego grupa postanowiła uprzątnąć cmentarz, zbierając i segregując śmieci. 


Drugie miejsce, którym zajęli się członkowie i członkinie drużyny „Liwiec”, to Góra Partyzantów. Tu w październiku 1944 r. oddział AK Łowcy starł się z Niemcami. Pochowano tu 3 żołnierzy. Partyzanci wybrali to miejsce na starcie, bo pełno tu było okopów po I wojnie światowej, które mogli wykorzystać. Z czasem ścieżka prowadząca na wzgórze i do pomnika zarosła. Dlatego grupa zajęła się wycięciem krzaków, wygrabieniem liści, jak również oczyszczeniem pomnika z zielonego osadu i pomalowaniem ogrodzenia i krzyża czarną farbą. Dzięki temu miejsca jest z dala widoczne i zadbane. Prace były prowadzone w porozumieniu z leśnictwem w Przejmach. Młodzież zaopiekowała się miejscem mocno związanym z nazwą drużyny, bowiem oddział „Łowcy” działał na terenie ośrodka AK z siedzibą w Jednorożcu – ośrodek ten miał pseudonim „Liwiec”.

 
Te lokalne historie, związane ze wspomnianymi miejscami, oraz relacje o zajęciu się lokacjami, zaopiekowaniu się nimi, zostały we wrześniu 2020 r. wprowadzone do aplikacji ToTuByNazwa aplikacji pochodzi od sformułowania "to tu było". ToTuBy to wyjątkowe dla lokalnej społeczności punkty, opowiadające historie. Alikację można znaleźć w sklepie (Google Play lub App Store). Jest bezpłatna. Umożliwia odkrywanie lokalnych historii, poznawanie wyjątkowych miejsc na Mazowszu i w całej Polsce. 


Oba zespoły stworzyły drużynę Jednoroziaki – pod tym nickiem szukajcie ich w aplikacji. Co więcej, 20 września zakończył się konkurs na ToTuBera Roku organizowany w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa. Drużyna Jednoroziaki dodała 5 obiektów, czyli najwięcej ze wszystkich drużyn zarejestrowanych w aplikacji! 


Do projektu zgłosił się również Sławomir Rutkowski, prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Krasnosielckiej. Był ambasadorem w powiecie makowskim. Jako że i ja należę do TPZK i w Makowskiem chcemy kontynuować projekt, przed nami postawienie tabliczek informacyjnych w miejscach, które znalazły się w aplikacji, by również w tej konkretnej przestrzeni można było się dowiedzieć co nieco o ciekawych historiach lokalnych. Sławek dodał 4 punkty na terenie gminy Krasnosielc.


---------------------------------------------

W sierpniu 2020 r., planując pracę w szkole, wpadłam na pomysł wykorzystania aplikacji ToTuBy na lekcjach historii i społeczeństwa. To był plan dla osób nierozszerzających historii, więc uznałam, że może ich zaciekawić, pozwolić na interesujące zajęcie, przyjemną formę poznawania historii, a sprawdzi się zarówno w normalnych warunkach (od września pracowaliśmy hybrydowo), jak też, jeśli przejdziemy na całkowite zdalne nauczanie, to też się uda! Projekt realizowałam jako wątek własny w klasach 2. i 3.

Była to praca grupowa – powstały zespoły po 2–4 osoby (niektórzy pracowali pojedynczo, ale to były wyjątki). Odnajdywali miejsce w okolicy (np. tam, gdzie mieszkają, w ulubionej dzielnicy, gdzie spędzają często czas itp.), szukali o nim informacji (Internet, książki, rozmowy z rodziną, rozmowy z mieszkańcami, sąsiadami itp.), wprowadzali je wraz z fotografiami do aplikacji. Niektórzy decydowali się, niektóre decydowały się na zajęcie się miejscem w konkretny sposób: sprzątnięcie nagrobka, wygrabienie liści, umycie pomnika, postawienie znicza itp. 


Miejsca, które pojawiły się w aplikacji jako dodane przez konto Bednarska, bo tak nazwałam naszą drużynę, są niesamowite i bardzo różnorodne: wyjątkowe drzewo na osiedlu, tablice, pomniki, nagrobki, cegielnie, leśniczówki, nieistniejące budynki, kamienice, przydrożne figury, kapliczki i krzyże, zakłady rzemieślnicze, muzea, wyjątkowe sklepy, nieistniejące wsie, zapomniane cmentarze, osiedla, cmentarze wojenne i wojskowe, świątynie różnych wyznań... Punkty dodaliśmy w Warszawie i okolicach, na Podlasiu, na Śląsku, w okolicach Gołdapi, a nawet w Niemczech i w Indiach! Wszystkie to miejsca, w których byliśmy (niekoniecznie w ostatnich miesiącach), bo zdjęcia dodane do konkretnych punktów to w przeważającej większości nasze fotografie. Jeśli ktoś nie mógł być w danym miejscu, używał zdjęć z Internetu odpowiednio podpisanych. Galerie fotografii niektórych obiektów zawierają też zdjęcia archiwalne, mapy, wycinki prasowe. Często opisy miejsc mówiły o historiach osobistych - prosiłam bowiem, by napisać, dlaczego dana grupa albo osoba wybrała ten punkt. Jedni zajmowali się miejscami, o których opowiedzieli rodzice, inni nieczynnym kinem, do którego ponownego otwarcia chcą doprowadzić, jeszcze inni poznali miejsca, o których słyszeli, ale nigdy tam nie byli, choć zawsze chcieli, inni zainspirowali koleżanki i kolegów, by zająć się kilkoma nagrobkami w ramach jednego cmentarza, a jeszcze innym nie wystarczyło obowiązkowe zajęcie się dwoma miejscami (to było jedno z zaliczeń w I semestrze) i zrobili więcej ToTubów niż przewidywał plan.

Dodaliśmy 236 punktów na 416 istniejących w aplikacji. Jeszcze 27 punktów mamy we wersjach roboczych - czekają na dokończenie. Projekt bowiem nadal trwa. Nie kierowaliśmy się liczbą zdobywanych punktów – a pobiliśmy absolutnie wszystkie rekordy, skończyła się skala, by nagradzać nas na kolejnych poziomach – choć kilka osób zwróciło uwagę na odznaki, które można zdobywać i grywalizować.




Wspomniane wersje robocze to moje szkice. Ja również pracowałam nad projektem i dodałam mnóstwo ToTuBów. To był dla mnie czas poznawania Warszawy, głównie Mokotowa. Polubiłam tę dzielnicę, odkryłam wspaniałą historię okolicy, w której mieszkam. Nie sądziłam, że sama tak wiele wyciągnę z tego projektu. Poniżej kilka obrazków z moich wypraw i odkryć w formie InstaStories.

 
Nad ToTuBami pracują też klasy 1 – uczniowie i uczennice korzystają z aplikacji podczas jednego z MODUŁÓW (Trwałość przeszłości). MODUŁY to czterodniowe zajęcia (przez kolejne piątki) skoncentrowane wokół tematu przewodniego, przedstawiające go z różnych perspektyw (z punktu widzenia różnych przedmiotów składowych). Pierwszoklasiści i pierwszoklasistki poznają okolicę, dodając miejsca w aplikacji i odwiedzając już istniejące, a następnie analizują wybrane lokacje pod kątem polityki historycznej oraz pamięci zbiorowej. Pracują w grupach. Kręcą film z podsumowaniem wniosków z analizy i odpowiedziami na pytania badawcze.

Jeśli czyta to jakiś nauczyciel, nauczycielka i ma ochotę się zainspirować, to zachęcam do kontaktu. Mam gotowe instrukcje działania w ramach takiego projektu w wydaniu szkolnym.


---------------------------------------------

Teraz czas na szersze lokalne wydanie ToTuBów – niedługo opowiem o tym, jaki mam pomysł na użycie tej aplikacji w moich rodzinnych stronach i wykorzystanie potencjału projektu Zaopiekuj się pamięcią. A jest co robić!

Zapraszam tych, którzy poczuli się zainspirowani opisywanymi postawami i chcieliby się włączyć w tropienie ToTuBów, w poznawanie lokalnych historii i dzielenie się nimi ze światem. Można zaangażować się w projekt, zbierając informacje, ale można też pójść śladem bohaterów i bohaterek tego tekstu i zająć się wybranym miejscem w bardziej konkretny sposób, nie tylko je opisując. Czasem wystarczy podniesienie śmieci z ziemi, czasem zapalenie znicza albo poprawienie wieńca z kwiatami. Zachęcam do ściągnięcia aplikacji, szukania ciekawych obrazów z przeszłości i opowiadania o nich innym. 

Poniżej instrukcja, jak używać aplikacji  może to Was zainspiruje, by do niej zajrzeć. Jest naprawdę prosta w obsłudze. Planowane są ulepszenia – może gdy sprawdzicie, jak to działa, to będziecie w stanie wyrobić sobie opinię i przekazać fundacji podpowiedzi, jak udoskonalić aplikację? 

Zachęcam gorąco do odkrywania lokalnych historii! W nich drzemie ogromna moc!

Instrukcję nagrałam już jakiś czas temu, ale nadal jest aktualna (choć może część funkcji została poprawiona).

 
W razie pytań zapraszam do kontaktu. Z radością pomogę, zarówno w technicznej obsłudze aplikacji, jak też, jeśli to historie z mazowieckiego podwórka, w gromadzeniu informacji.
 
Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz