13 lipca 2017

MAŁA OJCZYZNA: historia Jednorożca cz. 4 (okres międzywojenny)

Od połowy 2014 r. na moim blogu tematyka historii Jednorożca w okresie międzywojennym przedstawiona była w poście obejmującym okres 19141939. Uznałam jednak, że warto osobno przedstawić lata I wojny światowej, która tak bardzo doświadczyła omawianego terenu: KLIK, i osobno lata 19181939. Dlatego też podzieliłam na dwie części ten pierwotnie jeden wpis. Zapraszam więc na opowieść o Jednorożcu w okresie międzywojennym. A jest co opowiadać, oj, jest! Wpis został uzupełniony i rozszerzony w 2021 r. Dobrej lektury!





Organizacja państwa polskiego po 123 latach niewoli była niezwykle trudnym zadaniem, jednak mieszkańcy Jednorożca włączyli się w ten proces z zapałem. W 1919 r. powstało województwo warszawskie, w ramach którego wydzielono powiat przasnyski i gminę Jednorożec. Sąd pokoju znajdował się w Przasnyszu, a sąd okręgowy w Mławie. Gmina w okresie międzywojennym składała się następujących miejscowości: Budy Prywatne wieś, Budy Rządowe wieś, Budziska leśniczówka, Jednorożec wieś, Lipa wieś, Małowidz wieś, Nakieł leśniczówka, Nakieł wieś, Obórki wieś, Olszewka stacja kolejowa, Olszewka wieś, Parciaki wieś, Parciaki stacja kolejowa, Połoń wieś, Przejmy leśnictwo, Stegna wieś, Szla kolonia, Ulatowo Pogorzel tartak, Ulatowo Pogorzel wieś, Ulatowo Pogorzel Żydowo wieś, Wólka Kobylaki wieś, Zadziory leśniczówka, Żelazna Prywatna wieś i Żelazna Rządowa wieś. 

W całej gminie w 1921 r. notowano 912 domów i 27 innych budynków mieszkalnych. W gminie mieszkało 5 258 osób, z czego 5 217 podało wiarę katolicką, 2 ewangelicką i 39 mojżeszową. Polską narodowość podało 5250 osób, żydowską  8. Miejscowość Jednorożec była największą wsią w gminie. W 1921 r. notowano tutaj 160 domów i 869 mieszkańców. Wszyscy mieszkańcy Jednorożca podali narodowość polską.

Mapa pow. przasnyskiego w okresie międzywojennym. Źródło: R. Waleszczak, Przasnysz i powiat przasnyski w latach 18661939. Zarys dziejów, Przasnysz 1999.

Mapa z 1930–1931 r., przedstawiająca gminę Jednorożec. Źródło.

Pierwsze lata niepodległości były okresem bardzo trudnym ze względu na kryzys gospodarczy i ogromne zniszczenia. Ludzie często głodowali, panowała bieda. Ludność szukała pracy i jakiego zarobku. Nie tylko zmuszeni byli dzieci do służby, które były sierotamy, ale i rodzice dawali swoje dzieci na służbę. Dla swojej korzyści dużo dzieci służyło z naszej wiosky, co jch rodzice nie posiadali kawałka ziemi, to dzieci dali na służbę, a sami szukali zarobku we Dworach za Przasnyszem  wspominał Stefan Wilga (19111994). Poważnym problemem były kradzieże. "Głos Ziemi Przasnyskiej" w 1920 r. donosił: Białczakowi Walentemu skradziono 2 koni z wozem wartości 25,000 mk. Sprawę oddano Sędziemu Śledczemu. 

Mimo trudności dnia codziennego mieszkańcy Jednorożca zdecydowali się na pracę społeczną i zdecydowali, że wspólnie postawią murowaną siedzibę władz gminnych przy dzisiejszej ul. Długiej. Komitet budowy zawiązał się w 1920 r. W czasopiśmie "Przebój" z 1930 r. zapisano: W roku ubiegłym [1929] gmina wybudowała bardzo ładny budynek Urzędu Gminnego, kosztem ofiar miejscowego społeczeństwa (...)


Widok współczesny budynku Urzędu Gminy w Jednorożcu. Fot. MWKmoch, 2017 r.
W budynku urzędowali wójtowie. Pierwszym wójtem gminy Jednorożec był Walenty Białczak z Jednorożca. Jego następcą został Leon Krzykowski (19261930) ze Szli, a potem urzędował Józef Jankowski (19301936) z Jednorożca. 

Walenty Białczak z Jednorożca (1873–1932), wójt gminy Jednorożec w latach 1918–1926. Zbiory Barbary Płoskiej z Jednorożca.

Polish Declarations of Admiration and Friendship for the United States z okazji 150 rocznicy ogłoszenia Deklaracji Niepodległości przez USA, obchodzonej w 1926 r., t. 2, s. 292. Widoczny podpis Walentego Białczaka, wójta gminy Jednorożec, a po lewej od niego podpis Alfonsa Pupika, sekretarza gminy Jednorożec. Źródło.

Józef Jankowski (1898–1957). Zbiory Janiny Wiszowatej.

W budynku gminnym w dwóch pokojach od strony rogatek znajdowało się biuro, a po drugiej stronie korytarza mieszkali urzędnicy, głównie sekretarz gminy. Stanowisko to w okresie międzywojennym piastowali m.in. Alfons Pupik (1926) i Stanisław Chodliczko. W budynku mieszkał też Jan Byczyk (nie ustalono stanowiska), który pracował w Jednorożcu w latach 19371939. W 1927 r. zastępcą wójta był Stanisław Popiołek.

Uczniowie carskiego seminarium nauczycielskiego: Bonifacy Kozoń, Alfons Pupik (późniejszy nauczyciel w Jednorożcu, w 1926 r. sekretarz gminy Jednorożec, i Antoni Kruczyński w carskich mundurach i pelerynach, 1914 r. Źródło.

Jan Byczyk (drugi z prawej) z kolegami (też urzędnikami?) w Jednorożcu przed budynkiem Urzędu Gminy, 1937–1939. Zbiory Ireneusza Augustyniaka.

Wedle opisu z 193o r. Obszar gminy wynosi 16 000 ha. Ludność 7 000. Administracyjnie podzielona jest na 15 sołectw. (...) W skład Rady Gminnej wchodzą Pp: Antoni Bakuła, Stanisław Kardaś, Maksymilian Gadomski, Franciszek Grabowski, Władysław Antosiak, Pogorzelski, Kocenka, Rudkowski, Walenty Mróz, Ignacy Pokorski, Ignacy Rybacki i Ignacy Makowski. (...) [Wójt – przyp. M.W.K.] Przyjmuje bardzo czynny udział w życiu społecznym, oraz wyjątkowo intensywnie zajmuje się rozwojem samorządu gminnego. Sekretarzem jest Wacław Kasprzycki, ur. w powiecie przasnyskim. W samorządzie pracuje od roku 1918. Sekretarzem gminy Jednorożec jest od 1928 roku. Również przyjmuje czynny udział w życiu społecznym. Według danych z 1928 r. we wsi Jednorożec mieszkało 869 osób.

Lista kandydatów do rady gminy Jednorożec, w tym wybrani na kadencję 1927–1930. Źródło: Archiwum Państwowe w Warszawie Oddział w Pułtusku, Starostwo Powiatowe w Przasnyszu 1919–1927, sygn. 25, k. 27v.

Od 1937 r. wójtem gminy Jednorożec był Władysław Antosiak z Połoni. W sierpniu 1939 r. wybrano jego następcę, Stanisława Cymlera z Olszewki, jednak nie zdążył on rozpocząć urzędowania.

Władysław Antosiak z Połoni (1900–1982), wójt gminy Jednorożec w latach 1937–1939. Źródło: S. Pajka, Słownik biograficzny Kurpiowszczyzny XX wieku, Kadzidło 2008.

W budynku Urzędu Gminy w latach trzydziestych znajdował się punkt informacji w sprawie wyjazdów do USA. W urzędzie pracował Jan Płocharski, sekretarz gminy co najmniej w latach 19331934. Jego żona Eugenia zajmowała się wyjazdami zagranicznymi. Na poniższym zdjęciu, przedstawiającym budynek gminny w Jednorożcu w 1934 r., na tabliczce widocznej przy oknie znajduje się napis: "Korespondent Syndykatu Emigracyjnego  Informacje w sprawie wyjazdu do Ameryki". W Chicago  w odpowiedniku tego urzędu takimi sprawami zajmowała się siostra Eugenii  Maria Gogolewska z d. Wylot.
Zenon Płocharski (ur. 2 VIII 1931 r. w Jednorożcu) z matką Eugenią Płocharską z d. Wylot w oknie budynku Urzędu Gminy w Jednorożcu, 1934 r. Zbiory Leszka Płocharskiego.

Ważną rolę pełnił też sołtys wsi. W latach 1918–1928 był nim Jan Kardaś. Nie ustaliłam nazwisk pozostałych sołtysów.

W okresie międzywojennym zmieniły się granice okregu sądowego właściwego Jednorożcowi. W latach 1916–1917 dokonano reorganizacji sądownictwa, zastępując dotychczasowe sądy gminne sądami pokoju, utworzonymi dla terenu miast i gmin wiejskich. W 1917 r. notujemy sąd pokoju w Ulatowie-Pogorzeli. W czasie I wojny światowej i po niej (do 1921 r.) urzędnikami byli: Jan Grzymkowski (1917–1918), Franciszek Redo (1918) i Antoni Pachoł (1920–1921). 

Sąd pokoju w Ulatowie-Pogorzeli został zniesiony rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z 8 VI 1921 r. Wraz z likwidacją sądu miejscowych urzędników przeniesiono na stanowiska w innych sądach. Odtąd gmina Jednorożec podlegała sądowi w Przasnyszu.

Pieczęć Urzędu Gminy w Jednorożcu. Źródło: Archiwum Państwowe w Warszawie, Urząd Wojewódzki Warszawski 1918–1939, sygn. 759, k. 2v.

Wojna, na szczęście na krótko, powróciła do wsi w sierpniu 1920 r., gdy przez kilka dni pobliskie tereny okupowały wojska bolszewickie. Prawie na każdem podwórzu stojała parę wozów i powózek na dwóch kołach  wspominał Stefan Wilga (1911–1994). Wojska bolszewickie szybko zaczęły się wycofywać przez Jednorożec za Orzyc. Ludność zachowywała się w stosunku do bolszewików przyjaźnie, zaopatrując ich w żywność, bo nie chciano lokalnych konfliktów. Poza tym bolszewicy nie skrzywdzili żadnego mieszkańca. Po wycofaniu się Armii Czerwonej 21 VIII 1920 r. mosty na rzece Orzyc zostały wysadzone przez bolszewickich saperów. Niektórzy żołnierze pozostali we wiosce jeszcze przez 3 dni, a następnie zostali przeprawieni przez jednorożaków na łódkach przez rzekę. 

Na froncie walczyli mieszkańcy Jednorożca, stąd pochodzący albo tacy, którzy zamieszkali we wsi w okresie międzywojennym.

Walenty Białczak (pierwszy z prawej) i (Jan?) Mordwa (pierwszy z lewej) jako żołnierze 1920 r. Zbiory Barbary Płoskiej z Jednorożca.

Żołnierze Polskiej Armii w kampanii wojennej w 1920 r., wśród nich mieszkańcy Jednorożca. Zbiory Barbary Płoskiej z Jednorożca.

Żołnierze Polskiej Armii w kampanii wojennej w 1920 r., wśród nich mieszkańcy Jednorożca. Zbiory Barbary Płoskiej z Jednorożca.

Walenty Białczak wśród żołnierzy Armii Polskiej z 1920 r. (dolny rząd, drugi z prawej). Zbiory Barbary Płoskiej z Jednorożca.

Franciszek Berk (1892–1958) z Jednorożca, uczestnik I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej. Źródło: CAW, sygn. 08.11.1937, MN.

W celu wyznaczenia szkód powstałych w czasie najazdu bolszewickiego powołano gminne komisje szacunkowe. W Jednorożcu działali: jako przewodniczący sędzia sądu pokoju w Ulatowie-Pogorzeli Antoni Pachoł, jednorożecki proboszcz ks. Konstanty Lewandowski oraz ławnik sądu pokoju J. Berg. Komisja obejmowała gm. Jednorożec, Baranowo i Zaręby.

W 1921 r. do Jednorożca zaczęli wracać Polacy, którzy przebywali w niewoli rosyjskiej. O powrotach informowała prasa – dwa przykłady nazwisk jeńców wracających do Jednorożca znajdziecie niżej.

"Monitor Polski" 17 IX 1921 r., nr 211, s. 3. Źródło.

"Monitor Polski" 18 X 1921 r., nr 237, s. 3. Źródło.

Od tej pory zapanował już pokój. Mieszkańcy rozpoczęli wieloletnią pracę na rzecz rozwoju wsi, dzięki czemu Jednorożec stał się dużą i rozwiniętą gospodarczo miejscowością. Mieszkańcy interesowali się tym, co dzieje się w kraju i chętnie brali udział w wyborach parlamentarnych. 

W 1922 r. w celu zabezpieczenia wyborów do Jednorożca oddelegowano oddział kawalerii w liczbie 25 konnych. Frekwencja w powiecie wyniosła 86,1 %, a w gminie 91,6%, co było najwyższym wynikiem wśród wszystkich gmin. Gminę podzielono na 3 obwody wyborcze. Wygrał Chrześcijański Związek Jedności Narodowej (69,3%), ale głosowano też na Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast” (17,9%), Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie” i „Lewicę Ludową” (9,6%), Polskie Centrum (1,9%), Polską Partię Socjalistyczną (0,7%) i Blok Mniejszości Narodowych Rzeczypospolitej Polskiej (0,6%). Wybory do Senatu również wygrał ChZJN. Jego zwycięstwo ukazało nastroje prawicowe, konserwatywne, zauważalne w powiecie wśród Kurpiów, drobnej szlachty, włościan i ludności miejskiej. Na listę nr 16 głosowała mniejszość żydowska, która obecna była w gminie. Z Przasnyskiego posłem na sejm został Leopold Bieńkowski. Układ sił w porównaniu do 1919 r. został zachowany.

Wyniki wyborów w 1922 r. w gminie Jednorożec. Źródło: Archiwum Państwowe w Warszawie Oddział w Pułtusku, Starostwo Powiatowe w Przasnyszu [1919–1927], sygn. 6, k. 5.

Działalność agitacyjną w Jednorożcu prowadził m.in. Eugeniusz Okoń. Przyjechał do wsi 7 XII 1924 r. Ten suspendowany w 1918 r. duchowny rzymsko-katolicki był działaczem polskiego ruchu ludowego i posłem Sejmu I kadencji (1922–1927). W Jednorożcu raczej nie przyjęto go entuzjastycznie. W gm. Jednorożec wpływy Chłopskiego Stronnictwa Radykalnego, którego był przedstawicielem, były zerowe – w 1922 r. nikt nie głosował na tę listę. Niemniej podczas wyborów do rady gminy w 1927 r. zapisano, że Józef Jankowski, późniejszy wójt gminy Jednorożec, sympatyzował z partią/należał do niej (trudno to stwierdzić, bo obie wersje są podane w jednej kolumnie). Chociaż w 1922 r. w wyborach w gminieJednorożec nikt nie zagłosował na Chłopskie Stronnictwo Radykalne, to wydaje się, że partia miała pewne wpływy. W dniu 3 V 1925 r. korespondent „Życia i Pracy”, Irski, był świadkiem, jak w Jednorożcu po przemówieniu o Konstytucji 3-go maja, gdy mówca wzniosł okrzyk na cześć Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, Prezydenta Państwa i Armji, to okrzyk ten powtórzyła zaledwie garstka zacnych obywateli, a gdy zaintonowano hymn „Nie rzucim ziemi” (…) większość obecnych czapek nie zdjęła lecz, by wykazać bardziej swą głupotę, na swój większy wstyd i swoją większą hańbę, nacisnęła ostentacyjnie na swe bezmyślne mozgownice jeszcze mocniej czapki i zwolna poczęli opuszczać plac. W czasie kazania, wygłoszonego przez ks. W. Woźniaka na temat kultu NMP Królowej Polski i Ślubów Jasnogórskich jeden ze słuchaczy irocznie bezczelnie się uśmiechał, drwiąco patrząc w kaznodzieję, dowodząc tym jak już daleko gangrena ogarnęła jego duszę. Z „okoniowcami” miał walczyć ks. proboszcz wytrwale i silnie. Korespondent pisał: wiem iż w walce tej osiągnął poważne wyniki, lecz jeszcze będzie musiał dużo włożyć wysiłku i energji, by dusze swych parafjan z piętna Okuniowskiego oczyścić. Nie wiemy, jak się skończyło to starcie. Więcej o działalności Okonia na Kurpiach pisałam tutaj.

Źródło: Archiwum Państwowe w Warszawie Oddział w Pułtusku, Starostwo Powiatowe w Przasnyszu [1919–1927], sygn. 8, k. 2.

Zmiana nastąpiła w wyniku przewrotu majowego, który zapoczątkował przekształcenia na scenie politycznej zarówno w kraju, jak i w regionie. Z czasem nasilała się ingerencja państwowego aparatu władzy w różne sfery życia społeczno-politycznego. Wybory wyznaczono na 4 III 1928 r. i choć przeprowadzono je na podstawie ordynacji wyborczej z 1922 r., to odbywały się w atmosferze strachu, wywołanego szerokim spektrum możliwości nieformalnych środków presji na postawę głosujących i komisji wyborczych. Presję tę wywierał Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem – emanacja sił sanacyjnych. W gminie Jednorożec (3 obwody wyborcze) frekwencja wyborcza wyniosła 82,2%. Wynik na poziomie 44,9% głosów otrzymała lista 10 (Stronnictwo Chłopskie). Pozostałe partie uzyskały następujące wyniki: PPS – 17,6%, Lista Katolicko-Narodowa – 15,8%, BBWR – 13,4%, Polski Blok Katolicki PSL „Piast” i Chrześcijańskiej Demokracji – 4,9%, PSL „Wyzwolenie” – 2,0%, Monarchistyczna Organizacja Wszechstanowa – 0,8%, Blok Mniejszości Narodowych – 0,5% i Ogólno Żydowski Narodowy Blok Wyborczy do Sejmu i Senatu – 0,1%. W gminie Jednorożec zakwestionowano 219 głosów. Była to próba podważenia hegemonii nastrojów endecyjnych. W wyniku wyborów w gminie Jednorożec ujawniły się nastroje chłopskie. Generalnie wyniki pokazywały przesunięcie sympatii politycznych w powiecie w stronę opcji lewicowej, co potwierdziły wyniki wyborów do Senatu z 11 marca 1928 r. Nastroje społeczno-polityczne były podniecane przez wydarzenia kampanii wyborczej.

Źródło: „Illustrowana Republika”, 1928, 63, s. 9.

Kolejne wybory, wyznaczone przez Prezydenta Ignacego Mościckiego, odbyły się w 1930 r. Elementem kampanii wyborczej była podróż Głowy Państwa po woj. warszawskim. W czasie jej trwania Prezydent odwiedził również Jednorożec, gdzie zatrzymał się 25 V 1930 r. (więcej tutaj oraz tutaj). 

Prawdopodobnie wizyta prezydenta I. Mościckiego na placu przed kościołem w Jednorożcu 25 V 1930 r. W głębi Zbigniew Jaworski z matką (?), widać strażaków z pocztem sztandarowym z 1926 r., szkolny poczet sztandarowy, odświętnie ubranych ludzi. Zbiory Marzenny Stusińskiej.

W gminie Jednorożec frekwencja wyborcza w wyborach do Sejmu 16 XI 1930 r. osiągnęła 76,4% i była o 2,2% niższa niż średnia w powiecie. W porównaniu zaś z wyborami w 1922 r. frekwencja w powiecie spadła o 7,5% niższa, w gminie spadła o 15,3%! Presja ze strony aparatu władzy na „poprawę” wyników BBWR była dużo większa niż 2 lata wcześniej. Odsetek unieważnionych głosów w Przasnyskiem sięgnął 8%, co stanowiło wynik o 3 punkty procentowe wyższy niż w 1928 r. Jeśli chodzi o wyniki w samej gminie Jednorożec, to wygrała Lista Narodowa (60,6%). Głosowano też na BBWR (17,6%), Centrolew (PSL „Wyzwolenie”, PSL „Piast”, Stronnictwo Chłopskie i Narodowa Partia Robotnicza – 11,4%), PPS dawną Frakcję Rewolucyjną (9,7%) oraz Monarchistów (0,6%). Nie odnotowano głosów na partie mniejszościowe. BBWR powiększył swe wpływy, tak samo jak narodowcy.

We wsi znajdował się posterunek straży granicznej. Jednorożec położony był ok. 20 km od granicy państwowej z Niemcami, a ta znajdowała się tuż za Chorzelami. Nic dziwnego, że w samej wsi, jak i w okolicy nierzadko można było spotkać przemytników.

Źródło: Archiwum Państwowe m.st. Warszawy, Urząd Wojewódzki Warszawski 1918–1939, mf 18898, k. 358.

W Jednorożcu był też posterunek policji. Zlokalizowano go w murowanym domu należącym do rodziny Rykowskich (przy dzis. ul. Długiej). Niektórzy policjanci byli miejscowi, inni przybyli tu na krócej lub dłużej. W 1918 r. w Jednorożcu służbę pełnił Józef Sułkowski, od 1918 r. do co najmniej 1920 r. Marian Bulicki (ponownie w latach 19331934), w latach 19181921 Julian Rzepliński, w 1920 r. Aleksander Górecki, w 1921 r. Tomasz Błażejczyk, Stanisław Grabowski, Kazimierz Nasalski i Romuald Smoliński, w latach 19221923 Stefan Kamiński, Adolf Oktabiński i Franciszek Pączkiewicz, w latach 19201923 Bronisław Ostaszewski, w 1923 r. Aleksander Jarosz, Wincenty Piszczatowski, Sączkiewicz i Stanisław Skarzyński. W 1925 r. w Jednorożcu pracował Józef Rogala, w latach 1925–1927 Józef Jankowski, w latach 19201928 Stanisław Wójcik, w latach 1930–1931 Stanisław Niegowski, w latach 19351937 Eugeniusz Jaworowski. Akta metrykalne notują też jako policjanta Antoniego Piechockiego (19301932 ). W 19371938 r. komendantem posterunku policji w Jednorożcu był Wojciech Brzeziński, a jego zastępcą Bronisław Klinger. Służył tu wówczas także Teodor Świderski. We wrześniu 1939 r. służbę na posterunku w Jednorożcu na stanowisku komendanta pełnił Władysław Woźnicki. Podane daty to momenty, kiedy dani policjanci są uchwytni w źródłach, ale mogli służyć w Jednorożcu dłużej.

Wincenty Piszczatowski. Zbiory Janiny Wiszowatej.

Marian Bulicki między 1927 a 1936 r. Zbiory Elżbiety Karbowskiej. Źródło: Na posterunku. Policja Państwowa w powiecie przasnyskim 19191939, oprac. H. Dęby, B. Drejerski, [Przasnysz 2019].

Józef Jankowski w Jednorożcu między 1925 a 1927 r., siedzi na rowerze. Zbiory Josefa Jankowskiego.

Grupa urzędników z Jednorożca w 19371938 r. wraz z rodzinami. Na fotografii stoją od lewej: 1. gajowy, 2. Walerych, 3. Bronisław Klinger  policjant, zastępca komendanta w Jednorożcu, 4. i 5.  policjanci. W środkowym rzędzie siedzą od prawej: 1. pani Klinger, 2. Brzeziński, komendant Policji Państwowej w Jednorożcu. Zbiory Muzeum Historycznego w Przasnyszu.

Już w 1918 r. we wsi Jednorożec powołano do życia Straż Ogniową. Przy niej zorganizowano orkiestrę, która uświetniała wszystkie uroczystości o charakterze państwowym czy kościelnym. O historii OSP Jednorożec przeczytasz w osobnym wpisie: KLIK.

Rocznice świąt państwowych, jak 3 maja czy 11 listopada, świętowano wspólnie. Z okazji świąt kościelnych i państwowych w remizie strażackiej urządzano biletowane potańcówki. Uroczystości państwowe i defilady, a także zebrania czy obchody świąt kościelnych, odbywały się na rogatkach, w centrum wsi, w cieniu drzew otaczających krzyż z 1892 r. Inną okazją, gromadzącą mieszkańców wsi i parafii, a także przybyłych z okolicznych miejscowości, były odpusty parafialne. O majówce, kiedy też wypadał odpust ku czci patrona parafii Jednorożec, św. Floriana, pisałam tutaj.

Dwudziestolecie międzywojenne, uroczystość religijno-patriotyczna w Jednorożcu. Zbiory Muzeum Historycznego w Przasnyszu.

Pochód z okazji Święta Niepodległości w Jednorożcu, 11 XI 1935 r. Zbiory Zbigniewa Kota.

Żeby jednak świętować, najpierw trzeba popracować. Większość mieszkańców Jednorożca była rolnikami. Po odzyskaniu niepodległości każdy rolnik otrzymał po 22 morgi ziemi, nieliczni zaś 40 mórg. Ziemię podzielono w szachownicę, a rolnicy mieli swoje pola nawet w kilkunastu miejscach. Dlatego konieczna była komasacja gruntów. Od uzyskania zgody na przeprowadzenie zmian (1923 r.) do zakończenia prac (1928 r.) minęło 5 lat, do komasacja gruntów przeciągała się z powodu licznych spraw spornych.

Rodzina Deptułów z Jednorożca. Siedzą: Aniela i Franciszek Paweł, stoją od lewej ich dzieci: Józef, Cecylia (Wilga) i Marianna (Łukasiak), pozostałe dzieci nieobecne na fotografii, 1921 r. Zbiory Muzeum Historycznego w Przasnyszu.

W uprawie ziemi powoli przechodzono z trójpolówki na płodozmian. W 1928 r. w przeliczeniu na 100 mieszkańców gminy Jednorożec produkowano: 108 q żyta, 5 q jęczmienia, 7 q owsa i 452 q ziemniaków. Niska produkcja rolna nie wystarczała na zaspokojenie potrzeb, dlatego zboże dokupowano. W gospodarstwach posługiwano się: pługiem, "amerykiem" i pługiem z odkładnicą jednodzielną, żelaznym radłem do odradlania ziemniaków, bronami żelaznymi, sprężynówką, kosą, cepem, motykami, szpadlami, widłami, grabiami, sierpami, kieratami i sieczkarniami kieratowymi. W 1928 r. na 1oo  mieszkańców gminy przypadało przeciętnie 17 koni, 29 sztuk inwentarza rogatego, 7 sztuk trzody chlewnej, 13 owiec. 

To właśnie w gminie Jednorożec hodowano najwięcej owiec w powiecie (920 sztuk). Hodowali je prawie wszyscy - nawet po 7 sztuk i więcej. "Kto miał słabego konia, to pół dnia wiózł wóz obornika, to też się bardzo nie opłacało. Więc ktoś wpadł na pomysł z hodowlą owiec. Nie była to wprawdzie dobra inwestycja, ale były wykorzystane nieużytki, owca się jakoś tam wyżywiła" – pisał Z. Cierliński na podstawie wspomnień Kacpra Dybińskiego, urodzonego w 1905 r. Jak pisał Stanisław Przybyłek, prezes kółka rolniczego w Jednorożcu, Jeszcze przed zawiązaniem się kółka, hodowane były we wsi prawie we wszystkich gospodarstwach owce o krótkiej wełnie, drobnych kołtunach. Owce te były wychowywane najczęściej z kazirodztwa. Wedle S. Kopczyńskiego „Ze względu na mokre, nisko położone pastwiska i łąki rolnicy hodują tylko biało-czarne owce świniarki, gdyż ten gatunek jedynie może znosić tamtejsze warunki”. Świniarki były mniejsze, ważyły 20-40 kg, były białe, czarne albo siwe (szare). Dlatego też, by poprawić jakość wełny, postanowiono sprowadzić z Krakowa trzy barany  „fagasy” z nakrapianymi nosami, które miały długą i miękką wełnę. Fagasy to rasa owiec długowełnistych, o użytkowości mięsno-wełnistej, wyhodowana na Kaszubach w wyniku krzyżowania owiec miejscowych z fagasami (sprowadzonymi na Żuławy w XVIII w. przez kolonistów holenderskich, tzw. olędrów) i uszlachetniona trykami ras fryzyjskiej i holsztyńskiej.

W Jednorożcu było kilku owczarzy. Wspominano Stanisława Przybyłka z Małowidza, Stanisław Pogorzelskiego oraz Aleksandra Żabickiego z Żydowa. Drugi z wymienionych mieszkał u Anteczków Piotraków w Jednorożcu. Kacper Dybiński wspominał też Stanowskiego, któremu płacono od owcy, a mieszkał u gospodarzy na zmianę. „Miał kilkoro dzieci, przez całe lato zarobił na ich utrzymanie. Tak było, że jak się jeden zwalniał, to w jego miejsce więcej było chętnych. Taki pasterz zaczynał od Żydowa, rano grał nabożne pieśni na fujarce koguciku. W tamtych czasach nikt nie miał zegara, wystarczyło że grał i każdy swoje owce wypuszczał z podwórza. One z bekiem łączyły się w kupę i szły w pole pod Szlę. Śpiew ptaków łączył się z melodią grającego pasterza i beczeniem owiec. Pasterz zbierał zioła, leczył ludzi. Miał dwa pieski owczarki, które pilnowały stada owiec. Były takie dni, że zostawił swoją kufajkę z kapeluszem ażeby pilnowały stada owiec, a sam poszedł do gospody Marciniuka na obiad” – pisał Z. Cierliński.

Owce codziennie wyganiano na pola i pasano na ugorach, po zebraniu zboża na rżyskach, a jesienią również na łąkach. Owczarz miał do pomocy kolejnika. Codziennie kolejnikiem był ktoś inny, po kolei z każdego domu. Najczęściej był to domownik luzowy  ktoś, kto nie był wykorzystywany do pracy w gospodarstwie, miał czas - najczęściej dziadek lub starsze dziecko. Jeśli gospodarz nie miał kogo wysłać do pomocy to musiał kogoś nająć. Najczęściej za kolejnika wynajmowano Bronisława Zyska z Żydowa (19001969, tzw. Ziuśka). Gdy owczarz przyganiał owce przed kolejnika, zatrzymywał się i szedł na śniadanie do gospodarza (kolejnika), a po nim dostawał w torbie obiad na cały dzień: chleb i do chleba „kto co mógł” oraz coś do picia - najczęściej kawę w butelce. Owczarz przychodził również na kolację do gospodarza. Owce zganiane były z całej wsi. Była to ogromna gromada. (...) Praca przy owcach była bez przerwy bo owiec było dużo i ciągle któraś wchodziła w zboże. Pomagał nam pies owczarza.

Owce strzyżono na wiosnę i na zimę – w maju i we wrześniu. Jesienią golono je po kopaniu kartofli, a przez całą zimę kobiety przędły wełnę (ale o tym innym razem). Przed goleniem owcę dokładnie myto. Wodę grzano i wlewano przy studni do waszki lub balii. Owce wsadzano do tych naczyń i myto. Potem wganiano do kojca, na suchą słomę, by wyschły. Strzyżenie odbywało się w domu przy pomocy specjalnych nożyc. Tymi samymi nożycami wykonywano też wycinanki. Wełna zaspokajała potrzeby kurpiowskich gospodarstw w zakresie ubioru codziennego i świątecznego, nakryć, dywaników itp. Owce hodowano też dla mięsa na własny użytek albo na sprzedaż.

Źródło: Powiat przasnyski. Przemysł ludowy, oprac. S. Kopczyński, Warszawa 1930.

W okresie międzywojennym w gm. Jednorożec dużą rolę odgrywała uprawa lnu i konopi (90 ha w gminie – największy odsetek obszaru pod uprawę lnu spośród gmin powiatu przasnyskiego), co miało wpływ na rozwój tkactwa i lniarstwa.

Len uprawiano ze względu na jego niskie wymagania jakości gleby, bowiem rósł nawet na gruntach z pewną domieszką piasku, a takie tu przeważały. Wedle danych z 1928 r. w gm. Jednorożec len uprawiało 100% rolników, zaś jeden siejący dysponował plantacją o powierzchni średnio 500 m². Jednak wydajność słomy i włókna lnianego z hektara była niska i wynosiła maksymalnie 20 q w przypadku słomy i 2 q włókna. Spośród gmin kurpiowskich w powiecie był to najwyższy wynik.
Słomę lnianą, włókna lniane i pakuły sprzedawano lub wymieniano na inne towary (płócienka, surówki, przędzę fabryczną itp.) u kupców np. Żydów. W 1928 r. sprzedaż obejmowała 6% wytworzonej słomy, 29% włókna lnianego oraz 12,5% pakuły. Produkcja słomy lnianej w gminie Jednorożec była najwyższa wśród gmin powiatu.

Źródło: Powiat przasnyski. Przemysł ludowy, oprac. S. Kopczyński, Warszawa 1930.

Źródło: Powiat przasnyski. Przemysł ludowy, oprac. S. Kopczyński, Warszawa 1930.

Źródło: Powiat przasnyski. Przemysł ludowy, oprac. S. Kopczyński, Warszawa 1930.

Źródło: Powiat przasnyski. Przemysł ludowy, oprac. S. Kopczyński, Warszawa 1930.

Źródło: Powiat przasnyski. Przemysł ludowy, oprac. S. Kopczyński, Warszawa 1930.

Warto też wspomnieć, że na terenie gminy na łącznej powierzchni do 5 ha uprawiano również wymagające dobrej ziemi konopie, co stanowiło 1/5 powierzchni upraw w powiecie.
Tyle na podstawie opracowań. A jak taka uprawa i obróbka lnu i konopi wyglądała w świetle wspomnień? Marianna Piotrak z Jednorożca (19332018) opowiadała, że w Jednorożcu prawie wszystkie gospodynie siały len i konopie na łąkach lub w ogrodach. Tylko nieliczne wyłamywały się ze schematu - albo było je stać na kupno gotowych ubrań, albo nie potrafiły zrobić materiału z lnu i konopi.

Len i konopie siano na wiosnę, następnie pielono, kiedy zarosły. Zbierano je pod koniec sierpnia i na początku września. Konopie, kiedy były grube, urzynano nożem lub sierpem, a jeśli wyrosły drobne, wyrywano rękami. Len wyrywano ręcznie. Związywano garście lnu lub konopi w małe snopki, które następnie ustawiano w kucki po kilkanaście garści. Kucki stały, aż wyschły. Suche przywożono z łąk do stodoły. Z ogrodów nie przywożono lnu – na miejscu młócono kijonkami na dużej płachcie. Na płachcie odwiewano śmieci za pomocą przetaka. Ziarno i plewy były przynoszone do domu: plewy dawano świniom, a ziarno przeznaczano na sprzedaż, na olej i na następny rok do siewu. W stodole młócono podobnie jak na ogrodzie.

Obróbkę słomy lnianej na włókno prowadzono prymitywnymi metodami. Len i konopie były moczone w kanałkach lub parowach na łąkach albo rozpościerane na rosie (na trawie na łąkach, gdzie nie chodziło bydło) na okres 23, czasem 4 tygodni. Po wymoknięciu był okres suszenia – rozpościerano je na trawie, aż wyschły. Jeśli nie padało, to schły 24 dni. Wiązano je w duże snopy i przywożono do domu pod dach.

Następnie na ogrodach, czyli za wsią, dawniej najczęściej na skraju lasu lub cmentarza grzebalnego, kopano długie doły i z cienkich drążków układano na wierzchu drabinę  tworzyły ją kije (lasy). Pod nią palono powoli ognisko, a na drabinę rozpościerano len i konopie.

Następnie słomę lnianą obrabiano ręcznie w międlarniach i cierlicach przy śpiewie i opowieściach. Gospodyni zapraszała 5-7 kobiet z cierlicami do tarcia. Należało się odwdzięczyć za taką pomoc i iść potem pomóc sąsiadce, która wcześniej nas wsparła. Międlice i cierlice to drewniane przyrządy w kształcie nożyc, które służyły do obróbki lnu. Za pomocą tych narzędzi łamano go i pozbawiano okrywy. Ta gospodyni, która suszyła len, podawała małe wiązki gospodyniom. Najpierw na międlicy, a po dosuszeniu na cierlicy, obrabiany len tracił twardą łuskę. Następnie na specjalnym grzebieniu wyczesywano ze środka najdelikatniejsze włókno, z którego przędzono nić. Międlenie trwało zwykle od rana do wieczora. Kobiety ścierały len lub konopie na cierlicach, aż paździory odleciały i zostało samo włókno. Potem len i konopie klepano klepadłami na desce lub kadłubkach (kadłubek to wydłubany okrągły kloc drzewa). Niektóre kobiety dosuszały len w piecach chlebowych, szczególnie w przypadku niepogody.

Odpady z klepania to kądziele, które zwijano w kądziałki do wątku  na worki i derki. Pozostałe czyste włókno czesano na szczotkach (szczotki to gwoździki wbijane przez blachę w drewnie). Odpady ze szczotki (słabe, rwące się włókno) to paczesie, które przeznaczano na worki i derki. Pozostałe paczesie  najlepsze, dłuższe, czyste włókno przeznaczano do postawy. Wyrabiano z niego prześcieradła, koszule, ubrania, ręczniki, płachty.

Kądziołki do wątku i paczesie ze szczotki przędzono na kółkach. Później motano na motoidłach. Przędziona następnie prano i wyprane zwijano na cewki do wątku. Do przędzenia na kółkach można było dodawać także konopie i było to do postawy. Przędziona prane i zwijane na duże szpule, szły do snowania na duże koło. Potem rozciągano je na krosna i robiono worki i derki, chodniki itp.

Czyste włókno z lnu lub konopi także przędziono na kółkach i wyrabiano na krosnach na cieknie płótna. Był to materiał na koszule, spodnie, ubrania, ręczniki, obrusy, boronki w kraty, kostiumy ładne białe lub ufarbowane. Farbowało się je w domu, w dużym garnku lub wiadrze. Zagotowywało się wodę, wsypywało farbę i wkładało materiał do farbowania.

Z lnu wyrabiano cienki part na koszule, spodnie, sukienki i spódnice, żakiety, prześcieradła, obrusy, ręczniki. Z konopi zaś worki, derki na konie, chodniki na podłogi, kręcono również lejce, linki, sznurki do worków.

Suszenie słomy lnianej i międlenie lnu, Jednorożec, lata 20. XX w. Źródło: S. Kopczyński, Powiat przasnyski. Przemysł ludowy, Warszawa 1930.

W 1928 r. w gm. Jednorożec znajdowało się 600 lub 650 krosien (są rozbieżności w źródłach) – najwięcej spośród wszystkich gmin powiatu przasnyskiego zarówno ilościowo, jak i w przeliczeniu na 1 mieszkańca gminy. Na każde 7 gospodarstw przypadało 5 warsztatów tkackich, na 100 mieszkańców przypadało 10 warsztatów. Tkactwo było bardzo rozpowszechnione w gm. Jednorożec w okresie międzywojennym, ale produkcja przeciętna pojedynczego krosna była o wiele mniejsza niż np. w sąsiedniej gm. Baranowo. Wedle danych z 1928 r. na jednym warsztacie tkano przeciętnie 58,5 m różnych tkanin.

Technika tkacka była przestarzała. Anna Urlich (1935-2015) ze Stegny wspominała: Uciążliwym było czesanie ostrzyżonej z owiec wełny i przygotowanie jej do przędzenia. Czesano ją ręcznie dwoma metalowymi szczotkami, zwanymi gręplami. Tak było do czasu sprowadzenia z Prus, przez gospodarza z Jednorożca Władysława Deptułę, specjalnej maszyny gręplarki. Od tej pory wełnę czesano na tej maszynie o napędzie siły ludzkich mięśni. Kręciło się korbą wprawiając w ruch wiele szczotek i wałków. Spod maszyny tej wełna wychodziła gładko, dokładnie rozczesana.

W gminie zorganizowano 1 z 3 gręplarni w powiecie (pozostałe w gminie Baranowo). Stąd opinia, że pod względem technicznym (ilość warsztatów tkackich, farbiarń i gręplarń) okręg złożony z gmin kurpiowskich w powiecie przasnyskim, identyfikowanych z zachodnimi rubieżami Puszczy Zielonej, „jest urządzony dosyć dobrze”. Niemniej na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych tkactwo w gminie Jednorożec znajdowało się „w stanie dezorganizacji i pewnego cofania się”.

Jak wspominała Marianna Piotrak (19332018) z Jednorożca, po wyczesaniu wełny kobiety przędły ją na kółkach. Potem z włóczki działy swetry, rękawiczki, czapki, szale, pończochy za kolana z cieńszej włóczki lub wyrabiały na krosnach sukno na ubrania. Takie sukno folowano na dużych falownicach wstawionych na wóz w stojanach. Rozciągano sukno na folownicę drugą falownicą (lżejszą) przykrywano, polewano na sukno gorącą wodę, a 4 chłopów (po 2 chłopów z obu brzegów woza) folowali sukno.

Wedle danych z 1928 r. w gminie Jednorożec z 30 tys. m wyprodukowanego szarego lnianego sukna sprzedano 5 tys. (17%), z 4 tys. m kolorowego sprzedano 25%, zaś z wyprodukowanych 4 tys. m wełnianych tkanin na sprzedaż nie przeznaczono ani metra. Przeciętnie na 100 mieszkańców w gminie Jednorożec produkowano 443 m tkanin lnianych szarych, 59 m tkanin deseniowych i 44 m tkanin wełnianych.

S. Kopczyński zanotował, że produkcja prostych, szarych tkanin lnianych (płótno) w kurpiowskich gminach pow. przasnyskiego była procentowo największa  przewyższała kilkukrotnie produkcję tkanin innego rodzaju. Z lnu szyto bieliznę osobistą i pościelową, a także ręczniki i obrusy. Z wełny tkano sukno na spodnie, surduty, kurtki i palta duże zwane bundami. Robiono też na drutach swetry i skarpety – wspomniała Anna Urlich. Z kolei Stanisław Przybyłek, ówczesny prezes kółka rolniczego, zanotował: Kobiety na wsi umiały wyrabiać samodziały z płótna lnianego na koszule czy pościelowe. (…) Niektóre wyroby z wełny nie różniły się od wyrobów fabrycznych. Kobiety ze wsi wykonywały również roboty na drutach, takie jak: (…) bluzki oraz roboty hafciarskie i różne roboty na krosnach, takie jak: chodniki, narzuty na łóżka. Jak wspominał Kacper Dybiński, W Przasnyszu czy Chorzelach można było poznać bez pytania, który chłop mieszka w Jednorożcu. (…) W takich sukiennikach chodzili tak chłopy jak i kobiety tylko z pewnymi upiększeniami.

Wedle S. Kopczyńskiego w kolekcji barwnych kraciaków i pasiaków kurpiowskich przeważały ciemne kolory (czerwony, zielony, granatowy, czarny i żółty), a zestawienia barw były ostre, bez kolorów przejściowych. „W tkaninach nowszego pochodzenia, a więc robionych przeważnie z przędzy farbowanej lichemi anilinowemi barwnikami, o jaskrawych odcieniach, osnowa zwykle bywa czarna – rzadziej w innym ciemnym kolorze (przeważnie zielnym). Ta ostatnia, przebijając się przez różnokolorowy wątek, powoduje obniżenie jaskrawości jego barw, harmonizując je w pewnym stopniu między sobą. W tkaninach starych, robionej z przędzy farbowanej roślinnemi barwnikami, o tonach niezbyt jaskrawych, przeto więcej harmonizujących, używanie ciemnych osnów prawie się nie spotyka. Mamy tu przykład zdolności obserwacyjnych i wyrobienia u ludu kurpiowskiego, który obniżywszy kolorystykę swoich wyrobów tkackich na tle stosowania nieodpowiednio barwionej w fabrykach przędzy, stara się uzupełnić powstające braki w efektach barwnych, przez odpowiednie zestawienie kolorów osnowy i wątku. Właściwość ta szczególnie uwydatnia się w pasiakach kurpiowskich”.

Najlepszymi krośniarkami w Jednorożcu były: Katarzyna Mordwa z Talarskich (19081990) i Katarzyna Krysiak z Dąbkowskich (1905?). Krosna wyrabiał Paweł Mordwa (18861964).

Źródło: Powiat przasnyski. Przemysł ludowy, oprac. S. Kopczyński, Warszawa 1930.

Źródło: Powiat przasnyski. Przemysł ludowy, oprac. S. Kopczyński, Warszawa 1930.

W tym czasie najważniejszą kwestią dla mieszkańców Jednorożca stała się regulacja pobliskiej rzeki Orzyc, która zalewała pobliskie łąki, pola i pastwiska. Po jej przeprowadzeniu w latach trzydziestych jakość upraw znacznie się poprawiła. Przeczytasz o tym w osobnym wpisie: KLIK.

Na osuszonych terenach odkryto złoża torfu. Jak zapisała Anna Urlich ze Stegny, Wydobywano go przeważnie przy pomocy ręcznych noży i łopat. Prostokątne cegły torfu suszono najpierw na łące. Przesuszone układano najpierw w małej piramidy, a następnie w większe zwane klaftrami. Z torfu, służącego zimą do ogrzewania domów, słynął Jednorożec na okolicę. Do kopania torfu Władysław Deptuła (1901–1984) z Jednorożca zakupił specjalną maszynę, służącą wręcz do produkcji przemysłowej (porównując to z tempem ręcznej pracy). 

Rok 1934. Rodzina Lesińskich z Jednorożca: Leokadia z d. Berk (1898–1938) siedzi z ojcem Wojciechem Berkiem (1865–1943). Z tyłu od lewej: Stanisław Lesiński (1917–2018), Kazimierz (1918–2019) i Marian (1922–1956). Obok Leokadii, trzymającej na kolanach Henryka (1932–2016), stoi Genowefa Lesińska Roman (1928–1949), po drugiej stronie Jadwiga Lesińska Krajewska (ur. 1925 r.). Zbiory rodziny Lesińskich z USA.

We wsi znajdowała się siedziba Spółdzielni Mleczarskiej „Orzyc”. Założono ją 28 III 1928 r. Terenem działalności spółdzielni był Jednorożec oraz okoliczne wsie. Dyrektorem spółdzielni w 1931 r. wedle akt metrykalnych był Jan Leśniewski. Wedle danych z 1937 r. prezesem zarządu był Antoni Bakuła, rolnik z Jednorożca, wiceprezesem Marcin Chudzik, a skarbnikiem Franciszek Berg. W skład Komisji Rewizyjnej Mleczarni wchodzili członkowie Rady Nadzorczej: Józef Jankowski, Leon Kosakowski oraz Stanisław Stodolski. Spółdzielnia borykała się różnymi problemami, szczególnie finansowymi. Problemem konkurencyjnym, utrudniającym ponowne ożywienie niedziałającej spółdzielni, były prywatne mleczarnie funkcjonujące w regionie, w tym jedna w Jednorożcu. Jak twierdził Stanisław Przybyłek, prezes kółka rolniczego w Jednorożcu, prywatni mleczarze Trochę nam popsuli robotę, ale i sami dużo nie zarobili.
 
W 1937 r. SM "Orzyc" przystąpiła do Związku Rewizyjnego, ponieważ w innym wypadku groziłoby jej rozwiązanie na mocy ustawy o spółdzielniach, określającej tryb likwidacji w wyniku uchybień w działalności. W związku z tym jednorożecka spółdzielnia została wpisana do rejestru przez Warszawską Izbę Rolniczą jako „Maślarnia”.

Spółdzielnia "Orzyc" skupowała od rolników mleko, prowadziła mleczarnię wytwarzającą masło i inne wyroby mleczarskie, miała też własny sklep. Jednak zauważano brak dyscyp
liny jej członków w oddawaniu mleka do SM „Orzyc”. Na zebraniu zarzucono jednemu z jej członków, Franciszkowi Pogorzelskiemu, że nie oddaje swojego mleka do Spółdzielni. Ten w odpowiedzi stwierdził, że prywatna mleczarnia oferuje 0,5 gr więcej za litr. Jak pisał W. Łukaszewski, "Władze Spółdzielni ciągle musiały mierzyć się z niedoskonałościami formalnymi, które miały miejsce w jej wewnętrznych aktach prawnych. W związku z licznymi brakami w dokumentacji oraz niewywiązywaniem się z nałożonych na spółdzielnię obowiązków sprawozdawczych i prawnych, zostało wszczęte postępowanie układowe, które miało doprowadzić do likwidacji podmiotu gospodarczego. Jednak 17 XII 1938 r. Wojewódzki Urząd Rozjemczy w Warszawie umorzył postępowanie układowe w stosunku do SM „Orzyc” w Jednorożcu. Wybuch II wojny światowej spowodował zniszczenie rozwijającej się spółdzielczości (...)".

Niemniej w międzywojennym Jednorożcu produkcja mleczarska była tak znaczna i rozwinięta, że pochwalono się nią na wystawie w 25 V 1930 r., kiedy przez wieś przejeżdżał prezydent RP Ignacy Mościcki. 

I. Mościcki w Jednorożcu 26 V 1930 r., witany przez nauczyciela Z. Jaworskiego. Zbiory Muzeum Historycznego w Przasnyszu.

W latach trzydziestych we wsi powstało kółko rolnicze. Jego prezesem był Stanisław Przybyłek. Postarał się o zakup konnego siewnika zbożowego, by usprawnić pracę na roli. Jego koszt to równowartość 4 krów, co było dużym kosztem, więc zaciągnięto pożyczkę. Był to pierwszy zakupiony sprzęt rolniczy od początku działalności kółka. Jak przyszedł sezon siania zbóż, to siewnik był wykorzystywany cały czas, kto tylko był chętny. Pewnego razu na zebranie kółka przyjechał kierownik z powiatu i postawił wniosek, aby zgłosiło się dwóch gospodarzy, którzy mają pola najbliżej wsi i na tych polach będą prowadzone przykładowe gospodarstwa. Rolnicy ci wykonywali wszystkie prace pod dyktando instruktora, który co jakiś czas przyjeżdżał i dawał im dalsze wskazówki upraw. Te pokazowe zagospodarowanie poletek dało bardzo dużo, szczególnie przekonało tych najbardziej zacofanych – wspominał Przybyłek. Kółko postarało się też o poprawę jakości hodowli krów mlecznych. Kupiono buhaja z dobrą metryką urodzenia rasy czerwonej, nazywaną polską. Krowy urodzone nie dawały tak dużo mleka, jak te czarno-graniaste, ale miały za to większy tłuszcz.

Stanisław Przybyłek (1895–1972), prezes Kółka Rolniczego w Jednorożcu. Źródło.

Stolarz Konstanty Gładek (1906–1974). Zbiory Ireny Szczepańskiej z Jednorożca.

Kowal Adam Ziemiański (1904–1975). Fotografia z nagrobka na cmentarzu parafialnym w Jednorożcu.

Kowal Stanisław Łukasiak (1909–1965), 1932 r. Zbiory Stanisławy Łukasiak.

W latach trzydziestych następował piękny rozwój wsi. W Jednorożcu  wsi typowo rolniczej powstawały sklepy i pracowali różnorodni rzemieślnicy  wspominała Anna Urlich. Oto spis rzemieślników i przedsiębiorców:
  • kaszarnia  Wiktor Krakowski
  • kołodziej – S. Grabowski, Bolesław Grabowski (także jako stelmach)
  • kowale  J. Kowalski, Stanisław Kowalski (1906–?), Stanisław Łukasiak (1909–1965), Stefan Gładek (1900–1962), Konstanty Gładek (1906–1974), Kacper Patyk i Adam Ziemiański (1904–1975)
  • rymarz  Władysław Roman (1888–1965)
  • murarze  Antoni Wilga ze Stegny z braćmi
  • stolarze i cieśle  Wiktor i Konstanty Gładkowie
  • krawiectwo  Rusin, Wacław Romanowski ze Stegny (1905–1988), pani Piotrak zwana Janową, Feliksa Kurzac z Czachowskich (1898–1982), Marianna Łukasiak (1904–1983) ze Stegny i Apolonia Gwiazda (1911–1999)
  • szewcy  Stanisław Orzoł i Tomasz Łysakowski
  • rzeźnia i masarnia  Marianna i Wiktor Krzykowscy 
  • piekarze  Wincenty i Ludwika Grabowieccy, Marceli Połomski (18841946)
  • sklepy z różnymi towarami  Stanisław Gwiazda (od 1925) 
  • rybołówstwo  M. Świderski
  • sklepy spożywcze – Walenty Ferenc (od 1919), Marian Kossak/Kossakowski (od 1926), Marceli Połomski (od 1926).
Kowal Stefan Gładek (1900–1962). Fotografia z nagrobka na cmentarzu parafialnym w Jednorożcu.
Jednorożec, ul. Mazowiecka 2 – budynek piekarni należącej dawniej do rodziny Grabowieckich: Wincentego (1873–1921) i Ludwiki z Maluchników. Piekarnię i gospodarstwo rolne przekazali synowi Tadeuszowi (1912–1979), żonatemu z Otylią z Kuśmierczyków (1918–1994). Fot. MWKmoch, 17 VIII 2020 r.

Karta rzemieślnicza Konstantego Gładka – pozwolenie na prowadzenie rzemiosła stolarskiego, wydane w 1928 r. Zbiory Ireny Szczepańskiej z Jednorożca.

Marceli Połomski (1884–1946). Zbiory Krzysztofa Cierlińskiego.

W Jednorożcu mieszkali Żydzi, prowadzący kilka sklepów. W 1923 r. Gołda Blumsztejn założył w Jednorożcu sklep spożywczo-galanteryjny, a w 1918 r. Lejzor Blumsztejn z Jednorożca zarejestrował karczmę. Jak wspominała M. Wardak, Biedne rodziny Serwatorów i Konów [Kunów – przyp. M.W.K.] trudniły się bardzo skromnym ubojem bydła. W Jednorożcu mieszkały 4 żydowskie rodziny, w tym Arun zajmował się handlem, zaś Ankiel na Stegnach skupował cielaki, zabijał je i sprzedawał mięso. 

We wsi było wiele polskich sklepów. Anna Urlich zapamiętała, że Największy wielobranżowy należał do pp. [Wiktora i Marianny – przyp. M.W.K.] Krzykowskich (...). Przenieśli go ze Szli. Można było u nich kupić wszystko: produkty żywnościowe, mięso i wyroby masarskie, galanterię, tekstylia i tkaniny, a także naftę. Sklep stał w bardzo dobrym punkcie na tzw. rogatkach. Po drugiej stronie drogi miał swój sklep p. Marchlik. Miał on tylko artykuły spożywcze, lody i napoje. W sklepie stał bilard, który przyciągał klientów, służył jako rozrywka, jedyna tego rodzaju w Jednorożcu. (...) 

Wiktor Krzykowski (1880–1958). Zbiory Janiny Wiszowatej z Ulatowa-Pogorzeli.
Rogatki w Jednorożcu po II wojnie światowej. Dom Marianny i Wiktora Krzykowskich. Źródło: Źródła do dziejów Ziemi Jednorożeckiej, t. 2,red. W. Łukaszewski, Jednorożec 2012.

Od 1926 r. Była też we wsi karczma, należąca do p. Marciniuka, inwalidy wojennego. Można było tutaj zjeść i wypić, toteż gości nigdy nie brakowało. Było to drugie miejsce po sklepie z bilardem, gdzie odbywały się "towarzyskie" spotkania.

Czesław Marciniuk (1894–1974). Zbiory Marzenny Stusińskiej.

W Jednorożcu istniała agencja pocztowa (powstała w 1928 r.). Był też wiatrak, własność rodziny Miączyńskich, stojący na wzgórzu za wsią (obecnie naprzeciw szkoły). Przy rogatkach znajdowała się masarnia i wędzarnia, prowadzona przez rodzinę Krakusów.

Rodzina Miączyńskich: Ludwik i Stefania z synem Stanisławem i ?. Zbiory Kamili Brukwickiej-Karaszewicz.

Wiatrak w Jednorożcu, 1962 r. Fot. Marian Pokropek.

Janina i Jan Krakusowie z Jednorożca, 1929 r. Źródło: Źródła do dziejów Ziemi Jednorożeckiej, t. 2, red. W. Łukaszewski, Jednorożec 2012.

Raz w miesiącu w Jednorożcu odbywały się jarmarki. Z towarami ustawiano się na rogatkach i na obecnej ul. Odrodzenia. Handlowano płodami rolnymi, bydłem, drobiem i wyrobami rzemiosła. Każdy głośno zachwalał swój towar, a zawarte transakcje pieczętowano w miejscowej karczmie (litkup). Na jarmarkach gromadziło się mnóstwo dzieci, które chciały nacieszyć oczy lalkami, piłkami, fujarkami czy butami oraz ubraniami. 

Źródło: "Hasło Katolickie", 1931, nr 34, s. 397.

Od 1929 r. gmina rozpoczęła naprawę dróg gruntownych. W ciągu roku wyremontowano 4 km. To wówczas, w ramach szarwarku uzależnionego od wielkości posiadanej ziemi, wybudowano drogę do Szli. W 1930 r. w "Przeboju" zanotowano też: W 1928 roku zorganizowana została Gminna Kasa Pożyczkowo-Oszczędnościowa, której kapitał zakładowy wynosi 4 000 zł. Wkłady oszczędnościowe 17 000 zł. Ogólny budżet gmina na rok 1930/1931 wynosi 35 000, w ten na szkolnictwo 6 100 zł. Opieka społeczna 5 000 zł.

Mapa dróg i ich szerokość w pow. przasnyskim, 1938 r. Legenda i źródło.

W okresie międzywojennym w Jednorożcu nie było specjalistycznej opieki lekarskiej, a ta była potrzebna, bo chorowali i ludzie, i zwierzęta. 
Do najczęstszych i najgroźniejszych chorób zakaźnych panujących w okresie międzywojennym w Polsce, biorąc pod uwagę wskaźnik śmiertelności, charakter powikłań oraz daleko idące społeczno-ekonomiczne skutki choroby należały: dur/tyfus plamisty (osutkowy), dur/tyfus brzuszny, dur/tyfus rzekomy, czerwonka bakteryjna, błonica, cholera, grypa (influenza), odra, ospa prawdziwa, płonica, malaria (zimnica), gruźlica, choroby weneryczne oraz jaglica. Przykładowo w 1937 r. w gm. Jednorożec na dur brzuszny zachorowali m.in. nauczycielka Apolonia Leśniewska, 12-letni syn rolnika Jan Kuczyński,  i Maria Kuczyńska, 30-letnia żona rolnika. W 1938 r. na tyfus zachorował m.in. Stanisław Lesinski z Jednorożca. Był hospitalizowany przez kilka tygodni, z których większości nie pamiętał. W październiku jego matka, Leokadia z Berków Lesińska, zmarła z powodu gruźlicy.

Warto też wspomnieć o chorobach zwierząt. W grudniu 1919 r. w jednej zagrodzie w gm. Jednorożec zanotowano wąglik u bydła rogatego. Głównym źródłem zakażenia zwierząt była spożywana pasza zawierająca przetrwalniki bakterii. Do zarażenia dochodziło podczas wypasów, skarmiania trawą lub sianem. W 1923 r. w Stegnie i Jednorożcu notowano łącznie 5 przypadków zarazy płucnej u bydła. Po okresie wylęgania choroby przez 24 tygodnie występował kaszel, przyspieszone oddechy, wzrost ciepłoty ciała, zmniejszony apetyt, spadek mleczności. Zwierzęta chudły.

W okresie międzywojennym sytuacja zdrowotna mieszkańców gm. Jednorożec, jak i całego pow. przasnyskiego, pozostawiała wiele do życzenia. Niewystarczająca baza lokalowa, brak wykwalifikowanych lekarzy i pielęgniarek późne powiadamianie o chorobach, działalność  wciąż  akuszerek i felczerów, niekoniecznie posiadających odpowiednie kwalifikacje  to główne problemy. Poza tym bieda, niedożywienie i ciężka praca od dzieciństwa oddziaływały na ludzi. Złe warunki sanitarne (odbijające stan posiadania urządzeń sanitarnych i rozwiązań technicznych), w jakich mieszkała ludność wiejska, w połączeniu ze złymi nawykami higienicznymi i niską kulturą zdrowotną, pogłębiała problemy. Fachową opieką zdrowotną był w stanie zapewnić tylko szpital powiatowy im. św. Stanisława Kostki przy ul. Świerczewo w Przasnyszu. Działał tam lekarz powiaty, reprezentujący władzą państwową. Władze powiatowe i miejskie utrzymywały funkcjonujące przy ośrodku zdrowia przychodzie: przeciwjagliczną, przeciwgruźliczą i przeciwweneryczną. W 1923 r. w Jednorożcu zmarł Roman Morawski, przedwojenny felczer, ale trudno stwierdzić, czy był aktywny zawodowo w ostatnich latach życia. W odbieraniu porodów pomagała Marianna Przybyłek. Przez krótki czas we wsi pracowały dwie położne (jedna to Ławicka). Dopiero w 1932 r. w Jednorożcu rozpoczęła pracę wykwalifikowana położna Genowefa Huze, zaś jej mąż Adolf był felczerem i wyrywał zęby. Pracowali do 1945 r.

Adolf Huze (1896–1951) z córką Marią, która przyszła na świat w Rypinie (1922–2012). Zbiory rodziny Arczyńskich z Koszalina.

W latach trzydziestych w Jednorożcu kwitło życie społeczne. Wielką zasługę na tym polu mieli miejscowi nauczyciele, ludzie wykształceni, przybyli do wsi najczęściej z Małopolski. Przy szkole istniały: Związek Harcerstwa Polskiego, Polski Czerwony Krzyż, Szkolna Kasa Oszczędności, Spółdzielnia Uczniowska, Koło Sportowe i chór szkolny. Nauczyciele byli animatorami życia społecznego, m.in. organizując amatorski teatr. Szerzej o roli szkoły w międzywojennym Jednorożcu przeczytasz tutaj: KLIK.

Poza tym nauczycielki założyły Koło Gospodyń Wiejskich, ściśle współpracujące z kółkiem rolniczym. Powstało po 1931 r. i zajęło się m.in. organizacją przedszkola w Jednorożcu. W 1936 r. powstał Związek Pracy Obywatelskiej Kobiet, którego przewodniczącą była nauczycielka Anna Bąkowska pochodząca z pobliskiego Krasnosielca. Niestety obie organizacje nie współpracowały ze sobą, a raczej rywalizowały. Do ZPOK należały kobiety z Jednorożca i Stegny: Zofia Gładek z Kucińskich z Jednorożca, żona Wiktora, Marianna Łukasiak z Deptułów z Jednorożca, żona Władysława z Bud Rządowych, zamieszkała w Stegnie, Stanisława Tubis z Kaliszewskich pochodzącą z Łazu, żona Aleksandra ze Stegny, Katarzyna Wilga z Sędrowskich, żona Franciszka z Jednorożca, pochodząca z Połoni, Maria Ziemiańska, żona Adama z Jednorożca, Eleonora Ziuśka (Zuśka) z Sagałów z Jednorożca, żona Jana. Wszystkie członkinie ZPOK z Jednorożca w momencie powstania koła były mężatkami w podobnym wieku, choć z różnym długością stażem małżeńskim. Najstarsza była Katarzyna Wilga, o której Anna Urlich pisała, że pomimo wieku któregoś roku (lata 30. XX w.) wygrała bieg organizowany na strzelnicy przy dzisiejszej ul. Zielonej. Marianna Łukasiak była krawcową. Mężowie członkiń ZPOK to często nie rolnicy, a rzemieślnicy: Wiktor Gładek był stolarzem, a Adam Ziemiański kowalem. Kobiety z ZPOK prowadziły m.in. kursy szycia.

Uczestniczki kursu szycia, ok. 1936 r. Jako czwarta z prawej nauczycielka Anna Bąkowska. przewodnicząca ZPOK w Jednorożcu, które zorganizowało kurs. Zbiory Joanny Wilgi z Jednorożca.

Kurs szycia w Jednorożcu, ok. 1935 r., zorganizowany prawdopodobnie przez miejscowy odział Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet. Pierwsza z lewej w białym fartuszku Czesława Chudzik. Zbiory rodziny Lesinskich z USA.

Na zdjęciu pani Szarejko, która prowadziła w Jednorożcu kursy. Zbiory Janiny Wiszowatej z Ulatowa-Pogorzeli.

Poza tym w Jednorożcu istniał Związek Strzelców Konnych. Jego komendantem był leśniczy z Budzisk, porucznik Henryk Holstorp, o którym pisałam tutaj. W 1931 r. w "Przeboju" zapisano, że w gminie Istnieją też 4 hufce Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego. W drugiej połowie lat dwudziestych XX w. w Jednorożcu powstał oddział Związku Strzeleckiego. Prowadził go Marian Marchlik (na pewno w 1928 r.). W aktach metrykalnych (1931) komendantem strzeleckim został też określony Józef Jamróz. Strzelcy często popadali w konflikt z miejscowym proboszczem. Strona kościelna zarzucała Strzelcowi propaństwową politykę i lewicową ideologię, a władze stowarzyszenia wskazywały na prawicowe nastawienie Kościoła i jego powiązania z Narodową Demokracją. 

Źródło: Imieniny Komendanta Piłsudskiego. Jednorożec, „Strzelec”, 8 (1928), 14, s. 14.

Strzelcy jako paramilitarna organizacja mundurowa odpowiadali za uroczystości patriotyczne, odświętne defilady i marsze, które kończyły się na Żydowie i cieszyły się dużym zainteresowaniem wśród miejscowych. Związek prowadził akcję p.w. i w.f., miał własną strzelnicę przy dzisiejszej ul. Zielonej.

Pierwszy z prawej Walenty Ferenc (1889–1957), drugi z lewej Józef Jankowski (1898–1957). Zbiory Jana Skały ze Stegny.

Lata 30. XX w. Członkowie organizacji „Strzelec” z Jednorożca. Zdjęcie wykonano przed domem rodziny Rykowskich przy obecnej ul. Długiej, gdzie mieścił się posterunek policji. W środku w białej koszuli stoi Józef Kardaś (19081982). W rzędzie niżej stoi ks. Stefan Bernatowicz, proboszcz w Jednorożcu w latach 1929–1945. W rzędzie niżej siedzi Józef Jankowski (1898–1957), zapewne jako ówczesny komendant „Strzelca”. Pod zdjęciem J. Piłsudskiego widać dwóch policjantów w płaszczach. Zbiory Marianny Kardaś z Gdańska.

Ogromną zasługę w pobudzaniu mieszkańców do aktywności społecznej mieli miejscowi proboszczowie. Współpracowali m.in. ze szkołą, OSP, przyjeżdżającymi do wsi harcerzami itp. Gromadzili też młodych i miejscowe kobiety w katolickich stowarzyszeniach. Więcej na ten temat przeczytasz w poście o historii parafii Jednorożec oraz w artykule dotyczącym ks. W. Woźniaka, jednego z międzywojennych duszpasterzy parafii.

Okres między
wojenny, szczególnie lata trzydzieste, to czas rozwoju wsi Jednorożec. Nie był to czas idealny, mieszkańców dotykały kryzysy gospodarcze. Chociaż starano się kultywować kurpiowskie tradycje (np. stroje ludowe), to w ostatnim dziesięcioleciu przed wojną, jak wspominała Maria Wardakowa, miejscowa nauczycielka, wieś odchodziła od starych zwyczajów. Młodych ciągnęło w stronę nowoczesności. Istniejąca w parafii Akcja Katolicka (Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej i Męskiej, Katolickie Stowarzyszenie Kobiet) nie miała szerokiego odzewu społecznego, choć starała się działać pomimo trudności. 

Niemniej sama wieś nadal wyglądała bardzo tradycyjnie: drewniane chaty szczytem do drogi, zdobienia okien w kurpiowskim stylu, budynki kryte słomianą strzechą lub gontem, dekoracje szczytów w formie śparogów.... Maria Wardakowa pisała, że Jednorożec wówczas był największą i najpiękniejszą wsią na zachodniej Kurpiowszczyźnie, choć biedną i przez długi czas zacofaną. Domów murowanych nie budowano, a z drewnianych tylko nieliczne miały więcej niż 2–3 izby. Ostało się kilk budynków z okresu międzywojennego.

Jednorożec, ul. Długa 156. Fot. MWKmoch, 12 VII 2015 r.

Jednorożec, ul. Długa 45, dom z 1920 r. Fot. MWKmoch, 17 VIII 2020 r.

Jednorożec, ul. Długa 136, dom z 1936 r. Fot. MWKmoch, 17 VIII 2020 r.

Jednorożec, ul. Długa 30, dom z 1920 r. Fot. MWKmoch, 17 VIII 2020 r.

Jednorożec, ul. Długa 128. Fot. MWKmoch, 17 VIII 2020 r.

Jednorożec, ul. Długa 127. Fot. MWKmoch, 17 VIII 2020 r.

Jednorożec, ul. Długa 131, dom z 1931 r. Fot. MWKmoch, 21 VIII 2020 r.

Wieś była chroniona przez korowut. Ogrodzenie pełniło funkcję ochrony przed wilkami, które jeszcze przed II wojną światową pojawiały się dość często. Wilki niechętnie zapuszczały się do wnętrza ogrodzonej wsi. W porze nocnej mieszkańcy wioski według określonej kolejności pełnili dyżury i w przypadku jakiegoś zdarzenia (napad wilków na wieś, co nie było rzadkością, czy też pożar) alarmowali pozostałych mieszkańców. Warta była pełniona od zmierzchu do świtu. Jeśli zauważono pożar, alarmowano, uderzając w lemiesz od ameryka kamieniem, młotem albo innym przedmiotem. Znajdował się m.in. na podwórzu Władysława (1899–1970) i Konstancji Marianny (1896–1971) z Królów Drąszczów.

Warto też pamiętać, że pisząc o historii Jednorożca, mam też na myśli sąsiednią Stegnę – wieś, która przez lata tak się zrosła z Jednorożcem, że nie wszyscy wiedzą o ich odrębnej przeszłości. Powyższe ustalenia dotyczą więc obu wsi, ponieważ szkoła, organizacje, urzędy itp. koncentrowały mieszkańców obu miejscowości. Rzemieślnicy mieszkający w Stegnie świadczyli usługi w Jednorożcu i odwrotnie. 

Podkreślić należy, że międzywojenny Jednorożec to domy głównie skoncentrowane przy obecnej ul. Długiej. Dlatego o tym terenie mówiło się "na Jednorożcu". Za budynkami gospodarczymi znajdowały się Zastodola, gdzie gospodarze kopali rejki do przetrzymywania ziemniaków, które okrywali słomą i przysypywali ziemią. Po drugiej stronie ul. Długiej, za gospodarstwami, urządzano niewielkie poletka uprawne, stąd określenie Ogrody. Od strony Parciak i Orzyca znajdowały się Piaski, "przedmieście" Jednorożca, jak sama nazwa mówi, bardzo piaszczyste. Tuż za figurą św. Jana Chrzciciela przy ob. ul. Mazowieckiej rozpoczynały się ogólnowiejskie paśniki, ciągnące się do Orzyca. Do rzeki można było dojechać drogą zwaną Groblą, położoną wyżej niż niskie łąki nadrzeczne. Z kolei droga w stronę Przasnysza zwana była Gościńcem. Tereny dzisiejszej ul. Zielonej nazywane były Kocimi Ner(k)ami. Tu, gdzie dziś stoi szkoła, ośrodek zdrowia czy urząd gminy, w latach dwudziestych było szczere pole. W kolejnej dekadzie wybudowano szkołę i oprócz znajdującego się naprzeciw niej wiatraka wokół było pusto. 

Od strony Ulatowa-Pogorzeli zaś znajduje się część wsi zwana Żydowo. Nazwa pochodzi od nielicznej, kilkunastosobowej grupy mieszkańców wyznania mojżeszowego. Ze spisu powszechnego ludności, przeprowadzonego w 1921 r., pochodzą dane o ich liczebności w poszczególnych miejscowościach. W Stegnie na 156 mieszkańców było 3 Żydów, w Ulatowie-Pogorzeli 4 na 24 mieszkańców, zaś w Ulatowie-Pogorzeli Żydowo na 69 mieszkańców przypadało 20 Żydów.

Jednorożec i Stegna w okresie międzywojennym. Wykonanie własne na podstawie mapy z 1930-1931 r. Źródło.

Ogromny wysiłek, jaki mieszkańcy Jednorożca włożyli w rozwój wsi w okresie międzywojennym, przerwała, a w wielu aspektach zniweczyła, II wojna światowa.

----------------------------

Aby zyskać pełniejszy obraz międzywojennego Jednorożca, warto zapoznać się z innymi postami na blogu:
  • szkolnictwo w Jednorożcu w okresie międzywojennym: KLIK;
  • parafia i kościół w Jednorożcu: KLIK;
  • historia wsi Stegna: KLIK.
Zapraszam też do lektury innych części serii o historii mojej rodzinnej wsi:

Bibliografia:
I. Źródła:
A. Archiwalia:
Archiwum Akt Nowych w Warszawie, Ministerstwo Opieki Społecznej, sygn. 1345;

Archiwum Muzeum Historycznego w Przasnyszu
Urlich A., Wspomnienia stegieńskiej kurpianki poprawione i uzupełnione, Warszawa 2004, mps, sygn. Mźr 282;

Jednorożeckie Archiwum Społeczne
Wspomnienia Marianny Piotrak z Mordwów (spisała J. Popiołek), [mps] 2011–2013;
Wspomnienia Stanisława Lesińskiego z USA (spisała K. Lesinska), [mps] 2010–2016.

C. Prasa:
Gmina Jednorożec, "Przebój", 2 (1930), 10, s. 45.

D. Wspomnienia wydane:
Cierliński Z., Na północ od Przasnysz: Baranowo, Chorzele, Jednorożec, Przasnysz 1996;
Przybyłek S., Moja działalność w Kółku Rolniczym w Jednorożcu, "Głos Gminy Jednorożec", 2016, 4 (44), s. 21–22;
Wilga S., Smutna Dola Wiosky Jednoro­żec, oprac. M.W. Kmoch, „Krasnosielcki Zeszyt Historyczny”, 7 (2016), 27, s. 3–44;

II. Opracowania:
Kmoch M.W., Na skraju Kurpiowszczyzny. Parafia pw. św. Floriana w Jednorożcu, Jednorożec 2020;
Łukaszewski W., Z dziejów jednorożeckiej spółdzielczości. Spółdzielnia Mleczarska „Orzyc” w Jednorożcu w latach 1928–1939, "Krasnosielcki Zeszyt Historyczny", 7 (2016), 28–31, s. 48–50;
Powiat przasnyski. Przemysł ludowy, oprac. S. Kopczyński, Warszawa 1930;
Szczepański J., Stan sanitarny miast i wsi powiatu płockiego w okresie Drugiej Rzeczypospolitej, "Rocznik Towarzystwa Naukowego Płockiego", 6 (2014), s. 168–185;
Waleszczak R., Przasnysz i powiat przasnyski w latach 18661939. Zarys dziejów, Przasnysz 1999;
Wojciechowska T., Jednorożec. Historia wsi, Jednorożec 2015.


Do następnego!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza